Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Jankesi – idźcie do domu. Posprzątać…

© Sputnik . Mikhail Turgiev / Idź do banku zdjęćZamieszki w Minneapolis
Zamieszki w Minneapolis  - Sputnik Polska
Subskrybuj nas na
Czemu nie załamuję rąk nad losem „zwykłych Amerykanów” poszkodowanych w zamieszkach, których sklepy splądrowano itd.? Bo im za utracone dobra zostaną wypłacone pieniądze z ubezpieczenia, a nikt, niestety, na świecie nie ubezpiecza od amerykańskiego nalotu i inwazji.

Nie sposób współczuć narodowi, w którego imieniu spalono nie setki, ale setki tysięcy sklepów, mordując ich właścicieli i klientów, a miliony istnień pozbawiając środków podstawowej egzystencji. Przyznam Amerykanom prawo do budzenia współczucia, gdy wypłacą odszkodowania za zniszczenie Syrii, Libii, Somalii i innych. Gdy odbudują domy tych, których próbowali zepchnąć do epoki kamiennej, i gdy zajmą się wreszcie rozwiązywaniem własnych problemów zamiast być chorobą tego globu.

Nowa wojna o prawdziwe zasoby

A prawdę mówiąc powinni się raczej martwić jacy straszni terroryści już za chwilę napadną na USA, żeby się naród mógł znów zjednoczyć wokół swego Prezydenta...! Bo że jakąś kolejną operację Waszyngton postara się jak najszybciej wyciąć, byle tylko zwyczajowo odwrócić uwagę od problemów wewnętrznych – to można być zupełnie pewnym. Pytanie tylko na kogo wypadnie, bo na tego BUM! Niestety bowiem, dopóki system amerykański nie załamie się na poważnie i ostatecznie – dopóty zawsze będzie zdolny przerzucać swoje problemy na resztę świata, tak na pokornych wasali, jak i częściowo nawet na państwa niezależne, które nieodmienne będzie starał się destabilizować.

Pracownica banku liczy dolary i juany - Sputnik Polska
Opinie
Dewaluacja dolara. Chiny szykują się na najgorsze i wyprzedają dług publiczny USA
Ciekawostką natomiast ostatniej fali zamieszek i konfliktu wewnętrznego w USA jest to, że mamy do czynienia z ewidentnym starciem dwóch ośrodków na pewnych płaszczyznach rywalizujących o pozycję centrum kierowniczego świata zachodniego. Po raz kolejny blok nazywany umownie sektorem wojenno-przemysłowym (tym bardziej zachowawczym w treściach, tradycyjnie anty-chińskim) z twarzą Donalda Trumpa – znalazł się w defensywie w partii  rozgrywanej pionkami na ulicach, a także szumem dezinformacyjnym w mediach i na platformach społecznościowych przeciw blokowi finansowemu (orientowanemu na pogłębienie i przyspieszenie dotychczasowej ścieżki globalizacji, postępowe hasła ideologiczne i anty-rosyjskość), za którego uosobienie uchodzi umownie George Soros.Że nie chodzi ani o George’a Floyda, ani o tę parę telewizorów – to już właściwie przyznają niemal wszyscy, z obu stron rozgrywki.

Obok kryterium ulicznego jesteśmy wszak także świadkami zaognienia nowej wojny o zasoby – te dziś najważniejsze: (dez)informację, rząd nad internetem, prawo do jego cenzurowania i dostęp do największego rynku na świecie, w którym towarem są sami odbiorcy/uczestnicy sieci. Ta walka toczy się w Stanach, w których Trump podpisuje nowy Executive Order on Preventing Online Censorship, ale i w Europie i na całym świecie, gdzie własną formę cenzury (między innymi dla rosyjskiego Sputnika, chińskiej Xinhua i irańskiej Press TV) wprowadza właśnie Mark Zuckerberg, którego imperium FB kojarzone jest z szeroko rozumianym kręgiem globalizacyjnym. I żebyśmy to jasno i dokładnie widzieli – nie mamy do czynienia z konfrontacją - czy sieć ma być wolna czy cenzurowana, tylko - kto ma to robić. Który ośrodek zdobędzie przewagę.

Czarne strachy na Lachy

Amerykańscy żołnierze - Sputnik Polska
Polska
Żołnierze USA trafią z Niemiec do Polski? Błaszczak: To byłoby dobre dla bezpieczeństwa
Stąd właśnie nie ma sensu naiwne dywagowanie „czy lepszy Trump niż Soros” – czy odwrotnie. Tymczasem właśnie tak tłumaczą swoje oburzenie zamieszkami w Stanach zwolennicy amerykańskiej zależności Warszawy. Obok więc prób budzenia współczucia do „zwykłych Amerykanów” – mamy do czynienia także ze straszeniem Polaków w duchu opowieści jak to amerykańska policja dusi murzynów także w naszym interesie. Szczególnie kuriozalny jest pochodzący właśnie z tej kuchni niby-argument, że „nie można popierać zamieszek w Stanach, bo mogą się rozlać na Polskę!". Ciekawe czy argumentujący mogliby przybliżyć zakładany przebieg protestów w jakże licznych w naszym kraju murzyńskich gettach?

Zaprawdę, też - czy straszący „lewactwem” w Polsce - faktycznie mają wizję wtargnięcia redakcji Krytyki Politycznej do MediaMarktu celem wyniesienia telewizorów? Przecież w rzeczywistości i „totalna opozycja”, i lewica kulturowa - to w naszych realiach parodia i mikroskala. Gdy bowiem się nas straszy, że np. Czarne Marsze zamienią się w protesty czarnych w Polsce - to pamiętajmy jak to dotąd wyglądało w realu. A wyglądało tak m.in., że moja koleżanka KODziarka wrzucała posty w stylu „Wprawdzie leżę na basenie na Cejlonie, lecz jakże bym chciała bronić wolnych sądów!”, a kolega z korpo w Australii wzywał „Pod Sejm, kochani, pod Sejm!”. Doświadczenie historyczne jest nieubłagane - bogaci nie robią rewolucji (najwyżej na niej korzystają). Problem Polski polega zaś na tym, że niestety biedni też jej nie dokonają. Zresztą, kto miałby robić rewoltę dla polskich klas pożal się Boże posiadających, ci których uważają oni za „hołotę od 500+”?

Stany Zjednoczone są wrogiem Polski

Protesty przeciwko brutalności policji - Sputnik Polska
Wideo
USA: 60 osób aresztowano podczas protestów w Nowym Jorku
Nie, Polsce nie grozi bynajmniej powtórzenia scenariusza z Minneapolis (choć i naszej policji przydałaby się lekcja praworządności, patrząc chociażby na występy funkcjonariuszy przeciw protestom Strajku Przedsiębiorców). Nie ma też wbrew pozorom aż takiego znaczenia dla Polaków który konkretnie ośrodek globalizacyjny akurat znajduje się w przewadze – ten kojarzony umownie z Trumpem czy ten od Sorosa, skoro skutki cywilizacyjne, świadomościowe, a zwłaszcza społeczno-ekonomiczne pozostają dla nas te same.

Niezależnie więc od tego kto i czy w ogóle wygra, czy też raczej spór ten będzie sobie nadal trwał w permanencji na niektórych płaszczyznach (na innych zaś grupy te i tak będą wszak współpracować) – najważniejsze byśmy sobie uświadomili, że przede wszystkim jasne sytuacje czynią przyjaciół. I pozwalają nazwać nieprzyjaciół. A zatem jasno, jako Polacy - winniśmy sobie powtarzać: Stany Zjednoczone są wrogiem Polski.

Stany Zjednoczone są wrogiem, okupantem Europy.

Nic osobistego więc, bez emocji. Po prostu: Yankee go home. Idźcie do siebie, posprzątać burdel, który tam macie. A resztę świata, w tym i Polaków – zostawcie w spokoju.

Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала