Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
Stoisko agencji informacyjnej Sputnik na XX Międzynarodowym Forum Gospodarczym w Petersburgu 2016 - Sputnik Polska
Opinie
Opinie na temat najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj analizy i komentarze ekspertów o sprawach politycznych, gospodarczych i społecznych na portalu Sputnik.

DRL: Starcy, ruiny i miłość w czasach wojny

© Sputnik . Vera KostamoLiubow Tichonowna z wioski Wesołoje pod Donieckiem pokazuje swoją fotografię
Liubow Tichonowna z wioski Wesołoje pod Donieckiem pokazuje swoją fotografię - Sputnik Polska
Subskrybuj nas na
Liubow i Władimir obchodzą dziś rocznicę ślubu. 54 lata razem, z czego 3 lata na wojnie, pod ciągłym ostrzałem. Mają dwójkę dzieci, czworo wnuków, dwoje prawnuków, ale żyją w rozłące za sprawą niekończącej się wojny.

Donieck, 2015 - Sputnik Polska
Świat
Wybuch w Doniecku
Pierwszą pomoc humanitarną dla mieszkańców wioski Wesołoje dostarczaliśmy dwa lata temu, latem 2015 roku. Chleb, konserwy, mąka, świece, lekarstwa. Z końcem lipca 2014 roku wieś została odcięta od prądu, gazu, wody. Mieszkańcom pozostały tylko ostrzały. Wioska oddalona jest od linii frontu o 1,5 km. Przed wojną mieszkało tu ponad 700 osób. Pozostało kilkadziesiąt. Jedni żyją w altanach, inni w piwnicach, jeszcze inni, w rozwalających się domach.

W 2016 roku w wiosce zapanowała względna cisza. Władimir Aleksandrowicz mówił, że odgłosy „rozejmu" udaje mu się z powodzeniem zagłuszyć telewizorem. Do wioski popłynął prąd i gaz. Wody jak nie było, tak nie ma. Staruszkowie mieli nadzieję, że w 2017 roku zostanie doprowadzona też woda. A w najskrytszych marzeniach liczyli na to, że do wioski zaczną powracać mieszkańcy.

© Sputnik . Vera KostamoLiubow Tichonowna i Władimir Aleksandrowicz z wioski Wesołoje pod Donieckiem
Liubow Tichonowna i Władimir Aleksandrowicz z wioski Wesołoje pod Donieckiem - Sputnik Polska
Liubow Tichonowna i Władimir Aleksandrowicz z wioski Wesołoje pod Donieckiem

Co drugi dom to ruiny, cisza albo odgłosy strzelaniny, mury wyszczerbione pociskami, napisy „miny" na płotach. Każdy nieznajomy samochód budzi lęk.

Strasznie jest u nas. Ludzi jak na lekarstwo. Latem było więcej, przyjeżdżali, pracowali, wywozili śmieci. Boimy się kogokolwiek wpuszczać. Dziwni ludzie tu chodzą. W Szyrokino staruszkę zabili, żeby zabrać jej emeryturę. 800 rubli miała" — opowiada Liubow Tichonowna.

Start drona OBWE w okolicach Mariupola, Ukraina - Sputnik Polska
Świat
WIDEO: „Wielka ucieczka” OBWE z Doniecka
Bardzo ciężko przyjąć i zrozumieć sytuację w takich przyfrontowych wioskach jak Wesołoje. 10-15 minut samochodem i znajdujesz się w centrum Doniecka z jego kawiarniami, sklepami, ludźmi spieszącymi do pracy. A tu, gdzie się nie obejrzysz, ruiny i starcy.

Dlaczego nie wyjedziecie? To częste pytanie. „A dokąd, kotku?". I w tym „dokąd" mieści się wszystko: niechęć rozstawania się z domem i ziemią, rozpacz, i to, że nam, nie żyjącym w warunkach wojny, ciężko zrozumieć przyzwyczajenie do ostrzałów. Świst lecącego pocisku, dźwięk baterii „Gradów" w trakcie salwy i ogniste smugi na niebie. Wszystko to stało się dla tych staruszków przeraźliwą codziennością.

© Sputnik . Vera KostamoLiubow Tichowna w swoim domu, po ostrzale. Wesołoje pod Donieckiem
Liubow Tichowna w swoim domu, po ostrzale. Wesołoje pod Donieckiem - Sputnik Polska
Liubow Tichowna w swoim domu, po ostrzale. Wesołoje pod Donieckiem

„Boże, Wowoczka, patrz, mąka, cukier. Jak się wam odpłacę? Ja tu was postnym barszczem podejmuję…". Liubow Tichonowna krząta się po altance, małym domu z piecem. Mieszka w tej altance z Władimirem odkąd w ich dom ugodził „Grad". Pocisk wpadł do sypialni, a stamtąd do salonu, gdzie rozerwał się na dwie części.

Donieck i Kominternowo po ofensywie ukraińskich sił zbrojnych - Sputnik Polska
Foto
Obrona Doniecka i Kominternowo
„Dziadek prawie ogłuchł. W obecnych czasach to nawet dobrze. Czasem jak wystrzeli, to aż się ściany trzęsą, a dziadek nic — śpi albo czymś się tam zajmuje. A ja nie śpię, ikonę w ręku ściskam i modlę się, że nikt nie zginął. Leci po niebie i łunę widać. Łunę szeroką na całe niebo.

Liubow przynosi duży worek, w jakich składuje się zazwyczaj materiał budowlany. A Liubow trzyma w nim swoją przeszłość — zdjęcia. I pogrąża się we wspomnieniach.

Jeden jedyny raz Liubow rozstała się ze swoim Władimirem, kiedy ten został ranny. Liubow wspomina ten czas jako jeden z najstraszniejszych. Razem z psem babcia ukrywała się w piwnicy.

© Sputnik . Vera KostamoLiubow Tichowna
Liubow Tichowna - Sputnik Polska
Liubow Tichowna

„Tamten pies zginął, dostałam w prezencie innego. Wstaję zwykle o 5 rano. Psy karmię. Filmy oglądam. Rosyjskie filmy — mamy rosyjskie kanały. Innych nie oglądamy. I tak dzień zlatuje. Łazienkę mamy na ulicy. Biegniesz szybko, światło włączysz z przyzwyczajenia i nagle zdajesz sobie sprawę, że właśnie w światło będą celować. Wyłączasz i czekasz. Biegniesz z powrotem. A co, kotku, zrobisz? Strasznie, dzieci, strasznie".

Ściemnia się. Niebawem nastanie godzina policyjna, co oznacza, że niedługo będzie ostrzał. „Jedźcie już, dzieci" — mówi Liubow i daje nam na drogę po torebce orzechów.

Droga prowadzi przez wypalone, rozbite, pokaleczone ciało wioski. Przez ludzkie nieszczęście. Za nami, tam w ciemnościach, pozostały starcy, ruiny i miłość…

© Sputnik . Vera KostamoWładimir Aleksandrowicz. Wesołoje pod Donieckiem. 2015 rok
Władimir Aleksandrowicz. Wesołoje pod Donieckiem. 2015 rok - Sputnik Polska
Władimir Aleksandrowicz. Wesołoje pod Donieckiem. 2015 rok
 

Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала