komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

O „uchodźcach” bez poprawności politycznej

© AP Photo / Moises CastilloKarawana migrantów z Hondurasu w drodze do USA
Karawana migrantów z Hondurasu w drodze do USA - Sputnik Polska, 1920, 27.08.2021
Każdemu uchodźcy, którego życie jest zagrożone, trzeba pomóc. Tu nie ma miejsca na wątpliwości i jakieś „ale”. To nasz obowiązek, także wynikający z podpisanych przez nasz kraj umów i paktów. Albo jesteśmy ludźmi, albo nie. Ale czy niewielka grupa ludzi zgromadzona na granicy białoruskiej to są uchodźcy i czy coś im zagraża?

Powrót talibów do władzy pretekstem do konfrontacji

Jak wiemy, w Afganistanie do władzy wrócili talibowie. Po 20 latach okupacji tego kraju z pozorami stworzonej tam suwerenności, Amerykanie zmienili zdanie i swojej „demokracji” już nie chcą tam instalować. Salwowali się ucieczką, a wraz z nią natychmiast upadł kolaboracyjny rząd afgański, który cieszył się tam już poparciem rzędu kilku czy kilkunastu procent.
Na drugi dzień po zajęciu przez talibów Kabulu w Polsce wybuchła sprawa domniemanych „uchodźców” z Afganistanu, którzy lotem błyskawicy pojawili się na polsko-białoruskiej granicy? Trzymając się tej absurdalnej myśli, że to ludzie, którym grozi śmierć z rąk talibów, na granicę wyruszyły pielgrzymki polskiej opozycji.
Do teraz nie wiadomo dokładnie, kim są ludzie, którzy koczują po białoruskiej stronie naszej granicy i skąd przybyli. Jedno jest pewne – nie ma to nic wspólnego z tym, co się w ostatnich dniach stało w Afganistanie. Afgańczyków wśród nich jest najmniej.
Nielegalne próby przekraczania polskiej granicy trwają od dawna. Są to najczęściej imigranci zarobkowi, którzy w Europie poszukują lepszego życia. Uchodźcy, jeśli w ogóle pojawiają się na naszych granicach, przychodzą na przejścia graniczne, gdzie składają wnioski o azyl, o przyznanie statusu uchodźcy. Nie tylko naszej granicy, ale wielu państw Unii Europejskiej. Naszej w sumie najrzadziej, a jeśli nawet, to kraj nasz traktują jako etap w podróży na Zachód.
Мигранты в импровизированном лагере на границе Белоруссии и Польши - Sputnik Polska, 1920, 25.08.2021
Kryzys migracyjny na granicy Białorusi i UE
Przedstawiciel ONZ na granicy Białorusi i Polski: Afgańscy uchodźcy skarżą się na polskie władze
Prerogatywą każdego państwa, chyba że jest to pastwo upadłe, jest ochrona jego granic, nie tylko przed obcą armią, ale i każdym, kto nielegalnie próbuje ją przekroczyć. Trudno mieć do państwa pretensje, że te zadania stara się wykonywać, no chyba, że jest się z opozycji, a kwestię imigrantów można wykorzystać do walki z PiS-em. Jak zresztą wiele innych spraw.

Cyrk na Podlasiu

Nad granicę jeżdżą już wszyscy, by zrobić sobie fotki i nakręcić filmiki z koczującymi tam ludźmi. Nie bardzo się nimi ktokolwiek przejmuje, bo to nie oni są tych wypraw celem, ale chęć zaistnienia w końcówce sezonu ogórkowego, pokazania się w telewizji i mediach społecznościowych. Dlatego jedna z grup po przyjeździe rozwinęła biało-czerwony banner z sarkastycznym napisem: „Witamy w Polsce, kraju rozwiniętej demokracji europejskiej”.
Może byli przekonani, że na granicy próbuje się dostać do nas jakaś Polonia i dlatego zrobili napis po polsku? Albo może, co bardziej prawdopodobne, napis był skierowany do telewidzów i użytkowników mediów społecznościowych? Zaczęli się zjeżdżać posłowie i posłanki. Wszyscy jechali przytulić imigrantów i zaprotestować w ten sposób wobec „nieludzkiej” polityki polskich władz. Przywozili odzież i żywność, to co było akurat pod ręką. Dlatego jedna z posłanek zawiozła muzułmańskim przybyszom wieprzowe konserwy.
Granica polsko-białoruska - Sputnik Polska, 1920, 25.08.2021
Kryzys migracyjny na granicy Białorusi i UE
Wojsko buduje płot na granicy Podlasia z Białorusią
Zakładając być może, że jeśli są naprawdę głodni, to zjedzą? A nawet jak wyrzucą, to przecież nieistotne. Najważniejsze, by kamery zarejestrowały te heroiczne czyny, gdy ryzykując nie wiem co, starali się przerzucać na stronę białoruską swoje worki wypełnione czymkolwiek. Nie ważne czym. Ważne, by były duże, a najlepiej jakby miały partyjne logo.
Ostatnio pojawiła się tam nawet Marta Lempart, zapewne proponując kilku kobietom znajdującym się w tej grupie aborcje na życzenie? Skoro sprawa „lex tvn” na chwilę ucichła w swoich legislacyjnych procedurach, to opozycji potrzebny był inny temat.
Temat, który stał się żałosnym widowiskiem. Skutek może być taki, że na granicę po stronie białoruskiej przybędzie jeszcze więcej „uchodźców”, ale i zwykłych obywateli Białorusi, zaciekawionych darmowymi występami cyrkowymi polskiej klasy politycznej. Brakuje tam jeszcze lgbt i Rycerzy Chrystusa, ale i ci pewnie niedługo się pojawią, bo każdy może tam coś sobie ugrać i zaistnieć.

Popisy hipokryzji

Amerykańska okupacja Afganistanu, w której brał udział i nasz kraj, trwała 20 lat. Tyle samo lat trwała też emigracja mieszkańców tego kraju. Uciekali przed wojną i amerykańskimi bombami. Trudno jednak sobie przypomnieć, by ktoś z tych ludzi, którzy teraz jadą sobie robić fotki z grupą kilkudziesięciu osób koczujących przy naszej granicy, upominali się o tych, którzy z pewnością uchodźcami byli. Wojnę z Afganistanem u boku USA prowadziły kolejne polskie rządy. Był między nimi w tej sprawie konsensus.
Zaczął tę wojnę w interesie USA rząd SLD, kontynuował rząd Prawa i Sprawiedliwości i nic się nie zmieniło w czasach Platformy Obywatelskiej. Trudno się też dziwić, by ci ludzie interesowali się wtedy afgańskimi uchodźcami, bo przecież miały one swój udział w powodach ich exodusu. A poza tym bomby, które spadały na wioski afgańskie, miały wtedy demokratyczny charakter?
Są w Polsce – na szczęście dosyć marginalne – grupy, które zaangażują się we wszystko, co może zaszkodzić PiS. Są wśród nich też naiwni idealiści, którzy szermują demagogicznie hasłem – „żaden człowiek nie jest nielegalny”, a co za tym idzie, chcieliby, by nasz kraj otworzył granice dla wszystkich i pewnie jeszcze wszystkim dał 500+? Tych nad granicę pcha ideologiczne zaczadzenie, a skutkami takich rozwiązań nie muszą się przecież przejmować. Bankructwem państwa czy konfliktami narodowościowymi czy religijnymi, które bez wątpienia, by wybuchły. I przyczyniły się do upadku PiS? To wystarczy dla wielu za motywację ich działań.
Po rezygnacji przez USA z okupacji Afganistanu pierwszy raz prawdopodobnie od wielu lat zapanuje tam pokój. Może nam, Polakom, Europejczykom, nie podobać się system i panujące tam zasady wynikające z afgańskiej kultury i islamu, ale to ich kraj i mają w nim prawo żyć tak, jak chcą. Jedno wiemy na pewno – nie chcą oni amerykańskiej demokracji.

Polityka dobra, tylko co chcą od tej Białorusi?

Kilkudziesięciu imigrantów koczuje po białoruskiej stronie granicy, a nie jak twierdzą liberalne media na granicy, w pasie ziemi niczyjej. Na kanale RMF FM, ppror. Michalska, rzeczniczka Komendy Głównej Straży Granicznej wyjaśniła, że na granicy nie ma czegoś takiego jak „ziemia niczyja”. To nie granica między Koreą Północną i Południową, gdzie jeden kraj od drugiego oddziela strefa zdemilitaryzowana, czyli pas ziemi niczyjej o szerokości 4 km.
Jest linia granicy, dwa pasy drogi przygranicznej (jeden polski a drugi białoruski) i żadnej „ziemi niczyjej”. Po polskiej stronie nie ma żadnych koczujących grup ludzi. Oni są po stronie białoruskiej. Rzeczniczka wyjaśniła też, że koczujący wnioski o azyl mogą składać w każdym czasie, ale na jednym z przejść granicznych, a nie w polu czy w lesie, gdzie ich złapią.
Oczywistym jest, że jeśli ktoś próbuje przekroczyć granicę nie w przeznaczonym do tego przejściu, ale tam gdzie tego nie wolno robić, żadnego wniosku azylowego składać też nie zamierza. Dlatego przekracza granice w innym miejscu w nadziei, że nie zostanie zauważony.
Kaliningrad. Centrum miasta  - Sputnik Polska, 1920, 27.08.2021
Rosja
Moskwa zareagowała na plakaty wyborcze CDU z Kaliningradem w granicach Niemiec
Polska Straż graniczna robi to, co do niej należy zgodnie z polskim prawem. Niektórzy, być może jeszcze z czasów stanu wojennego, zdają się postępować zgodnie z zasadą: czym gorzej tym lepiej. Zapominają, że nie wszystko co złe dla PiS jest dobre dla naszego kraju, w którym żyliśmy zanim zaczął rządzić PiS i żyć będziemy, gdy PiS władzę straci. Rząd natomiast rozpoczął budowę kolejnego ośrodka dla cudzoziemców. I to dobra decyzja.
Ośrodek powstaje przy niemieckiej granicy, czyli tam gdzie zmierzają wszyscy imigranci. Ale równocześnie hucpa, przedstawienie, które na granicy z Białorusią urządza opozycja, jest też podstawą do kolejnego zaogniania stosunków z naszym sąsiadem i oskarżeń o hybrydowe ataki na nasz kraj ze strony Łukaszenki, by nas destabilizować. A prawda jest inna. Ludzie, którzy pojawili się na granicy przylecieli do Mińska legalnie.
Stać ich więc było na samolot i ubezpieczenie zdrowotne, które nie jest tanie, a obowiązkowe dla przyjeżdżających do tego kraju. Obkładana kolejnymi sankcjami Białoruś przestała przejmować się problemem nielegalnej imigracji do Unii Europejskiej. To nie ich sprawa. Mogli angażować siły i środki do obrony granic UE przed nielegalnymi imigrantami, ale gdy Unia im za to płaciła.
Dlaczego mieliby to robić dalej w interesie sąsiada, który od lat prowadzi wobec niej wrogą politykę, wtrąca się w ich wewnętrzne sprawy i nakłada na Białoruś sankcje? Zamiast głupich i uwłaczających Białorusinom propozycji, że wyślemy im pomoc humanitarną, może czas w końcu zacząć normalnie rozmawiać z Białorusią? Taką, jaka jest, a nie taką, jaką sobie polskie władze wymyślą. Z Cichanouską tego problemu przecież nie załatwimy.
Aktualności
0
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала