Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Dyskusja jeszcze nikomu nie zaszkodziła

© Sputnik . Leonid Sviridov Ambasador Polski w Rosji (2014-2016) Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz
Ambasador Polski w Rosji (2014-2016) Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz  - Sputnik Polska, 1920, 10.09.2021
Subskrybuj nas na
Poglądy głoszone od lat przez byłą ambasador Polski w Federacji Rosyjskiej, Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz, są dość wyraziste. Nie sposób odmówić jej znajomości problematyki rosyjskiej i od strony teoretycznej, i praktycznej. To jednak nie wszystko.
Była ambasador w Moskwie, a dziś ekspertka Fundacji Batorego, powinna jeszcze być gotowa do obrony swoich tez za pomocą argumentów, w dyskusji.

Wróg potrzebny do mobilizacji

W swych ostatnio opublikowanych spostrzeżeniach Pełczyńska-Nałęcz słusznie zauważa, że jedną z najskuteczniejszych form mobilizacji społecznej i narodowej jest przywoływanie zewnętrznego zagrożenia.
Wskazywanie na wroga, obcego, czyhającego na nasze bezpieczeństwo, wolność i niepodległość wykorzystywane było od zarania dziejów, gdy władzy doskwierał deficyt legitymizacji, lub gdy chciała odwrócić uwagę od problemów znacznie w rzeczywistości istotniejszych, ale z jakichś względów dla niej niewygodnych. Konsekwentnie, od wielu lat taki jest właśnie model działania polskich władz.
Mitem mającym przykrywać nieudolność, intelektualną słabość i brak pomysłu na urządzenie spraw krajowych kolejnych ekip rządowych jest rzekome zagrożenie „rosyjską agresją”.
Logo Sputnika - Sputnik Polska, 1920, 21.07.2021
Polityka
„Wojna hybrydowa” i blokada strony Sputnika w Czechach? MSZ Rosji reaguje
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zdaje się ten problem, jako jedna z niewielu osób publicznych w Polsce, zauważać. Ostatnią odsłoną spektaklu o zagrożeniu czyhającym na nas ze wschodu są wydarzenia na granicy polsko-białoruskiej i rozpętana wokół nich przez rządzących retoryka o „wojnie hybrydowej”, którą podobno prowadzi przeciwko nam Mińsk.
Nie ma przy tym znaczenia, że ludzie posługujący się tym terminem nie mają bladego pojęcia o jego faktycznym znaczeniu: hybrydowość konfliktu oznacza równoległe prowadzenie konwencjonalnych działań zbrojnych i agresji innego rodzaju. Działań zbrojnych przeciwko Polsce żaden z naszych sąsiadów nie prowadzi i nie ma nawet takich zamiarów. Była polska ambasador rozumie niebezpieczeństwa związane z militaryzacją języka debaty publicznej, i chwała jej za to.

Samozaprzeczenie. Syndrom oblężonej twierdzy

Zrozumienie problemu nie jest jednak równoznaczne z umiejętnością wyzbycia się stereotypów. Ekspertka Fundacji Batorego z jednej strony trafnie przestrzega przed używaniem przez polskie władze retoryki wojennej i wyolbrzymianiem wyimaginowanego w dużej mierze zagrożenia ze wschodu, szczególnie widocznym przy okazji corocznych rosyjsko-białoruskich manewrów Zapad. Sama jednak rzuca stwierdzenia i posługuje się językiem wrogości, a co najmniej poczucia nieuzasadnionej wyższości nad wschodnimi sąsiadami Polski.
Komputerowy haker - Sputnik Polska, 1920, 29.06.2021
Polska
Morawiecki o „rosyjskim śladzie” w cyberataku
Jak bowiem można inaczej ocenić jej twierdzenie o „penetracji przez Rosjan środowisk zbliżonych do władzy” i „cyberagresji wobec najwyższych polskich urzędników”? Ich autorka nie podaje żadnych konkretnych przesłanek, pozwalających na udowodnienie tych karkołomnych tez. Wskazuje za to w ten sposób na rzekome agresywne działania Moskwy. Jeśli ma jakieś dowody tego rodzaju rosyjskich działań, powinna niezwłocznie podzielić się nimi z opinią publiczną, bo do polskich służb specjalnych raczej żadnego zaufania mieć już od dawna nie można.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz porównuje retorykę polskich władz, typową dla syndromu oblężonej twierdzy, do rosyjskiej niechęci wobec neobanderowców i ukraińskich nacjonalistów, które stały się uzasadnieniem dla działań na Krymie i w Donbasie.
Warto jednak zadać pytanie: czy nie słyszała o tragedii z 2 maja 2014 roku w Odessie, gdzie ci właśnie nacjonaliści spalili żywcem kilkadziesiąt osób?
Dom Związków Zawodowych w Odessie po tragicznych wydarzeniach z 2 maja 2014 r. - Sputnik Polska, 1920, 01.05.2016
Świat
Amerykańscy obrońcy praw człowieka jadą do Odessy
Nie słyszała o ofiarach cywilnych ostrzałów miast w Donbasie?
Nie zna retoryki, symboliki i inspiracji ideologicznych klasy politycznej, która znalazła się u władzy na Ukrainie po 2014 roku?
Czy gdyby na miejscu rosyjskojęzycznych ofiar były ofiary należące do mniejszości polskiej, Pełczyńska-Nałęcz również stwierdziłaby, że nie można reagować przesadnie?

Dyskusja? To prowokacja!

Związana obecnie z Polską 2050 Szymona Hołowni była dyplomatka nie pała przesadną chęcią do dyskusji na temat postawionych przez siebie tez.
W mediach społecznościowych dość proste pytanie zadał jej Leonid Swiridow, - przypomnijmy, bezpodstawnie wydalony z Polski dziennikarz i wieloletni korespondent. Chodziło o porównanie modelu i działań władzy w Polsce, w Rosji i na Białorusi. Pełczyńska-Nałęcz stwierdziła, że stosowanie tego rodzaju analogii wobec Polski jest samo w sobie… prowokacją.
Dziennikarz Rossiya Segodnya Leonid Swiridow - Sputnik Polska, 1920, 15.12.2017
Polska
Wstyd w Imieniu Rzeczypospolitej Polskiej
Nawet jeśli była ambasador tak uważa, zadajmy jednak w ramach owej „prowokacji” pewne pytania.
Czy to Rosja lub Białoruś jako pierwsze wydalały polskich dziennikarzy, nie dając im przy tym prawa do odwołania się od takiej decyzji?
A może wydalenie choćby Wacława Radziwinowicza z Moskwy było zastosowaniem prostej, stosowanej na całym świecie zasady wzajemności, po wydaleniu przez Warszawę Leonida Swiridowa?
Czy to w Rosji ludzi przetrzymuje się latami w aresztach za coś, co nie jest nawet przestępstwem, lecz – zdaniem prokuratury – „kształtowaniem opinii publicznej”?
A może to w Rosji i na Białorusi uruchamia się aparat państwa i przemocy przeciwko tym, którzy zajmują się renowacją miejsc pamięci związanych z II wojną światową?
Podobnych pytań można by zadać dziesiątki. I trzeba je zadawać.
Leonid Swiridow - Sputnik Polska, 1920, 15.03.2021
Polska
Polska ponownie uznała dziennikarza Swiridowa za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego na 5 lat
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz woli jednak przekonywać, że żyjemy w kraju demokratycznym.
Nie, nie żyjemy i mówili o tym publicznie liczni politolodzy, socjolodzy i historycy: mamy w Warszawie autorytaryzm. Mając sporą wiedzę i doświadczenie, była pani ambasador doskonale zapewne zdaje sobie z tego sprawę. A mimo to, nie może uwolnić się od spoglądania z wysoka na Białoruś czy Rosję.
Zresztą jej lęk przed wolną od autocenzury dyskusją świadczy dokładnie o tym, gdzie żyjemy: w kraju, w którym boimy się powiedzieć cokolwiek, co mogłoby narazić nas na absurdalny zarzut „prorosyjskości”.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Na żywo
Заголовок открываемого материала
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала