komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Zemsta, zemsta, zemsta na wroga

© AFP 2022 / Jewel SamadLider Al-Kaidy Osama bin Laden
Lider Al-Kaidy Osama bin Laden - Sputnik Polska, 1920, 27.08.2021
Prezydent Biden znajduje się w wyjątkowo podłej sytuacji. Płaci dziś za błędy i zbrodnie wielu administracji przed nim – począwszy od Jimmy'ego Cartera, który zaczął zbroić mudżahedinów na długo przed wkroczeniem Armii Czerwonej w 1979 roku. Biden zasługuje zatem na współczucie – ale mógłby jednak wyciągać wnioski z błędów poprzedników.
„Ci, którzy dokonali tego ataku, a także ci wszyscy, którzy życzą Ameryce krzywdy, niech wiedzą: nie wybaczymy. Nie zapomnimy. Wytropimy was i sprawimy, że zapłacicie za swoje czyny. Będę bronić naszych interesów i naszych ludzi wszelkimi dostępnymi mi środkami” – przemawiał twardo prezydent USA po atakach na lotnisku w Kabulu.

Dopadniemy, zabijemy

Rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki postawiła kropkę nad „i”: „Prezydent wyraźnie powiedział, że nie wybaczymy, nie zapomnimy, będziemy ścigać tych terrorystów i zabijemy ich, gdziekolwiek są”. To zapewne coś, co amerykański naród chce usłyszeć, kiedy 13 amerykańskich marines ginie w ataku terrorystycznym. Z tym, że uleganie tego typu oczekiwaniom jest również praprzyczyną całego tego nieszczęścia.
Ludzie z flagami talibów na granicy Pakistanu i Afganistanu - Sputnik Polska, 1920, 27.08.2021
Afganistan w rękach talibów
Pakistańska armia otworzyła ogień do Afgańczyków na granicy, są ofiary śmiertelne
Po pierwsze: tych, którzy dokonali czwartkowych ataków, najwspanialsza armia świata nie da rady zabić – bo już nie żyją. To problem z atakami samobójczymi: bezpośredni sprawcy niejako z założenia unikają sprawiedliwości; bądź – jeśli spojrzeć na to z drugiej strony – wymierzają sprawiedliwość sami sobie. Satysfakcja z dopadnięcia ich i ukarania jest poza zasięgiem tych, którzy zostali skrzywdzeni ich czynami.
I wtedy, niestety, pojawia się poszukiwanie celów zastępczych.

Zemsta zastępcza

Tym właśnie była wojna w Afganistanie, a także Iraku, który wszak z atakami z 11 września 2001 nie miał kompletnie nic wspólnego. Wina Afganistanu – jako państwa – również podlega wątpliwościom. Rzeczywiście, przygarnęło Ben Ladena, ale do dziś brak dowodów, że talibskie władze kraju wiedziały o jego planach. Co więcej: Afganistan poważnie rozważał wydanie przywódców Al Kaidy z Ben Ladenem na czele, domagając się jednak od rządu USA dowodów jego winy, ale Bush, nastawiony na dwie nowe wojny, nie chciał nawet negocjować.
Czwartkowa tragedia na lotnisku w Kabulu i wszystkie inne nieszczęścia, które dzieją się w Afganistanie w ostatnich tygodniach, to bezpośredni efekt polityki wyrażonej w haśle „dopadniemy was i każemy zapłacić”.
Polska. Warszawa. Kancelaria Premiera RP w barwach narodowych - Sputnik Polska, 1920, 23.01.2019
Polska
Irak 2.0. „Żeby zatrzymać irańską bombę zbombardujmy Iran”
Kiedy Amerykanie wraz z sojusznikami, do których – co zawsze odnotowuję z bólem – należała także rządzona przez lewicę Polska, wkroczyli do Afganistanu w 2001 roku, rządy talibów padły jak ścięte sierpem, albowiem ich wsparcie wśród obywateli było zerowe. Kraj był pogrążony w nędzy, skądinąd – jak twierdzi prof. Alfred McCoy, badacz narkotykowej historii amerykańskich działań militarnych – głównie z powodu fatalnego zarządzania przez talibów przemysłem produkcji heroiny. Jednak 20 lat amerykańskiej okupacji stało się dla Talibanu źródłem prawdziwego zmartwychwstała.

Wskrzeszenie dżihadystów

„Inwazja w Iraku i Afganistanie, zrzucanie bomb odłamkowych na wioski i miasta, porywanie, torturowanie i więzienie dziesiątek tysięcy ludzi, używanie dronów do siania terroru z nieba, wskrzesiło zdyskredytowanych radykalnych dżihadystów i było potężnym narzędziem rekrutacyjnym w walce z USA oraz siłami NATO. Stany Zjednoczone były najlepszą rzeczą, jaka kiedykolwiek przydarzyła się talibom i Al-Kaidzie” – pisze zdobywca Pulitzera, Chris Hedges, przez lata korespondent „New York Times” na Bliskim Wschodzie.
Talibowie mogą być obrzydliwi, ale to przynajmniej Afgańczycy. Mogą narzucać niepopularny, opresyjny reżim, ale nie są obcą siłą okupacyjną – tłumaczy Joe Lauria, wieloletni korespondent „Wall Street Journal” i „Boston Globe” przy ONZ.
Popularności Amerykanów i innych sił okupacyjnych zapewne nie pomagał fakt, że liczba cywilnych ofiar USA i ich sojuszników często przekraczała liczbę cywilów zabitych przez talibów. (Np. wg danych ONZ w pierwszej połowie 2019 r. rebelianci zabili 531 cywilów, a siły afgańskie i amerykańskie 717 – połowę w atakach z powietrza – w tym 89 dzieci.)

Las Vegas ekstremistów

To powód, dla którego afgańska armia, licząca 350 tysięcy ludzi, na których wyszkolenie i uzbrojenie Amerykanie wydali 83 miliardy dolarów, nie tylko nie podjęła walki z nadchodzącymi talibami, których do kupy było jakieś 60 tysięcy, ale też dość skwapliwie przechodziła na ich stronę.
To także powód, dla którego Afganistan stał się dziś – jak mówi w rozmowie z „New York Times” Ali Mohammad Ali, były funkcjonariusz afgańskich służb – „Las Vegas dla terrorystów. Radykałowie i ekstremiści na całym świecie skandują, świętując zwycięstwo talibów, które utorowało innym podobnie myślącym grupom drogę do Afganistanu”.
Jedną z tych grup jest właśnie ISIS-K czyi Państwo Islamskie Prowincji Khorasan – działająca w południowej i centralnej Azji odnoga ISIS, która przyznała się do czwartkowych zamachów.
Pytanie, które warto sobie dziś zadać – zwłaszcza z amerykańskiego punktu widzenia – brzmi: czy kolejna amerykańska ofensywa podyktowana vendettą utrudni tym morderczym ekstremistom werbowanie nowych zamachowców samobójców? Czy też może wręcz przeciwnie?
Aktualności
0
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала