Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Stop LGBT, czyli Kaja Godek znów w natarciu – wideo

© Sputnik . Stringer / Idź do banku zdjęćParada LGBT w Kijowie
Parada LGBT w Kijowie - Sputnik Polska, 1920, 28.10.2021
Subskrybuj nas na
Są w Polsce dwa nazwiska, które w społecznej świadomości łączą się z problemem dopuszczalności przerywania ciąży, czy też „ideologią” LGBT. Po jednej stronie stoi Marta Lempart, a po drugiej - Kaja Godek. Ta ostatnia niedawno złożyła projekt ustawy „Stop LGBT”. W czwartek, 28 października, na najbliższym posiedzeniu Sejmu zajmą się nim posłowie.

Wyścig na ustawy

Tydzień temu, w rocznicę pierwszego protestu Strajku Kobiet po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, Marta Lempart zapowiedziała, że niedługo zostanie złożony społeczny projekt ustawy zakładający legalne przerywanie ciąży. Na razie zbierane są podpisy.
Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego zgodnego z poglądami na aborcję Kai Godek, chwilowo nie musi się ona zajmować ochroną nienarodzonych. Zaczęła więc krucjatę przeciwko ideologii LGBT.

Czy LGBT jest ideologią?

O tym, czy jest to ideologia, rozpisują się obie strony sporu. Ta konserwatywna i ta liberalna. Nie będę się tu wdawał w te spory. Liberalizm to ideologia, a jego zwolennicy to liberałowie; podobnie marksizm to ideologia, a jego wyznawcy to marksiści. Ideologią jest też faszyzm, a ludzie go popierający to faszyści. Jeśli LGBT też byłoby ideologią, to ludzie ją popierający musieliby się nazywać … „elgiebetami”?

Patrząc w semantyczny sposób na tę sprawę, LGBT raczej nie jest ideologią. Nie znam żadnego „elgiebeta”, ale znam gejów czy lesbijki. W interesy tej społeczności Godek chce uderzyć. Pod swoim projektem zebrała 140 tys. podpisów, a aby złożyć obywatelski projekt do Sejmu, trzeba zebrać minimum 100 tys..

Trzeba przyznać, że w zbieraniu podpisów, ta pani jest dobra. Jako pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop Aborcji” w latach 2013 i 2015 oraz inicjatorka projektu „Zatrzymaj Aborcję” doprowadziła do zebrania 830 tys. podpisów. Projekty te jednak zostały odrzucone przez Sejm.
Protesty w Warszawie - Sputnik Polska, 1920, 20.04.2020
Polska
Strona Kai Godek zniknęła z Facebooka

Czego chce Godek?

Obecny jej projekt uderza przede wszystkim w parady równości, których zakazu organizowania oczekują podpisujący się pod projektem. Dlaczego? Nie wiem, ale pewnie ich wkurzają. Ale nie tylko. Projekt dotyczy wszelkich zgromadzeń, których cel mógłby dotyczyć kwestionowania małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny; propagowania rozszerzenia instytucji małżeństwa na osoby tej samej płci; propagowania związków osób tej samej płci lub związków składających się z więcej niż dwóch osób; propagowania traktowania związków osób tej samej płci lub związków składających się z więcej niż dwóch osób w sposób uprzywilejowany; propagowania rozwiązań prawnych mających na celu uprzywilejowanie związków osób tej samej płci; propagowania możliwości przysposabiania dzieci przez osoby tej samej płci; propagowania orientacji seksualnych innych niż heteroseksualizm; propagowania płci jako bytu niezależnego od uwarunkowań biologicznych; propagowania aktywności seksualnych dzieci i młodzieży przed ukończeniem 18 roku życia.
Postulaty sprowadzają się faktycznie do wykluczenia pewnych grup i ich interesów z życia publicznego i jako takie nie mają najmniejszych szans na realizację. Nie tylko ze względu na to, że zapisy te byłyby sprzeczne nie tylko z naszą Konstytucją, ale i Kartą Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Również dlatego, że ostatnie czego władza potrzebuje w obecnej sytuacji, to następnych oskarżeń płynących z Unii o łamanie praworządności w naszym kraju.

Głosu suwerena nie można lekceważyć

Parafrazując słowa Kuronia, powiedziałbym: nie zakazujcie parad, róbcie swoje własne! Przyjdę relacjonować jedne i drugie. Raz jestem na paradzie równości, a chwilę później na Marszu dla Jezusa i uważam, choć wolałbym ich spotkać na protestach o utrzymanie miejsc pracy, podwyżki płac czy przeciw wzrostowi cen, że ludzie mogą uczestniczyć w jakich im się podoba paradach.
Nie zgadzam się jednak ze zdaniem opozycyjnych polityków, że projekt trzeba odrzucić bez czytania. Jeśli jakakolwiek grupa obywateli zbierze wymagane ustawą podpisy, Sejm powinien się tym zająć, bo 140 tys. podpisów, to głos suwerena i psim obowiązkiem posłów, będących jedynie jego przedstawicielami, jest się nad tym pochylić.
Ale nie tylko. Takie podpisy to okazja do debat w kraju, w którym nie może być tematów, które ktoś z góry, ponad głową suwerena, z jakiejkolwiek dyskusji wyłącza. Jeśli na to pozwolimy, to taki sam los spotka głosy ludzi, którzy podpiszą się pod projektem ustawy pani Lempart.
I znów będzie jak za rządów Platformy, gdy nawet milion podpisów władza wrzucała do kosza, bez czytania projektu. Projekt Strajku Kobiet legalizujący aborcję też zostanie przez Sejm odrzucony, bo nie ma póki co na jego przyjęcie sejmowej większości. Ale on też nie pozostanie bez echa. Dyskusje będą trwały. Na tym polega właśnie demokracja.

Godek i Lempart są nam potrzebne

Zarówno jedna jak i druga pani, poza promocją swych własnych postaci, obiektywnie spełniają pozytywną rolę. To nie są przecież tylko te panie, i jak ich nie będzie, to skończą się podziały między Polakami. To jedynie twarze ludzi, którzy pod ich projektami się podpisali, czy przychodzą na organizowane przez nie demonstracje. Jeden i drugi temat dzięki ich aktywności zostaje przecież poddany osądowi opinii publicznej i debacie. I niezależnie od tego, po której jesteśmy stronie, debata polega na tym, że przedstawiamy nie tylko własne racje, ale przynajmniej chcemy słuchać tego, co w danej sprawie ma do powiedzenia strona przeciwna, która też mieszka w naszym kraju.
Obie panie, w przyjaznych sobie środowiskach, potrafią zadbać o swą pozycję. Ale gdyby Godek nie składała swoich projektów dotyczących wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji, to nie powstałby Strajk Kobiet i nie zaaktywizowałoby to szerokich rzesz społeczeństwa, by się tym projektom przeciwstawić na swoich demonstracjach. A teraz zbierać podpisy pod żądaniem legalizacji aborcji. Tzw. konsensus aborcyjny, który nie zadowalał żadnej ze stron, trwałby dalej w najlepsze. Dalej nikogo nie zadawalając.

Walka o rząd dusz

To przez Kaję Godek Strajk Kobiet będzie dziś przeprowadzał w trakcie czytania w Sejmie jej projektu swój protest. Protest, który potrzebny jest w politycznej debacie, ale nie po to, by pomysły Godek zablokować, bo bądźmy szczerzy, nie mają one najmniejszych szans na to, że Sejm je uchwali. Chodzi raczej o protest, który nie jest tylko sprzeciwem, ale i okazją do wysuwania żądań skręcających w przeciwną stronę. I teraz tę stronę można pokazywać i o niej rozmawiać.
Banknoty o nominale 500 euro - Sputnik Polska, 1920, 29.09.2021
Opinie
Czy za przykładem Belgii inne kraje też zapłacą za aborcję Polek?
Oczywiście tylko w teorii w takiej sytuacji dochodzi u nas do prawdziwej debaty, a tym bardziej konsensusów czy jakiś kompromisów, ponieważ obie strony rozmawiają ze sobą wyłącznie za pomocą inwektyw. No ale taki póki co mamy w kraju poziom kultury dyskusji. Ale też wcale nie chodzi o to, by Godek do czegoś przekonać rzeczowymi argumentami (tym trudniej, że przecież tu chodzi o konflikty wartości), bo do niczego przekonać jej się nie da, ale mieć świadomość, że mówiąc do niej, mówi się tak naprawdę do społeczeństwa.
Zwłaszcza tej jego części, która po żadnej ze stron jeszcze nie stoi. Przekonywać przekonanych i tak nie ma sensu. Dopiero zmieniająca się w ciągłej debacie świadomość Polaków, tych którzy dziś stoją poza tymi sporami, i akceptacja zmian, która znajdzie potwierdzenie w badaniach opinii publicznej, wpłynąć mogą na decyzje polityków, by Polska przestała być Arabią Saudyjską Europy. Bo co jak co, ale sondaże to oni czytają i spadku swojej popularności boją się, by w następnym rozdaniu znów się do Sejmu załapać.
Tu chodzi o walkę o rząd dusz, o to, by się wzajemnie policzyć. Jedna i druga strona widocznie tego potrzebuje.
Kaja Godek niewątpliwie ma większe możliwości organizacyjne, jeśli chodzi o zbieranie niemal dowolnej liczby podpisów, co niejednokrotnie udowodniła. Zbiera je przecież pod kościołami, przy wydatnej ich pomocy. Strajk Kobiet zaś, ma większe zdolności mobilizacyjne i im więcej podpisów zbierze Godek, tym więcej ludzi na protest potrafi zmobilizować Lempart. Dziś pod Sejmem będzie pewnie podobnie. Mnie marzy się taki kompromis, w którym, jeśli ktoś nie chce chodzić na paradę równości, to na nią nie idzie. Jeśli jest przeciw aborcji, to jej sobie nie robi; jeśli nie chce uprawiać seksu ze swoją płcią, to nie będzie go z nią uprawiał. Jeśli nie chce łożyć na Kościół, to nikt go do tego nie zmusi etc. Wierzę, że z czasem do tych oczywistych rozwiązań i my dojdziemy.
Opinia autora może być niezgodna ze stanowiskiem redakcji.
Sputnik jest już w Telegramie! Dołącz do naszego kanału i jako pierwszy otrzymuj ciekawe informacje o tym, co się dzieje na świecie! Więcej na temat możliwości aplikacji Telegram tutaj.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала