Президент Польши Анджей Дуда на встрече с президентом США Джо Байденом в Президентском дворце в Варшаве, Польша - Sputnik Polska
Polska
Najnowsze wiadomości i najważniejsze wydarzenia z Polski. Czytaj aktualne informacje i komentarze o polskiej polityce i gospodarce. Prezentujemy najciekawsze fakty i świeże newsy z kraju.

Afera z przyprawami Kamis – o co chodzi?

© Sputnik . Vitaliy BelousovPiatieroczka w Moskwie
Piatieroczka w Moskwie - Sputnik Polska
Polskie media prześcigają się w publikowaniu zdjęć zrobionych rzekomo w rosyjskim supermarkecie przez jedną z dziennikarek Echa Moskwy. Wieść dotarła już dosłownie wszędzie, została odpowiednio skomentowana przez tysiące Polaków, z których większość bezkrytycznie uwierzyła w materiał niewiadomego pochodzenia. A gdyby tak przyjrzeć się faktom?

Dziennikarka Echa Moskwy Swietłana Rostowcewa usunęła ze swojego profilu na Facebooku wiadomość o rzekomo znalezionych przez nią w moskiewskiej Piatieroczce przyprawach Kamis z naklejkami głoszącymi: „Uwaga! Dany towar wyprodukowano na terytorium kraju prowadzącego wrogą politykę wobec Rosji”. Nie udało się jednak potwierdzić tej informacji.

​18 listopada „znalezisko” rosyjskiej dziennikarki było już szeroko komentowane. Zdjęcia obiegły zarówno krajowe, jak i światowe media.

Niedługo po pojawieniu się informacji o „wrogich” przyprawach na profilu Rostowcewej historię skomentowali przedstawiciele Piatieroczki i Kamisa, którzy zażądali dowodów.

Post i komentarze do niego zostały usunięte z portalu społecznościowego. Jednak internauci poinformowali, że Rostowcewa odpowiadała wymijająco na pytania i usuwała wpisy. Z kolei jej koleżanka z pracy nazywała rzeczników obu firm brygadami sieciowymi.

Prezydent Polski Andrzej Duda i prezydent Ukrainy Petro Poroszenko w Warszawie, 2 grudnia 2016 - Sputnik Polska
Polska znowu izoluje się na „własne” życzenie
Rosjanka próbowała podeprzeć swój post dowodami (już usunięte). Rzekomo sfotografowała opakowania przypraw w rosyjskiej Piatieroczce. Ton wypowiedzi uległ jednak zmianie: „Tak, tylko dwa opakowania, niezupełnie na swoim miejscu, ale są!”.

Właśnie ten post wydał się blogerom najbardziej podejrzany: dlaczego w rosyjskiej sieci handlowej pojawiły się tylko dwa opakowania wrogich przypraw i dlaczego jedno z nich trafiło na półkę z przyprawami Maggi?

X5 Retail Group, do której należy Piatieroczka, zapewniła, że nie ma nic wspólnego z ostrzegającymi przed polskim pochodzeniem towaru naklejkami, być może jest to robota klientów.

— Nie mamy żadnego związku z tymi naklejkami. Firma nie może odpowiadać za chuligańskie wybryki klientów — powiedział przedstawiciel X5 Retail Group.

Siedziba MSZ Rosji w Moskwie - Sputnik Polska
Świat
MSZ Rosji: Stosunki z Polską nadal się pogarszają
Po tym, jak internauci zaproponowali rosyjskiej sieci handlowej, by sprawdzono zapisy z kamer monitoringu w sklepie, dziennikarka usunęła wszystkie posty i komentarze do nich, ale w Twitterze do tej pory można natknąć się na twitt jej koleżanki z pracy.

Historią zainteresował się deputowany Dumy Państwowej z Komunistycznej Partii FR Walerij Raszkin.

Nie sądzę, że kierownictwo sieci umieszcza na produktach informacje, które zniechęcają do zakupu tych produktów. To jest bzdura sama w sobie, o ile mi wiadomo. To na pewno jakaś prowokacja, a jest ich wiele w Rosji – powiedział Raszkin.

Z kolei w blogu Matwieja Ganapolskiego z Echa Moskwy czytamy, że wrogość Polski, z której pochodzi producent przypraw, jest prawdą.

Premier Polska Beata Szydło i kanclerz Niemiec Angela Merkel - Sputnik Polska
Polska
PiS idzie na Berlin! Wojna o Instytuty Polskie
— Nietrudno się domyśleć, że to taka podwójna aluzja: z jednej strony na Ukrainie istnieją takie same naklejki na temat Rosji. Możemy pójść do supermarketu i zobaczyć na pewnych towarach albo podobne napisy, albo małą flagę Rosji. Przy czym te towary nie są zabronione w sprzedaży – sam wybierasz, czy kupisz produkt z Rosji, a może podobny, ale z  innego kraju – wyjaśnia Ganapolski.

I dodaje: „Jeśliby w Piatieroczce była po prostu flaga Ukrainy lub gdyby wspomniano o Ukrainie, to nie byłoby problemu. Rosja i Ukraina walczą ze sobą, to prawda, dlatego w niekupowaniu produktów z kraju twojego wroga nie ma nic dziwnego. Ale firma Kamis jest polska, dlatego nie jest to wypad w stronę Ukrainy, a w stronę Polski. I to druga aluzja”.

Obecnie Rostowcewa nie odpowiada na pytania dziennikarzy i w żaden sposób nie komentuje tej sytuacji.

A tak na logikę – po co sklep miałby oznaczać sprzedawane przez siebie towary, które de facto przynoszą mu zysk, etykietą: NIE KUPOWAĆ?

Czyżby działała tu zasada: widzisz to, co chcesz widzieć? Sądząc po komentarzach w polskim Internecie – niestety tak.

Aktualności
0
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала