Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres

Czy Polskę stać na megainwestycje? Finanse publiczne nie są z gumy

© Zdjęcie : Centralny Port KomunikacyjnyCentralny Port Komunikacyjny, Polska
Centralny Port Komunikacyjny, Polska - Sputnik Polska, 1920, 08.11.2021
Subskrybuj nas na
Uruchomienie całego programu Centralnego Portu Komunikacyjnego oznacza ponad 900 mld zł dodatkowej produkcji do polskiego PKB do 2040 roku – zapewnia pełnomocnik rządu ds. CPK Marcin Horała. To w dalekiej przyszłości. W bliższej perspektywie są wydatki: wiadomo, że koszty związane z realizacją inwestycji szacowane są na poziomie do 35 mld zł.
Trwają też prace nad projektem budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego który ma powstać 40 km od Warszawy. Ma to być węzeł transportowy oparty na zintegrowanych ze sobą częściach – lotniczej, kolejowej i drogowej. Koszty inwestycji opiewają na 16-19 mld zł na budowę lotniska, 8-9 mld zł części kolejowej i 7 mld zł drogowej.
Mieszkańcy Baranowa, Teresina, Wiskitków nie chcą oddawać swojej ziemi pod budowę CPK mimo obiecanych bonusów. A co z rentownością tej inwestycji? Co stanie się z Modlinem i Okęciem? Jak obiecywał w 2017 roku premier Mateusz Morawiecki, nowe lotnisko będzie obsługiwać 100 mln pasażerów. Marcin Horała natomiast na początku maja nie wykluczył, że liczba obsługiwanych przez CPK pasażerów może nie przekroczyć 30 milionów rocznie. Według ekspertów od rynku lotniczego wychodzi na to, że łączny potencjał lotnisk Okęcie i Modlin nie odbiega znacząco od budowanego od podstaw CPK.
To nie jedyna megainwestycja pisowskiego rządu.
W drugi etap wkroczyła budowa przekopu Mierzei Wiślanej, który połączy wody Zalewu Wiślanego i port w Elblągu z Zatoką Gdańską. Wartość inwestycji ma teraz wynieść prawie 2 mld zł wobec 880 mln zł przewidzianych w uchwale z 2016.
Skala megainwestycji w Polsce w czasach pandemii koronawirusa i nadchodącego kryzysu migracyjnego robi wrażenie. Koszt budowy muru na granicy z Białorusią – ponad 1,6 mld zł, z czego 1,5 mld zł pochłonie sama budowa, a 115 mln zł przeznaczonych zostanie na urządzenia techniczne.
Czy Polski Ład, wzbudzający liczne zastrzeżenia ekspertów od gospodarki, w tym co do realizacji finansów publicznych, jest realny? To temat rozmowy Sputnik Polska z profesorem Marianem Nogą, polskim ekonomistą , senatorem IV i V kadencji, byłym członkiem Rady Polityki Pieniężnej.
Lotnisko w Pietropawłowsku Kamczackim. Projekt - Sputnik Polska, 1920, 23.09.2021
Piszą dla nas
Odlatujące lotnisko
– Panie Profesorze, wymieniliśmy chyba nie wszystkie imponujące projekty?
– Do tej listy megainwestycji trzeba by było jeszcze dodać elektrownię Ostrołęka, ale już została zrealizowana decyzja o wyburzeniu wież elektrowni. Ostrołęka nie będzie rozbudowywana. Rzeczywiście, straty są duże, różnie to liczą.
Myślę, że gdyby tak policzyć wszystkie koszty, jakie były z tym związane, to na pewno byłoby to około dwóch miliardów złotych. Ale można powiedzieć, że to się wpisuje też w walkę o poprawne stosunki człowieka z biosferą, w walkę o Zielony Ład, symbiozę człowieka z biosferą, walkę przeciwko ociepleniu klimatu, które powodują różnego rodzaju perturbacje w życiu tych 7,5 mld ludzi, które żyją na kuli ziemskiej.
– Czy tarcze rządowe są w stanie zapewnić Polakom ochronę przed rosnącą inflacją?
– Jeżeli chodzi o takie megainwestycje jak CPK, kanał przez Mierzeję Wiślaną, zaporę na granicy z Białorusią, to – moim zdaniem – problem leży nie w sferze finansowej. Przecież znaleziono pieniądze na „tarcze”. Wprawdzie odbijają się one się czkawką, bo spowodowały, jak to nazywam, pocovidową inflację. Tylko że inflacja pocovidowa w Stanach Zjednoczonych, w Wielkiej Brytanii, w strefie euro, jest dwa razy niższa niż w Polsce.
Nie chcę twierdzić, że „tarcze” polskie były zbyt obfite, ale dużo pieniędzy wpłynęło na rynek. Nawet nie o to chodzi, że wpływy te były za wysokie. Natomiast nasza produkcja – ja pamiętam takie miesiące w ubiegłym roku – była zatrzymana i zmniejszyła się do 30 proc. Czyli pieniądz napłynął, produkcja i usługi były zmniejszone niekiedy nawet o 70 proc.
– Skąd więc pomysły na duże inwestycje pociągające za sobą ogromne wydatki?
– Gdyby to ode mnie zależało, to ja bym naprawdę przeprowadził bardzo dokładne badania. Na przykład czy Centralny Port Komunikacyjny jest w Polsce potrzebny, czy może lepiej byłoby postawić na rozbudowanie istniejącego portu lotniczego im. Fryderyka Chopina w Warszawie? I Modlina też jako rezerwowego lotniska? Czy Radomia, który jest budowany? Tak się postępuje przecież na całym świecie. A nie tyle pieniędzy zakładać po stronie wydatków.
Polskie pieniądze - Sputnik Polska, 1920, 20.10.2020
Świat
Dzielenie grosza w pandemii. Pieniądze publiczne w gospodarkę a nie w piach
– Czy finansowanie takich projektów inwestycyjnych przewiduje kumulację środków z budżetu czy z zewnątrz?
– Jeżeli chodzi o finansowanie, to co tu dużo mówić – to by musiało być zrobione z budżetu. Już nie pamiętam, jak tam ta inżynieria finansowa wyglądała, ale na pewno jest ona zawarta w tych projektach. Niemniej jednak przy każdej takiej dużej megainwestycji istnieje coś takiego, co nazywamy transzami. Tam się przewiduje, że, powiedzmy, w roku 2021 wyda się tyle a tyle pieniędzy, w 2022 – tyle a tyle. Nie jest tak, że trzeba nagle wysupłać jakieś olbrzymie miliardy. To może być stopniowe.

Natomiast jeżeli chodzi o Mierzeję Wiślaną, to tam właściwie jest tylko jeden problem: początkowo koszty miały być ponad 800 milionów, a już dzisiaj wynoszą 2 miliardy i nie wiadomo, czy się na tym skończy. Czy jeszcze nie będzie jakiegoś dodatkowego problemu finansowego? Bo skoro dzisiaj rosną ceny materiałów budowlanych, rosną ceny maszyn... Zresztą, inflacja pocovidowa dotyczy wszystkich państw na świecie, więc można się spodziewać, że koszty przekopu Mierzei Wiślanej wzrosną jeszcze bardziej. Natomiast, oczywiście, dla budżetu, dla standardu życia Polaków nie jest dobrze, jeżeli koszty wzrastają trzykrotnie. To jest dużo. Wzrost o 200% jest niekorzystny dla budżetu, dla społeczeństwa.

I tutaj trzeba by się zastanowić nad czymś innym: że jak będziemy projektować jeszcze kiedyś taką megainwestycję, to potrzebne są bardzo dokładne badania. My, ekonomiści, nazywamy to analizą społecznych kosztów korzyści. Nie tylko ekonomicznych, ale i społecznych kosztów korzyści. Dotyczy to zarówno Portu Komunikacyjnego, jak i Mierzei Wiślanej.
– Jakie inwestycje, Pana zdaniem, najbardziej nadają się do realizacji z punktu widzenia społecznych kosztów korzyści?
Prace przy przekopie Mierzei Wiślanej, stan terenu inwestycji w kwietniu 2020 r - Sputnik Polska, 1920, 29.09.2021
Polska
Budowa przekopu Mierzei Wiślanej wkracza w kolejny etap
– Jeżeli chodzi o megainwestycje, to dla mnie priorytetem byłaby elektrownia jądrowa, a nie Centralny Port Komunikacyjny. Tak ja to widzę. Natomiast jeżeli chodzi o finansowanie, to oczywiście, finanse publiczne nie są z gumy. Co do tego nikt nie może mieć wątpliwości. Zwłaszcza dzisiejsza sytuacja w Polsce jest taka, że inflacja wynosi 6,8%. Rada Polityki Pieniężnej podniosła stopy procentowe w związku właśnie z taką sytuacją. Jeżeli robimy takie megainwestycje, trzeba się zastanowić, jakie transze pieniędzy będą szły w danym roku na rynek. Czasami trzeba się pochylić, nie twierdzę, że trzeba przerwać inwestycje, jako to miało miejsce z Ostrołęką, a może być też z Turowem – taka decyzja może być podjęta. Ja tego nie wykluczam. Powtarzam: decydują społeczne koszty korzyści. Megainwestycje dają stabilne zatrudnienie, nie ma w kraju bezrobocia. Natomiast nie można wylać dziecka z kąpielą. Musi być absolutna równowaga między popytem na pieniądz a podażą pieniądza, bo inaczej będzie inflacja, która zje nasze oszczędności, a nikt tego nie chce.
– Gdyby Pan był ministrem finansów, czy wydałby Pan półtora miliarda na budowę muru na granicy z Białorusią?
– To jest spawa polityczna. Raczej nie chcę się wypowiadać w sprawach politycznych. Każdy kraj chroni swoje granice. Natomiast czy granica ma być akurat chroniona za pomocą muru, tego nie wiem. Jak by Pan pytał o moje osobiste zdanie, to nie jestem tego zwolennikiem. Można tyle samo pieniędzy wydać na elektronikę, na pomoc ludziom, na wykształcenie straży granicznej. Natomiast czy to akurat ma być płot, mur, czy nie wiem, jak to nazwać... Ja akurat nie widziałem muru w Stanach Zjednoczonych na granicy z Meksykiem, który budował prezydent Trump, ale są bardzo różne opinie na temat tego pomysłu. Osobiście byłem w Izraelu, w przejściu z Jerozolimy do Betlejem – tam też jest sześciometrowa ściana, ale to jest coś zdecydowanie trwalszego niż drut kolczasty. Jeżeli ta ściana ma służyć pokojowi na Bliskim Wschodzie, to jestem „za”. Natomiast na granicy z Białorusią mur jest niekonieczny.
– Dziękuję bardzo z rozmowę.
Sputnik jest już w Telegramie! Dołącz do naszego kanału i jako pierwszy otrzymuj ciekawe informacje o tym, co się dzieje na świecie! Więcej na temat możliwości aplikacji Telegram tutaj.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала