Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
Moskwa na anglojęzycznej mapie Rosji - Sputnik Polska
Świat
Aktualne wiadomości ze świata. Poznaj najnowsze informacje o wydarzeniach międzynarodowych. Znajdziesz u nas aktualności dnia, ciekawe fakty, newsy, relacje na żywo.

Zatonięcie okrętu podwodnego „Kursk”: Jak to było

© Sputnik . Yuriy Kaver / Idź do banku zdjęćOkręt podwodny o napędzie atomowym "Kursk" Floty Północnej Marynarki Wojennej Rosji
Okręt podwodny o napędzie atomowym Kursk Floty Północnej Marynarki Wojennej Rosji - Sputnik Polska
Subskrybuj nas na
20 lat temu, 12 sierpnia 2020 roku, w czasie manewrów na Morzu Barentsa zatonął okręt podwodny K-141 „Kursk”. To najstraszniejsza katastrofa w historii rosyjskiej floty podwodnej. Cała załoga zginęła. 118 osób. Zgodnie z wnioskami Prokuratury Generalnej przyczyną katastrofy był wybuch torpedy wywołany wyciekiem paliwa.

Ostatnie wyjście w morze

Na planowe ćwiczenia na Morzu Barentsa „Kursk” wypłynął 10 sierpnia. Głównym przeznaczeniem okrętu była walka z dużymi okrętami nawodnymi przeciwnika, przede wszystkim – lotniskowcami.

Dwa dni trwały ćwiczebne manewry.

Rankiem 12 sierpnia marynarze szykowali się do przeprowadzenia umownego ataku grupy lotniskowców z użyciem torped. W umówionym czasie obserwatorzy nie zarejestrowali jednak ataków torpedowych. W punkcie dowódczym floty nawodnej nie zarejestrowano wynurzenia łodzi podwodnej, nie odebrano też raportu z wykonania ćwiczenia taktyczno-bojowego. Łączność z okrętem uległa zerwaniu. O 11.30 norweskie stacje sejsmologiczne odnotowały wstrząs o magnitudzie 1,5, a po upływie kilku minut jeszcze jeden, potężniejszy – o magnitudzie 3,5.

Szanse na przeżycie praktycznie zerowe

Towarzystwo Wojskowo-Techniczne zorganizowało akcję Kerczeński desant „Droga Odwagi”, w ramach której przez Cieśninę Kerczeńską miały przejść trzy pojazdy opancerzone - Sputnik Polska
Świat
Nieudany desant w Cieśninie Kerczeńskiej: zatonął transporter opancerzony – wideo
Na poszukiwania krążownika podwodnego udał się oddział statków Floty Północnej. „Kursk” znaleziony został nazajutrz, na głębokości 108 metrów. Oględziny okrętu wykazały, że okręt dosłownie wbił się w dno pod kątem około czterdziestu stopni, dziób uległ rozbiciu, a komory przednie zostały całkowicie zatopione. Szans na ocalenie ludzi było mało. Według ocen konstruktorów załodze starczało powietrza na pięć-sześć dni. Tym niemniej przystąpiono do działań ratowniczych: w rejon katastrofy wysłano krążownik atomowy „Piotr Wielki”, okręt podwodny i około dwudziestu okrętów i statków ratowniczych. Marynarzy „Kurska” próbowano ocalić przez ponad tydzień. Do okrętu kilka razy spuszczano głębokowodny pojazd klasy Priz, w żaden sposób nie udawało się jednak dostać do wnętrza.

Ministerstwo obrony Rosji nawiązało dialog z przedstawicielami NATO, prosząc o pomoc techniczną w ratowaniu załogi „Kurska”. Jako pierwsi na pokład krążownika krążownika przedostali się norwescy nurkowie, którzy w rejon katastrofy podpłynęli statkiem Seaway Eagle. 20 sierpnia Norwegowie zdołali dostać się do luku awaryjnego i specjalnymi narzędziami otworzyli właz.

Kamery wideo pokazały, że wszystkie komory zostały zatopione – nie było żadnych kieszeni powietrznych. I 21 sierpnia naczelnik sztabu Floty Północnej wiceadmirał Michaił Mocak potwierdził, że cała załoga zginęła.

Operacja wyciągnięcia ciał marynarzy rozpoczęła się 20 października 2000 roku.

Śledczy ustalili, że w momencie wybuchu ocaleli ludzie w szóstej, siódmej, ósmej i dziewiątej komorach. Wszyscy przeszli do dziewiątej komory i tam czekali na pomoc, przez kilka godzin wysyłając sygnały…

Udało się wyciągnąć i zidentyfikować szczątki 115 ze 118 członków załogi. Oględziny „Kurska” pokazały, że jego reaktor atomowy i mechanizmy pomocnicze nie uległy uszkodzeniu. Monitoring radiacyjny przeprowadzony przez norwesko-rosyjskich nurków to potwierdził.

Na niektóre pytania wciąż nie ma odpowiedzi

O awarii na okręcie podwodnym przyjaciele i krewni załogi dowiedzieli się z wiadomości radiowych. Cały kraj śledził przebieg operacji ratowniczej. Przez pierwsze dni po tragedii napływały sprzeczne informacje. Odpowiedzi na pytania o to, co się tego dnia wydarzyło i jaki był mechanizm tragedii, nie ma do dziś.

Okręt podwodny Kursk na bazie wojskowej w Widiajewie - Sputnik Polska
Foto
17 lat temu zatonął atomowy okręt podwodny Kursk
Według oficjalnych przyczyn tragedii doszło do zniszczenia wyrzutni torpedowej z torpedą, która uległa eksplozji, jednocześnie zaczęła napływać woda i wybuchł pożar na skutek rzuconej do komory mieszaniny tlenu i nafty. Pożar doprowadził do drugiego wybuchu. Jednak próby przeprowadzenia symulacji warunków, które doprowadziły do pierwszego wybuchu torpedy, nie zostały zwieńczone sukcesem – skoncentrowany nadtlenek nie chciał wejść w reakcję (przed wybuchem) z rdzawą i nie zapaliła smaru. Czemu więc doszło do wybuchu w wyrzutni torpedowej?

Wiele omawianych do dziś nieoficjalnych wersji odnośnie „wydarzenia numer jeden” kręci się wokół zagranicznego okrętu podwodnego. Jak pisze Wzgliad, okręt rzeczywiście się tam znajdował. Informacja o tym, że w rejonie ćwiczeń znajdowały się amerykańskie okręty podwodne „Memphis” i „Toledo”, jest wysoce prawdopodobna. Wiadomo, że rejestrowane były „sygnały” hydrolokatora „Kurska”, co jest jawną oznaką tego, że załoga rosyjskiego okrętu usiłowała ujawnić krążącą całkiem blisko cichą i trudną do wykrycia łódź. Istnieją dwie wersje tego, jak zagraniczny okręt mógł doprowadzić do „wydarzenia numer jeden” – zderzenie i atak torpedowy…

Nikt nie dysponuje pełnią dowodów, dlatego po 20 latach specjaliści nie przestają badać szczegółów katastrofy, do której doszło na Morzu Barentsa.

Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала