Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres

Wstyd za Polskę, wstyd za Unię

© Sputnik . Viktor Tolochko / Idź do banku zdjęćFlagi Białorusi, Polski i UE przed Ambasadą RP w Mińsku.
Flagi Białorusi, Polski i UE przed Ambasadą RP w Mińsku. - Sputnik Polska, 1920, 26.08.2021
Subskrybuj nas na
W TVN24 Diana Rudnik rozmawiała z prezydentem Sopotu, Jackiem Karnowskim. „Jak chciałem pomóc Polakom na Białorusi, to po prostu żeśmy szmuglowali ten towar przez granicę, a nie czekaliśmy na pozwolenie pana Łukaszenki” – powiedział Karnowski.
„Oczywiście nie namawiamy nikogo do łamania prawa” – błyskawicznie zareagowała redaktor Rudnik.
Otóż owszem: namawiamy.
Czasem łamanie prawa w ramach obywatelskiego nieposłuszeństwa jest wyrazem przyzwoitości. Zwłaszcza w takich sytuacjach, jak ta z którą mamy do czynienia w Usnarzu, gdzie podłość postępowania polskich władz wobec grupki uchodźców, która umiera z głodu i wycieńczenia na polsko-białoruskiej granicy, ubrana jest w prawnicze formuły.

Chcemy, ale nie możemy

Nie możemy im pomóc, bo nie znajdują się na terenie Rzeczpospolitej – mówi polski rząd. – Nie możemy udzielić im ochrony międzynarodowej, ponieważ nie złożyli wniosku na granicy – dodaje.
Są doniesienia – którym osobiście jestem skłonna wierzyć – że przyczyną, dla której grupa Afgańczyków nie znajduje się na terenie Polski jest fakt, iż polska Straż Graniczna wypchnęła ich na stronę białoruską.

Są też opinie prawnicze, które mówią, że do skutecznego złożenia wniosku o ochronę międzynarodową nie trzeba znajdować się na oficjalnym przejściu granicznym i że uchodźcy z Usnarza zrobili to już wielokrotnie, osobiście i przez prawników, tylko Rzeczpospolita wybiera głuchotę.

To jednak jest w sumie mniej ważne. Ważniejsze, że w imię przestrzegania przepisów władze kraju będącego członkiem Unii Europejskiej pozwalają grupie ludzi umrzeć w błocie pogranicza.
Мигранты в импровизированном лагере на границе Белоруссии и Польши - Sputnik Polska, 1920, 25.08.2021
Kryzys migracyjny na granicy Białorusi i UE
Polska pomoc dla migrantów nie wjedzie na Białoruś. Premier: Liczymy na to, że przyjdzie opamiętanie

Jeśli to tylko możliwe

Jeszcze gorsze jest to, że europejskie instytucje zdają się grać w tę samą grę. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wydał postanowienie o zastosowaniu środka tymczasowego, zobowiązując Polskę do zapewnienia uchodźcom jedzenia, wody, ubrań, leków, a tymczasowego schronienia – tylko „jeśli to możliwe”.
Jak może to być „niemożliwe”? Kto może uwierzyć, że 37-milionowy kraj UE nie jest w stanie zapewnić dachu na głową 32 wychudzonym Afgańczykom?
Prof. Ireneusz Kamiński, prawnik i były sędzia ad hoc ETPC zauważa, że linia orzecznicza Trybunału zmieniła się radykalnie: ETPC odchodzi od orzecznictwa korzystnego dla migrantów na rzecz uznawania racji państwa członkowskiego do ochrony swoich granic. Zmieniła się atmosfera w Europie i ten głos krytyczny krajów członkowskich został w trybunale usłyszany – mówi prawnik. Teraz już nawet zaangażowanie polityczne w rodzinnym kraju i zagrożenie prześladowaniami ze strony jego władz nie są uznawane za powód do ochrony uchodźcy przed deportowaniem.

Polityka obrzydliwa

Jeszcze ostrzej wypowiada się prof. Witold Klaus, członek zarządu Stowarzyszenia Interwencji Prawnej, które od lat pro bono pomaga prawnie cudzoziemcom w Polsce. Zapytany przez OKO.press, jak ocenia politykę migracyjną UE, odpowiada wprost: „Jest obrzydliwa”. I zwraca uwagę na hipokryzję europejskiej wspólnoty, która na sztandarach ma opowieści o humanizmie, o ochronie migrantów i migrantek i o konieczności otwierania dla nich legalnych dróg, a w realu stawia na silną ochronę granic i odpychanie od nich ludzi szukających pomocy.
Prof. Klaus zwraca uwagę na to, jak bardzo retoryka władz trafia do społeczeństwa. Kiedy Grecją rządziła lewicowa Syriza – w czasie wielkiego kryzysu migracyjnego 2015 roku – rząd Aleksisa Tsiprasa przekonywał swoich obywateli, że pomoc potrzebującym jest wpisana w greckie DNA. I Grecy z przychylnością przyjęli milion uchodźców, choć sami znajdowali się w stanie głębokiego kryzysu, nie do końca z własnej winy. Teraz, kiedy rządy państw europejskich i ich elity opowiadają o konieczności ochrony granic, daje to ludziom alibi do zachowań ksenofobicznych, egoistycznych, często po prostu nieludzkich.

Dobra zmiana

W badaniu z lutego 2021, zrobionym przez Kantar dla Biura Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR), nieprawdopodobne 77 procent Polaków powiedziało, że Polska powinna wspierać tych, którzy uciekają ze swojego kraju przed wojną i prześladowaniami. 62 procent – że Polska powinna „chętnie” przyjmować uchodźców, bo my też chcielibyśmy być dobrze traktowani. 61 procent – że my też kiedyś byliśmy uchodźcami i inni nas przyjęli. Nie było ani jednego pytania, w których postawy antyimigranckie i ksenofobiczne przeważałyby nad otwartością.
Tymczasem badanie IBRIS dla Wydarzeń Polsatu opublikowane wczoraj wykazało, że blisko 55 proc. badanych jest za tym, żeby Polska nie przyjmowała uchodźców i migrantów; niespełna 38 proc. respondentów jest za ich wpuszczaniem.
To kolejna pisowska „dobra zmiana”.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Na żywo
Заголовок открываемого материала
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала