Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Wodolejstwo

© REUTERS / BelteleradiocompanyMigranci na przejściu granicznym w Kużnicy
Migranci na przejściu granicznym w Kużnicy - Sputnik Polska, 1920, 16.11.2021
Subskrybuj nas na
Użycie armatki wodnej przeciwko migrantom na granicy polsko-białoruskiej to oczywiście nie jest najgorsze, co polskie służby mogą w tej chwili zrobić, ale na pewno pokazuje podwójne standardy stosowane przez nasz rząd, gdy idzie o konkretne metody. Z gorszym niż zwykle efektem.

Demokratyczne, czyli mniej boli

Jasne, w sytuacji gdy kilkoro tysięcy ludzi próbuje się nielegalnie przedostać przez polską granicę, przysługuje nam prawo do obrony, to przecież oczywiste. Nawet uwzględniając to, że naszą fatalną polityką zagraniczną (nie tylko w stosunku do Białorusi, ale zwłaszcza Bliskiego Wschodu) sami sprowokowaliśmy obecny kryzys, można przecież dojść do wniosku, że i tak w chwili obecnej należy pilnować rubieży, bo jej pełne otwarcie skończyłoby się tylko niespotykanym napływem imigrantów.
Tyle tylko, że ci sami, którzy dziś nadymają się „obroną cywilizacji” i stają „murem za polskim mundurem”, jeszcze rok temu malowali nam obraz krwawej dyktatury na Białorusi, posługując się dokładnie takimi samymi obrazkami, jakie teraz tworzą. Co się więc zmieniło od tego czasu, skoro można użyć przeciwko ludziom właśnie tej techniki? A no, zmieniło się, choćby temperatura, która dziś oscyluje wokół mrozu, co czyni z armatki wodnej nieco groźniejszą broń niż w lecie. Och, ależ to przecież szczegóły.
Ogół zaś jest taki, że po raz kolejny wychodzimy na hipokrytów i to w dość skrajnej formie, bo jesteśmy pierwsi do potępiania innych i uwielbiamy wobec nich uprawiać moralne wywyższanie się, by potem pokazać, że w gruncie rzeczy niczym się od nich nie różnimy. W tym wypadku jednak dochodzi aspekt dodatkowy – międzynarodowy.

Tym razem widzą

Cały świat, a już na pewno Europa, patrzą na to, co się dzieje na granicy. W efekcie działań polskiego rządu, oglądane jest to zresztą tylko od strony białoruskiej. Zarówno w przenośni jak i dosłownie – kamery zachodnich stacji dokładniej zarejestrują nasze armatki wodne i gazy łzawiące niż kamienie migrantów. Im dłużej trwa sytuacja, tym bardziej Polska ponosi straty wizerunkowe i nie bardzo ma już możliwość to zmienić. Rozmowy o rozładowaniu napięcia odbywają się bez przedstawicieli Polski, którzy poszukują wsparcia u pozbawionych znaczenia białoruskich opozycjonistów.
Nie chcę zbyt daleko odbiegać od głównego tematu, ale nawet bez tych technik rozpraszania tłumu i tak obraz, jaki odbiera widz na Zachodzie, byłby dla Polski jednoznacznie negatywny. Dysproporcja sił jest gołym okiem widoczna, nawet gdyby każdy z migrantów miał przy sobie po dwa sekatory. Biało-czerwona flaga świeci dziś z polskich mundurów formacji militarnych, po części ochotniczych, odgrażających się wygłodniałym przybyszom z daleka, a biały kask policjanta kontrastuje z płaczem kurdyjskiego dziecka. To jest porażka na całej linii.
Budynek MSZ Rosji w Moskwie - Sputnik Polska, 1920, 16.11.2021
Rosja
MSZ Rosji krytykuje Polskę za użycie gazu wobec migrantów: To niedopuszczalne zachowanie
Informacyjny kontratak podejmowany przez rząd i jego popleczników to zestaw tych samych zdartych płyt co przed kilkoma laty na Zachodzie. A to człowiek ma zbyt drogą kurtkę, a to przecież było go stać na bilet lotniczy, a to powinien złożyć wniosek o azyl, a nie się przedzierać przez granicę. Pomijając już fakt, że większość tych propagandowych wrzutek jest łatwa do zbicia, nie wpływa to w ogóle na obraz sytuacji.

Wiadro na głowy, zamiast armatki

Tylko czekać, aż te nagrania obiegną główne wydania programów informacyjnych na świecie. I czy naprawdę ktoś sądzi, że w ich obliczu będziemy się cieszyć jakimś wylewnym poparciem liderów Zachodu?
Nie, mistrzostwo propagandy tego „cywilizowanego” świata polega właśnie na sprytnej grze pozorów, której Polska zupełnie nie potrafi uprawiać. Wyobrażamy sobie, że jesteśmy „przedmurzem lepszego świata”, ale wychodzimy raczej na bufoniastych i pozbawionych empatii siłaczy. Skoro ani prezydent Francji, ani kanclerz Niemiec nie próbują nawet użyć naszego pośrednictwa w rozmowach z liderami Wschodu, to znaczy że w Paryżu i Berlinie już teraz jest to postrzegane jako wizerunkowe ryzyko.
Znaleźliśmy się w dość paradoksalnej sytuacji, w której spadek notowań Polski na świecie mogą zatrzymać już tylko wyżej wymienieni politycy, bez wsparcia, a może nawet w pewnym konflikcie z rządem polskim, który najwidoczniej postawił na podsycanie nastrojów i wygrzewanie się w słońcu chwały, jakim ponoć jest ta walka na przejściu granicznym. Słupki poparcia dla PiS jednak wcale nie urosły i można to tłumaczyć tym, że elektorat jest już zmęczony ciągłym poczuciem zagrożenia. Ono przeważnie władzy pomaga, ale ten efekt też się wyczerpuje, im dłużej taki stan podwyższonej gotowości trwa.
Nie ma dobrych pomysłów na to, co zrobić, gdy tysiące ludzi próbuje forsować naszą granicę. Jakichkolwiek metod byśmy nie stosowali, będzie to wyglądać źle.

Jedyną rozsądną propozycją jest próba podjęcia działań profilaktycznych, które w ogóle zlikwidowałyby ten przykry obrazek koczujących na polsko-białoruskiej granicy ludzi. Tego się nie da zrobić bez przywrócenia równowagi w relacjach z Mińskiem. Ale w tym celu, zamiast kierować strumień na migrantów, trzeba by było sobie samemu wylać na głowy kubeł zimnej wody.

Opinia autora może być niezgodna ze stanowiskiem redakcji.
Sputnik jest już w Telegramie! Dołącz do naszego kanału i jako pierwszy otrzymuj ciekawe informacje o tym, co się dzieje na świecie! Więcej na temat możliwości aplikacji Telegram tutaj.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала