Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
Polacy na obchodach Święta Niepodległości - Sputnik Polska, 1920
Polska
Najnowsze wiadomości i najważniejsze wydarzenia z Polski. Czytaj aktualne informacje i komentarze o polskiej polityce i gospodarce. Prezentujemy najciekawsze fakty i świeże newsy z kraju.

Czy konstytucja w ogóle ma znaczenie dla Polaków?

© Zdjęcie : Grzegorz Jakubowski / KPRPPrezydenci Ukrainy, Litwy, Łotwy, Estonii podczas uroczystości w Warszawie z okazji 230. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja
Prezydenci Ukrainy, Litwy, Łotwy, Estonii podczas uroczystości w Warszawie z okazji 230. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja - Sputnik Polska, 1920, 03.05.2021
Subskrybuj nas na
Politycy lubią nam wmawiać, że tak – niezależnie od tego czy co roku, właśnie 3. maja, czy oskarżając się wzajemnie o jej łamanie. A przecież najstarszy polski dowcip ustrojowy mówił, że ustawy zasadnicze mieliśmy zawsze takie śliczne – bo prawie nieużywane.
I tak, jak propagandową fikcją, a legislacyjnym potworkiem był akt z 1791, do dziś nie wiedzieć czemu świętowany – tak do dziś nie dorobiła się Rzeczypospolita ani jednej porządnej konstytucji z prawdziwego zdarzenia. Tzn. zarówno odpowiadającej na realne potrzeby systemowe państwa, jak i realnie wdrażanej w życie.
I pewnie się takiej nie doczekamy, bo postulat nowej konstytuanty wydaje się ostatnim, który by zaprzątał obecnie umysły Polaków, o rządzących nami nie wspominając. A szkoda…

Historia Polski faktycznie nas nie rozpieszczała

Zamek Królewski w Warszawie - Sputnik Polska, 1920, 03.05.2021
Polska
„Z nadzieją patrzymy na przyszłość”: wspólna deklaracja 5 prezydentów w rocznicę Konstytucji 3 Maja
Konstytucja 3. maja to humbug, jeden z wielu pseudo-patriotycznych makaronów nawijanych na polskie uszy. Ani nie pierwsza, ani przełomowa, ani nie naprawiająca błędów ustroju I Rzeczypospolitej – była tylko ideologicznym wyskokiem, mającym dać nazwę zamachowi stanu, reorientującemu politykę polską w kierunku podpowiadanym z Berlina i Londynu. Czyli jak wszystko przychodzące stamtąd – najfatalniejszym.
Świętowanie w Polsce tej rocznicy - to zresztą też w dużej mierze skutek wpływów niemieckich z jednej, a tendencji wolnomularskich z drugiej strony. Sam pretekst do święta, mającego służyć wyłącznie kultywowaniu choroby na Moskala – utrwalił jednak w polskiej świadomości przekonanie, że konstytucja to w ogóle co nabożnie ważnego, a po drugie - strasznie dobrego, choć w istocie to tylko świstek, instrukcja obsługi państwa niczym odkurzacza, którą bez żalu się wyrzuca, zmieniając model na nowszy i sprawniejszy.
Niestety, historia Polski faktycznie nas pod tym względem nie rozpieszczała. Kolejne konstytucje też mieliśmy pisane na kolanie i niemal wyłącznie przez przedstawicieli tego samego kręgu postępowej, liberalnej inteligencji, która starała się sankcjonować swoją mniejszościową dominację nad nienawistnym jej ciemnym i zachowawczym polskim narodem.
Zarówno ustawa zasadnicza Księstwa Warszawskiego, nadana przez ukoronowaną rewolucję w osobie Napoleona, jak i konstytucja Królestwa Polskiego podyktowana naszemu ukochanemu królowi-eksperymentatorowi Aleksandrowi I miały się nijak do realnych potrzeb państwa – jednak odpowiadały bieżącym interesom klas dominujących. Także – co ważne – interesom geopolitycznym.
Temida - Sputnik Polska, 1920, 13.04.2021
Polska
Prezydent nie wyklucza zmiany konstytucji. Chodzi o sędziów pokoju
Nie inaczej też zresztą było po odzyskaniu niepodległości, gdy konstytucja marcowa 1921 r. stanowiła faktycznie wyraz ograniczenia suwerenności II RP na rzecz III Republiki Francuskiej. Właściwie jedynie konstytucja kwietniowa 1935 r. była wyrazem tęsknoty za pełną niepodległością, co znajduje wyraz w jej napisanych niedościgłą polszczyzną zapisach. I ten akt prawny był jednak naznaczony ciężarem chwili, gdy wyrugowano z niego choćby wspomnienie o narodzie polskim jako gospodarzu odrodzonego państwa polskiego. Niestety, ale nie uratowało to II RP pod zawaleniem się także pod ciężarem etnicznych sprzeczności, od których części szczęśliwie ostatecznie wyzwoliła nas wojna i zupełnie nowa sytuacja międzynarodowa, a wraz z nią i ustrojowa.

Ważniejsza jest zmiana zapisów od zmiany świadomości społecznej?

Konstytucja z 1952 r. będąca zapisem nowego statusu Polski mimo swego przegadania i bardziej niż męczącego języka – okazała się więc paradoksalnie dokumentem najdoskonalszym, w pełni oddając nie stan postulatywny, ale realia życia w państwie socjalistycznym. Oczywiście też to właśnie ta ustawa stała się pretekstem do żartów o nieużywaniu, omijając tak kluczowy dla praktyki ustrojowej PRL fakt, jak rządy sprawowane realnie tylko i wyłącznie przez aparat PZPR. To także dawało asumpt do ataków ze strony środowisk dawnych konstytucjonalistów, tej samej liberalnej inteligencji, która radośnie tworzyła wszystkie poprzednie konstytucje w Polsce, w których wszak też nie zapisano wprost, że ciemnym narodem polskim ma na wieków rządzić garstka pseudo-intelektualistów.
Trybunał Konstytucyjny - Sputnik Polska, 1920, 03.04.2021
Piszą dla nas
PiS na straży konstytucji?
To ci samozwańczy dawcy ustrojów w latach 60-tych i 70-tych wylewali hektolitry atramentu, dowodząc swej miłości do ludowładztwa, o której rzecz jasna zapomnieli zaraz po 1989 r. W efekcie jednak również PZPR uległa tej samej psychozie uznając, że ważniejsza jest zmiana zapisów od zmiany świadomości społecznej. Taka właśnie była geneza nieszczęsnej noweli konstytucyjnej z 1976 r., która tylko dała wiatr w żagle „opozycji demokratycznej”.
Powierzenie jej rządów nad Polską w wyniku zmiany geopolitycznej pozornie ponownie postawiło kwestię nowej konstytucji dla Polski. Pozornie – realnie bowiem nikt w atmosferze wczesnych lat 90-tych nie przywiązywał większej wagi do papierowych zapisów. Dość wspomnieć, że jedyne (zresztą bardzo dobre) projekty konstytucyjne z początków III RP – powstały w zapomnianych dziś środowiskach Konfederacji Polski Niepodległej i Unii Polityki Realnej. Reszta albo kompilowała coś z jakichś zachodnich skryptów politologicznych – albo czekała, aż nasz ówczesny sen o Piłsudskim, czyli Lecha Wałęsa zrobi w końcu zamach stanu i powie wszystkim co trzeba robić.
To (tak krępujące z dzisiejszej perspektywy) marzenie rozwiało się jednak jak i wszystkie inne – a zamiast tego uraczono nas dokumentem, łączącym wszystko co złe z polskiej tradycji konstytucyjnej.

Lockdowny ostatecznie zakończyły erę deklaratywnej liberalnej demokracji

Konstytucja 1997 r. jest nie tylko przegadana, nadmiernie szczególarska, gdzie nie potrzeba, a zbyt ogólna, gdy przydałaby się legislacyjna zwięzłość. Ustawa usankcjonowała także państwo ekstremalnie niesprawne, pozorne, w którym gdyby nie korupcja i układy – to już w ogóle żyć by się nie dało. A w dodatku od ponad już roku – konstytucja III RP faktycznie nie istnieje. Nie, nie zniosły jej bowiem reformy Ziobry. Nie miała dla niej większego znaczenia większość gierek Jarosława Kaczyńskiego. Tam bowiem, gdzie realnie rzeczywiście łamano zapisy ustawy z 2. kwietnia 1997 (np. de facto likwidując uprawnienia Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji) – tam nikogo to praktycznie nie obeszło. A niemal cała reszta – były to czyste personalia, cokolwiek by się nie wydawało moherom poglądów obojga wykrzykującym coś o jakieś OTUA. Nie, konstytucję w Polsce zniósł dopiero COVID i polityka pandemiczna.
Andrzej Duda podczas spotkania NATO w Brukseli - Sputnik Polska, 1920, 03.05.2021
Piszą dla nas
Prezidento Andrzejaus Dudos
To lockdowny ostatecznie zakończyły erę deklaratywnej liberalnej demokracji, której wyrazem było słowotwórstwo ustaw zasadniczych. I w niczym nie usprawiedliwia III RP fakt, że takie same zmiany zaszły m.in. we Francji czy w Niemczech, czyli innych krajach emblematycznych dla zachodniej formacji ustrojowej. Bo rozbierając rzecz całą po kolei – nie mamy już do czynienia z żadnym „dobrem wspólnym wszystkich obywateli”, jak określono Rzeczpospolitą – gdy wprowadza się faktyczną segregację na zaszczepionych i resztę.

Nic z tego nie jest już prawdą

Fikcją stały się wolność i prawa obywatelskie, odbierane przez byle stójkowego czołgającego ludzi za brak maseczki. Podobnie podeptana już od dawna jest nasza nietykalność i prywatność, a także prawo do sprawiedliwego sądu. Wolność informacji nie istnieje w świecie cenzury COVIDowej, a ona sama urasta do wymiaru nowej religii, nietolerującej cudzej bezwyznaniowości. Co zrobiono z deklaratywnie demokratycznymi wyborami – musiała uznać nawet NIK. A prawa socjalne… O nich nawet szkoda gadać w kraju, w którym od 14 miesięcy jacyś wariaci w maseczkach na przemian zamykają i otwierają miejsca pracy metodą oświadczeń wygłaszanych w telewizji.
Najbardziej zaś ośmieszonym, połamanym, wytarzanym w łajnie i pomyjach – jest art. 68 konstytucji III Rzeczypospolitej Polskiej:
„1. Każdy ma prawo do ochrony zdrowia.
2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa”.
Nic z tego nie jest już prawdą. Nic nie istnieje.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала