Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Czy PiS „dogada się” z Bidenem?

© REUTERS / Kevin Lamarque/File Photo Joe Biden i Kamala Harris
 Joe Biden i Kamala Harris - Sputnik Polska
Subskrybuj nas na
Tzw. schadenfreude koncesjonowanej opozycji po zwycięstwie Joe Bidena, to nie tyle kalkulacja i realna obawa o utratę statusu amerykańskiego protektoratu przez Polskę, co próba pokonania Zjednoczonej Prawicy jej własną bronią.

Licytacja na bazarze

Prawo i Sprawiedliwość, podczas swojej „drogi do władzy”, którą można datować na dzień katastrofy smoleńskiej, posługiwało się wieloma schematami i celowo działało tak, by jak najwięcej wyborców zdążyło nimi przesiąknąć. Jedną z takich „nauk” była rusofobia oraz natychmiastowa na nią odpowiedź, czyli serwilizm wobec USA. W retoryce Zjednoczonej Prawicy po dziś dzień ma to niebagatelne znaczenie, gdy politycy formacji rządzącej chełpią się ściągnięciem do Polski obcej armii.

To właśnie dlatego liberałowie poczęli atakować PiS od tej strony. To najlepsza taktyka dotarcia do wyborców żyjących każdego dnia w poczuciu rzekomego zagrożenia ze strony Moskwy i w przekonaniu, że obronić Polskę może jedynie Ameryka. PO i jej satelici doskonale to wiedzą, toteż zwyczajnie wykorzystują moment, by podważyć wizerunek Jarosława Kaczyńskiego jako tego lidera, który jest w stanie związać stale Polskę sojuszem ze Stanami Zjednoczonymi.

Protesty przed Kapitolem - Sputnik Polska
Piszą dla nas
Zmierzch Imperium. Odcinek kolejny
Jest też sporo prawdy w tym, że PiS sam się o to prosił. Nawet bowiem z punktu widzenia kogoś, kto godzi się na podrzędny status Rzeczypospolitej i uczynienie z niej awangardy amerykańskiego imperializmu, musi być co najmniej nierozsądne nazywanie planowanej instalacji wojskowej nazwiskiem prezydenta. „Fort Trump” nie powstanie, ale opozycja zaczęła już budować „Fort Biden”, przynajmniej w świadomości części wyborców, upominając prezydenta Dudę o zbyt późne i za mało wylewne gratulacje dla nowego przywódcy USA. Opozycja nie tyle więc przyszła na bazar z nowym towarem, co zaczęła krzyczeć, że PiS na stoisku obok ma przeterminowane warzywa.

Bezalternatywność?

Pewną zmianą w retoryce liberałów jest jednak powrót do wydeptanej już od lat ścieżki podporządkowania się woli Waszyngtonu. W czasach prezydentury Trumpa temat był raczej przemilczany, a niekiedy samą osobę byłego prezydenta atakowano za konkretne słowa czy czyny. Tyle, że źródłem tej krytyki była tęsknota za „policjantem świata” w takiej formie, jaką reprezentował ją choćby poprzednik ekscentrycznego miliardera. Liberałowie wierzą w powrót amerykańskiego parasola nad Europą i Unią Europejską w całości. W kierowniczą rolę USA w zdobywaniu nowych przestrzeni do eksploatacji ekonomicznej.

Bo to właśnie ten ostatni aspekt jest kluczowy. Federacja Rosyjska i jej niezależna polityka są dla tych formacji politycznych wygodnymi straszakami, maskującymi prawdziwe intencje euroatlantyckiej oligarchii, która potrzebuje nowych terytoriów i nowych poddanych by rozwijać swoje interesy. Polska, zarówno wg PiS jak i PO, ma być jednym z liderów takiej polityki, przynajmniej w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Różnice dotyczą raczej konkretnej motywacji, która dla prawicy jest głównie negatywna („rosyjskie zagrożenie”), a dla liberałów pozytywna („misja szerzenia demokracji”).

Amerykański senator Joe Biden i przewodniczący Prezydium Rady Najwyższej ZSRR Andriej Gromyko, Kreml,14.01.1988 r. - Sputnik Polska
Piszą dla nas
Imperium nad grobem
To, co w jakimś stopniu jest przerażające to fakt, że w Polsce próżno szukać ludzi i partii poprawnie odczytujących tę rolę i wynikających z niej zagrożeń dla kraju. Polska przez 25 lat takiej polityki utraciła dobre relacje z wieloma krajami na świecie, a tym samym odbiorców rodzimej produkcji. W wymiarze ekonomiczno-finansowym: zamiast zarabiać na własnej pracy i korzystać z poziomu rozwoju technologicznego, przerzuciliśmy się na łaskę bogatszych krajów Zachodu, spływającą do nas w postaci dotacji Unii Europejskiej. Uczciwie oddajmy jednak, że pewien opór wobec tej „kotwicy” polityki Rzeczypospolitej pojawia się w gronie Konfederacji, ale rzadko, niekonsekwentnie, a i nie jest to formacja zdolna do poszerzenia swojego elektoratu w sposób znaczący.

Kupić sobie przyjaciela

Stosunki polsko-amerykańskie to nie jest coś, co administracji Bidena będzie spędzać sen z powiek. Dla Stanów Zjednoczonych Polska to naprawdę jest partner co najwyżej trzeciorzędny i wynika to nawet nie ze złej woli Waszyngtonu, ale z realnej kalkulacji i geografii.

Warszawa nie ma szans zostać „Tel-Awiwem Europy Środkowo-Wschodniej”, bo w jej otoczeniu nie ma aż takich bogactw jak na Bliskim Wschodzie. Nie odegra też Polska żadnej roli w rywalizacji amerykańsko-chińskiej, która zresztą najpewniej nieco złagodnieje po zwycięstwie Demokratów. Tej koncepcji brakuje po prostu racjonalnej argumentacji, a wiara w to, że USA kierują się logiką zaprowadzania demokracji tu i ówdzie – jest wiarą pospolitych głupków.

Liderzy Platformy Obywatelskiej przeżywali wypowiedź nowego prezydenta USA podczas kampanii, gdy wskazał Polskę jako jeden z krajów odchodzących od zasad demokracji, ale najwidoczniej nie są w stanie zrozumieć, że przemówienie to było kierowane do odbiorców w Ameryce, a nie gdziekolwiek indziej. W tamtym momencie trwała kampania wyborcza, a Bidenowi zależało na tym by wykazać błędy w polityce zagranicznej Trumpa, mające polegać na redukcji amerykańskich wpływów w Europie. A czy US State Department upomni się teraz w Polsce o praworządność czy cokolwiek innego? Tylko wtedy, jeśli będzie to w jego interesie.

Wiceprezydent USA Mike Pence z wizytą w Polsce  - Sputnik Polska
Piszą dla nas
Wybory w USA a sprawa polska
Strategia wiązania Polski z Ameryką w wydaniu PiS nosi bowiem znamiona sensu. Od 2015 roku rząd polski kupił już niezliczone ilości sprzętu wojskowego „Made in USA”, zawarł kontrakt na dostawę tamtejszego gazu czy stworzył finansowe zachęty do inwestycji przez amerykańskie koncerny. Decydenci w Warszawie wiedzą, że jedyną drogą do trwałego aliansu ze Stanami Zjednoczonymi jest stworzenie dla tych ostatnich realnych korzyści, których oni będą chcieli bronić. Problem polega na tym, że Polskę kosztuje to bardzo dużo, a i skala możliwości naszego państwa jest relatywnie niewielka, gdy porównamy stosunki Ameryki z ich strategicznymi sojusznikami w innych częściach świata. Nie należy jednak sądzić, że ten kierunek się jakoś istotnie w najbliższych latach zmieni. Amerykanie naprawdę umieją liczyć pieniądze, a Zjednoczona Prawica nie szczędzi ich na zakup przychylności imperium. Zmieni się najwyżej retoryka, ale nie to co istotne.

Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Na żywo
Заголовок открываемого материала
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала