Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Głód Głódziowi nie zagrozi

CC BY-SA 3.0 / Eyez4yu / ChurchOfPeace Jawor WikiKościół Pokoju w Jaworze, Polska
Kościół Pokoju w Jaworze, Polska - Sputnik Polska, 1920, 20.07.2021
Subskrybuj nas na
W ramach narodowego rozliczenia z hierarchią Kościoła Katolickiego kolejne śledztwa dziennikarskie ujawniają dość szokujący obraz funkcjonowania tej instytucji, ale chyba nic lepiej nie oddaje stanu umysłu polskich biskupów niż ich zgromadzone majątki.

„Co łaska” znaczy całkiem sporo

Oczywiście nigdzie nie jest zakazane być bogatym, a przynajmniej polskie prawo tego nie penalizuje, natomiast od wysoko postawionych hierarchów Kościoła Katolickiego wymaga się pewnych – to ostatnio popularne słowo – cnót, których brak powoduje oburzenie w wierzącym społeczeństwie. Bo właśnie to, co wyznacza rangę afer wokół KRK, to fakt, iż ma to miejsce w kraju, gdzie zdecydowana większość ludzi deklaruje się jako osoby wierzące, a w tym zbiorze znajdują się ludzie emocjonalnie zaangażowani w misję i przesłanie katolicyzmu.
Taką cnotą, o której zresztą co jakiś czas stara się przypominać papież Franciszek, ma być między innymi skromność. Można to oczywiście zrzucić na karb polityki Watykanu, bo przecież w coraz większym stopniu bogate społeczeństwa się laicyzują, co przekierowuje geopolitykę Kościoła na Afrykę czy Amerykę Południową, gdzie bogactwo hierarchów byłoby zwyczajnie źle widziane, ale nie zmienia to faktu, iż poziom życia biskupów w Polsce aż bije po oczach. Drogie samochody i luksusowe wille to właściwie ich znak rozpoznawczy.
No i trafiło ostatnio na doskonałego reprezentanta kasty, którym okazał się emerytowany arcybiskup, a ostatnio lokalny polityk – Sławoj Leszek Głódź. Jego majątek (oficjalny i mniej oficjalny) został wyceniony na 15 milionów złotych, co oznaczać by mogło, że średnio z każdego roku posługi kapłańskiej oszczędzał 300 000 zł.
Niezależnie od tego czy tacy hojni byli parafianie, czy może tak wysokie wynagrodzenia na kolejnych kapłańskich „etatach”, czy może dochody miały jeszcze jakieś inne źródła – czego absolutnie nie sugeruję – coś tu jest jednak nie bardzo po drodze z deklaracjami papiestwa.

(Kolejne) maski spadają

Sławoj Leszek Głódź jest postacią symboliczną dla polskiego oddziału Kościoła Katolickiego, nie tylko ze względu na swój majątek, ale także na wyjątkową pozycję, jaką ów zajmował od czasu załamania się ustroju socjalistycznego. To jego – przywracając 21 stycznia 1991 ordynariat polowy w Polsce – papież Jan Paweł II mianował biskupem polowym Wojska Polskiego, a ten sprawował tę funkcję aż przez 13 lat. Zmieniały się rządy, ale Głódź pozostawał nietykalny niczym Balcerowicz. Później jednak wcale go nie było mniej. W 2004 roku znów polski papież mianował go biskupem diecezjalnym diecezji warszawsko-praskiej, a w 2008 już Benedykt XVI wyniósł Głódzia do godności arcybiskupiej na gdańskich włościach. Istotną politycznie funkcję – znów bardzo długo, bo w latach 2007-2020 – pełnił jako współprzewodniczący Komisji Wspólnej Przedstawicieli Rządu RP i KEP.
Mamy więc do czynienia z upadkiem dość znaczącego autorytetu, podobnie jak to było w przypadku kard. Stanisława Dziwisza, który myślał, że status pomocnika i powiernika Jana Pawła II zapewnia mu bezkarność i wolność od wszelkiej krytyki.
Właściwie to nawet sam to powiedział do dziennikarzy, gdy odmawiał im kolejnych wypowiedzi. Można tylko się zastanawiać, kto będzie następny.
Przy tym na niekorzyść Głódzia działają jednak tzw. okoliczności towarzyszące, czyli jego udział w toczącej polski Kościół aferze pedofilskiej. Obrońcy kleru twierdzą, że wypadków pedofilii w Kościele nie ma więcej niż w innych zawodach i to oczywiście prawda, ale nie słyszałem o tym, żeby ZNP przenosił nauczyciela-pedofila do szkoły w innym miejscu w Polsce, albo by budowlańcy celowo kryli oskarżonego o to kolegę. Inna sprawa, że od duchownych, właśnie w związku z ich statusem, wymaga się prostu więcej. Tymczasem kolejny polscy hierarchowie, w tym właśnie Głódź, zostają ujawnieni jako ci, którzy „wiedzieli, ale nic nie zrobili”.
Katoliccy duchowni - Sputnik Polska, 1920, 26.06.2021
Polska
„Czeka nas trzęsienie ziemi”: kardynał z Watykanu przyjrzał się „grzechom” Dziwisza

Następnych Głódziów nie będzie

Naszemu bohaterowi włos już z głowy spaść nie zdąży, a i trudno przypuszczać żeby jakakolwiek władza wzięła się za lustrację jego majątku. Szczegóły tego, o czym piszę, można znaleźć bardzo łatwo w internecie (wiadomosci.wp.pl/ujawniamy-15-milionow-arcybiskupa-slawoja-leszka-glodzia-6662486858193664a) i nietrudno dojść do wniosku, że co najmniej kilka z tych transakcji budzi prawne (nie mówiąc już o etycznych) wątpliwości. Głódź to jednak postać dobrze znana w polskiej klasie rządzącej i doprawdy ciężko uwierzyć, żeby ktokolwiek miał w sobie tyle politycznej woli, by wszcząć śledztwo.
Może się jednak okazać, i w jakimś sensie to się dzieje, że Głódź to jeden z najsprawniejszych syndyków kościelnej masy upadłościowej. Jako jednostka zgromadził pokaźny majątek, a jeszcze jako emeryt postanowił sobie porządzić z pozycji sołtysa w swojej wsi. Co by nie mówić – obrócił w złoto wszystko, co dostał od losu. Nie chodzi o to, żeby wszystko sprowadzać do tej jednej osoby, ale fakt faktem, polscy hierarchowie, działający na przełomie tysiąclecia, trafili w swoiste happy hours w historii Polski. Kościół Katolicki był w Polsce nietykalny przez ponad 50 lat, tzn. od czasów PRL aż po opadnięcie fali związanej z pontyfikatem Jana Pawła II, czyli właściwie do teraz. To pozwalało budować wpływy i czerpać z nich korzyści.
Karta jednak przestała hierarchom iść. Zmiany na świecie i wypłynięcie na wierzch afery pedofilskiej, z którą Kościół kompletnie nie potrafi sobie poradzić, a na dodatek ingerencja w prawodawstwo przy okazji wyroku TK przeciwko aborcji, powodują, że Polacy odwracają się od Kościoła tak szybko jak jeszcze nigdy dotąd. Za 20 lat młodzież, która dziś rezygnuje z uczestnictwa w lekcjach religii, będzie stanowić o sile tego kraju i nic nie pomogą żenujące próby narzucenia Polakom przedpotopowej religijności, co usilnie próbuje zrobić minister Czarnek. Kościół traci rząd dusz, za tym straci też wpływ na kolejne rządy, a w ostateczności i materialne przywileje. I może to w jakimś stopniu pozwoli się dopiero Kościołowi odbić, bo 20 tys. zł emerytury i status lokalnego landlorda, który „użycza” swego metrażu „zaprzyjaźnionym instytucjom”, naprawdę niszczy obraz „skromnego sługi bożego”.
Szczepienia przeciwko COVID-19 w Kalifornii. - Sputnik Polska, 1920, 08.07.2021
Polska
„Kościół wspiera wszystkich, którzy się zaszczepią”
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала