Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
Moskwa na anglojęzycznej mapie Rosji - Sputnik Polska
Świat
Aktualne wiadomości ze świata. Poznaj najnowsze informacje o wydarzeniach międzynarodowych. Znajdziesz u nas aktualności dnia, ciekawe fakty, newsy, relacje na żywo.

Krytyk filmowy o sprawie Polańskiego: Trzeba oddzielać twórcę od dzieła

© AFP 2021 / Anne-Christine PoujoulatRoman Polański w Cannes
Roman Polański w Cannes - Sputnik Polska
Subskrybuj nas na
Roman Polański nie ma w ostatnim czasie najlepszej prasy. Nawet Francja, do tej pory stanowiąca dla niego schronienie, coraz mocniej się buntuje przeciwko polskiemu reżyserowi. Ten jednak zdaje się kompletnie nie przejmować kolejnymi skandalami. Słuszna strategia?

Roman Polański to postać, której przedstawiać nie trzeba. Na miano jednego z najlepszych reżyserów na świecie zapracował sobie takimi filmami jak chociażby „Dziecko Rosemary” (1968), „Chinatown” (1974) czy „Pianista” (2002). Gdy za ten ostatni film zdobył Oscara dla najlepszego reżysera, pokonując m.in. Martina Scorsese czy Pedro Almodovara, to całe Hollywood oklaskiwało na stojąco nieobecnego na sali reżysera. Ci sami ludzie 15 lat później uznali, że Roman Polański nie jest godny miana członka Amerykańskiej Akademii Filmowej i go wykluczyli.

Hipokryzja czy dojrzałość?

Podobne rzeczy obecnie mają miejsce we Francji, gdzie wielokrotnie nagradzany Cezarami Polański prawdopodobnie zostanie wyrzucony z francuskiego stowarzyszenia filmowców ARP. Czemu dopiero teraz? Przecież sprawa gwałtu na 13-letniej Samanthcie Geimer jest znana od wielu lat, jednak przez ten czas niewielu osobom przeszkadzało wspólne fotografowanie się z Polańskim, oklaskiwanie go i przyjmowanie z honorami.

Wygląda na to, że potrzeba było aż ruchu #metoo, aby środowisko filmowe zaczęło prewencyjne „czystki”.

Protest przeciwko Polańskiemu pod teatrem Champo w Paryżu - Sputnik Polska
Polska
Polańskiego chcą wykluczyć ze stowarzyszenia twórców filmowych
Z jednej strony trudno nie dostrzegać tutaj hipokryzji środowiska filmowego, lecz z drugiej strony każdy przejaw walki o wykluczenie z życia publicznego zjawisk patologicznych powinien być ceniony. Nawet jeżeli mamy do czynienia z pokazówką, to jest chociaż promil szansy, że twórcy filmowi zaczną traktować się z równością, bez skazywania chociażby młodych aktorek na miano mięsa, z którym można zrobić co się chce. Tak to nie powinno działać.

Skandal zawsze jest najlepszą promocją

Polański musiał liczyć się z tym, że społeczna ręka sprawiedliwości dopadnie także jego. Tym bardziej że sprawa Geimer nie jest jedyną; przez lata pojawiały się kolejne oskarżenia Romana Polańskiego o molestowanie seksualne, ostatnio – na początku listopada 2019 roku – ze strony aktorki Valentiny Monnier, która wyznała, że w 1975, gdy miała 18 lat, została pobita i wykorzystana seksualnie przez reżysera w jego posiadłości w Gstaad na zachodzie Szwajcarii.

​To oczywiście sprawiło, że wokół Polańskiego znowu zrobiło się gorąco i to akurat moment przed premierą jego najnowszego, docenionego na festiwalu w Wenecji filmu pt. „Oficer i szpieg”. Przed kinami zaczęły się demonstracje, a sam film... paradoksalnie zaliczył jedno z najlepszych otwarć we Francji w całej karierze Romana Polańskiego.

Nie popadajmy w skrajności

Uroczystość upamiętniająca rocznicę wybuchu II wojny światowej w Gdańsku. Zdjęcie archiwalne - Sputnik Polska
Polska
„Malowany ptak”: antypolska agitka czy powód do dyskusji o okrucieństwie wojny?
Podejrzewam, że jeszcze długo nie znajdziemy konsensusu w dyskusji na temat Romana Polańskiego, ale należy pamiętać o jednym – trzeba oddzielać twórcę od dzieła.

Naturalnie jest to trudne, ale Laurence Rossignol, francuska minister do spraw kobiet, nie ma racji, mówiąc, że „człowieka nie da się oddzielić od dzieła”, i twierdząc, że pójście do kina na nowy film Polaka jest wspieraniem reżysera. Nic bardziej mylnego, bo jednak dzieło filmowe, choćby najmocniej związane z twórcą i przedstawiające jego wizję, zawsze jest dziełem zbiorowym.

Nie można lekceważyć dorobku Romana Polańskiego, który zapisał się w historii kina i do jego filmów będzie wracać się przez długie lata, zresztą tak samo jak do obrazów Bernardo Bertolucciego, co automatycznie nie oznacza, że widz tych produkcji daje przyzwolenie na wykorzystywanie seksualne.

Popadanie w skrajności jeszcze nikomu nie wyszło na dobre.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала