Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
Polacy na obchodach Święta Niepodległości - Sputnik Polska
Polska
Najnowsze wiadomości i najważniejsze wydarzenia z Polski. Czytaj aktualne informacje i komentarze o polskiej polityce i gospodarce. Prezentujemy najciekawsze fakty i świeże newsy z kraju.

Warszawa: Nasza chata z kraja

© Sputnik . Servicio de Prensa del Presidente de Rusia / Idź do banku zdjęćDonald Trump, Angela Merkel, Emmnuel Macron, Brigitte Macron y Vladímir Putin
Donald Trump, Angela Merkel, Emmnuel Macron, Brigitte Macron y Vladímir Putin - Sputnik Polska
Subskrybuj nas na
Bo jak z takim podejściem znaleźć wspólny język z resztą kontynentu? Bo o zmarnowaniu okazji, żeby być w miejscu, gdzie gromadzi się reszta świata, jako o błędzie czysto taktycznym, szkoda nawet mówić. Cóż - pan Prezydent i Pan Premier woleli maszerować w Warszawie.

By uczcić stulecie zakończenia I wojny światowej w Paryżu pojawiło się 60 głów państw i szefów rządów. Tak spadkobierców państw Ententy, jak i państw centralnych. Polska była reprezentowana tylko na szczeblu ministerialnym — w języku dyplomacji oznacza to czysto rutynowe zaznaczenie, że w ogóle Warszawa tę okazję zauważyła, nie przywiązuje jednak do niej większej wagi.

Pod paryskim Łukiem Triumfalnym przed rozpoczęciem uroczystości z okazji 100. rocznicy zakończenia I wojny światowej - Sputnik Polska
Foto
Uroczystości z okazji 100. rocznicy zakończenia I wojny światowej w Paryżu
Nasza chata z kraja.

Choć niby lubimy łudzić się wyobrażeniem, że Polska to „Serce Europy".

Fakt — I wojna światowa w polskiej pamięci zbiorowej zajmuje dziwne miejsce. Nie była to nasza wojna. Stronami w niej były państwa zaborcze, więc trudno oczekiwać, żeby Polacy pamiętali ją jako „swoją" wojnę.

Jeśli już — to jako wojnę, w której efekcie, na skutek niebywałego zrządzenia dziejowego upadły wszystkie trzy — bo w 1918 r. nie było już ani imperialnych Niemiec, ani dualnej monarchii austro-węgierskiej, ani carskiej Rosji.

Co więcej — na wschodzie Europy sytuacja była ustabilizowana, bo Lenin miał w 1918 r. większe problemy niż kontynuowanie wojny z państwami centralnymi, której wielkiego sensu kontynuowania nie widział, woląc zawrzeć taktyczny pokój. I na tym polska refleksja nad „wojną prowadzoną po to, aby zakończyć wojny" się zwykle kończy. Czasem dodaje się tylko trochę frazesów o Polakach walczących na jej frontach pod cudzymi sztandarami, o taktycznych sojuszach różnych opcji.

© Sputnik . Russian Presidential Press Office/Mikhail Metzel/TASS/POOL / Idź do banku zdjęćPrezydent Francji Emmanuel Macron na uroczystościach pod Łukiem Triumfalnym w Paryżu z okazji 100. rocznicy zakończenia I wojny światowej
Prezydent Francji Emmanuel Macron na uroczystościach pod Łukiem Triumfalnym w Paryżu z okazji 100. rocznicy zakończenia I wojny światowej - Sputnik Polska
Prezydent Francji Emmanuel Macron na uroczystościach pod Łukiem Triumfalnym w Paryżu z okazji 100. rocznicy zakończenia I wojny światowej
To, żeby I wojna światowa — choć wojen nie zakończyła, lecz zaowocowała kolejną, jeszcze straszniejszą — miała dla dzisiejszej Europy konstytutywny charakter, umyka naszej refleksji całkowicie. Związek pomiędzy hekatombą na Polach Flandrii, między przeoraniem tkanki społecznej we wszystkich biorących udział w konflikcie państwach, między rewolucją bolszewicką w Rosji — przypomnijmy choćby na marginesie niechętnie przywoływany w dziś obowiązującej narracji fakt, że to Rosja Radziecka jako jedno z pierwszych państw uznała prawo Polaków do samostanowienia — między tym wszystkim, co stanowiło faktycznie o końcu dziewiętnastowiecznego świata — jest w dla nas przynajmniej nieoczywisty. Starczyła nam niepodległość.

Rzecz jasna — niepodległość znaczyła wiele, bardzo wiele. Trudno spodziewać się, żebyśmy wówczas, mając pilniejsze sprawy na głowie, przeżywali tak bardzo to, co działo się z resztą Europy, ale żeby to aż tak ignorować w późniejszym okresie — wydaje się mimo wszystko niezrozumiałe. Nie tylko niezrozumiałe, ale i szkodliwe, bo czyni Polskę wyobcowaną, wyłączoną ze wspólnoty — i to wspólnoty szerszej niż tylko Unia Europejska, ale w skali całego kontynentu.

Domniemana unikalność polskiego doświadczenia tego ani nie tłumaczy, ani nie usprawiedliwia.

Niezrozumienie doświadczenia pierwszowojennego w Polsce jest jednak kluczem do całego szeregu mentalnych pułapek, w które jak bardzo skłonni jesteśmy wpadać — czy to rozkoszując się myślą o tym, jak to zostaliśmy zdradzeni (o świcie, lub nie), osaczeni przez wrogów, w naszej samotności wobec klęsk znajdując perwersyjną wręcz przyjemność. Bo istotą jego nierozumienia jest to, że widziana z polskiej perspektywy wojna może być tylko „nasza" (czyli słuszna) i „nie nasza" — czyli pozbawiona znaczenia. A ta wpada w tę drugą kategorię.

W moich uneskowych czasach tak się składało, że przez szereg lat z rzędu 11 listopada spędzałem w Paryżu.

Marsz z okazji 100-lecia niepodległości Polski - Sputnik Polska
Polska
W obchody 100-lecia niepodległości Polacy dalej podzieleni (wideo)
Wtedy jeszcze żyli nieliczni weterani Grande Guerre. Z roku na rok ich szpaler ustawiony przed Łukiem Triumfalnym robił się jednak z nieuniknionych powodów coraz krótszy i krótszy. Dziś — według mojej wiedzy — nie ma wśród żyjących ani jednego, choćby najmłodszego.

We Francji pamięć o I wojnie światowej trwała zawsze.

Diametralnie inaczej niż w Polsce — to była „ich wojna". O konkretną sprawę. Choćby o zmazanie klęski pod Sedanem w 1870 r., o odzyskanie Alzacji i Lotaryngii. Element patriotycznej interpretacji w wyobrażeniach Francuzów był niezwykle silny. Silniejszy pewnie, niż w jakimkolwiek innym kraju. Ale i w tym kraju pamięć o latach 1914-1918 zmieniała się, i tak jak odchodzili na wieczną wartę ostatni, którzy pamiętali błotniste okopy zachodniego frontu, którego przesunięcie o kilkaset metrów w tę czy drugą stronę okupywane były dziesiątkami tysięcy zabitych, tak i w świadomości Francuzów coraz bardziej dominować zaczął inny punkt widzenia, wcześniej obecny, na przykład, w Wielkiej Brytanii — że była to wojna okrutna i bezsensowna, pełna traumy i cierpienia, będąca efektem beztroskiej polityki przywódców przełomu wieków i rozbuchanych sprzeczności wąsko rozumianych interesów.

© REUTERS / Kacper PempelMarsz w Warszawie na 100-lecie odzyskania niepodległości
Marsz w Warszawie na 100-lecie odzyskania niepodległości - Sputnik Polska
Marsz w Warszawie na 100-lecie odzyskania niepodległości
Bo dziś nie da się już o tej wojnie w Europie opowiadać językiem sztandarów, werbli i uwielbienia dla tej czy innej monarchii.

Kto by tak czynił, popadałby w groteskowe naśladownictwo tytułowego bohatera „Przygód dobrego wojaka Szwejka", gdy wygłaszał swoje patetyczno-patriotyczne cymbalstwa o tym, jak to pięknie jest polec za Najjaśniejszego Pana. W ten sposób dziedzictwo I wojny światowej, już za jej trwania trudnej do wytłumaczenia obywatelom, po stu latach ma tylko jeden wymiar — właśnie głęboko antywojenny. Nie jako wojny „naszej" lub „nie naszej", ale takiej, w której wszystko jedno, kto w jakim mundurze został zabity i czy miał na głowie pikelhaubę czy hełm Adriana.

Europa tę drogę refleksji przeszła.

Dzięki temu 11 listopada 2018 r. w historycznym wagonie w Compiègne — replice tego, w którym w 1918 r. podpisano zawieszenie broni i w 1940 r. kapitulację Francji —  mogli pojawić się prezydent Francji Emmanuel Macron i kanclerz Niemiec Angela Merkel i usiąść w nim obok siebie — nie naprzeciw. Mogli pochylać się nad ofiarami i tym samym umacniać w Europie perspektywę dalszych lat pokoju i integracji. 

Obchody setnej rocznicy zakończenia I Wojny Światowej w Paryżu - Sputnik Polska
Polityka
O Syrii i broni jądrowej: Putin i Trump porozmawiali przy obiedzie
Obchody te dla Rosji były na tyle ważne, żeby pojawił się na nich prezydent Władimir Putin, swoją obecnością przypominając, że I wojna światowa to nie tylko koszmar frontu zachodniego, ale i dramat, jaki rozgrywał się na wschodzie.

A Polski w tej obróconej w przyszłość narracji nie ma.

Jest cały czas anachroniczny sposób postrzegania tej wojny „nie naszej", wybiórczo traktowanej pamięci, w której zapisane są jeśli nie heroiczne — ale tylko nasze — klęski, albo przynajmniej takiej, którą da się ubrać w kostium makabryczno-heroicznej zabawy połączonej z patriotycznym pobrzękiwaniem szabelką, albo choć pałką lub racą.

Skansen minionej epoki — epoki, której początek końca miał właśnie miejsce w 1918 r.

To źle rokuje.

Marsz z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości w Warszawie - Sputnik Polska
Polska
Po Marszu: z przodu grzecznie, z tyłu niekoniecznie
Bo jak z takim podejściem znaleźć wspólny język z resztą kontynentu?

Bo o zmarnowaniu okazji, żeby być w miejscu, gdzie gromadzi się reszta świata, jako o błędzie czysto taktycznym, szkoda nawet mówić. Cóż — pan Prezydent i Pan Premier woleli maszerować w Warszawie.

Ciekawe, czy zadali sobie pytanie, jak by wyglądała niepodległość Polski, gdyby w 1919 r. polski rząd zignorował konferencję wersalską? Uważając, że nas to nie dotyczy.

Grzegorz Waliński, polski publicysta, Warszawa

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала