Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
Mistrzostwa Świata 2018 - Sputnik Polska
Polska
Najnowsze wiadomości i najważniejsze wydarzenia z Polski. Czytaj aktualne informacje i komentarze o polskiej polityce i gospodarce. Prezentujemy najciekawsze fakty i świeże newsy z kraju.

Warszawa-Tallin-Newport plus

© AP Photo / Liis TreimannPremier Estonii Taavi Rõivas i prezydent Polski Andrzej Duda podczas spotkania w Tallinie
Premier Estonii Taavi Rõivas i prezydent Polski Andrzej Duda podczas spotkania w  Tallinie - Sputnik Polska
Subskrybuj nas na
W tej rozmowie każde pytanie jak celny strzał. Przedstawiamy pierwszą część ostrej dyskusji o tym, dlaczego prezydent Andrzej Duda jeździ po UE i co on ma na myśli, mówiąc o zagrożeniach ze strony Rosji.

Korespondent radia "Sputnik" Leonid Sigan rozmawiał z posłem na Sejm profesorem Tadeuszem Iwińskim o niektórych wynikach pierwszej zagranicznej wizyty prezydenta Polski Andrzeja Dudy.

-Pierwsza wizyta zagraniczna prezydenta Andrzeja Dudy jest już historią. Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że Andrzej Duda rozpoczął kampanię, której generalnym celem jest przekonanie sojuszników z NATO o konieczności umocnienia wschodnich rubieży Sojuszu. I zaczął od Estonii, najmniejszego kraju Unii Europejskiej i NATO. Co zadecydowało o tym wyborze?

- O tym wyborze zadecydowało przeświadczenie nowego prezydenta Andrzeja Dudy i obozu politycznego, który za nim stoi, a więc Prawa i Sprawiedliwości, że zmieniła się sytuacja, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo Polski, i szerzej, wschodniej flanki NATO ze względu na konflikt we Wschodniej Ukrainie i sytuację, która istnieje szerzej w Europie. W związku z tym nowy prezydent, który dopiero co mówił na posiedzeniu Zgromadzenia Narodowego, w momencie zaprzysiężenia — ja to przyjąłem pozytywnie —, że potrzebne są nam poprawne stosunki ze wszystkimi sąsiadami, prezentuje tezę, że trzeba powrócić do tego, iż by na stałe były rozlokowane bazy NATO w Polsce i niektórych innych krajach. Wybór Tallina w charakterze pierwszej jego wizyty oficjalnej był podporządkowany udowodnieniu tej tezy. Oprócz tego wybrano dzień symboliczny, ponieważ wczoraj  była 76 rocznica podpisania Paktu Ribbentrop-Mołotow i wielu analityków obozu polskiej prawicy uważa, że mamy dzisiaj w obrębie 28 państw NATO kraje o podwójnym statusie. Nowe państwa wskutek polityki Federacji Rosyjskiej — jak się mówi agresywnej —, czują się mniej bezpieczne. Nie ma na ich terenie stałej obecności baz i to trzeba zmienić, dlatego prezydent Duda zakłada, że w połowie listopada w Bukareszcie odbędzie się szczyt dziewięciu nowych członków NATO. Ta wczorajsza wizyta miała charakter symboliczny dlatego, że Estonia ma 339 kilometrów granicy z Federacją Rosyjską — my mamy 210. Generalnie świat się zmienia i na to też trzeba reagować. Musi być przestrzegane prawo międzynarodowe. Krótko mówiąc, motyw bezpieczeństwa w nowej sytuacji zdominował tę wczorajszą wizytę i wątki historyczne. W tym kontekście powraca się do tego, że umowa, która była zawarta między NATO a Rosyjską Federacją, że po rozszerzeniu NATO na wschód nie będą instalowane stałe amerykańskie bazy, w nowej sytuacji nie ma racji bytu. To jest ocena, to są spory i dyskusje, co zrobić, żeby Polska, Estonia i inne państwa Europy Środkowo-Wschodniej czuły się bardziej bezpieczne w sytuacji, gdy naruszono prawo międzynarodowe, gdy Federacja Rosyjska zajęła Krym i nie przestrzega suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy.

-Andrzej Duda na czele państwa stoi zaledwie dwa tygodnie, ale zdążył złożyć kilka oświadczeń na temat zagrożeń płynących ze strony Rosji. Jakie wobec tego mogą być reakcje Moskwy?

— Nie potrafię powiedzieć. W moim przekonaniu kwestia bezpieczeństwa jest rzeczywiście sprawą istotną, ale ja sądzę, że rotacyjna obecność sił NATO w Polsce, jest obecnością, wystarczającą. Przeciętny Polak nie czuje się tym zagrożony, że z obwodu kaliningradzkiego mogą wkroczyć wojska rosyjskie. Równocześnie nie ma powodu, aby Polska nie miała zaufania do Traktatu Waszyngtońskiego, do jego piątego artykułu. Gdy w połowie zeszłego roku w Polsce był obecny prezydent Barack Obama, to jasno mówił w Warszawie na Placu Zamkowym, że USA i NATO nie zmieniają polityki zgodnie, z którą Polska może się czuć bezpieczna. Nie chodzi tu tylko o kwestie dotyczące Europy, Polski czy Estonii. Jest przeciąganie liny między Waszyngtonem i Moskwą. Z jednej strony jest potrzebna współpraca tych dwóch najmocniejszych mocarstw militarnych choćby po to, aby rozwiązywać dramatyczną sytuację na Bliskim Wschodzie. Mam na myśli zwiększenie działań przez Państwo Islamskie, wojnę domową w Syrii, która trwa cztery lata, i gdzie są miliony uchodźców. Czy też sytuację w Afganistanie. Z punktu widzenia Europy to jest szalenie istotne zagrożenie. Są dobre przykłady takiej współpracy, to porozumienie zawarte w sprawie Iranu. Na kwestie bezpieczeństwa należy patrzeć z jednej strony w skali lokalnej, regionalnej, a z drugiej są też zagrożenia absolutnie globalne, w których zapobieganiu decydującą rolę mogą odegrać głównie wielkie mocarstwa. A więc Polska powinna dbać o kontakty. Mamy niedostatek kontaktów polsko-rosyjskich. Dobrze, że funkcjonuje mały ruch granicznych, to jest taki pozytywny ewenement między obwodem kaliningradzkim i dużą częścią województwa warmiński-mazurskiego i pomorskiego. Ale utrzymują się też obustronne sankcje. Wszyscy w Polsce są świadomi, że Kreml naruszył prawo międzynarodowe. Ale pewne kontakty dla normalnego funkcjonowania życia politycznego i gospodarczego są potrzebne. Nie ulega wątpliwości, że sytuacja jest dzisiaj wyjątkowo złożona, wielowektorowa, ale imperatyw pokoju i pokojowego rozwiązania konfliktu musi być wyraźny, równie jak poszanowania prawa międzynarodowego.

 

W ciągu dalszym rozmowy panowie będą mówili o mirażu polityki Polski i o zmianie formatu rozmów dotyczących Ukrainy.

Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала