Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
Warszawa - Sputnik Polska
Polska
Najnowsze wiadomości i najważniejsze wydarzenia z Polski. Czytaj aktualne informacje i komentarze o polskiej polityce i gospodarce. Prezentujemy najciekawsze fakty i świeże newsy z kraju.

Sukces polskiej polityki historycznej

© Zdjęcie : Public domainPowstanie Warszawskie 1944
Powstanie Warszawskie 1944 - Sputnik Polska, 1920, 21.05.2021
Subskrybuj nas na
Zakwalifikowanie przez białoruską prokuraturę Armii Krajowej jako formacji „nazistowskiej” to nie tyle zła wola władz w Mińsku, ale naturalny efekt coraz głośniej propagowanej w Polsce nowej wersji historii.

Armia Krajowa jako zakładnik propagandy

Już samo cofnięcie uznania dla wyzwoleńczej roli Armii Czerwonej jest przecież problematyczne i stawia nas po drugiej stronie frontu. Nie można siedzieć okrakiem na barykadzie, a front II wojny światowej przebiegał tam, gdzie przebiegał, a nie tam, gdzie widzą go dziś w IPN. Z punktu widzenia tych czynników, które uznają historię ZSRR za element swojej narodowej tożsamości, każda negacja zasadności wysiłku ich armii w starciu z III Rzeszą, stawia daną siłę w roli sojusznika hitlerowskich Niemiec.
To jest oczywiście w pierwszej kolejności nieuczciwe wobec nas samych Polaków. Armia Krajowa, czyli jedna z najlepiej zorganizowanych partyzantek w okupowanej Europie, absolutnie nie zasługuje na odbieranie jej jako kolaboracyjnej wobec Niemców, natomiast taki jej wizerunek jest uparcie (aczkolwiek mimowolnie) kreowany w pierwszej kolejności przez oficjalne i nieoficjalne czynniki współczesnego państwa polskiego, które podnoszą do rangi kluczowej wszystkie nabrzmiałe sprzeczności między Armią Krajową (jako ramieniem rządu w Londynie), a władzami ZSRR, czasami zupełnie zapominając o naczelnym celu, jakim było pokonanie wyniszczającego naród nazistowskiego okupanta.
Polscy oficerowie i żołnierze z dywizji im. Tadeusza Kościuszki składają przysięgę - Sputnik Polska, 1920, 12.10.2020
Świat
Bitwa pod Lenino: rocznica, której nie ma
Żeby nie być gołosłownym: chodzi np. o wizję Powstania Warszawskiego, politycznie wymierzonego przeciwko ZSRR przy jednoczesnym podnoszeniu pretensji, iż temu zrywowi nie pomógł, Akcji Burza i jej konsekwencji np. przy okazji tzw. Obławy Augustowskiej, zupełnie pomijając możliwość wstąpienia polskich partyzantów do LWP (z czego wielu skorzystało) czy nawet zapisywaniu całej formacji do „żołnierzy wyklętych”. W tym ostatnim wypadku dodajmy, że stawianie im miejsc pamięci na Ziemiach Odzyskanych to jakiś ponury żart i hołd oddany… hitlerowcom, bo przecież to bandy złożone z rozbitych oddziałów Wehrmachtu i SS stanowiły na tamtych terenach zbrojny opór wobec Armii Czerwonej i Wojska Polskiego.

Białoruś to nie Rosja

O ile te tanie prowokacje pisarzy „nowej historii” z IPN miały niewielkie przełożenie na relacje akurat z Federacją Rosyjską (gdzie z racji odległości i dysproporcji sił mało kto to po prostu zauważa), o tyle w przypadku cztery razy mniejszej od Polski Białorusi, musiało to zaowocować analogiczną odpowiedzią. Tym boleśniejszą, że dotychczas strona białoruska nie występowała w żaden szczególny sposób przeciwko tradycji Armii Krajowej, choć sama buduje swoją tożsamość konsekwentnie uznając pryncypia historiografii radzieckiej.
I tu znajduje się klucz. Narodowość białoruska jest stosunkowo młoda. Odrębność od rosyjskiej wyraża się w historycznej przynależności tamtych terenów do Rzeczypospolitej Obojga Narodów, w mniejszym stopniu w mało przecież popularnym języku białoruskim. Ale samo poczucie narodowości białoruskiej w wymiarze masowym, zaczęło się upowszechniać dopiero po Rewolucji Październikowej i ogłoszeniu przez Lenina polityki korienizacji, polegającej na dowartościowaniu nierosyjskich narodowości w ramach ZSRR.
Mieszkańcy Warszawy i żołnierze Armii Czerwonej, wyzwolona Warszawa - Sputnik Polska, 1920, 01.03.2021
Piszą dla nas
Polska bez „sowieckiej okupacji”
Tożsamość białoruska nie miała alternatywnego źródła wsparcia jak np. Ukraińcy w postaci austro-węgierskich czy niemieckich aspiracji imperialistycznych, więc białoruscy antykomuniści nawet nie bardzo mieliby się do czego odwoływać. Rozpaczliwe próby powołania Białoruskiej Republiki Ludowej po Traktacie Brzeskim były raczej epizodami bez trwałych skutków. Nawet Polska, już po zwycięskim starciu z bolszewikami, nie biła się o uznanie alternatywnej białoruskiej państwowości, akceptując jej reprezentację przez ZSRR.
W tych warunkach zrozumiałe jest, że historyczne odwołania młodego, białoruskiego narodu, oparte są o Wielką Wojnę Ojczyźnianą, co teoretycznie nie powinno sprawiać problemów akurat nam Polakom. Naród białoruski ucierpiał zresztą w tej wojnie w podobnej skali, co polski. Od 22 czerwca 1941 roku, aż do kapitulacji III Rzeszy, miał właściwie ten sam cel co my – zwyciężyć, by przetrwać.
Jeśli więc Warszawa wykorzystuje oficjalnie swoje zasoby do obalenia rządów Aleksandra Łukaszenki i wciągnięcia Białorusi w zachodnią strefę wpływów, to poszukując przyczyn takiego nastawienia III RP, niejako samo nasuwa się skojarzenie z tym, co w Mińsku słusznie nazywa się „przepisywaniem historii na nowo”. A skoro dla wszystkich tych krzyczących o powrocie Grodna do Polski, bajających o sojuszu Piłsudskiego z Hitlerem, albo powtarzających hasła propagandowe schyłkowego nazizmu o „zachodniej cywilizacji”, niekwestionowanym autorytetem jest Armia Krajowa – to właśnie pamięć o niej zostaje wystawiona na atak.

Naturalna konsekwencja

Nie ma też co udawać teraz Greka. Polska w ostatnich latach świadomie dążyła do konfliktu na polu pamięci zbiorowej. Mija już 6 lat jak dewastujemy pomniki Armii Czerwonej, piszemy i głosimy bzdety, że radzieccy żołnierze to złodzieje i gwałciciele, a teraz nagle czujemy się urażeni, bo Białorusini zaczęli negować „dorobek” tej nowoczesnej polskiej historiografii. To się w końcu stać przecież musiało, a okazję też stworzyła ku temu Warszawa, próbując obalić legalne władze Białorusi już nawet nie z ukrycia, ale otwarcie wspierając nieudolne próby zamachu stanu.
Kolejka do lokalu wyborczego w Warszawie - Sputnik Polska, 1920, 28.02.2021
Piszą dla nas
Spichlerz dla hołoty
Nie jest też niczym nowym nasze umiłowanie do porażek. Czasami nawet pojawia się w przestrzeni publicznej debata na temat szkodliwości tego stanu rzeczy. Tyle, że zapisywanie się do obozu przegranych w II wojnie światowej ma jeszcze dalej idące konsekwencje, których zwiastunem jest właśnie decyzja białoruskiej prokuratury. Jeżeli bowiem co roku władze Rzeczypospolitej będą powtarzać, że tej wojny nie wygraliśmy, to z każdą kolejną rocznicą będziemy coraz lepiej słyszalni na arenie międzynarodowej. I wcale nie jako „ofiary podwójnej okupacji”, ale raczej „przeterminowani sojusznicy nazistów”. Któż na świecie będzie bowiem zagłębiał się w te niuanse, które w Polsce dobrze znamy?
Chciałbym, żeby to był epilog, ale obawiam się jednak, że będzie tylko gorzej. Bo przecież ci sami ludzie, którzy przerabiają tę polską historię na opisaną tu wyżej pokrakę, oburzają się na określenie „polskie obozy koncentracyjne”, czy na obwinianie Polaków za współudział w Holokauście. Oburzenie to jest zresztą słuszne i dokładnie tak samo nie powinniśmy przechodzić obojętnie obok oczerniania żołnierzy Armii Krajowej – tyle, że na pewno nie w parze z tą koślawą „polityką historyczną”.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Na żywo
Заголовок открываемого материала
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала