Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

PiS daje i odbiera

© Depositphotos / R.J.K.Portfel z polskimi pieniędzmi
Portfel z polskimi pieniędzmi - Sputnik Polska, 1920, 16.05.2021
Subskrybuj nas na
Jako człowiek lewicy nie mogę nie pochwalić zawartych w Polskim Ładzie zapowiedzi dotyczących walki z umowami śmieciowymi i zmian w systemie podatkowym. To pierwszy krok w stronę progresji podatkowej w kraju, w którym najwięcej płacą biedni. Ale do europejskiego państwa dobrobytu daleka droga. Co gorsza, tu i ówdzie zdajemy się iść do tyłu.
Szczegóły zmian podatkowych, o których mówił w sobotę premier Morawiecki, nie są jeszcze znane – nie opublikowano projektów ustaw – ale wstępne wyliczenia wskazują, że na podniesieniu kwoty wolnej od podatku do 30 tysięcy zł z równoległym zniesieniem odliczania składki zdrowotnej  osoby zarabiające najmniej zyskają koło 200 złotych miesięcznie. Osoby o dochodach średnich – 50 do 100 zł. Za to ci, którzy dostają powyżej 15 tysięcy – zapłacą o 600 złotych podatku więcej. Trzeba być Balcerowiczem, żeby nie poprzeć tych zmian. Progresja podatkowa stanowi podstawę europejskiego państwa dobrobytu – tymczasem w Polsce system był postawiony na głowie.

Psucie z lewej i z prawej

Doprowadziła do tego kombinacja różnych patologii polskiego rynku pracy i prawa podatkowego: de facto liniowe opodatkowanie umów o pracę; wymuszanie na najgorzej opłacanych pracownikach fikcyjnego samozatrudnienia i dobrowolna ucieczka w takie samozatrudnienie ze strony zarabiających najwięcej; bardzo wysoki VAT, który oczywiście uderza najsilniej w najuboższych, czyli tych, którzy przejadają wszystko, co zarobią.
Jak wykazał raport dr. Jakuba Sawulskiego z Instytutu Badań Strukturalnych, przy samozatrudnieniu klin podatkowy (różnica między tym, ile kosztujemy pracodawcę i tym, co dostajemy na konto) maleje wraz ze wzrostem dochodów: przy zarobkach rzędu 10 000 zł rocznie wynosi 29 proc., przy 200 tysiącach – 26 proc. Najuboższy „decyl” (czyli 10 procent Polaków) wydaje na podatki konsumpcyjne 14 proc. swych dochodów; najbogatszy – tylko 9 proc. itd.
Pandemia koronawirusa. Mińsk, Białoruś. - Sputnik Polska, 1920, 11.05.2021
Świat
Rau: Pomoc finansowa i gospodarcza albo sankcje. Wybór należy do białoruskich władz
Generalnie – system psuty tak przez lewicę (podatek liniowy dla firm na poziomie 19 proc. wprowadzony przez Millera), jak i prawicę (zniesienie III progu podatkowego przez rząd Kaczyńskiego) sprawiał, że największe koszty utrzymania państwa ponosili najubożsi, podczas gdy bogaci czuli się coraz lepiej. To nie jest system sprawiedliwy – ani sensowny. Gotowość do jego zmiany – to dobry krok. Zwłaszcza, jeśli myśli się o państwie w kategoriach lewicowych.
Człowiekowi lewicy trudno też nie pochwalić pisowskiej strategii transferów socjalnych, które wyróżniał ich uniwersalny charakter. Powszechność programu 500+, brak warunków wstępnych i progów dochodowych jest tym właśnie, co czyni go elementem modelu skandynawskiego; socjalna polityka państwa jest tam adresowana do wszystkich, przez co świadczenia nie mają znamion stygmatyzujących, są elementem umowy między obywatelami i państwem.
Bogaty mężczyzna - Sputnik Polska, 1920, 29.04.2021
Polska
„Zgadzam się z prezydentem Bidenem”: Morawiecki o wyższych podatkach dla lepiej zarabiających
Masz i se kup
Jednak to, co rzuca się w oczy przy przeglądzie nowej fali transferów, zapowiadanych przez rząd – to fakt, iż w tle majaczy zachęta do prywatyzacji usług publicznych. Mówiąc wprost: państwo da obywatelom pieniądze, żeby kupili sobie na wolnym rynku to, co państwo powinno im zapewniać.
Art. 75. konstytucji zobowiązuje państwo do zaspokajanie potrzeb mieszkaniowych obywateli, „w szczególności” przez „rozwój budownictwa socjalnego”. Rząd PiS obiecuje dawać dopłaty do zakupu mieszkania i gwarancje państwowe na wkład własny. Jeszcze inny pomysł w zakresie zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych – to kompleta wolna amerykanka w budowie domów jednorodzinnych: dom do 70 m2 na własnej działce będzie można postawić „bez pozwoleń” i „bez kierowników budowy”. To może brzmieć atrakcyjnie dla ludzi, marzących o własnym dachu nad głową – ale tak naprawdę oznacza dalsze pasienie patodeweloperów, wpakowanie młodych ludzi w kredyty na całe życie, kompletną rezygnację państwa i wspólnot lokalnych z jakiegokolwiek dalekowzrocznego planowania przestrzeni.
Zamiast tego – może warto byłoby powrócić do praktycznie nieistniejącej w „wolnej Polsce” koncepcji zaspokajania potrzeb mieszkaniowych ludności poprzez wspomniane w konstytucji budownictwo socjalne, niekomercyjne mieszkania na wynajem, wsparcie dla prawdziwych spółdzielni mieszkaniowych – zamiast promowania egoistycznej zasady „wolnoć Tomku na swojej działce”.
Inna obietnica – „Rodzinny kapitał opiekuńczy” – 12 tys. zł na dziecko między 12 a 36 miesiącem życia. Zamiast do 500+ dorzucać górką kolejne 12 tysięcy w pierwszych latach życia dziecka – może należy zainwestować w publiczne żłobki i przedszkola. Tak, żeby wysłanie tam dziecka nie graniczyło z cudem i żeby rodzice nie musieli kombinować lewych zaświadczeń na dodatkowe punkty: za niepełnosprawność dziecka, alergię na gluten, czy samodzielne wychowanie – co nieco zwiększa szanse w walce o miejsce.
Litewski pracownik medyczny przygotowuje szczepionkę przeciwko koronawirusowi - Sputnik Polska, 1920, 01.05.2021
Polska
500 złotych na zachętę: polska firma zapłaci pracownikom za zaszczepienie się
Państwo bez zaufania
Opublikowany pod koniec kwietnia raport „Krytyki Politycznej”, zatytułowany „Koniec hegemonii 500+” wykazał niezwykle ponurą prawidłowość: ci Polacy, którzy pragną państwa opiekuńczego, kompletnie państwu nie ufają. Dlatego wolą dostawać kasę i prywatnie kupić sobie to, co powinno być usługami publicznymi, cały czas licząc się z tym, że ci co dają, mogą też i odebrać.
To może być sposób na wygranie wyborów – ale na pewno nie na odbudowę państwa: zwiększenie jego wiarygodności, wzbudzenie zaufania obywateli, stworzenie systemu, który polega na umowie między rządzącymi i wyborcami.
Wcześniej czy później taka odbudowa będzie musiała nastąpić, jeżeli chcemy naprawdę zacząć żyć w Europie. Wbrew szumnym hasłom sprzed 6 lat – nie wygląda na to, żeby Prawo i Sprawiedliwość miało jakiś pomysł w tej sprawie.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Na żywo
Заголовок открываемого материала
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала