Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Myślenie zamiast majaczenia

© Sputnik . Ruslan Krivobok / Idź do banku zdjęćPacjent szpitala psychiatrycznego
Pacjent szpitala psychiatrycznego - Sputnik Polska, 1920, 26.04.2021
Subskrybuj nas na
Nie spodziewałam się, że kiedyś to powiem, ale zgadzam się z Ryszardem Terleckim: koncept stworzenia rządu technicznego pod kierownictwem Władysława Kosiniaka-Kamysza to „majaczenia”. Zamiast majaczyć o niemożliwej przyszłości, opozycja powinna prowadzić dziś taką politykę, która przekona wyborców do zagłosowania na nią w roku 2023.

Niedzielne spotkanie liderów koalicji zwieńczone komunikatem #JedziemyDalej nie było doprawdy niespodzianką. Nadzieja na to, że tracący poparcie obóz rządzący odda władzę z własnej woli – jest przejawem daleko idącej naiwności. Tymczasem antyrządowy komentariat od tygodni wkłada cały swój wysiłek w wynajdywanie powodów, dla których tak właśnie miałby się stać.

Czy prezes dmuchnie?

W „Gazecie Wyborczej” Dominika Wielowieyska, cytując Piotra Zarębę, pisze, że Kaczyński „przygotowuje się do starcia” – w domyśle: wyborczego – czego dowodem jest mianowanie Doroty Kani na stanowisko szefowej Polska Press; wszak własne media zawsze były dla Kaczyńskiego bardzo ważne w kampanii. W Onecie Agnieszka Burzyńska opowiadała – powołując się z kolei na Ludwika Dorna – że Kaczyński źle znosi imposybilizm, a tarcia w koalicji uniemożliwiają mu efektywne rządzenie i może nie wytrzymać nerwowo.

Barbórka w Katowicach - Sputnik Polska, 1920, 25.06.2020
Gospodarka
Na Barbórkę nie na Śląsk, a do Moskwy!: Kosiniak-Kamysz ostro o imporcie rosyjskiego węgla
W „Polityce” Mariusz Janicki prezentuje zupełnie karkołomną konstrukcję, na początku tekstu dowodząc, że wszystko w rękach prezesa, który „może zdmuchnąć jednego dnia” kalkulacje całego swego obozu, przywiązanego do profitów władzy – żeby w jego drugiej połowie przekonywać, iż „srogość prezesa polega dzisiaj głównie na tym, że kogoś zawiesza, a potem odwiesza” toteż „nawet propisowscy komentatorzy tracą już wiarę w jego potęgę”. Z tego – nieco niekonsekwentnego – wywodu red. Janicki dochodzi do konstatacji, iż szanse na rozwiązanie Sejmu są „pół na pół, jednak z mocnym wskazaniem na wybory w ciągu roku”.

To, co zdaje się łączyć elitę antyrządowej publicystyki – to oburzenie na lewicę, która nie bierze udziału w majaczeniu o przedterminowych wyborach i stanowczo zapowiada, iż nie weźmie też udziału w postulowanej przez PO próbie zablokowania Funduszu Odbudowy. A na tym właśnie – na wzięciu całej Europy w charakterze zakładnika w naszej krajowej wojnie politycznej – polega przebiegły plan, który w zamyśle PO i jej wielbicieli ma doprowadzić do upadku rządu i rozwiązania Sejmu.

Lewica do bicia

„Uspokaja zwłaszcza Lewica, najmocniej obawiająca się nagłych wyborów; może dlatego ta formacja jest najbardziej chętna, by wesprzeć PiS w głosowaniu za Funduszem Odbudowy, sądząc, że jego przyjęcie odwiedzie Kaczyńskiego od gmerania w wyborczym kalendarzu” – wykłada Mariusz Janicki całkiem nie tłumacząc, w jaki sposób doszedł do wniosku, że to lewica „najmocniej obawia się nagłych wyborów”.

Tymczasem można pokusić się o tezę wręcz przeciwną: jeśli ktoś na opozycji ma powody, żeby drżeć przed wyborami – to Platforma, która dnia na dzień traci pozycję hegemona antypisu. A także PSL, którego wejście do przyszłego Sejmu stało się po rozwodzie z Kukizem jeszcze bardziej wątpliwe. Lewica wcale nie jest w takiej złej sytuacji – od niesławnego wyroku quasi-TK w sprawie aborcji jej notowania systematycznie rosną; okazuje się także, że chce na nią głosować 49 proc. wyborców przed trzydziestką. Ta grupa, dotychczas politycznie raczej bierna, została wytrącona z równowagi przez trybunał mgr Przyłębskiej i dla lewicy dobrze by było, żeby w stanie takiego wytrącenia pozostała. Kampania wyborcza, z jej specyficzną dynamiką, jest na to niezłym sposobem.

Choć oczywiście jedyną partią, która naprawdę dziś pragnie wyborów – jest Polska 2050. Kiedy Szymona Hołownia i upolowani przez niego posłowie mówią, że są gotowi do kampanii w każdej chwili, to w odróżnieniu od innych mówią prawdę.

Hołownia do głaskania

Równocześnie jednak Hołownia, podobnie jak lewica, odmawia udziału w grze Funduszem Odbudowy, mówiąc wprost, że polska racja stanu wymaga jego poparcia. Trudno nie zauważyć, że w związku z tą deklaracją Hołownia traktowany jest przez antyrządowy komentariat znacznie łagodniej niż lewica. Koledzy najwyraźniej zdali sobie sprawę, że już wkrótce to on będzie rozdawał karty na opozycji – toteż pora przestać go wyśmiewać i czas zacząć chwalić.

To, czego koledzy zdają się nie rozumieć – to fakt, iż tym, co zdobywa Hołowni coraz szersze poparcie, jest właśnie taka zdroworozsądkowa postawa, jaką prezentuje m.in. wobec Funduszu Odbudowy.

Podczas gdy politycy i stronnicy PO straszą, iż PiS zrobi sobie z niego „fundusz wyborczy” – i dlatego nie wolno dopuścić do jego uchwalenia – Hołownia zdaje się nie trafić z oczu kluczowego zagadnienia: „fundusz wyborczy” oznacza środki na podwyżki świadczeń, na zasiłki, na służbę zdrowia i oświatę, na inwestycje w infrastrukturę, którą obywatele uważają za potrzebną... Inaczej mówiąc: to pieniądze, które władza w taki czy inny sposób przekazuje obywatelom.

Koncept zablokowania „funduszu wyborczego PiS” oznacza w praktyce tyle: jeśli to oni wam dadzą pieniądze, to zagłosujecie na nich, więc lepiej, żebyście nic nie dostali. Nie jest to fortunna deklaracja polityczna – zwłaszcza, jeśli pada z ust ludzi, którzy mają gwarancję pracy i płacy, pakiety w prywatnej służbie zdrowia i dzieci w prywatnych szkołach – i generalnie, pomocy państwa nie potrzebują.
Pomyślcie o tym, Panie i Panowie z antyrządowej elity.

Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала