Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Inflacja bohaterstwa

© Sputnik . Alexey Vitvitsky / Idź do banku zdjęćWarszawa
Warszawa - Sputnik Polska, 1920, 23.08.2021
Subskrybuj nas na
Coś chyba jest na rzeczy z tą pędzącą inflacją, ale w mniejszym stopniu z pieniądzem, a w większym z postrzeganiem przez nas siebie samych, zwłaszcza gdy chodzi o stosunek do innych. Krótki przegląd mediów społecznościowych pod kątem postaw Polaków wobec imigrantów to naprawdę intelektualne wyzwanie.

Wojna Putina i Łukaszenki

O ile wokół samej kwestii przyjęcia uchodźców ogniskuje się w przestrzeni publicznej jakiś spór, o tyle cały establishment jest w jednym zgodny – mamy do czynienia z elementem „wojny hybrydowej” wymierzonej w Unię Europejską, NATO i cały dobrotliwy Zachód. Wojnę, jak również wiadomo, prowadzi w ten sposób Rosja, a teraz dołączyła do niej Białoruś, bo to w końcu przez tę granicę próbują się przedostać imigranci. I aż dziwne, że nie ma nikogo, kto by sobie zadał pytanie, w jaki sposób to się niby odbywa.
Znaczy KGB porywa tych ludzi z Iraku czy Afganistanu i siłą doprowadza na granicę? A może chociaż opłaca im transport i pobyt, by potem posłać na misję przekroczenia rubieży Najjaśniejszej Rzeczypospolitej?
Otóż prawda jest dość prosta, choć trudno przyswajalna. Prezydent Łukaszenka, po tym gdy Europa poczęstowała go sankcjami, publicznie ogłosił désintéressement dla ochrony granic Unii Europejskiej ze strony białoruskich służb granicznych. Przez ostatnie lata Mińsk – w porozumieniu z partnerami na Zachodzie – starał się kontrolować ten szlak i niechętnie pozwalał na wykorzystywanie połączeń na Białoruś dla potencjalnych imigrantów, chcących dostać się tędy na Zachód. Tyle że po tym, gdy rok temu Unia Europejska robiła wszystko, by udzielić poparcia puczystom z opozycji, Łukaszenka stwierdził, że nie będzie więcej Europie pomagać, bo i dlaczego by miał? Co więcej, majowe sankcje przeciw białoruskiemu lotnictwu, zmusiły Belavię do poszukiwania nowych rynków, toteż i akurat korzystnie się złożyło, że z tej drogi chcą korzystać imigranci. Biznes jest biznes – w Europie powinniśmy to chyba zrozumieć?
Natomiast to i tak nie wyjaśnia sprawy. Imigranci nie biorą się bowiem znikąd. Ucieczki ludzi z krajów takich jak Irak czy Afganistan to przecież bezpośredni efekt wieloletnich wojen prowadzonych w tamtych rejonach świata, w tym niestety także przez Polskę. Normalni ludzie, gdy mają dach nad głową, względne bezpieczeństwo i środki do życia, nie ryzykują zasobów, by spróbować dostać się na drugi koniec świata. Tyle, że utracili to wszystko także w konsekwencji naszych działań, więc nie możemy sobie ot tak umywać rąk i mówić, że nas to nie dotyczy. Dotyczy jak najbardziej – mamy okazję z bliska zobaczyć jak wyglądają „demokracja” i „prawa człowieka”, które tam zrzucaliśmy razem z sojusznikami z bombowców.
Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka obserwuje uroczysty marsz żołnierzy garnizonu brzeskiego podczas koncertu z okazji Dnia Pamięci Narodowej ofiar Wielkiej Wojny Ojczyźnianej w kompleksie pamięci Twierdza Brzeska-Bohater. - Sputnik Polska, 1920, 23.08.2021
Afganistan w rękach talibów
Łukaszenka: Afganistan to gigantyczna porażka Stanów Zjednoczonych
Zaszczepieni
Ale nie przeciwko COVID-19, tylko ludzkim odruchom. Wysyp memów i żartów dotyczących ludzi koczujących przez dwa tygodnie pod gołym niebem, bez dostępu do środków czystości i lekarza, jest właściwie porażający. Niezależnie zresztą od tego, co kto o całej sprawie sądzi – bo można mieć różne zdanie: wpuścić, nie wpuścić, wpuścić tylko część – to nabijanie się z ludzkich tragedii przez naród, który trzy pokolenia temu przechodził podobną gehennę co dziś Afgańczycy, jest już bardzo niedobrym sygnałem tego, co się z nami dzieje.
Nie do końca w tym Polaków wina, wszakże sporo zrobiła antyimigrancka propaganda uruchomiona przed kilkoma laty i krzyczące nagłówki „muzułmanin zamordował”, tudzież „przyjeżdżają narzucić nam szariat”, ale to niezbyt pociągająca konstatacja, że tak łatwo można w nas wlać nienawiść do drugiego człowieka.
Wojsko Polskie i Straż Graniczna też „stanęły na wysokości zadania”. Jasne, wykonują rozkazy i strzegą granic przed – było nie było – nielegalnymi imigrantami, ale to zagłuszanie kontaktu z prawnikami i lekarzami to już szczyty żenady. Obok Kircholmu, Kłuszyna i Berlina możemy od dziś wymieniać bitwę pod Usnarzem Górnym. Do pełni obrazu brakuje tam tylko Adama Słomki przebranego za Pana Wołodyjowskiego, bo wrzeszczący reżimowy nacjonalista Bąkiewicz już się pojawił. Jakoś trudno jest zaakceptować widok uzbrojonych ludzi przeciwko grupce bezbronnych cudzoziemców. Coś tu jest wyraźnie nie tak.
Kierowca karetki w kombinezonie ochronnym na Białorusi - Sputnik Polska, 1920, 15.08.2021
Kryzys migracyjny na granicy Białorusi i UE
Białoruscy lekarze pomagają uchodźcom na granicy - wideo
No bo jeśli naprawdę zagrożeniem dla państwa ma być trzydziestu (a niechby i było ich trzysta albo i trzy tysiące nawet!) ludzi z dalekich krajów, to jak tu się czuć bezpiecznie? Tym bardziej, że w całej sprawie chodzi przecież wyłącznie o politykę, jako że przez te dwa tygodnie do Polski przyleciało dwadzieścia razy więcej ludzi wygodnym samolotem LOT-u. Imigrantów też zresztą u nas nie brakuje – około dwa miliony Ukraińców i łącznie kilkadziesiąt tysięcy przyjezdnych z Indii, Nepalu czy Bangladeszu to bilans ostatnich lat. W czym więc kłopot z tymi kilkudziesięcioma? A no z tym, że polscy geniusze zastanawiają się co trzeba zrobić, by pokazać, że się „nie uległo Łukaszence i Putinowi”.
Bohaterszczyzna XXI wieku
Znieczulica jest o tyle bardziej bolesna, że zupełnie pomyliliśmy sprzeciw wobec nielegalnej imigracji ze sprzeciwem wobec humanitaryzmu. To oczywiście wielkie słowo, ale naprawdę te obrazki z blokowaniem dostępu do leków czy żywności wystawiają fatalne świadectwo decyzyjnym i zwyczajnie kompromitują Rzeczpospolitą na arenie międzynarodowej. Można mieć różne zdanie co do tego, jak rozwiązać problem koczujących, ale nie powinno być wątpliwości, że takie widoki jak wyżej opisane są absolutnie nie na miejscu. Czy kraju, który stać na czołgi Abrams, nie stać na zorganizowanie jakiegoś choćby prowizorycznego dachu nad głową i opieki medycznej?
W całym tym wątpliwej jakości bohaterstwie na pierwszy plan wysuwa się ledwo skrywane nabzdyczenie części obywateli państwa, które oto po wielu latach aspiruje do roli „pierwszego świata”, kraju-raju, miejsca docelowego dla ludzi poszukujących lepszego życia.
To daje nam swoiste prawo łaski, dumnie możemy decydować kogo wpuścimy, a kogo nie. I chyba chcemy tak rzeczywiście o sobie myśleć, jakby zapominając, że imigranci chcą dostać się do Polski z przyczyn… czysto geograficznych – po prostu Polska stanowi dla nich pierwszą granicę w ramach strefy Schengen. Naprawdę, przestańmy sami siebie okłamywać.
I na koniec słowo dla tych wszystkich „wujków dobra rada” z polskiego internetu, którzy doliczyli się nieodpowiednich proporcji kobiet i dzieci, sprawnym okiem dostrzegli w ich rękach smartfony, do tych wyrozumiałych ironicznie mówią „weźcie ich sobie do domu”, a ostatecznie imigrantom zalecają walczyć o swoje kraje ojczyste. To musi być naprawdę trudne wyzwanie, żeby z ciepłego domku wstukać sobie w klawiaturę telefonu czy komputera tak cenne porady. Obyście nie musieli kiedyś sami znaleźć się w podobnej sytuacji, bo z tego radzenia wiemy tylko tyle, że zupełnie byście sobie wtedy nie poradzili.
Chiński pociąg towarowy - Sputnik Polska, 1920, 23.08.2021
Gospodarka
Polska może skorzystać na konflikcie między Chinami a Litwą
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала