Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Schizofrenia fotowoltaiczna

© Fotolia / BeysimBaterie słoneczne na polu
Baterie słoneczne na polu - Sputnik Polska, 1920, 18.10.2021
Subskrybuj nas na
Właśnie ogłoszono, że w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, w programie Mój Prąd skończyły się pieniądze na dopłaty do fotowoltaiki. W ciągu trzech miesięcy złożono niemal 180 tysięcy wniosków o dopłaty, co będzie kosztowało budżet państwa (czyli podatników) 534 miliony złotych.
Podobno w przyszłym roku będzie nowy fundusz na dopłaty, ale już na innych zasadach i na inne instalacje. Na razie, do końca tego roku można zakładać sobie własne instalacje fotowoltaiczne, ale już bez rządowego bonusu. Choć z gwarancją korzystnej sprzedaży nadmiaru wytworzonego prądu do sieci państwowej po preferencyjnych cenach.
Nic więc dziwnego, że firmy instalujące fotowoltaikę pracują bez wytchnienia. Specjaliści zwracają uwagę, że to groźne zjawisko. Kto tylko może, chce uruchomić swoją mikroinstalację do końca 2021 roku. Wielu klientów to dużo pracy dla firm instalacyjnych. Niestety natłok zamówień może przekładać się na obniżenie jakości usług — prace mogą być wykonywane w pośpiechu, a zatem z mniejszą dokładnością. Do tego dochodzą problemy z dostępnością najwyższej jakości komponentów, czyli będzie montaż podróbek bez żadnego atestu. To zaś bomba z opóźnionym zapłonem  -  awarie takich instalacji mogą skończyć się tragedią, najczęściej pożarem – podkreślają specjaliści. Już trywialne wydaje się spostrzeżenie, że kumulacja prac późną jesienią oznacza ryzyko poważnych wypadków przy montowaniu paneli – głównie na dachach domów.
Węgiel - Sputnik Polska, 1920, 20.08.2021
Piszą dla nas
Pułapka dla fotowoltaików

Zmora dla sieci

Przez ostatnie lata rządzący namawiali naród do wprowadzania fotowoltaiki. Dawali dopłaty i obiecywali inne preferencje. Złośliwi mogą powiedzieć: no i się doigrali. Ludzie rzucili się do instalowania nowych technologii jak oszaleli – nawet na balkonach w blokach instalują panele słoneczne. To oczywisty absurd, który nigdy nie spłaci się przy normalnym zużyciu prądu. Chyba, że ktoś ma małą bimbrownię z kociołkami ogrzewanymi elektrycznie...
Tak czy siak obecnie w Polsce jest około 700 tysięcy prosumentów czyli niezależnych wytwórców prądu. Większość z nich to osoby, które zdecydowały się na montaż instalacji fotowoltaicznych w ostatnich latach. Taka liczba oznacza, że własną elektrownię słoneczną ma około 10 procent polskich domów. A to już poważny problem dla energetyki zawodowej.
Ogłoszenie końca dopłat w obecnym programie Mój Prąd i zapowiedź dużo trudniejszych zasad dla nowych instalacji fotowoltaicznych to miód na serce zarządzających Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi. Bo tacy mali, którzy w południe pchają prąd z nasłonecznionych paneli, a wieczorem chcą dużo odebrać (za minimalną opłatą) są zmorą dla ogólnego systemu energetycznego. Tego nikt nie przewidywał, albo zabrakło wyobraźni. Z danych Polskiego Towarzystwa Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznych wynika, że w przypadku linii napowietrznych, więcej niż 42 proc. sieci wysokiego napięcia ma ponad 40 lat. Tymczasem do takich starych sieci przyłączani są nowi użytkownicy, w tym ci, którzy zakładają domowe instalacje fotowoltaiczne. Efektem są przeciążenia sieci i lokalne wyłączenia. Bez wdawania się w zawiłości techniczne: jeżeli do lokalnego transformatora na osiedlu napłynie zbyt dużo prądu z fotowoltaiki, to on wyłączy się automatycznie. A wtedy nocka przy świecach...
Żarówki - Sputnik Polska, 1920, 15.06.2021
Piszą dla nas
Koniec prądowego biznesu

Przespana sprawa

O tym, że sieci energetyczne wymagają modernizacji wiedziano od dawna. Zdaniem presesa Instytutu Energii Odnawialnej przez ostatnie lata sprawę przespano. Operatorzy krajowi w ramach dwóch zakończonych perpektyw unijnych dostali środki na rozwój sieci, aby sprostać konieczności przyłączenia nowych OZE (odnawialnych źródeł energii, czyli głównie fotowoltaiki). W ramach każdej z nich to ponad miliard dotacji. Niestety efektów tych inwestycji nie ma – twierdzi. Ostrzega jednocześnie, że jeżeli nic z tym nie zrobimy, w przyszłości wydawanie nowych warunków na przyłączenie np. fotowoltaiki zostanie zagrożone. A nawet trzeba będzie wyłączać istniejące instalacje. Jednocześnie szef IEO przypomina, że w rozwoju OZE odstajemy od celów, na które zgodziliśmy się w Unii. To my zaproponowaliśmy uzyskania w ubiegłym roku 15 procent energii z tych źródeł, a nie ma nawet 13. Samego prądu miało być 19 procent, a będzie niecałe 15. Mogłaby pomóc prywatna fotowoltaika, ale energetycy są przeciw i blokują możliwości podłączania nowych instalacji.

Sądy z tego się nie wygrzebią

A adwokaci, specjaliści od takich kłopotów mówią: prawo energetyczne nakazuje operatorom, aby w przypadku odmowy wydania warunków przyłączenia powiadomić prezesa Urzędu Regulacji Energetyki i określić planowany termin i warunki wykonania rozbudowy lub modernizacji sieci oraz wskazać nowy termin przyłączenia instalacji. Ich zdaniem odmowa przyłączenia narusza też zasadę równego dostępu do sieci. Dlatego nieuzasadnione odmowy przyłączenia oraz wyłączenia mogą być w przyszłości powodem licznych powództw przeciwko spółkom Skarbu Państwa odpowiadającym za sieci. No to sądy z tego się nie wygrzebią...
Świąteczne iluminacje w Warszawie - Sputnik Polska, 1920, 22.01.2021
Opinie
Na tani prąd Polacy muszą jeszcze poczekać. Jak długo?
Instytut Ekonomii Środowiska zapytał mieszkańców domów jednorodzinnych, czy podoba im się ograniczenie dotacji na fotowoltaikę – i odpowiedź była jednoznaczna: nie. 86 procent uważa, że fotowoltaika jako forma likwidacji ogrzewania węglowego powinna być wspierana przez państwo. Bo jak ktoś ma panele, to dokupi pompę ciepła napędzaną prądem (na którą też powinny być dotacje) i nie będzie brudził się wynoszeniem popiołu z pieca.

Cuda u rolników

No ale pieniędzy nie ma. Zaraz – to jak w Kanie Galilejskiej - pojawił się program AgroEnergia. Jak poinformował oficjalnie minister klimatu i środowiska właśnie znaleziono 200 milionów złotych na fotowoltaikę dla gospodarstw rolniczych. Niestety był to łabędzi śpiew ministra, ale wspierał go kolega z resortu rolnictwa. Złotówki mają być z hipotetycznych dotacji unijnych i Polskiego Ładu. W zależności od wielkości montowanej instalacji można dostać wsparcie w wysokości nawet 25 tysięcy złotych, a jak mało, to niskooprocentowaną pożyczkę – 10 tys. zł. I jak przekonują ministrowie, te wiejskie instalacje - muszą zacząć odgrywać ważniejszą rolę w krajowej energetyce. Trudno nie zapytać – a co na to energetycy?
Elektrownia - Sputnik Polska, 1920, 15.03.2021
Piszą dla nas
Polski atom – kąsek łakomy
Sputnik jest już w Telegramie! Dołącz do naszego kanału i jako pierwszy otrzymuj ciekawe informacje o tym, co się dzieje na świecie! Więcej na temat możliwości aplikacji Telegram tutaj.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала