Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
Stoisko agencji informacyjnej Sputnik na XX Międzynarodowym Forum Gospodarczym w Petersburgu 2016 - Sputnik Polska
Opinie
Opinie na temat najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj analizy i komentarze ekspertów o sprawach politycznych, gospodarczych i społecznych na portalu Sputnik.

„Ich szanse były minimalne": niezwykła historia dzieci, uratowanych z jaskini w Tajlandii

© AP Photo / Thailand Government Spokesman BureauUratowane dzieci z tajlandzkiej jaskini w szpitalu
Uratowane dzieci z tajlandzkiej jaskini w szpitalu - Sputnik Polska
Subskrybuj nas na
18 lipca wszystkie dzieci, uratowane z zalanej jaskini Tham Luang na północy Tajlandii zostały wypisane ze szpitala - tydzień po tym, jak miejscowi ratownicy przy aktywnym udziale międzynarodowego zespołu nurków jaskiniowych ich uwolnili.

Elon Musk - Sputnik Polska
Świat
„Leśny Wieprz" Muska nie pomógł w Tajlandii
„Sputnik Mundo" skontaktował się z nurkami, którzy brali udział w operacji ratunkowej, aby dowiedzieć się, jakie były największe trudności tej akcji.

Ben Reimenants, instruktor nurkowania z Belgii, który mieszka w Tajlandii i prowadzi tam biznes, związany ze swoim zawodem był jednym z najbardziej aktywnych uczestników operacji ratunkowej.

Na początku, kiedy dzieci jeszcze nie znaleziono, wszyscy myśleli, że chłopcy i ich trener mają bardzo małe szanse na przeżycie. Ratownicy spodziewali się nawet, że niektórzy z nich mogli utonąć, kiedy jaskinia została zatopiona. Na szczęście wszystkie 13 osób przeżyło i było w dobrym stanie — dodał. Dzieci oczekując na pomoc były spokojne i nie wpadały w panikę.

Mama jednego z 12 chłopców zaginionych w jaskini Tham Luang pokazuje zdjęcie swojego syna i trenera jego drużyny piłkarskiej Ekkapola Chantawonga - Sputnik Polska
Świat
Jak trener pomógł dzieciom przeżyć w tajskiej jaskini
Jest to przede wszystkim zasługa trenera, który wcześniej był buddyjskim mnichem. Aby uspokoić chłopców, uczył ich medytacji.

Nie wiadomo ile dzieci by przeżyło, gdyby musiały zostać przez trzy czy cztery miesiące na tak małej przestrzeni. Lekarze, z którymi codziennie rozmawiałem kategorycznie sprzeciwiali się takiemu wariantowi. Dzieciaki mogły na przykład zachorować albo złapać jakąś infekcję. Wtedy musielibyśmy zostawić z nimi kilku lekarzy i wystarczającą ilość jedzenia, ale zostaliby od nas odcięci. Nie było żadnej łączności i gdyby coś się stało, pomoc nie przyszłaby na czas — powiedział Ben Reimenants.

Instruktor nurkowania dał również rady innym, jak uniknąć podobnej sytuacji.

„Zanim udacie się w głąb jaskini upewnijcie się, że jest z wami przewodnik, który ją dobrze zna. Oprócz tego wcześniej należy kogoś uprzedzić, że się tam wybieracie. Trzeba mieć ze sobą cały potrzebny sprzęt, oświetlenie, jedzenie i wodę. Powinno się zawczasu sprawdzić pogodę. Jeśli istnieje niebezpieczeństwo, nie wchodźcie do jaskini" —powiedział.

W wielonarodowej ekipie ratowników znalazł się także ukraiński nurek Maksim Poleżaka. W wywiadzie dla Sputnika opowiedział o problemach, jakie mieli ratownicy w trakcie akcji ratowania chłopców.

Było wiele czynników. Nie wiedzieliśmy, gdzie oni są, jak daleko mogli odejść, czy w ogóle są żywi. Poszukiwania utrudniała bardzo mętna woda, silny prąd i brak jakichkolwiek oznaczeń. Jednak wszystko ruszyło z martwego punktu kiedy zaczęliśmy przeciągać linę stacjonarną — powiedział nurek.

Poleżaka wyjaśnił, że decyzja tajskich władz, by zwrócić się o pomoc do zagranicznych specjalistów była podyktowana specyfiką operacji. Tajscy żołnierze i ratownicy nie znali technik nurkowania jaskiniowego w podobnych warunkach — dodał.

Tajlandzcy ratownicy wewnątrz jaskini podczas operacji ratowania dzieci - Sputnik Polska
Foto
Akcja ratunkowa w Tajlandii
„Każdy nurek jaskiniowy przywiózł ze sobą swój sprzęt. Były to specyficzne dla jaskiń podwieszane systemy dla butli, a także maski na całą twarz. W tym czasie tajscy wojskowi i ratownicy korzystali ze swojego standardowego sprzętu. Drogę do dzieci trudno było pokonać nawet doświadczonemu nurkowi we wspaniałej kondycji fizycznej i z najnowocześniejszym sprzętem. Szkolenia to lata treningów i setki zejść pod wodę w kilkudziesięciu różnych jaskiniach. Tak więc o nauce nurkowania chłopców i ich samodzielnym wyjściu nie mogło być nawet mowy" — zaznaczył.

W rezultacie został wybrany najbardziej optymalny sposób transportu, w którym każde dziecko było ewakuowane na noszach w asyście dwóch płetwonurków.

„To, że brałem udział w tej akcji razem z tajskimi nurkami i ratownikami z różnych krajów jest dla mnie wielkim zaszczytem. Dzięki dobrej współpracy dzieci i ich trener zostały uratowane" — podkreślił Poleżaka.

Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала