Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
Polacy na obchodach Święta Niepodległości - Sputnik Polska
Polska
Najnowsze wiadomości i najważniejsze wydarzenia z Polski. Czytaj aktualne informacje i komentarze o polskiej polityce i gospodarce. Prezentujemy najciekawsze fakty i świeże newsy z kraju.

„Albo się otwieramy, albo bankrutujemy”: właściciele lokali bojkotują rządowe obostrzenia

© Sputnik . Alexey Vitvitsky / Idź do banku zdjęćRestauracja bez gości
Restauracja bez gości - Sputnik Polska
Subskrybuj nas na
Uruchomiona w mediach społecznościowych inicjatywa #OtwieraMy ma w Polsce coraz więcej zwolenników. Bez względu na obostrzenia restauracje, trattorie i pizzerie już w styczniu zamierzają się otworzyć stacjonarnie, bo, jak mówią ich właściciele, „nie ma innego wyjścia”. 

Jak już podawał Sputnik, przedsiębiorcy zrzeszeni w inicjatywie „Góralskie Veto” zapowiadali, że mają dość i zamierzają po 17 stycznia otworzyć swoje biznesy - stoki, restauracje czy pensjonaty - bez względu na ewentualne przedłużenie restrykcji.

​Główny organizator akcji Sebastian Pitoń z rozgoryczeniem powiedział, że jego „znajomy z Pekinu” śmieje się z kroków podejmowanych przez polski rząd. „Znajomy” twierdzi, że Polacy sami niszczą swoją gospodarkę poprzez wprowadzanie ograniczeń, a przedsiębiorców doprowadzają do rozpaczy i bankructwa.

Rząd z kolei próbuje uniknąć protestów i jest skłonny wyłożyć miliard złotych: 700 mln w postaci pomocy dla gmin z terenów górskich oraz 300 mln jako umorzenia podatku od nieruchomości. O szczegółach wsparcia dla gmin mówił podczas poniedziałkowej konferencji wicepremier i minister rozwoju Jarosław Gowin.

Kupa długów i niezapłacony prąd

Karolina Bartosik, właścicielka restauracji „Wesołe Gary” w Krakowie nie widzi nic dziwnego w tym, że liczba firm, które przyłączają się do akcji protestu „Góralskie veto” rośnie lawinowo. Na swoim profilu na Facebooku restauracja ogłosiła, że otwiera się już od 13 stycznia 2021 z zachowaniem reżimu sanitarnego.

„Restauracje nie mają innego wyjścia - albo się otwierają, albo bankrutują. Jeśli nie otworzymy w tym momencie, to nie mamy z czego żyć. I my, i nasi pracownicy” - mówi Karolina Bartosik w rozmowie ze Sputnikiem.
Uważa, że jeżeli ograniczenia nie zostaną zniesione, to z polskiego rynku znikną małe i średnie firmy.

Dlatego, że nie mamy wsparcia, nie mamy za co utrzymać lokalu, mamy niezapłacony prąd, niezapłacone ZUS-y, to kupa długów, ponieważ nie mamy możliwości zarabiania. To nie jest tak, że tylko ratujemy naszą pracę, ale też stanowisko pracy naszych pracowników

- wyjaśnia rozmówczyni Sputnika.

Według niej przez cały okres trwania pandemii jej restauracja dostała jednorazowo 5 tys. zł wsparcia i ta kwota niczego nie pokrywa.

Górale - Sputnik Polska
Polska
„Wara od naszych biznesów!”: Górale zapowiadają bunt. Miliony od rządu ich udobruchają?
„To nie jest w ogóle wsparcie. Bo 5 tys. zł «kosztuje» jeden pracownik miesięcznie, a my mamy 13. Za sam prąd płacimy po 8 tys. zł co dwa miesiące. Mamy miesięcznych kosztów 60 tys. zł. Pokrycie wszystkich kosztów - to byłoby prawdziwe wsparcie” - mówi Karolina Bartosik.

Dodaje, że decyzja o otwarciu restauracji pomimo ograniczeń ze strony rządu spotała się z bardzo dużym poparciem ze strony klientów.

Klienci piszą na Facebooku, że bardzo dobrze, że my się otwieramy, że nas wspierają, że są z nami, rezerwują stoliki, bardzo się cieszą, że mogą w końcu przyjść do restauracji

- wyjaśnia właścicielka lokalu „Wesołe Gary”.

Na pytanie, co będzie, jeśli razem z długo oczekiwanymi klientami przyjdzie policja, odpowiada, że pracownicy restauracji liczą na pomoc prawną. Poza tym, powołuje się na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Opolu, „który głosi, że restauracje zostały bezpodstawnie zamknięte”. Chodzi o głośną sprawę, o której informowała „Gazeta Wyborcza” - sąd „stanął po stronie przedsiębiorcy, a nie sanepidu”: zauważył m.in., że  „ograniczanie działalności gospodarczej nie może być utożsamiane z jej całkowitym zakazywaniem”. 

„Kto wie, może na protestach się nie skończy”

Restauracja „Buongiorno” z Koszalina też jest gotowa na przybycie policji - informują na Facebooku, że otwierają się 1 lutego.

My to na pewno uczynimy, nie będziemy się wahać już przed niczym, bo my już po prostu nie mamy wyjścia. Musimy to zrobić. Na pewno będziemy tutaj rozmawiać z policją, na pewno nie będziemy przyjmować mandatu, będziemy kierować sprawę na drogę sądową, ponieważ uważamy, że zostaliśmy bezprawnie pozbawieni środków do utrzymania naszej restauracji.

Konstytucja gwarantuje nam prawo wykonywania działalności i będziemy się na tym opierać, mamy tutaj naszego prawnika, jesteśmy po konsultacjach, będziemy walczyć o swoje prawa” - wyjaśnia w rozmowie ze Sputnikiem właścicielka restauracji Izabela Nowak

Zgadza się z tym, że kwota wsparcia dla jej lokalu niczego nie pokryła.

Świąteczna Warszawa - Sputnik Polska
Polska
Obostrzenia będą przedłużone? Rzecznik rządu zabiera głos
„W pierwszej fali pandemii mieliśmy zawieszony ZUS. I to było wszystko w czym nam państwo pomogło. 5 tys. zł to koszt zaledwie jednego miesięcznego ZUS-u - nawet nie, w ubiegłym miesiącu było o 13 proc. wyższe” - mówi Izabela Nowak i dodaje: „Nie mówiąc już o małych, nawet duże hotele, sieci restauracji też sobie nie poradzą, dlatego, że w tej chwili my generujemy obrotem 20 proc. i to w żaden sposób nie wystarcza, żeby utrzymać tak dużą ilość ludzi, których zatrudniamy”.

Jak mówi rozmówczyni Sputnika, akcję protestu „Góralskie veto” w restauracji „Buongiorno” „popierają całym sercem”.

Myślę, że firmy, które przyłączają się do tej akcji utorują nam drogę. Kto wie, może na protestach się nie skończy, dlatego, że naprawdę jesteśmy w tej chwili pozbawieni zarobków

- uważa Izabela Nowak.

„Dzisiaj na razie policji nie było”

Restauracja z Cieszyna „U trzech braci” poszła o krok dalej - od 8 stycznia jest czynna stacjonarnie czyli, jak można było przeczytać na jej stronie w Facebooku, klienci mogą „znów przyjść i zjeść normalnie jak ludzie w restauracji”.

Właściciel lokalu Tomasz Kwiek w rozmowie ze Sputnikiem wyjaśnia, że w jej otwarciu nie widzi nic dziwnego.

Generalnie jest to na podstawie przepisów, które obowiązują w Polsce. Mamy ustawę o swobodzie działalności gospodarczej z 1995 roku. Natomiast rozporządzenie, które zostało wydane przez polski rząd jest niezgodne z żadną ustawą, a przede wszystkim z Konstytucją Polski. Nasz polski rząd nie ma prawa ograniczać polskim przedsiębiorcom w jakikolwiek sposób tego, co oni robią w swoich firmach

- uważa Tomasz Kwiek.

Nie ukrywa, że przez pierwsze trzy dni restauracja miała sporo problemów z policją.

„Natomiast wczoraj był już spokój, dzisiaj jak na razie też nie było policji z tego, co wiem. Sytuacja się uspokoiła” - mówi rozmówca Sputnika i dodaje:

Natomiast tutaj pojawił się cały ruch wśród restauracji, które chcą za naszym przykładem otworzyć swoje lokale.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала