Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres

The National Interest: Próby objęcia kontroli nad światem skazane są na fiasko

Subskrybuj nas na
Działania Waszyngtonu zmierzające do narzucenia wszystkim wokół swoich interesów okaleczyły świat - wszelka interwencja wojskowa Waszyngtonu staje się źródłem jeszcze poważniejszego konfliktu.

Takim wnioskiem dzieli się w swoim artykule dla "The National Interest" starszy pracownik naukowy Instytutu Katona, były doradca amerykańskiego prezydenta Ronalda Reagana Douglas Bandow.

Ci, którzy ponoszą odpowiedzialność za katastrofalną politykę zagraniczną Stanów Zjednoczonych, uważają, że wszystko wyglądałoby inaczej, gdyby tylko Waszyngton działał częściej i bardziej zdecydowanie — pisze analityk. „Ich zdaniem problem zasadza się NIE na tym, że Ameryka rozpętuje wojny, a na tym, że rozpętuje nie dość dużo wojen" — czytamy w artykule.

Wyspy Kurylskie - Sputnik Polska
Polityka
Japonia wnosi korektę do swojej pryncypialnej pozycji
Bandow uważa, że podstawą takiego podejścia jest wiara amerykańskich polityków w to, że USA są w stanie uregulować wszelki problem międzynarodowy. „Jeśli znaleźliby się jacyś utalentowani ludzie, którzy przy wsparciu jakiejś zdeterminowanej grupy obywateli zrealizowaliby jakieś wspaniałe, z teoretycznego punktu widzenia, strategie, terroryzm zostałby zwyciężony, „Państwo Islamskie" zostałoby pokonane, Rosja stałaby się usłużna, operacja w Iraku nie poniosłaby fiaska, w Syrii panowałby pokój, Libia nie rozpadłaby się na kawałki, a Chiny przejawiałyby więcej uprzejmości. Doświadczenie niestety pokazuje, że nie ma ani takich „strategii", ani takich „ludzi" — pisze Bandow.

Jednocześnie Waszyngton wierzy w słuszność interwencji wojskowych, i to pomimo konsekwencji, jakie niesie za sobą taka polityka — uważa autor materiału. Wojna w Iraku na przykład stała się katalizatorem szeroko zakrojonego konfliktu międzywyznaniowego, który doprowadził do setek tysięcy ofiar wśród irackich cywilów, zagłady chrześcijańskiej wspólnoty, rozpowszechnienia Al-Kaidy i, dalej, PI.

Inwazja w Libii też zakończyła się fiaskiem, bowiem po obaleniu Kaddafiego zwycięskie siły zechciały zatrzymać władzę dla siebie. Okupacyjne siły USA nie były do niczego potrzebne — zauważa Bandow.

Prezydent USA Barack Obama i prezydent Rosji Władimir Putin na oficjalnej ceremonii spotkania szefów delegacji państw G20 - Sputnik Polska
Polityka
Biały Dom nie wyklucza nieformalnego spotkania Obamy i Putina w ramach G20
Niepowodzenie w Syrii amerykańskie władze wyjaśniają tym, że u władzy pozostał prezydent arabskiej republiki Baszar Asad. „No pewnie, obaliłyby go, na jego miejscu posadziły syryjskiego Thomasa Jeffersona albo George'a Washingtona, i PI nigdy by się nie pojawiło. Piękna bajka, tylko że nic nie mówi o nienawiści międzywyznaniowej, która rozpętała się po tym, jak USA obaliły tam świeckiego lidera. Obalenie Asada doprowadziłoby tylko do kolejnej walki o władzę".

Zdaniem autora materiału USA wierzą w to, że wszystkie operacje wojskowe poniosły fiasko nie z powodu „samej polityki skazanej na niepowodzenie", a „z powodu braku tych czy innych warunków". Ale jeśli nie było warunków przez ostatnie 15 lat, to skąd miałyby się wziąć w ciągu kolejnych 15 lat?— pyta Bandow. Katastrofalna w skutkach polityka Stanów Zjednoczonych z ich ingerencją w sprawy innych krajów nie może być usprawiedliwiana rozważaniami na temat tego, co by było, „gdyby". USA muszą zaprzestać wydawania setek miliardów dolarów na próby objęcia kontrolą całego globu — reasumuje autor materiału.

Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала