Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Wszechpolska poprawność

CC BY-SA 2.0 / Dennis Jarvis / (cropped image)Zamek Królewski w Warszawie
Zamek Królewski w Warszawie - Sputnik Polska, 1920, 04.08.2021
Subskrybuj nas na
Ciekawy doktorat napisany pod kierunkiem prof. Jerzego Borejszy i zrecenzowany przez prof. Andrzeja Walickiego, spory dorobek naukowy i praca dla Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych – to wszystko, jak się okazuje, za mało, by nie ulec stereotypom, uprzedzeniom, ale przede wszystkim regułom poprawności politycznej.
Kolejnym z szeregu dowodów na to jest przykład wicedyrektora Polsko-Rosyjskiego Centrum Dialogu i Porozumienia, Łukasza Adamskiego.

Co to jest nacjonalizm?

Politolog i historyk powinien znać pewne podstawowe terminy. Z pewnością zalicza się do nich nacjonalizm, który doczekał się w literaturze wielu różnych definicji, mających jednak podstawową cechę wspólną: wyróżnianie wspólnoty narodowej ponad wszystkie inne rodzaje tożsamości zbiorowej. Tymczasem Adamski, podobno znawca Rosji i obszaru poradzieckiego, pisze w tekście dla dziennika „Rzeczpospolita” o jakimś „wszechruskim nacjonalizmie”, nie bardzo chyba wiedząc, o czym mowa, bo od co najmniej kilku stuleci taka doktryna znajduje się w Rosji gdzieś na zupełnym marginesie.
Z prostej przyczyny: Rosja tworzyła i nadal tworzy wielonarodowe imperium. Jakikolwiek nacjonalizm jest zaś z definicji obcy tego formatu wielonarodowym, wieloetnicznym i wielowyznaniowych podmiotom.
Nacjonalizmy narodów tworzących imperium podsycane są przez jego przeciwników: nieprzypadkowo hasłami nacjonalistycznymi, a nawet swego czasu rasistowskimi operował sympatyzujący i wspierany przez tzw. Zachód Aleksiej Nawalny. Postawy nacjonalistyczne są dla każdego wielkiego, zamieszkiwanego przez dziesiątki narodów państwa skrajnie niebezpieczne, bo prowadzą prostą drogą do tendencji odśrodkowych i separatyzmów.
Adamski wie, że prawdziwe nacjonalizmy i etnonacjonalizmy to raczej domena państw historycznie młodych, wciąż poszukujących legitymacji dla swojego istnienia. Mamy zatem nacjonalizm ukraiński (chyba najbliższy polskiemu ekspertowi), litewski, łotewski, gruziński czy uzbecki. Nie mamy nacjonalizmu „wszechruskiego”. A już z pewnością nie jest to koncepcja, którą mogłyby się kierować władze współczesnej Rosji, jak sugeruje Łukasz Adamski.
Kolonia, gdzie siedzi Nawalny - Sputnik Polska, 1920, 23.07.2021
Rosja
Nawalny złożył nowy pozew przeciwko kolonii

Umiejętność czytania

Głośny tekst Władimira Putina „O historycznej jedności Rosjan i Ukraińców” ukazał się już jakiś czas temu, również w języku polskim (miałem przyjemność go przetłumaczyć). Łukasz Adamski mógł też sięgnąć po oryginał w języku rosyjskim bądź ukraińskim, którymi włada. Do tego właśnie obszernego artykułu programowego odnosi się w swej publikacji polski autor. Przyznać trzeba, że robi to nie tylko z opóźnieniem, które powinno mu dać dość czasu na przemyślenie tego, co chce napisać. Tymczasem jego teza o „wszechruskim” nacjonalizmie prezydenta Putina jest sprzeczna nawet z tytułem tekstu rosyjskiego przywódcy.
Gdyby Władimir Putin rzeczywiście negował istnienie narodu ukraińskiego nie używałby sformułowania o „jedności Rosjan i Ukraińców”, lecz pisałby po prostu o „jedności Rosjan” lub „nieistnieniu Ukraińców”. Z tekstu tymczasem jednoznacznie wynika, że Ukraińcy istnieją, choć historycznie stanowili – tu chyba nikt nie ma wątpliwości – jedną wspólnotę z Rosjanami, Białorusinami i szeregiem innych narodów wschodniosłowiańskich. Adamski nie potrafi jednak wykroczyć poza wąskie, etniczne pojmowanie narodu i myśleć kategoriami cywilizacyjnymi, którymi operuje Putin.
Jednak zamiast podjęcia próby spokojnej i rzeczowej polemiki z tezami historycznymi i geopolitycznymi rosyjskiego prezydenta, Adamski ucieka w psychologizowanie, pisząc coś o rzekomo pełnym „złości” i „zacietrzewienia” wyrazie twarzy Władimira Putina. Sądząc po zawartości i poziomie tekstu w „Rzeczpospolitej”, to raczej na twarzy Łukasza Adamskiego musiały pojawiać się podczas jego pisania niemożliwe do opanowania emocje. Emocje jednoznacznie negatywne, które nie pozwoliły autorowi na podjęcie choćby jednej próby skontrowania choćby jednego stwierdzenia adwersarza za pomocą faktów, a nie pustosłowia oskarżeń niekoniecznie związanych z rzeczywistymi wypowiedziami czy działaniami.

Mit „skutecznego przeciwnika”

Trudno powiedzieć, co skłoniło Adamskiego do postawienia fantastycznej zgoła tezy o tym, że Moskwa postrzega Warszawę jako „skutecznego przeciwnika”. Wszelkie bowiem znaki na niebie i ziemi mówią wyraźnie, że Rosja w ogóle od lat nawet Polski nie widzi.
Z prostej przyczyny: nie ma tam z kim i o czym rozmawiać. Przyczyniła się do tego również w jakimś stopniu działalność ośrodka, w którym Łukasz Adamski pracuje, a który powinien się raczej nazwać „polsko-rosyjskim centrum konfliktów i nieporozumienia”, bo organizuje konsekwentnie wyłącznie przedsięwzięcia jakiekolwiek próby dialogu wykluczające.
Polska ma, jego zdaniem, podjąć działania za pomocą miękkiej siły na Ukrainie i Białorusi. Jakie? Takie, które oddalą społeczeństwa tych państw od rosyjskiego centrum cywilizacyjnego. W tym miejscu pokutuje zresztą typowe dla wielu Polaków poczucie wyższości wobec wschodnich sąsiadów mówiące, że trzeba ich formować niczym plastyczną masę w sposób wygodny dla antyrosyjskiej retoryki Warszawy. I tutaj Polska ma walczyć z Rosją. Za pomocą jakiego oręża i argumentów? A może wystarczy poczytać książki Daniela Beauvois czy Jana Sowy, by zdać sobie sprawę, że tego typu uzurpacje mają w istocie charakter neokolonialny? Adamski woli jednak od tego pozostawanie w swoim ciasnym świecie, spętanym przez gorset antyrosyjskiej poprawności politycznej narzucanej przez klasę polityczną. W końcu pracuje w think tanku mającym za pieniądze uzasadniać chorobliwe resentymenty wobec Rosji.
Co jednak zrobi, jeśli wybuchnie realny konflikt, o którym zdaje się marzyć? Z dużym prawdopodobieństwem wyemigruje w błyskawicznym tempie i będzie starać się medialnie perorować o polsko-rosyjskiej wrogości i rzekomych sprzecznościach interesów.
Gazociąg Nord Stream 2 - Sputnik Polska, 1920, 22.07.2021
Porozumienie USA i Niemiec ws. Nord Stream 2
Polski rząd krytykuje umowę ws. Nord Stream 2: Egoistyczny krok sojuszników, Rosja wygrała
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала