Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
Stoisko agencji informacyjnej Sputnik na XX Międzynarodowym Forum Gospodarczym w Petersburgu 2016 - Sputnik Polska
Opinie
Opinie na temat najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj analizy i komentarze ekspertów o sprawach politycznych, gospodarczych i społecznych na portalu Sputnik.

Dlaczego polscy lekarze boją się uśmierzać ból u chorych na raka?

CC0 / / Szpital
Szpital - Sputnik Polska
Subskrybuj nas na
Chorzy na raka mieszkańcy Niemiec dostają jedenaście razy więcej silnych leków przeciwbólowych, niż Polacy. Nawet w Czechach sytuacja jest dużo lepsza. A przy tym Polska bije rekordy zachorowalności na raka płuc. Chorych wciąż przybywa, a pomoc paliatywna nie zawsze przychodzi szybko.

Takie niepocieszające dla Polski dane opublikowali autorzy raportu „Atlas od Palliative Care in Europe 2019”, przygotowanego z inicjatywy organizacji European Association od Palliative Care. W Niemczech spożycie opioidów na osobę, w przeliczeniu na ekwiwalent morfiny, równe jest 403,2 mg, podczas gdy w Polsce dane spożycie w praktyce onkologicznej wynosi 36,6 mg, co pokazuje, że jest jedenaście razy mniejsze.

Zobacz też: Rak boli Polaków bardziej

Nie tak krytyczna okazała się sytuacja w sąsiednich Czechach – 109,1 mg, za to jeszcze bardziej dramatycznie niż w Polsce mają się sprawy w Rumunii, gdzie chory pacjent otrzymuje zaledwie 23,5 mg opioidów.

Z raportu wynika, że w Polsce w porównaniu z Niemcami chorzy na raka dostają 3 razy mniej morfiny, 13 razy mniej fentanylu, 6 razy mniej oksykodonu. A wśród środków stosowanych w charakterze silnych leków przeciwbólowych brakuje hydromorfonu, który w wielu przypadkach wykazał się większym bezpieczeństwem niż inne preparaty.

Ponadto zgodnie z decyzją Ministerstwa Zdrowia od 1 lipca z powodu nierozstrzygniętej kwestii refundacji leków stosowanych w leczeniu przerzutowego raka jelita grubego zostaną wycofane cetuksymab i bewacyzumab. Są to leki stosowane w pierwszej, drugiej i trzeciej linii leczenia u chorych niekwalifikujących się do leczenia operacyjnego. Jak podaje gazetawroclawska.pl, powołując się na NFZ, jeszcze w ubiegłym roku prawie 3 tys. pacjentów z taką diagnozą przeszło procedury z użyciem cetuksymabu i bewacyzumabu, co stanowi 70% wszystkich chorych na ten rodzaj raka.

Onkolodzy boją się przepisywać opioidy

Według Aleksandra Biesiady, lekarza hospicjum domowego w Krakowie, Polska ma w zasadzie dostęp do wszystkich nowoczesnych leków. Ale trzeba przejść pewną procedurę, żeby mieć pewność, że NFZ faktycznie zrefunduje pacjentowi wydatki na ten lek.

Surowe mięso - Sputnik Polska
Opinie
Czy po zjedzeniu mięsa z nowotworem można zachorować na raka?
„Problem natomiast jest taki, że leki te stosowane są w zbyt małych dawkach albo lekarze w ogóle ich nie wypisują. Pacjenci wypisywani z oddziałów chirurgicznych, internistycznych, z poradni, pacjenci będący pod opieką lekarzy w ramach opieki domowej często tych leków nie dostają, albo dostają nieadekwatne dawki w stosunku do dolegliwości bólowej. I tu jest szerokie pole do działania w zakresie edukowania zarówno lekarzy, jak te leki wybierać, jak i pacjentów, aby mieli świadomość, że mogą z tych leków korzystać” – mówi w komentarzu dla Sputnik Polska Aleksander Biesiady.

Zobacz też: Czynnik, który 4-krotnie zwiększa ryzyko zachorowania na raka

Jednak sytuacja jest dość skomplikowana. Wśród lekarzy ma miejsce ewidentny lęk przed wypisywaniem leków opioidowych - uważa rozmówca Sputnik Polska. „Możliwość wypisania tych leków w Polsce wymaga tego, aby lekarz posiadał tzw. receptę Rpw, aby nie bał się tego zrobić w kontekście charakterystyki produktu leczniczego i w sposób, w jaki ten produkt jest zarejestrowany w Polsce” – wyjaśnia Aleksander Biesiady i dodaje: „Absolutnie nie będę ukrywał, że najważniejszym problemem w stosunku do tych chorych jest problem bólu”.

Jednocześnie polski specjalista nie jest skłonny winić za powstałą sytuację polskich lekarzy obawiających się o swoją karierę. „Pacjent onkologiczny, nowotworowy jest pod opieką kilku lekarzy: chirurga, onkologa, specjalisty radioterapii. Do tego dochodzi lekarz rodzinny, anestezjolog. Na kim spoczywa odpowiedzialność za leczenie tego pacjenta w zakresie bólu, objawów ogólnych? Odpowiedzialność się rozprasza. Wszyscy ci lekarze mają na to bardzo mało czasu, nie są w stanie poświęcić pacjentowi czasu na to, żeby omawiać z nim kwestie związane z objawami w zakresie bólu” – mówi Aleksander Biesiady.

Chorzy na raka przeciwko narkotykom?

Nierzadko silnych leków przeciwbólowych odmawiają sami pacjenci. „Wciąż uważam, że w Polsce panuje obawa przed stosowaniem leków przeciwbólowych, zwłaszcza silnych leków przeciwbólowych. Panuje mit, przekonanie, że jeżeli zdiagnozowano nowotwór lub inną bardzo ciężką chorobę, to musi boleć. I ten próg bólu, który muszą wytrzymywać pacjenci, on jest ustawiony dość wysoko w Polsce. Leczenie przeciwbólowe to według nich jakaś chemia, narkotyki, niebezpieczne balansowanie na cienkiej granicy. Pacjenci tego nie akceptują. I to niestety zdarza się często. Warto leczyć ból, bo ból pogarsza życie” – wyjaśnia Aleksander Biesiady.

Gruby człowiek i fast food - Sputnik Polska
Opinie
Eat Fast, Die Young. Polacy jedzą fast foody, a mimo to chodzą niedożywieni
W kontekście zachorowalności na raka płuc, która bije w Polsce rekordy, tego rodzaju informacja nie napawa optymizmem.

Co roku ten typ raka jest diagnozowany u 23 tys. Polaków, tylu samo przegrywa z nim walkę. Na dany moment to podstawowa przyczyna zgonów w wyniku chorób nowotworowych w kraju (co roku rak zabija około 110 tys. Polaków. 100 tys. z nich umiera w rezultacie nowotworów złośliwych).

Według prognoz NIK sytuacja pogorszy się w nieodległym 2025 roku, kiedy wzrost zachorowalności na raka każdego typu wyniesie w Polsce ponad 25%, a nowotwory staną się główną przyczyną śmiertelności w kraju, wypierając z pierwszego miejsca choroby krążeniowe.

Hospicjów wiele, ale na pomoc i tak trzeba czekać

Dziewczyna z telefonem komórkowym w ręce w łóżku - Sputnik Polska
Świat
Rak przez telefon. Czy smartfon może spowodować rozwój nowotworu
Misję ulżenia cierpieniom chorych na raka prowadzą hospicja, których w Polsce jest kilkaset, funkcjonują ponadto służby patronażowe niosące pomoc dorosłym i dzieciom. „Ja osobiście uważam, że z opieką paliatywną w Polsce nie jest źle. Jeżeli popatrzy się na warunki europejskie i porówna je z poziomem opieki, hospicjów domowych, opieki stacjonarnej, to jest zupełnie nie najgorzej” – uważa Aleksander Biesiady, według którego polski ruch hospicyjny jest jednym z czołowych i pionierskich w Europie. Ale problemy nadal pozostają. W dużych ośrodkach onkologicznych, mających oddziały medycyny paliatywnej, pacjenci mają więcej szans na nowoczesne, silne leki.

„Faktycznie jest tak, im większy ośrodek, tym łatwiej. Daleko na obrzeżach są powiaty w Polsce, gdzie dostęp do lekarzy medycyny paliatywnej jest trudniejszy. Ale to nie problem tylko i wyłącznie medycyny paliatywnej. To jest w ogóle problem medycyny w Polsce. Im dalej na prowincję, im dalej od dużego ośrodka miejskiego, tym gorzej z dostępem do nawet najbardziej podstawowych świadczeń opieki zdrowotnej. Jeśli chodzi o wykonanie zdjęcia rentgenowskiego z opisem, czy USG, trzeba dojechać kilkadziesiąt kilometrów do najbliższego dużego ośrodka. Z tym jest krucho” – mówi Aleksander Biesiady.

I mimo wszystko podstawowy jego zdaniem problem to długi termin oczekiwania, z jakim zderzają się chorzy na raka. „Narodowy Fundusz Zdrowia bardzo ogranicza te świadczenia pacjentom i każe pacjentom umierającym czekać w kolejce na przyjęcie do hospicjum stacjonarnego lub domowego, czy na przykład na oddział medycyny paliatywnej. Z takimi dylematami musimy się mierzyć na co dzień, co moim zdaniem w stosunku do umierających pacjentów, pacjentów w terminalnym stanie, wymagających kompleksowej opieki jest po prostu niedopuszczalnie i nieetycznie. Podstawowym problemem, którzy trzeba rozwiązać, jest dostępność do świadczeń w zakresie opieki paliatywnej, nieograniczanie ich przez Narodowy Fundusz Zdrowia” – zaznacza rozmówca Sputnik Polska.

Zobacz też: Produkty wywołujące agresywnego raka piersi

Jednocześnie obszar medycyny paliatywnej będzie się rozwijać w dalszym ciągu. „Specjalistów z zakresu medycyny paliatywnej bardzo brakuje w Polsce i myślę, że byłoby wskazane, aby było ich więcej. Moim zdaniem, zainteresowanie ze strony młodych lekarzy jest. Ja sam jestem wielokrotnie pytany przez kolegi i koleżanki, jak można rozpocząć pracę w hospicjum domowym i jak ta praca mogłaby być wykonywana, jak to można pogodzić z innymi obowiązkami zawodowymi. To jest specjalizacja trochę dla dojrzałych lekarzy, którzy już dowiedzieli się, jak działa system opieki zdrowotnej w Polsce i widzą problemy tych pacjentów” – reasumuje Aleksander Biesiady.

Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала