Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

77. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego: minuta ciszy i godzina lektury

© AP Photo / Czarek SokolowskiRocznica Powstania Warszawskiego
Rocznica Powstania Warszawskiego - Sputnik Polska, 1920, 01.08.2021
Subskrybuj nas na
Jak co roku, 1 sierpnia obchodzona jest rocznica Powstania Warszawskiego, które rozpoczęło się 77 lat temu i poskutkowało faktyczną zagładą polskiej stolicy, śmiercią 200 tys. jej mieszkańców i wypędzeniem 650 tys. warszawiaków. Zamiast okazji do milczenia i zadumy mamy w Polsce z jego okazji narodową fetę.
Po co klasie politycznej III RP mit zakończonego klęską powstania?

Temat dla historyków

Historycy II wojny światowej i historycy wojskowości powinni z okazji rocznicy 1 sierpnia spotykać się i publicznie debatować, przedstawiając różne punkty widzenia na tragiczne wydarzenia w Warszawie. Dyskusja profesjonalnych uczonych jest Polsce potrzebna, jak nigdy, bo być może dzięki niej pojawiłoby się w myśleniu politycznym jej współczesnych obywateli ziarno racjonalizmu i logiki.
W debatach o Powstaniu Warszawskim powinni przed telewizyjnymi kamerami dyskutować ci, którzy z jakichś względów uznają zryw z roku 1944 za potrzebny i uzasadniony, z tymi, którzy mają całkowicie odmienne zdanie. Tych ostatnich nie dopuszcza się jednak w Polsce do przestrzeni publicznej; mogą co najwyżej opublikować tekst w naukowym piśmie o niewielkim zasięgu, albo wypowiedzieć się w dosłownie kilku otwartych na niezależne myślenie mediach.
Obchody 74. rocznicy Powstania Warszawskiego w Polsce - Sputnik Polska, 1920, 01.08.2020
Polska
„Niemieckie zbrodnie nierozliczone”: marsz upamiętniający rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego
Nieliczne głosy polskiej szkoły realizmu politycznego w ocenie przeszłych wydarzeń zostaną, jak co roku, całkowicie zakrzyczane przez bezkrytycznych wielbicieli tragedii rozpoczętej w sierpniu 1944 roku. Choć przecież do krytyków dominującej dziś narracji należeli m.in. gen. Władysław Anders (nawołujący na emigracji do postawienia przed sądem autorów decyzji o wybuchu powstania), prof. Jan Ciechanowski (uczestnik Powstania Warszawskiego, a następnie mieszkający w Wielkiej Brytanii wybitny historyk) czy Aleksander Bocheński (autor niezrównanych „Dziejów głupoty w Polsce”).
Żaden z nich nie był komunistą ani rusofilem. Dziś jednak każdy, kto zakwestionuje mit powstańczy właśnie do grona którejś z tych grup bywa zaliczany, musząc liczyć się z publiczną nagonką. W tym roku za wyważoną ocenę powstania oberwało się byłemu prezydentowi Lechowi Wałęsie. W latach poprzednich każdemu, kto rzucił choćby cień wątpliwości co do racjonalności powstania.

Szafowanie cudzą krwią

Mit Powstania Warszawskiego, tak hołubiony przez klasę polityczną współczesnej Polski, niezbędny jest kolejnym formacjom rządzącym z kilku względów. Po pierwsze, dlatego, że innego mitu nie mają. Ich ograniczona wiedza historyczna ogranicza się do kilku dat (nie zawsze zresztą prawidłowo zapamiętanych) i założenia, że im więcej krwi, ofiar i zniszczeń, tym większej rangi wydarzenie, bardziej godne państwowych upamiętnień.
Podwórkowa wizja historii Polski, plastikowy „patriotyzm” i przypominające dewiację zamiłowanie do rozpamiętywania ofiar bezsensownych rzezi jest dużo prostsze od czerpania nauki z historycznych doświadczeń zbiorowości, od analizy błędów, która pozwoliłaby na uniknięcie podobnych pomyłek w przyszłości.
Drugim elementem przywiązania do mitu powstańczego jest nieustanne założenie, że Polacy muszą być gotowi każdego dnia do udziału w wojnie, w złożeniu w ofierze wypaczonemu rozumieniu polskiego honoru życia swojego, a nawet swoich dzieci.
Najbardziej barbarzyńskim tego przejawem jest czczenie małych powstańców – dzieci, które zginęły w 1944 roku wskutek bezgranicznej głupoty ówczesnych decydentów posyłających je na pewną śmierć. Ilu z nich mogłoby zostać po wojnie lekarzami, inżynierami, naukowcami, nauczycielami? Rodzicami, dziadkami?
To nie ma znaczenia; nikt ze współczesnych polskich elit nie myśli kategoriami konstruktywnej pracy, którą przecież ofiary powstania mogły wykonać w odbudowywanej z ruin powojennej Polsce.
Trzeci składnik mitu niezbędny obecnym elitom to propaganda syndromu oblężonej twierdzy. Gen. Erich von dem Bach-Zelewski i inni dowódcy niemieccy w Warszawie dokonywali bez wątpienia potwornych zbrodni; zresztą większość z nich nigdy nie poniosła za nie odpowiedzialności, kryjąc się pod parasolem zachodnich aliantów, a nawet robiąc kariery w powojennych Niemczech Zachodnich.
Pamięć o zbrodniach niemieckich jest jednak instrumentem współczesnej polityki, uzasadnieniem kolejnych wypadów Warszawy przeciwko Berlinowi. W podobny, tyle, że całkowicie absurdalny sposób, wykorzystuje się tragedię powstania do uzasadniania wrogości wobec największego z naszych wschodnich sąsiadów. W istocie współczesna propaganda historyczna za hekatombę Warszawy w równym stopniu odpowiedzialnością obarcza i Niemcy, i Związek Radziecki (zatem również współczesną Rosję).

Uczcić pamięć poległych i sięgnąć po wspomnienia powstańców

W rocznicę Powstania Warszawskiego warto i wymordowanych minutą ciszy, pamiętając, że są oni ofiarami nie tylko niemieckich kul i miotaczy płomieni, ale także politycznej głupoty polskich elit. Szeregowym powstańcom należy się elementarna pamięć.
Po tej minucie ciszy, warto rocznicę uczcić lekturą: wspomnieniami ocalałych powstańców, pracami historyków rzetelnie opisujących tamte wydarzenia. Pozwoli nam to zrozumieć, że gigantyczną tragedię zamienia się dziś w spektakl, wykorzystywany przez klasę polityczną do plastycznego kształtowania postaw Polaków tak, by bez zastanowienia gotowi byli rzucać się na śmierć.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала