Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
Warszawa - Sputnik Polska
Polska
Najnowsze wiadomości i najważniejsze wydarzenia z Polski. Czytaj aktualne informacje i komentarze o polskiej polityce i gospodarce. Prezentujemy najciekawsze fakty i świeże newsy z kraju.

Koronawirus w Polsce: Praca za milczenie

© Sputnik . Aleksandr Krjazev / Idź do banku zdjęćMaseczki ochronne
Maseczki ochronne - Sputnik Polska
Subskrybuj nas na
Położna z Nowego Targu, która dostała wypowiedzenie po opublikowaniu na Facebooku wpisu o braku maseczek i rękawiczek w szpitalu, może wrócić do pracy. Ale pod jednym warunkiem: wycofa się z wcześniejszych wypowiedzi medialnych i podpisze „klauzulę milczenia”.

Jak podają media, Renata Piżanowska-Zarytkiewicz, położna z Nowego Targu, która w marcu została zwolniona z pracy za sianie paniki po tym, jak poskarżyła się w internecie na brak środków higienicznych, może wrócić do pracy – donosi „Fakt”. 48-latka miała dostać od dyrektora szpitala Marka Wierzby propozycję porozumienia: przywrócenie w zamian za podpisanie „tajnej klauzuli milczenia dotyczącej służby zdrowia”.

Propozycja nie do odrzucenia

W zamian za ponowne przyjęcie do pracy miałam poświadczyć, że kłamałam – powiedziała dziennikarzom zwolniona położna. – Sprawa zrobiła się polityczna, widzę, że musiały być naciski z góry na takie rozwiązanie tej sprawy.

Położna opublikowała nawet na Facebooku zdjęcie będące fragmentem dokumentu, którego podpisanie miała rozważyć:

Redakcja „Faktu” poprosiła szpital o komentarz. Otrzymała następujące oświadczenie od dyrekcji:

Katolicki ksiądz - Sputnik Polska
Piszą dla nas
„Pora wyspowiadać Kościół”. Po nowym filmie braci Sekielskich
„Projekt porozumienia pomiędzy Dyrekcją Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II w Nowym Targu a Panią Renatą Piżanowską-Zarytkiewicz zawierał warunek odwołania nieprawdziwych twierdzeń Pani Piżanowskiej-Zarytkiewicz jakoby w Podhalańskim Szpitalu Specjalistycznym nie było środków ochrony osobistej. Propozycja poufności porozumienia była gestem dobrej woli wobec Pani Renaty Piżanowskiej-Zarytkiewicz, której domyślam się niezręcznie jest odwołać publicznie nieprawdziwe twierdzenia, które były powodem rozwiązania stosunku pracy. Nieprawdą jest, że podczas spotkania w sprawie zawarcia ewentualnego porozumienia wywierano na Panią Renatę Piżanowską-Zarytkiewicz jakiekolwiek naciski”.

Wyleciała za Facebooka

– Wyleciałam, bo na moim prywatnym profilu na portalu Facebook wstawiłam post, gdzie pokazałam maseczkę ochronną i moje ręce po 12-godzinnej pracy, które były podniszczone po stosowaniu płynów ochronnych – tłumaczyła kobieta pod koniec marca.

Poszło o wpis ze zdjęciami: samodzielnie wykonanej maseczki oraz dłoni zniszczonych ciągłą dezynfekcją z powodu braku rękawiczek.

Jak twierdzi Piżanowska-Zarytkiewicz, po opublikowaniu wpisu dyrekcja zapewniła personelowi czepek, rękawiczki i maseczkę (kosmetyczną) – po 1 na czas całego dyżuru.

Inni lekarze ujawniający w mediach krytyczne opinie również spotykali się z uciszaniem.

Nepotyzm w Nowym Targu?

Nowoczesne mieszkanie - Sputnik Polska
Piszą dla nas
Ceny mieszkań miały spadać. Jest na odwrót
W specjalistycznym szpitalu, tym samym, w którym pracowała Renata Piżanowska-Zarytkiewicz, doszło do kolejnej awantury medialnej. Tym razem „propozycję” od dyrekcji ujawnił ceniony w całej Polsce ortopeda, lekarz kadry polskich skoczków narciarskich, Aleksander Winiarski. Został on zwolniony z Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II w Nowym Targu po tym, jak nie zgodził się na ustąpienie ze stanowiska ordynatora oddziału chirurgii urazowo-ortopedycznej.

Poproszono mnie o to, bym zrezygnował ze stanowiska, bo potrzebne jest ono dla kogoś innego. Odmówiłem. 31 marca dostałem jeszcze raz ultimatum. Mogłem zrezygnować i pozostać w szpitalu albo czekało na mnie wypowiedzenie z zarzutem... utrata zaufania. Nie zgodziłem się na degradację, bo ustąpienie ze stanowiska ordynatora taką by było. Czuję się rozżalony, bo nie tak się takie sprawy załatwia. Mam umowę kontraktową i już ją ze mną rozwiązano – mówił Onetowi w marcu. Pracował do 30 kwietnia. Jak twierdzi, stanowisko należało „zwolnić” dla „brata pani dyrektor”.

Ostatecznie jako powód rozwiązania kontraktu Winiarski usłyszał, że za bardzo angażował się w… leczenie polskich skoczków. Miały przez to ucierpieć jego obowiązki w szpitalu. Jednak lekarz twierdzi, że przez 12 lat nikt nie miał zastrzeżeń do jego pracy.

Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала