Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Polskie grzechy główne – widziane z Brukseli

© Depositphotos / Diego_cervoKsiądz katolicki podczas modlitwy
Ksiądz katolicki podczas modlitwy - Sputnik Polska, 1920, 31.10.2021
Subskrybuj nas na
Po latach bycia europejskim prymusem, Polska stała się kolekcjonerem nagan i pretensji Brukseli, co zdaje się dawać naszym władzom prawdziwą satysfakcję. Ataki premiera Morawieckiego na Unię Europejską służą zapewne poprawie jego notowań na Nowogrodzkiej – ale też zamąceniu istoty sporu w głowach wyborców. A istota ta jest stosunkowo prosta.
Pierwszy i najważniejszy konflikt między UE i rządem Morawieckiego dotyczy sądownictwa. Ma on długą i skomplikowaną historię, do której ciągle dochodzą jakieś nowe elementy, co sprawia, że ogarnięcie rzeczywistości staje się coraz trudniejsze. Zaczęło się od niezgodnego z polską konstytucją przejęcia Trybunału Konstytucyjnego i Krajowej Rady Sądownictwa przez władzę, a potem przejęte w ten sposób organy przystąpiły do dalszych etapów realizacji planu Ziobry i dziś już trudno uzgodnić, czy jakiekolwiek działania w zakresie wymiaru sprawiedliwości są legalne czy nie są.

Uzurpacja i szantaż

Najnowsze akty tego dramatu to orzeczenie TK dotyczące niezgodności orzeczeń TSUE z polską konstytucją i milion euro dziennie kary nałożonej przez TSUE na Polskę za niezlikwidowanie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Władza odpowiada na to, że TSUE „działa poza kompetencjami” i decyzje Brukseli to „uzurpacja i szantaż” – jak z wdziękiem ujął to 32-letni wiceminister Kaleta, uważający się najwyraźniej za godnego przeciwnika dla całej zjednoczonej Europy.
Banknoty o nominale 500 euro - Sputnik Polska, 1920, 27.10.2021
Polska
„Uzurpacja i szantaż”, „akt bezprawia”: ostre komentarze po decyzji TSUE o nałożeniu na Polskę kary
To oczywiście kluczowy spór. I jakby polskie władze nie usiłowały pudrować jego istoty, prawda jest taka, że działania Ziobry prowadzą do tego, żeby sędziami – najpierw na kluczowych stanowiskach, a potem wszędzie – byli jego ludzie, którzy będą wydawać wyroki zgodne z jego politycznymi oczekiwaniami. A sędziowie, którzy nie chcą orzekać, tak jak życzy sobie PiS, mają być karani dyscyplinarnie, a najlepiej wyrzucani z zawodu. Dyskusja nie toczy się o „organizację wymiaru sprawiedliwości” – która rzeczywiście leży poza kompetencjami Unii – tylko o sprawiedliwość jako taką. Sędziowie podporządkowani politycznie rządowi nie mieszczą się w normach demokracji, a demokracja jest warunkiem przynależności do UE. Tyle.

Prawa człowieka niegłosującego na PiS

Drugi obszar konfliktu pisowskiego rządu z Unią Europejską dotyczy przestrzegania praw człowieka. Zwłaszcza niebędącego wyborcą PiS.

W tym temacie mieści się nagonka obecnej władzy na osoby nieheteronormatywne – ukoronowana ostatnio przesłaniem do dalszych prac napisanego przez Kaję Godek projektu ustawy „Stop LGBT”. Projekt przewiduje zakaz organizacji Parad Równości, zakaz kwestionowania małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, propagowania związków jednopłciowych i adoptowania dzieci przez osoby w takim związku, rozszerzenia definicji małżeństwa na osoby tej samej płci, propagowania definicji płci jako zjawiska niezależnego od uwarunkowań biologicznych...

Inaczej mówiąc: nie tylko petryfikuje obecny homofobiczny system prawny RP, ale też zakazuje starań na rzecz jego zmiany. I znów – podobnie jak w kwestii upolitycznienia sądownictwa – o ile konkretne przepisy dotyczące małżeństwa, związków partnerskich itp. pozostają w gestii krajów członkowskich, to prawo do walki o zmianę prawa jest podstawowym elementem demokracji. Pomysł zakazywania go nie mieści się w europejskich normach.
Zbigniew Ziobro - Sputnik Polska, 1920, 28.10.2021
Polska
Ziobro o decyzji TSUE: Polskie państwo nie może ulegać bezprawiu

Legalizacja tortur a wartości europejskie

Podobnie jest z prawem do aborcji. Dyskusja może – choć tak naprawdę nie powinna – dotyczyć przerywania ciąży z przyczyn społecznych, czy osobistych. Ale zmuszanie kobiet do donoszenia płodów, które nie mają szans na przeżycie, do rodzenia dzieci skazanych na śmierć, często w męczarniach – jest formą tortury.
Tak stwierdził komitet ONZ po rozpatrzeniu sprawozdania Polski z realizacji konwencji przeciwko torturom: odmowa dostępu do legalnej aborcji w pewnych okolicznościach wiąże się z tak intensywnym cierpieniem fizycznym i psychicznym, że może stanowić torturę. Państwo, które legalizuje tortury nie może być członkiem Unii Europejskiej – mogłoby za to, jak się dowiedzieliśmy po wojnie w Iraku i Afganistanie, stać się jednym ze stanów USA. Jednakowoż, mimo całego polskiego proamerykanizmu, takie pomysły się w naszym kraju szczęśliwie nie pojawiają.

Pożyteczna hipokryzja UE

Do tego samego działu należy najnowszy spor z Brukselą, dotyczący działań na polsko-białoruskiej granicy. Tutaj, szczerze powiedziawszy, Unia nie ma czystego sumienia. Nieludzkie działania polskich władz nie spotykają się z potępieniem, którego należałoby się spodziewać; wręcz przeciwnie, Bruksela zdaje się zadowolona, że Polska strzeże zachodniej granicy Unii per fas et nefas. Jak zauważa prof. Ireneusz Kamiński, prawnik i były sędzia ad hoc ETPC, linia orzecznicza Trybunału w ostatnich latach wyraźnie się zmieniła: odchodzi od orzecznictwa korzystnego dla migrantów na rzecz uznawania racji państwa członkowskiego do ochrony swoich granic. Zmieniła się atmosfera w Europie i ten głos krytyczny krajów członkowskich został w trybunale usłyszany – mówi prawnik. Teraz już nawet zaangażowanie polityczne w rodzinnym kraju i zagrożenie prześladowaniami ze strony jego władz nie są uznawane za powód do ochrony uchodźcy przed deportowaniem.
Premier Belgii Alexander De Croo podczas dyskusji przywódców UE w Brukseli - Sputnik Polska, 1920, 28.10.2021
Polityka
„Igracie z ogniem”. Premier Belgii komentuje wypowiedź Morawieckiego o trzeciej wojnie światowej
Jednak budowa muru zdaje się krokiem za daleko. „Nie będzie funduszy unijnych na druty kolczaste czy mury” – mówi rzecznik KE Stefan De Keersmaecker. Nie jest to działanie pozbawione hipokryzji – ale dobrze, że choć w tym symbolicznym wymiarze Unia pamięta o swoich wartościach.

Twardy jak Morawiecki

Twardość wobec „brukselskiego dyktatu” niewątpliwie jest na Nowogrodzkiej w cenie – zwłaszcza dziś, gdy PiS traci 7 procent nawet w notowaniach zazwyczaj łaskawego dla władzy CBOS i musi walczyć o każdy prawicowy głos z radykalnie antyeuropejską Konfederacją.

Ale trudno nie zauważyć, że z praktycznego punktu widzenia działania Mateusza Morawieckiego są nieskuteczne. Jeśli Kaczyński zrobił go premierem po to, żeby zapewnił Polsce spokój ze strony Brukseli – to chyba nie dostał tego, za co zapłacił.

Poważni analitycy – czyli ci, którzy nie usiłują wzbudzać w proeuropejskim ludzie histerii, tylko poważnie zastanawiają się nad sytuacją na linii UE-RP – są w miarę zgodni co do tego, że „twardy polexit”, wyjście z UE w stylu brytyjskim, raczej nam nie grozi. Ale swoisty „polexit aksamitny”, marginalizacja Polski w europejskiej wspólnocie, stopniowe wypychanie nas na peryferia – jak najbardziej.
Najważniejsze pytanie brzmi czy euroentuzjazm Polaków jest dość silny, żeby temu niebezpieczeństwu zapobiec? Czy damy się zbałamucić opowieściami o powstawianiu z kolan i dumnym odparciu dyktatu stolicy, w której nikt nie mówi po polsku?
Opinia autora może być niezgodna ze stanowiskiem redakcji.
Flagi Polski i UE. - Sputnik Polska, 1920, 27.10.2021
Polska
Rosyjski ekspert o wyroku TSUE: Polska sama nie opuści UE, ale istnieje sposób, by ją wykluczyć
Sputnik jest już w Telegramie! Dołącz do naszego kanału i jako pierwszy otrzymuj ciekawe informacje o tym, co się dzieje na świecie! Więcej na temat możliwości aplikacji Telegram tutaj.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала