15 września 2010, 21:00

Zjazd partyzantów czy zebranie terrorystów? Światowy Kongres Narodu Czeczeńskiego pod Warszawą

Zjazd partyzantów czy zebranie terrorystów? Światowy Kongres Narodu Czeczeńskiego pod Warszawą

W czwartek pod Warszawą rozpocznie się trzydniowy Światowy Kongres Narodu Czeczeńskiego, organizowany przez tak zwany "rząd Republiki Iczkerija". Według oświadczeń organizatorów, do Polski miał nawet przyjechać z Londynu Ahmed Zakajew, za którym wysłano z Rosji międzynarodowy list gończy za udział w działalności terrorystycznej. "Kiedy na terytorium jakiegoś państwa organizowane jest spotkanie tych, którzy mają swój udział w działalności terrorystycznej, przyjmujemy to z ubolewaniem" - tak skomentował to wydarzenie rosyjski ambasador w Warszawie, Aleksandr Aleksiejew. Podkreślił on, że Rosja będzie domagać się wydania Zakajewa, jeśli ten pojawi się na polskim terytorium. Od razu podkreślmy, że z najnowszych doniesień agencji informacyjnych wynika, że polska prokuratura już wydała nakaz zatrzymania Ahmeda Zakajewa. Temat kontynuuje nasz komentator Piotr Iskanderow.

Polska nie po raz pierwszy występuje w roli gospodarza przyjmującego czeczeńskich bojowkarzy, którym w ich ojczyźnie przedstawiono zarzuty o terroryzm - o wysadzenie w powietrze domów mieszkalnych, o ataki na szkoły, szpitale, o mordowanie starszych ludzi, kobiet i dzieci. Swego czasu w Polsce miała miejsce kampania przemianowania miejscowych obiektów dla upamiętnienia terrorystów i ich popleczników. Jednakże wówczas można to było położyć na karb ogólnych antyrosyjskich nastrojów w polskim establishmencie politycznym.

Obecnie sytuacja w polsko-rosyjskich stosunkach zaczęła się poprawiać. Bronisław Komorowski, od razu po wybraniu go na prezydenta państwa, ogłosił kurs na polepszenie stosunków z Moskwą. "Będę sprzyjać rozpoczętemu procesowi polsko-rosyjskiego zbliżenia i pojednania" - te słowa z przemowy inauguracyjnej prezydenta dały powód do mówienia o "resetowaniu" stosunków także na tym ważnym odcinku. Jednak dzisiejsze zebranie pod Warszawą może poddać w wątpliwość szczerość słów o "zbliżeniu" i "pojednaniu".

Jednocześnie wszystko świadczy o tym, że polska opinia publiczna doskonale rozumie: nadszedł czas na nawiązanie dobrych stosunków Z Rosją. Chodzi o zwykłych Polaków, a nie zapamiętałych rusofobów w rodzaju korespondenta Gazety Wyborczej, Wojciecha Jagielskiego. Niejednokrotnie publikował on artykuły popierające czeczeńskich terrorystów. Także i tym razem spod jego pióra wyszedł artykuł, w którym bandyci nazywani są "partyzantami", a dokonywane przez nich wysadzenia domów, branie zakładników i zabójstwo dzieci w Biesłanie - ruchem oporu. Reakcje internautów na jego artykuł już zapełniły Internet. Udostępnienie polskiej ziemi dla tego typu zjazdów nazywają "polityczną głupotą". "Przed nami ważne negocjacje z Rosją na temat gazu. Jak sądzicie - czy to nam w nich pomoże?" - zadał retoryczne pytanie jeden z czytelników Gazety Wyborczej. Inny natomiast uważa, że uczestnikami Światowego Kongresu Narodu Czeczeńskiego powinny zając się służby specjalne, a nie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Nie uszedł uwadze polskiej opinii publicznej i zamiar przybycia do kraju "delegatów" z Afganistanu. Biorąc pod uwagę, że bojówkarze czeczeńscy w tym państwie walczą nie z rosyjskimi żołnierzami, ale z siłami NATO, chodzi tu ni mniej ni więcej o gościnne przyjęcie terrorystów strzelających, a może i zabijających polskich żołnierzy i oficerów.

Oto, co powiedział na ten temat w wywiadzie dla "Głosu Rosji" dyrektor Instytutu Prawa Europejskiego Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych Mark Entin:

„Zakajew, według dostępnych informacji, przebywa w Wielkiej Brytanii. Rosyjskie władze występowały do tego państwa o jego wydanie. Wielka Brytania po otrzymaniu dokumentów przekazywała je do organów sądowych, które rozpatrywały je i nie uznały argumentów strony rosyjskiej za dające podstawy do realizacji działań sądowych. Jeśli Rosja wystąpi z nowym wnioskiem, to reakcja może być tym razem inna" - uważa ekspert.

Temat kontynuuje dyrektor Katedry Prawa Międzynarodowego Akademii Zarządzania w Kazaniu, Aleksandr Mieziajew.

„W każdym razie, Federacja Rosyjska ma do tego wszelkie podstawy prawne. Jest to Europejska Konwencja o ekstradycji. Wszystkie karty prawne mamy w ręku - podkreślił Aleksandr Mieziajew. - Jedyne, co tradycyjnie jest wykorzystywane w takich sytuacjach, to zesłanie się na prześladowanie polityczne. W Konwencji jest taki zapis i w tym wypadku jest on nadużywany."

  •  
    Podziel się z