Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Kto korzysta na migrantach?

© Sputnik . Viktor Tolochko / Idź do banku zdjęćUchodźcy na granicy polsko-białoruskiej
Uchodźcy na granicy polsko-białoruskiej - Sputnik Polska, 1920, 13.11.2021
Subskrybuj nas na
Przyzwyczailiśmy się mówić o napiętej sytuacji na granicy jako o ludzkich tragediach, ale trwa to już na tyle długo, że czas zacząć się zastanawiać, czy aby ktoś na tym czegoś nie wygrywa. A może nawet nie ktoś jeden?

Białoruska gra o podmiotowość

Nie ulega wątpliwości, że gdyby faktycznie obie strony sporu wykazały się dostateczną wolą rozwiązania problemu, to na granicy od dawna zapanowałby już spokój. Prezydent Łukaszenka dość czytelnie określił, skąd wziął się problem już przed rokiem, gdy Unia Europejska decydowała się na nowe sankcje wobec niego.
Łukaszenko uznał, że w takim razie nie obowiązuje go porozumienie o ochronie granicy strefy Schengen i w związku z tym wydał polecenie, by nie blokować przyjazdu na Białoruś ludziom, którzy chcą się dostać do Europy. Każdy, kto umie czytać ze zrozumieniem, bez problemu pojmie cel określony przez białoruskiego prezydenta.
Oliwy do ognia dolała Europa w maju, gdy po awaryjnym lądowaniu samolotu z Ramanem Pratasiewiczem w Mińsku kolejne sankcje objęły białoruskie lotnictwo. Wyłączenie BelAvii z ruchu powietrznego zmusiło te linie do poszukiwania nowych źródeł dochodu i jak znalazł trafił się Bliski Wschód, czy w ogóle te państwa, które w wyniku agresji Zachodu ucierpiały na tyle, że ludzie szukają stamtąd ucieczki. Ostatecznie, czy to lot do Paryża, czy do Bagdadu, firmie wychodzi przecież na jedno.
 Grupa tysięcy migrantów z dobytkiem przemieściła się przez Białoruś autostradą do granicy z Polską - Sputnik Polska, 1920, 13.11.2021
Kryzys migracyjny na granicy Białorusi i UE
Polacy nie chcą migrantów w kraju, ale chcą identyfikować się z postawami humanitarnymi
Cel Mińska jest więc prosty i wcale nie taki wymagający, jeśli się dobrze zastanowić. Białoruś chce uznania swoich władz przez Unię Europejską, zaprzestania organizacji zamachu stanu i przywrócenia normalnych relacji gospodarczych między zainteresowanymi krajami. W przeciwnym razie przy niskich nakładach jest w stanie wpędzić Europę w poważny kryzys humanitarny, do którego to przecież Zachód dał asumpt w postaci wojen napastniczych prowadzonych w Iraku czy Afganistanie, ale także Libii i Syrii, nawet jeśli oficjalnie wojny żadnej nie było. Dla człowieka, który stracił źródło utrzymania i dach nad głową, nie ma znaczenia, jak sobie to nazywamy.

Przedmurze cywilizacji

Dlaczego więc rządzący Polską pozostają głusi na te wołania sąsiada? Czy realizacja takich żądań faktycznie jakoś istotnie zaszkodziłaby Warszawie? Oczywiście, pewną podpowiedzią może tu być angaż władz Rzeczypospolitej w nieudany przewrót na Białorusi. To nie tylko wojna informacyjna prowadzona przez propagandystów z Biełsatu, ale także szereg instytucji typu „Białoruski Dom” czy nawet zrzeszenia byłych funkcjonariuszy Republiki Białoruś. Wszystko to cieszy się określonym wsparciem kół rządzących Polską, choć korzyści nie ma z tego żadnych.
A skoro Zjednoczona Prawica tak bardzo lubi odwoływać się do dziedzictwa marszałka Piłsudskiego, to czy nie powinna zastosować tej samej metody, którą on posłużył się w relacjach z Semenem Petlurą?
Polska wspierała, nawet zbrojnie, dążenia niepodległościowe konkretnej politycznej formacji Ukraińców, ale tylko do momentu, gdy miała ona szansę zwyciężyć. Potem było internowanie żołnierzy URL i delikatne zaproszenie na emigrację, tak żeby nie zadrażniać relacji z radziecką Rosją, później z ZSRR.
Odpowiedź wydaje się jednak leżeć gdzie indziej. PiS, który w ostatnich miesiącach ma naprawdę niskie notowania w Brukseli, ma wreszcie okazję zaprezentować się jako gracz, który Unii Europejskiej jest potrzebny. Symptomatyczne było to, że po przejściu kryzysu na granicy do kolejnego etapu w pierwszej kolejności wysłano publicznie wołanie o solidarność do instytucji europejskich, a nie do Mińska czy nawet Moskwy, z prośbą o pośrednictwo. Zwyciężyła optyka mesjanistyczna w postaci celowego podgrzewania konfliktu ze Wschodem, by na Zachodzie zaistnieć jako jego obrońca. To zresztą mit podzielany przez polską prawicę nie od wczoraj, ale dopiero teraz powstały okoliczności, w których można do woli się nim napawać.
Można więc postawić tezę, że tak długo jak Rzeczpospolita będzie mieć sytuację na granicy pod kontrolą – tzn. będzie zdolna do zatrzymywania dużych grup migrantów, odpychania ich od zasieków i monitorowania sytuacji na całej długości rubieży – tak długo PiS będzie próbował rozgrywać swoją pozycję w Europie i zmusić UE do ustępstw w kwestii kar za niewykonanie wyroków ETPC, zatwierdzenia KPO czy wreszcie reformy sądownictwa w Polsce.
Ile rząd może ugrać w takiej sytuacji? Na ten moment niewiele, ale na pewno sukcesem władz jest to, że przestało się mówić o konflikcie na linii Warszawa-Bruksela, a mówi się raczej o jedności.

Europa trzyma kciuki

No właśnie, ale czy poza rytualnymi zapewnieniami o wsparciu dla Polski, organy Unii Europejskiej zrobiły cokolwiek by wesprzeć Warszawę w tym sporze? Prognozuje się kolejne sankcje przeciwko Białorusi, ale obejmą one znowu osoby, które i tak od lat nie były w Strefie Schengen, więc ich wymiar będzie znów symboliczny i nie odniesie to żadnego skutku. Odmieniany przez wszystkie przypadki Frontex ani nie jest przez PiS jakoś wylewnie do Polski zapraszany, ani też Bruksela nie pali się z jego wysłaniem na granicę z Białorusią.
Tak naprawdę politycy w Europie dosyć dobrze czytają grę polskiego rządu i wcale nie chcą zapominać o niedawnych sporach, ani wziąć udziału w powstającym „filmie” o solidarności europejskiej. Owszem, Brukseli nie jest na rękę możliwość przedarcia się tysięcy ludzi z Bliskiego Wschodu na Zachód, ale rząd choćby RFN trzyma w ręku kartę porozumienia się ponad głowami Polski i Białorusi, między Berlinem a Moskwą.
Tak należy rozumieć inicjatywę odchodzącej z urzędu Angeli Merkel, próbującej już zawrzeć układ bezpośrednio z rosyjskim prezydentem, który jednak zachował się lojalnie wobec Białorusi i dokładnie wskazał palcem miejsce na mapie, gdzie powinny udać się na rozmowy strony zainteresowane rozładowaniem napięcia.
Uchodźcy na granicy polsko-białoruskiej - Sputnik Polska, 1920, 13.11.2021
Kryzys migracyjny na granicy Białorusi i UE
Migrantom mówi się, że przyjadą po nich autobusy z Niemiec. Żaryn: „To kłamstwo” – wideo
I właśnie tak zapewne skończy się całe to przedstawienie. Kiedy na granicy zbierze się już dostatecznie duża liczba migrantów, kiedy kolejne grupy będą przedzierać się przez polskie zasieki i szczęśliwie odnajdywać się w krajach zachodnich, a więc rząd polski przestanie sprawiać wrażenie radzącego sobie z sytuacją – do gry wkroczą albo Unia Europejska, albo bezpośrednio Niemcy, którzy (być może po cichu) dogadają się z Alaksandrem Łukaszenką i przywrócą spokój na granicy. Bez udziału Polski. Zjednoczona Prawica zostanie pokazana jako formacja niezdolna do obrony granicy Unii Europejskiej i akcje obecnego rządu polskiego w Europie spadną jeszcze niżej. Chyba, że jednak ktoś w Warszawie się obudzi...
Sputnik jest już w Telegramie! Dołącz do naszego kanału i jako pierwszy otrzymuj ciekawe informacje o tym, co się dzieje na świecie! Więcej na temat możliwości aplikacji Telegram.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала