Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Inflacyjny koniec lata

© Depositphotos / UncleDimaPortfel z polskimi pieniędzmi
Portfel z polskimi pieniędzmi - Sputnik Polska, 1920, 20.09.2021
Subskrybuj nas na
To dość nietypowa sytuacja – producenci postawili się dużym sieciom handlowym. Poszło o jabłka, a dokładniej o ich za niską cenę na półkach dyskontów. Te w ramach promocji proponują klientom zakup polskich owoców za mniej niż dwa złote za kilogram. Ludzie się cieszą, ale sadownicy przeklinają. I przedstawiają swoje wyliczenia.
Co właściciele sadów zrobią ze zbiorami – nie wiadomo. Ale w przeszłości bywały już takie sytuacje, kiedy hałdy jabłek szły na kompost a drzewa na plantacjach pod topór.
Jeżeli utrzymywanie plantacji jabłoni i zbieranie owoców ma być choć odrobinę opłacalne – to jabłka w sklepie muszą kosztować dziś 4 złote za kilogram. Z tego 2 zł powinien otrzymywać sadownik, złotówkę dystrybutor (skup i transport) i złotówkę sklep (sieć). Wprowadzanie poważnych promocji, obniżających cenę detaliczną o ponad połowę, będzie wymuszać na sadownikach oddawanie ich plonów za grosze. A na to nie ma zgody – mówią sadownicy. I ogłaszają, że przestaną dostarczać towar do sklepów sieciowych.
Zbiory jabłek - Sputnik Polska, 1920, 11.08.2021
Opinie
Współczesne pokolenia zapomniały, że „żywności może nie być”
To jednostkowy przykład na skutki inflacji – wszystko drożeje, więc dyskonty chcą zatrzymać klientów jakimiś promocjami. A, że zapłacą za to sadownicy – no cóż – takie prawa ekonomii.

Tańce z gazem

Ostatnio we wszystkich mediach roiło się od informacji o podwyżkach cen gazu. Więc tylko w skrócie: gotując zupę zapłacimy miesięcznie ponad 3 proc. więcej za gaz, podgrzewając wodę do kąpieli – prawie 5 proc. więcej, a ogrzewając gazem dom – 14 złotych więcej (też 5 proc.) co miesiąc. To już trzecia w tym roku podwyżka rachunków za gaz dla gospodarstw domowych. Poprzednie weszły w życie od maja (średnio o 5,1 proc.), a następna od sierpnia (średnio o 11,4 proc.).
Urząd Regulacji Eneretyki odpowiedzialny za zgodę na podwyżki tłumaczy się szaleństwami na międzynarodowych giełdach gazu. W ubiegłym tygodniu na holenderskim parkiecie TTF (największa europejska giełda gazu) trzeba było zapłacić 964 dolarów za 1000 m sześciennych. A jeszcze w styczniu – tylko 250 dolarów. Tak dramatyczne wzrosty cen błękitnego paliwa notowano ostatnio w 2018 roku, kiedy „bestia ze Wschodu” - wiosenny atak syberyjskich mrozów zaskoczył Europę z pustymi magazynami gazu. Teraz analitycy twierdzą, że ceny winduje Gazprom ograniczając eksport swojego surowca tranzytowym gazociągiem jamalskim przez Polskę. Zaś Rosjanie zapewniają, że ceny gazu w Europie mogą spaść po szybkim uruchomieniu nowego bałtyckiego gazociągu Nord Stream 2 do Niemiec. Pewnie niedługo przekonamy się o tym, byle nie za późno, bo zima ante portas.
Logo na budynku spółki PGNiG w Warszawie - Sputnik Polska, 1920, 16.09.2021
Polska
Gaz w Polsce będzie droższy

Wierzchołek góry lodowejWierzchołek góry lodowej

Jeszcze nie dziś, ale od początku przyszłego roku poważnie zdrożeje prąd. Na Towarowej Giełdzie Energii w ubiegłym tygodniu stawki wzrosły o ponad 7 procent – podaje Business Insider. A to oznacza, że w ciągu roku ceny energii elektrycznej wzrosły prawie o 70 procent! W przeciętnym mieszkaniu zapłacimy kilka złotych więcej za światło i telewizor. Ale w przemyśle i zakładach usługowych odczują to bardzo. A zaraz potem my wszyscy.
Choć już dziś jest kiepsko. Cytowany wyżej portal podaje parę przykładów. W salonie fryzjerskim czy malowania paznokci musi być jasno, bez względu na to czy słońce świeci czy nie. Właściciele takich zakładów już ponieśli ceny, nawet dla stałych klientów – muszą opłacać droższy prąd. Podobnie jak salony z solariami. Z kolei facet we Wrocławiu prowadzi małe bistro z domowymi obiadami. Powierzchnia - kilkadziesiąt metrów kwadratowych, ale za prąd już teraz płaci prawie 1,5 tys. zł miesięcznie – kuchenka elektryczna, piec do pizzy i zapiekanek też ma na prąd. Policzył, że przy wzroście rachunków za energię o jakieś pięćset złotych będzie musiał znacznie podnieść ceny, albo zamknąć interes.
Jednym z bardziej energochłonnych biznesów jest piekarnia. Chlebowe piece opalane drewnem to dla hobbystów. Mała wytwórnia chleba zużywa prądu za kilka tysięcy złotych miesięcznie. Piekarnicy ratują się oferowaniem wyrobów cukierniczych, ale przy wciąż drożejących surowcach i tak marnie widzą swoje szanse. A sieciówki krzywym okiem patrzą na argumenty, że za mąkę znów trzeba zapłacić więcej.
Handlowcy zaobserwowali, że w czasie pandemii wzrosły zakupy mrożonek – bo szybko można kupić i szybko przyrządzić. Ale kto myśli o tym ile prądu trzeba zużyć na zamrożenie i przechowywanie owoców, warzyw czy innych specjałów. Fachowcy policzyli, że systematyczne podwyżki cen prądu spowodowały w tym roku wzrost cen mrożonek od 3 do 12 proc.. A przecież prąd będzie tylko drożeć...
Złotówki - Sputnik Polska, 1920, 23.07.2021
Piszą dla nas
Drożyzna zjada portfele Polaków
O tym to już w ogóle nie myślimy. Wsiadamy do tramwaju czy pociągu i ma jechać. A kogo obchodzi, że jest napędzany energią elektryczną? Niektórych już musi, bo choćby Koleje Mazowieckie podniosły ceny biletów tłumacząc się podwyżką cen prądu trakcyjnego o ponad 60 procent. Podobne tłumaczenia usłyszeli ostatnio pasażerowie komunikacji we Wrocławiu. Ale analitycy nie zostawiają złudzeń – od nowego roku cały transport napędzany prądem będzie sporo droższy.
Już dziś jazda samochodem boli w kieszeni. W zależności od paliwa zanotowano w kraju wzrost cen średnio od 2 do 7 groszy na litrze. Jednak na części stacji ceny benzyny i diesla rosły nawet o ponad 10 groszy na litrze – informuje portal BM Reflex. Dla porównania, rok temu za benzynę 95 płaciliśmy 1,28 zł za litr mniej niż obecnie, za olej napędowy - 1,13 zł mniej. Natomiast za LPG dzisiaj płacimy aż o 81 groszy na litrze więcej. I taniej raczej nie będzie...

Mamy rekord

Unijny urząd statystyczny Eurostat podał, że w sierpniu inflacja w Polsce była najwyższa w UE. Obok na podium Estonia i Litwa. Nasz Główny Urząd Statystyczny (który oblicza inflację nieco inaczej niż Eurostat) podał, że ceny dóbr i usług konsumpcyjnych wzrosły w sierpniu średnio o 5,5 procent. W skali roku, czyli najmocniej od 20 lat. Najbardziej zdrożały paliwa (o 28 proc. w skali roku), mięso drobiowe (o 24 proc.) oraz wywóz śmieci (o 22 proc.). W najnowszych danych GUS widać też wpływ popytu na odzież, bo pogoda kapryśna i już kupujemy jesienne odzienie. W restauracjach i hotelach też coraz drożej. „Rosnące ceny produktów rolnych, a także coraz wyższe koszty energii i pracy sugerują, że kolejne miesiące przyniosą dalsze przyspieszenie inflacji żywności w skali roku" – prognozują ekonomiści PKO BP.
Specjaliści z różnych uczelni kreślą wręcz czarny scenariusz. Mówią, że tegoroczny bilans średnich wzrostów cen detalicznych zamknie się w przedziale 8-10 procent. Będą kategorie, które urosną znacznie bardziej. Mięso, produkty tłuszczowe oraz używki najbardziej zdrożeją do końca roku. I tu mówimy o wzrostach ponadprzeciętnych, nawet dwucyfrowych – przewidują. Jeden z profesorów powiedział wręcz: w skrajnym negatywnym scenariuszu możliwy jest wzrost inflacji do 10 proc. za kilka miesięcy. To oznaczałoby kompletną porażkę polityki gospodarczej w naszym kraju, nie tylko pieniężnej.
Ale może nie będzie tak źle...
Rolnicy w Warszawie - Sputnik Polska, 1920, 13.08.2021
Polska
Polscy rolnicy „nie mają za co żyć”?
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Na żywo
Заголовок открываемого материала
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала