Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

M jak miłość, P jak prezydent

CC0 / / Kobieta pod prysznicem
Kobieta pod prysznicem - Sputnik Polska, 1920, 20.11.2021
Subskrybuj nas na
Kiedy była gwiazda telenoweli popiera byłą dyrektorkę podstawówki na prezydenta – to jest ten moment, kiedy wiemy, że mamy poważny problem z klasą polityczną. Posłanka PiS Dominika Chorosińska, znana głównie z „M jak miłość”, rozpoczęła dyskusję o tym, kto ma być następną głową państwa. Byłoby to śmieszne, gdyby nie było tak ponure.
Dominika Chorosińska z domu Figurska – używanie nazwiska męża to element jej odmienionej, konserwatywnej osobowości – niegdyś występowała w najstraszliwszej polskiej telenoweli oraz filmach z gatunku „Wszyscy kochamy Barbie” (serio, to jest tytuł filmu). Była też częstą bohaterką portali plotkarskich – głównie w związku z tym, że porzuciła męża, z którym miała troje dzieci i zrobiła sobie czwarte z kochankiem. Potem nabrała grawitasu, zagrała wdowę w „Smoleńsku”, powróciła do Chorosińskiego i razem zostali twarzami kampanii „Wierność jest sexy”, a dla uwiarygodnienia swojego nawrócenia zmajstrowali jeszcze dwójkę. To wszystko wiemy dzięki dość imponującej otwartości, jaką posłanka Prawa i Sprawiedliwości wykazywała w rozmowach o swoim życiu intymnym.

Godna superlatyw

I to nikt inny, jak tylko posłanka Chorosińska, uznała się za osobę szczególnie predestynowaną do rozpoczęcia poważnej dyskusji na temat „Kto po Dudzie”. Żeby zaś nadać swej inicjatywie szczególnej powagi – ogłosiła ją na łamach wyjątkowo poważnej i wiarygodnej gazety, jaką jest „Super Express”.
„Gwiazda >M jak miłość< popiera Elżbietę Witek na prezydenta! Te słowa chwytają za serce” – informuje tabloid w tytule. Rzucam się do czytania w nadziei, że moje serce też zostanie pochwycone – tak mało mamy w życiu prawdziwych wzruszeń – a tekst brzmi: „O pani marszałek można wyrażać się w samych superlatywach. Myślę, że byłaby tak samo świetnym prezydentem, jakim jest marszałkiem”...
To świetnie.
Konopie - Sputnik Polska, 1920, 23.08.2021
Piszą dla nas
Niewolne konopie. Witek wzbrania się przed legalizacją
Elżbieta Witek niewątpliwie przejdzie do historii Izby. Sejm III RP generalnie nie miał szczególnego szczęścia do marszałków – na 15 jej poprzedników może ze trzech było takich, o których dało się powiedzieć, że są mężami stanu, niesłużącymi własnej formacji politycznej. Jednak nawet na tym tle koncepcja unieważniania głosowań, które władza przegrywa, jest dość nowatorska.
Marszałek Witek nadała także całkiem nowy wymiar politycznej stronniczości. Ze szczególnym wzruszeniem wspominam moment, w którym – jako druga osoba w państwie – ogłaszała termin opóźnionych wyborów prezydenckich, co uznała za znakomitą okazję do otwartej napaści na opozycję i jej „niskie instynkty”, „pieniactwo”, „zakłamywanie rzeczywistości”, „ciągły chaos i awanturę”. „Nie spodziewałem się, że przyjdzie kiedyś taki moment, iż będę tęsknił za marszałkiem Kuchcińskim, który wyszedłby do dziennikarzy, odczytał rozporządzenie – lekko się zacinając – i schował z powrotem do gabinetu” – zauważył trafnie jeden z komentatorów.

Europosłanka z litości

Alternatywną kandydatką obozu władzy na prezydenta Polski jest, jak słyszymy, Beata Szydło. Która – jak poinformował „SE” były szef MSZ Witold Waszczykowski – „cieszy się ogromną popularnością wśród Polaków”, a teraz „zdobywa doświadczenie za granicą w parlamencie europejskim”.
Protestujący z flagami UE i Polski podczas prounijnej demonstracji w Warszawie - Sputnik Polska, 1920, 19.10.2021
Polska
Szydło: Nie wypchniecie Polski z Unii. Polska jest i będzie w UE, bo taka jest wola Polaków
Idea „ogromnej popularności” Szydło wzięła się z jej rekordowego wyniku w wyborach do PE, gdzie zdobyła ponad pół miliona głosów. Osobiście obstawiam, że większość tych głosów podyktowana była litością: po tym, jak upokorzył ją Kaczyński, każąc jej w jej własnym rządzie zostać wicepremierem od niczego, wyborcy PiS uznali, że ten mandat – i związana z nim bańka dochodu rocznie – jej się po prostu należały.
Można mieć wątpliwości, czy po zarobieniu pięciu baniek pani Szydło nadal będzie budziła dość współczucia, żeby wyborcy zechcieli powierzyć jej najwyższe stanowisko w państwie. Ale niewątpliwie, po pięcioletnim pobycie na emigracji zarobkowej – czyli nieobecności w Polsce – będzie miała znacznie mniejszy elektorat negatywny, niż ziejąca partyjnym zaangażowaniem ze wszystkich ekranów Elżbieta Witek. Z tego punktu widzenia lepiej byłoby, gdyby Kaczyński postanowił jednak na marszałkinię.
Choć tak naprawdę pewnie nie postawi ani na jedną, ani na drugą. Obawiam się, że Jarosław Kaczyński ma – ciągle jeszcze – dość politycznego instynktu, żeby wiedzieć, że jedyną postacią, która ma szanse wygrać dla niego te wybory jest Mateusz Morawiecki.

Po drugiej stronie też marnie

Co oznaczałoby, że po drugiej stronie powinna pojawić się kobieta. Jest jednak pewne „ale”.
Polacy są – co do tego nie ma wątpliwości – społeczeństwem w swej masie dość patriarchalnym. Jednak ostatni rok, naznaczony protestami po haniebnym orzeczeniu Trybunału Przyłębskiej, paradoksalnie zwiększył podmiotowość polityczną kobiet, ich „obywatelskość”. Okazało się przy tym, że wykształcone kobiety z dużych miast są jedyną grupą opozycyjnych wyborców, która nie uległa „efektowi Tuska” – co wskazuje na daleko idącą polityczną dojrzałość.
Ewa Kopacz - Sputnik Polska, 1920, 19.04.2021
Piszą dla nas
Dokopać Kopacz
Z drugiej strony wszakże – „polityczki” pełniące najwyższe funkcje w państwie przez ostatnie 30 lat raczej nie przekonują społeczeństwa do tego, że kobiety nadają się na liderów. Premier Kopacz wykonywała polecenia Donalda Tuska w tym samym stopniu, w którym premier Szydło była marionetką Jarosława Kaczyńskiego. O stopniu niezależności marszałek Witek pisałam wcześniej. Małgorzata Kidawa-Błońska, poprzednia kobieta na tym stanowisku, początkowo robiła wrażenie osoby, która niesie w sobie pewną nadzieję na nową jakość kobiet w polityce: kulturalnych, zdystansowanych, z klasą. Atoli jej fatalny start w wyborach prezydenckich te nadzieje skutecznie rozwiał. I to bynajmniej nie w wyniku niefortunnego zbiegu okoliczności – jak chciałaby to przedstawić Platforma. Po prostu kiedy Pani Marszałek zaczęła się wypowiadać, okazało się, że nie ma nic do powiedzenia.
Krótko mówiąc: nie wygląda na to, żeby najbliższy sezon polityczny miał należeć do kobiet.
Mimo starań gwiazdy „M jak miłość”.
Opinia autora może być niezgodna ze stanowiskiem redakcji.
Sputnik jest już w Telegramie! Dołącz do naszego kanału i jako pierwszy otrzymuj ciekawe informacje o tym, co się dzieje na świecie! Więcej na temat możliwości aplikacji Telegram tutaj.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала