Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Urban heroldem wolności

© AP Photo / Czarek SokolowskiJerzy Urban, Redaktor naczelny tygodnika „NIE”
Jerzy Urban, Redaktor naczelny tygodnika „NIE” - Sputnik Polska, 1920, 11.02.2021
Subskrybuj nas na
W pamiętną czarną środę – kiedy wszystkie nierządowe media przywitały czytelników i widzów czarnymi planszami, w proteście przeciw rządowym planom opodatkowania dochodów z reklam miało miejsce jeszcze jedno ważne medialnie wydarzenie, które wszyscy przeoczyli. Zakończył się najbardziej absurdalny proces medialny III RP.

Zakończył się – dodajmy – wyłącznie dzięki niechlujstwu prokuratury. Gdyby ziobrowy organ nie spóźnił się o 1 dzień ze złożeniem apelacji – straszliwa historia zdziwionego Jezusa mogłaby ciągnąc się przez sądy następne 9 lat.

Następne – bo zaczęła się w roku 2012, kiedy to „Tygodnik NIE” opublikował na pierwszej stronie tekst zatytułowany „Bóg umiera ze starości”, opowiadający o tym, że w różnych miejscach świata zmniejsza się liczba katolików. Dla „NIE” była to niewątpliwie wieść radosna – i to jest zapewne powód całej tej idiotycznej sądowej epopei.

Serce obraźliwie gorejące

Leszek Miller - Sputnik Polska, 1920, 07.01.2021
Piszą dla nas
Nawet Leszek Miller uważa słowo „rosyjski” za uniwersalną maczugę
Ponieważ nawet w III RP nie można nikogo skarżyć za to, że cieszy się ze stopniowego upadku Kościoła katolickiego – 6 obywateli skierowało ostrze swego gniewu przeciwko ilustracji. Na ilustracji widniał biały długowłosy mężczyzna z mormońską bródką i zdziwionym wyrazem twarzy, wpisany w znak zakazu wjazdu. Rysy mężczyzny przypominały jarmarczne wizerunki Jezusa, a na domiar złego obrazek przyozdobiony był równie jarmarcznym „sercem gorejącym”: czerwonym serduszkiem, otoczonym wieńcem cierniowym, z krzyżem i płonieniem buchającym z czubka. I to ów kiczowaty obrazek stał się pretekstem ciągnącego się 9 lat procesu.

6 obywateli RP poczuło, że zdziwiony Jezus obraża ich uczucia religijne. Ich obrazę – wyrażoną niezależnie od siebie w 6 jednobrzmiących donosach – podzielił prokurator. Jerzy Urban – właściciel i naczelny „NIE” – dostał 1000 złotych grzywny w procesie nakazowym i oczywiście się odwołał. Od maja 2014 roku do października 2018 przez sądem rejonowym dla Warszawy-Mokotowa toczył się absurdalny proces, w którym sędzia zdawał się zaangażowany znacznie bardziej niż prokurator. Liczba rozpraw, biegłych, czasu prawników i tomów akt była zupełnie groteskowa – w kontekście zerowej szkodliwości społecznej wydarzenia, jakim była zabawna ilustracja do faktograficznego tekstu w piśmie, którego stosunek do Kościoła katolickiego jest znany powszechnie. Gdyby osoby, których uczucia religijne obraził zdziwiony Jezus nie chciały się poczuć obrażone – wystarczyłoby, żeby nie czytały gazety. Co zresztą orzekł Sąd Najwyższy w 2015 roku: jeżeli ktoś sam stara się zdobyć coś, co urazi jego uczucia religijne, to o obrazie tych uczuć nie może być mowy.

Ale wtedy nie byłoby zabawy.

© Zdjęcie : Jarosław AugustyniakJerzy Urban
Urban heroldem wolności - Sputnik Polska, 1920, 11.02.2021
Jerzy Urban

Tolerancja sędziego Stępaka

10 października 2018 roku sędzia Rafał Stępak skazał Urbana na 120 tysięcy złotych grzywny za obrażanie uczuć religijnych. 3 razy więcej, niż żądał prokurator – co jest raczej rzadkim zjawiskiem w polskim wymiarze sprawiedliwości. 24-krotnie więcej, niż wcześniejszy rekord kary za podobną zbrodnię, który należał do Dody. 120 razy więcej, niż chciał wyrok sądu nakazowego, od którego Urban się odwołał.

Obecny prezydent USA Donald Trump, pierwsza dama USA Melania Trump i wiceprezydent USA Mike Pence z żoną Karen - Sputnik Polska, 1920, 27.01.2021
Piszą dla nas
Czym różni się Trump od Jaruzelskiego
W fascynującym uzasadnieniu wyroku sędzia Stępak – niech imię jego będzie zapamiętane – wywiódł, że art. 196 kk, dotyczący obrażania uczuć religijnych jest „wyrazem tolerancji światopoglądowej państwa” – choć nie ukrywał też specjalnie, że nie jest entuzjastą tolerancji. Jego osobista definicja „przedmiotu czci religijnej” pasuje jak ulał do państwa wyznaniowego, z którym religia jednych jest zobowiązująca dla drugich: „Przez przedmiot czci religijnej należy rozumieć każdy przedmiot, który przez daną wspólnotę religijną uznany jest za przedmiot kultu, godny najwyższego szacunku i uwielbienia. Dla Kościoła katolickiego przedmiotami takimi są m.in. krzyż, relikwie, hostia, naczynia liturgiczne, obrazy i figury święte, postacie świętych, rytuały czy słowa mające charakter sprawowania sakramentów. Przedmioty te ściśle związane są z oddawaniem czci religijnej, tj. służą do oddawania takiej czci, cześć taka jest przez nie oddawana”...

W uzasadnieniu wyroku sędzia nie taił także swoich osobistych uczuć wobec Urbana i jego gazety: „Podkreślić trzeba, iż oskarżony działał z motywacji zasługującej na potępienie. Celem jego działania niewątpliwie było wzbudzenie sensacji, co niejako wpisuje się w styl prezentowany w redagowanym przez niego tygodniku”; a nawet biegłych, którzy nie podzielali jego światopoglądu, np. religioznawcy prof. Kazimierza Banka, któremu miał za złe, iż „przedstawiając poglądy na temat wiary katolickiej, czynił to w sposób bardzo stronniczy i ironiczny, wysnuwając również błędne wnioski”.

Kogo stać na wolność

Sędzia orzekł w końcu, że „stopień społecznej szkodliwości czynu oskarżonego był znaczny”, bo karykaturalne potraktowanie „Niepokalanego Serca Chrystusa nie nosi znamion nikłej szkodliwości społecznej”, a Urbana stać na zapłacenie 120 tysięcy złotych grzywny.

Polska publicystka Agnieszka Wołk-Łaniewska i komentator agencji Sputnik Leonid Swiridow. Moskwa - Sputnik Polska, 1920, 16.12.2020
Piszą dla nas
Pożegnanie z Lonią
Z całego abstrakcyjnego wywodu sędziego Stępaka prawdziwe jest tylko to ostatnie zdanie. Jednak – i to powód, dla którego historia tego procesu jest tak doniosła – nie jest to norma wśród właścicieli niezależnych gazet. Wiele z nic – zwłaszcza te lokalne – ledwo przędzie, z numeru na numer zdobywając jakimś cudem dość pieniędzy, żeby zapłacić za druk i redakcję. Nie mają pieniędzy na adwokatów w ciągnącym się przez dekadę procesie i z całą pewnością nie mają 120 tysięcy złotych, żeby zapłacić horrendalną karę za coś, co w demokratycznym kraju w ogóle nie byłoby przestępstwem. Kara dla Urbana miała przywalić Urbanowi – ale także pouczyć tych wszystkich, którym przyszłoby do głowy krytykować Kościół katolicki, będący wszak, jak naucza Prezes Polski, „jedynym depozytariuszem systemu wartości, który w Polsce jest powszechnie znany; kto podnosi rękę na Kościół, ten podnosi rękę na Polskę”.

Z tego powodu klęska prokuratury w walce z Urbanem jest tak istotna.

A przy okazji warto odnotować, jak po 9 latach procesów, setkach godzin pracy sądu, prawników i biegłych – sprawa padła na pysk ostatecznie dlatego, że ziobrowe orły z prokuratury przegapiły termin odwołania od wyroku uniewinniającego, który zapadł po apelacji 8 października zeszłego roku.

Czyli: zamordyści, ale na szczęście partacze.

Jest nadzieja dla Polski.

Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Na żywo
Заголовок открываемого материала
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала