Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Spotkanie Biden-Putin a sprawa polska

© Sputnik . Alexey FilippovDlaczego amerykańscy politycy robią z Rosji „zaciekłego wroga”?
Dlaczego amerykańscy politycy  robią z Rosji „zaciekłego wroga”? - Sputnik Polska, 1920, 07.06.2021
Subskrybuj nas na
Kolejne wystąpienia polityków III RP w sprawach wschodnich wydają się sugerować, że przeszli oni z etapu narzucania światu wizji Polski jako nieustającej ofiary „rosyjskiej agresji”, wchodząc obecnie w strefę rozpaczy i desperacji.

Shere Khan porzucił Tabaqui’ego?

Wiążąc wszystkie swoje nadzieje geopolityczne wyłącznie ze zwycięstwem Donalda Trumpa, nawet liderzy Prawa i Sprawiedliwości zdają sobie już chyba sprawę, że wprowadzili Polskę w sytuację bez wyjścia. Państwo nasze nie tylko prowadzi nieustającą wojnę propagandową przeciw Rosji, nie tylko zaangażowane było w żałośnie nieudaną próbę przewrotu na Białorusi – ale także przez obecne rządy zostało skłócone z wszystkimi praktycznie sąsiadami, nawet tymi określanymi jako „strategiczni sojusznicy”.
 Kreml moskiewski - Sputnik Polska, 1920, 27.05.2021
Polska
Polskie MSZ chce wspierać „partnerów zmagających się z agresją Rosji”
Ostatnią szansą politycznej Warszawy były więc amerykańskie demokratyczne jastrzębie, zwykle nie mniej antyrosyjskie od prawicy republikańskiej. I znowu jednak dało znać o sobie fatalne polskie rozeznanie w amerykańskiej polityce. Polska grała w ciemno w kontynuowanie, a nawet zaostrzenie sankcji za Nord Stream 2, na zwiększenie obecności NATO na Ukrainie, na dokończenie przewrotu na Białorusi. Tymczasem żaden z tych scenariuszy nie jest obecnie realizowany, a Polska ze swoją kampanią antyrosyjską została sama, niczym… wciąż podjudzający szakal, zaskoczony ucieczką swego szefa tygrysa.

Zapomniane słowo normalizacja

Oczywiście, każde samodzielne państwo – nawet najgorzej zarządzane – już dawno zrozumiałoby, że taka polityka prowadzi donikąd, tylko potęgując koszty i straty po stronie polskiej. Nie mówimy nawet o żadnym wielkim zwrocie geopolitycznym, do takiego manewru w polskich elitach politycznych nie ma żadnego męża stanu odpowiedniego formatu. Samonarzucające się byłoby jednak przynajmniej uspokojenie nastrojów, wyciszenie kampanii antybiałoruskiej i wycofanie się z najbardziej absurdalnych deklaracji i działań antyrosyjskich.
Nawet jeśli rząd Polski robiłby to nieszczerze i wbrew sobie – i tak mogłoby to przynajmniej stanowić sygnał, że zrozumiano choćby część przyczyn fatalnego położenia międzynarodowego Polski. I chociaż Mińsk i Moskwa nie mają najmniejszych podstaw, by taką hipotetyczną zmianę traktować inaczej niż z nieufnością, to jednak byłby to jakiś pierwszy, zupełnie podstawowy krok do normalizacji.
A jeśli już nikt w Warszawie nie umie myśleć w takich strategicznych kategoriach, to mógłby chociaż zrozumieć zamysł taktyczny: cień zasugerowania stolicom zachodnim, że Polacy też potrafią coś wykoncypować i nie są więźniami własnych fobii i narzucanej propagandy.
Jasne – na Zachodzie też mało kto uwierzyłby, że Polacy zmądrzeli, ale znowu, ziarenko zwątpienia mogłoby z czasem wykiełkować. I byłoby to tym łatwiejsze do wykonania, a także sprzedania polskiej opinii publicznej, że nasi rodacy, jeśli cokolwiek mniej więcej poprawnie zapamiętali z historii najnowszej – to właśnie hasło zdrady Zachodu.
Porzucenia nas dla własnych interesów – co wprawdzie nikogo nigdy i nigdzie nie dziwi, ale Polaków wciąż gorszy i oburza. I tym należałoby teraz zagrać, tłumacząc zmianę akcentów. Tym bardziej, że przecież Prawo i Sprawiedliwość wszystko co czyni – także w polityce międzynarodowej – dokonuje wyłącznie pod kątem atrakcyjnego wypadania w oczach własnego elektoratu. To dlatego właśnie rząd PiS – nawet gdyby chciał pomyśleć – sądzi, że nie może, bo wyborcy nigdy tego nie kupią. I tu ekipa Jarosława Kaczyńskiego może srogo się mylić – gdyby odpowiednio rozegrała wciąż żywe wśród Polaków kompleksy i urazy.

Odporni na kampanię nienawiści?

Wszak wg marcowego badania WCIOM większość ankietowanych Polaków i Rosjan uważa, że oba kraje powinny traktować siebie nawzajem jako sojusznika (42 proc. Polaków, 40 proc. Rosjan) lub wręcz jako przyjaciela (odpowiednio 22 i 28 procent). Co więcej, wyniki podobnych ankiet od lat utrzymują się na takim właśnie, zaskakująco wysokim poziomie – pomimo nieodmiennie (od dekady) natężenia agresywnej kampanii rusofobicznej w Polsce. Tymczasem ogromna część społeczeństwa polskiego – nawet powtarzając te same niechętne Rosji komunały polityczne czy historyczne – nie widzi jednocześnie powodów, by stosunki ze współczesnym państwem rosyjskim nie miały być po prostu NORMALNE.
Kwitnące tulipany w Ogrodzie Aleksandrowskim, Kreml - Sputnik Polska, 1920, 26.05.2021
Świat
Spotkanie Putin-Biden: czy Kreml oczekuje złagodzenia sankcyjnej retoryki względem Nord Stream 2?
Oczywiście, Polak codziennie jest bombardowany dziesiątkami newsów o kolejnych przejawach „rosyjskiej agresji”, o „straszliwej zaborczości Kremla”, o „wszechobecnej moskiewskiej agenturze” itd. Można też jednak założyć, że występuje efekt zmęczenia, a poza tym negatywnej weryfikacji tej propagandy w czasie. Zaostrzenie kampanii antyrosyjskiej w Polsce nastąpiło wraz z przewrotem na Ukrainie i miało służyć jego propagandowej osłonie. To wówczas (zresztą jeszcze pod rządami PO i PSL) rozpoczęto polowania na szpiegów, mające zastraszyć wszystkie środowiska popierające po prostu normalne stosunki polsko-rosyjskie, jak i te kręgi domagające się bardziej zdecydowanej postawy wobec odrodzenia na Ukrainie banderowskiego nazizmu. I pomimo upływu siedmiu lat ten straszny Putin wciąż nas nie napadł!
Jasne, Polakom wmawia się, że to zasługa naszych wspaniałych rządów i jeszcze lepszych sojuszy, które tak strasznie przerażają moskiewskiego satrapę. Ale Polak – nawet ogłupiany – własny słowiański spryt przecież posiada. I może sobie dośpiewać: No, to skoro Rosjanie nie są jednak AŻ TAK straszni – to czemu by się z nimi samemu po cichu nie dogadać? A jeśli AŻ TAK straszni rzeczywiście są, to przecież jeszcze lepszy argument za porozumieniem!
Żeby też jednak nie popadać w fałszywy optymizm, te pozytywne instynkty Polaków nie mają jak dotąd żadnego przełożenia wyborczego. Polacy w ogóle mają problem z artykułowaniem i wyrażaniem swoich oczekiwań politycznych czy nawet społeczno-gospodarczych za pomocą kartek wyborczych. Przeciwnie, oczekują raczej na gotowe recepty serwowane przez wybieranych na raczej gorsze niż lepsze wyczucie, a potem przyjmują je takimi jakie są, bez oglądania się na detale. A polityka zagraniczna, mimo swych fundamentalnych implikacji ekonomicznych, pozostaje dla większości polskich wyborców właśnie detalem, nie mówiąc o jeszcze bardziej negatywnym nastawieniu do spraw międzynarodowych ze strony niegłosującej większości. Nie różni się to zresztą od typowej postawy także w pozostałych państwach medialno-demokratycznych.

Fundament geopolityki polskiej

Zarządzający III RP nie muszą się zatem przejmować opiniami wyborców, skupiając się na wykonywaniu wcześniej otrzymanych, cóż z tego, że już nieaktualnych poleceń.
Spotkanie Władimira Putina i Joe Bidena w Moskwie. Zdjęcie archiwalne. - Sputnik Polska, 1920, 04.06.2021
Polityka
Putin przed spotkaniem z Bidenem: Liczę na pozytywny wynik
Jak więc słyszymy i czytamy niemal co dnia, oficjalne oczekiwania czy to rządu, czy tzw. opozycji w Polsce wobec genewskiego spotkania światowych liderów nie zostaną spełnione bez co najmniej dotkliwego zelżenia rosyjskiego prezydenta, odebrania mu z miejsca Krymu, Białorusi i czego by tam w Warszawie i Kijowie sobie nie wymarzono.
Poziom medialno-propagandowej aberracji w III RP jest tak duży, że wszystko poniżej zostanie uznane za kapitulację i kolejną zdradę Zachodu. I równolegle – oczywiście zadziałają mechanizmy autokontroli. Cokolwiek bowiem się nie wydarzy, czegokolwiek przywódcy nie ustalą – w polskich mediach zostanie to zaprezentowane jako rosyjska przegrana, dowód słabości Rosji i oczywiście klęska Putina. Inaczej po prostu być nie może.
Polacy nie dowiedzą się więc co naprawdę ustalili obaj prezydenci ani jakie będą tego skutki dla Polski. Dopiero za jakiś czas, gdy podrzędne kolonie dostaną jasne wytyczne z odpowiednich ambasad, będzie się można spodziewać jakichś zmian akcentów, może atakowania także trochę innych wrogów, może znowu jakiejś awantury o pietruszkę z którymś z sąsiadów, byle tylko odwrócić i zająć czymś i tak płytką polską uwagę.
A przecież jest też fundamentalną zasadą polskiej geopolityki, że tak jak przez wieki nasze stosunki ze wszystkimi innymi państwami i narodami mogły być tylko funkcją naszych relacji z Rosją i Niemcami i ich odniesień na dany obszar świata – tak dziś analogicznie wygląda sytuacja Polski między Ameryką a Rosją. I nie zmienia tego nawet wspomniana niemiecka dominacja gospodarcza nad Polską, dokonywana jest ona bowiem (wciąż jeszcze) w ramach i z mandatu amerykańskiego. Polska nie może mieć więc innej polityki zagranicznej, jak tylko polityka wobec USA i polityka wobec Federacji Rosyjskiej. I innej zewnętrznej (?) polityki gospodarczej, jak tylko polityka wobec Niemiec. Wszystko inne jest wtórne.
A III RP z tych trzech nie ma żadnej.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала