Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Zełenskiego o wojnę modlitwa

© Sputnik . Irina GerashchenkoDonieck po ostrzałach
Donieck po ostrzałach - Sputnik Polska, 1920, 22.11.2021
Subskrybuj nas na
Zwróciliście zapewne, szanowni czytelnicy, uwagę, iż od kilku dni czy nawet tygodni pełno w środkach masowego przekazu informacji, jakoby Rosja szykowała się do ataku na Ukrainę? Bez obaw, to tylko ukraiński prezydent nie potrafi wyjść z roli aktora filmowego.

Barszcz ukraiński

We wschodniosłowiańskich językach występuje znaczenie terminu „barszcz” jako niekoniecznie tylko zupy, ale także „zbioru”. Jakkolwiek ta definicja wymagałaby szerszego rozwinięcia, istotne w tym kontekście jest to, że Wołodymyr Zełenski trafił w sam środek tegoż barszczu i nerwowo wierzga, by się w nim nie utopić. A to nie udało się póki co na Ukrainie nikomu. Tak jak każdy jego poprzednik, tak i „sługa ludu” traci w sondażach i miejscami mógłby już przegrać w drugiej turze.
Od kiedy tylko ten efekt się pojawił, Zełenski postanowił zaostrzyć retorykę i niewiele już zostało z idei ponownego pokojowego zjednoczenia Ukrainy, opartego na tożsamościowo-politycznym kompromisie. Ukraiński przywódca straszy wznowieniem wojny domowej pod postacią „rosyjskiej agresji”, co jakiś czas podsyca także nastroje wokół Krymu, który wbrew jego mieszkańcom chciałby dla Ukrainy „odzyskać”. Początkowo to zresztą działało. W połączeniu z represjami wobec prorosyjskiej opozycji, udało się Zełenskiemu na chwilę powstrzymać tendencje spadkową w sondażach.
Ale balon w końcu pękł. Rosja złośliwie nie atakuje, więc ukraińscy wyborcy czują, że prezydent ich zwyczajnie oszukuje. Poczucie zagrożenia opada, a że Zelenski nie ma już innych pomysłów, znów stara się je podsycić, tym razem posługując się „niezależnymi” ekspertami wojskowymi, a przy okazji angażując w swoje wewnętrzne problemy Europę i Stany Zjednoczone.
Przykucie uwagi kontynentu przez kryzys na granicy polsko-białoruskiej rozwścieczyło prezydenta na tyle, że jego służby prasowe rozpętały kampanię mającą przekonać świat, iż to tylko przykrywa dla – a jakże – rosyjskiej inwazji.

Orzeł na drugim planie

Okazuje się jednak, że polskie władze bardzo chętnie biorą udział w tym serialu, w którym ukraiński prezydent walczy o drugą kadencję.
Media nad Wisłą chwytają niemal każdą wrzutkę sąsiedniej propagandy o zbliżającej się wojnie. Rząd w Warszawie też widzi tu swój interes, a może to być dla niego zbawienne w obliczu coraz słabszych notowań. Kryzys na granicy, najwidoczniej nie po myśli strategów z Nowogrodzkiej, zakończył się zbyt szybko, więc trzeba zrobić coś, by ludzie nadal się bali.

Mnóstwo „ekspertów” od geopolityki podłapało więc grę Zełenskiego i poczęło nas przekonywać, że „Putin nakazał Łukaszence ściągnięcie na Białoruś imigrantów, by zamaskować przygotowania do ataku na Ukrainę”. Doprawdy, nie wiadomo po co byłaby cała ta logistyka, gdyby Moskwa faktycznie chciała taki plan zrealizować. Polskojęzyczni „analitycy” mają jednak na te niecne plany Kremla „niepodważalne” dowody czyli… ruchy rosyjskich wojsk po Rosji.

To oczywiście takie niezrozumiałe, że kraj A wzmacnia militarnie granicę z krajem B, w którym jest w złych stosunkach. Stosując te metodę rozumowania – od pięciu lat staramy się rozpętać międzynarodowy konflikt przeciwko Rosji, skoro rozmieszczamy wojska w pobliżu Obwodu Kaliningradzkiego?
Ukraińscy żołnierze na ceremonii otwarcia wspólnych ćwiczeń wojskowych Ukrainy i państw NATO. - Sputnik Polska, 1920, 15.06.2021
Polityka
Zełenski o wstąpieniu do NATO: „Uważam, że Ukraina zasługuje na więcej”
Tak jak w przypadku imigrantów na granicy z Białorusią, tak i tutaj Warszawa chce bardzo pokazać Zachodowi, że jest od niej zależny i powinien przymknąć oko na konflikt rządu RP z Brukselą, a raczej wyrazić bezwarunkowe poparcie dla samozwańczych „obrońców cywilizacji europejskiej” bohatersko opierających się hipotetycznej agresji „azjatyckich barbarzyńców”.
Tak jak jednak w przypadku Zełenskiego, tak i tutaj strategia taka będzie skuteczna tylko na krótką metę. Oczywiście, jak już minie podany termin rosyjskiej inwazji i nic się nie wydarzy, to wtedy ci sami „znawcy” będą pisać, że udało się nam Rosję wystraszyć, ale znów nieuchronnie opadnie w społeczeństwie poczucie grozy.

Rosja jako argument ostateczny

Nie ma sensu powtarzać znanych już nam wszystkich, choć smutnych, prawd o polskiej instytucjonalnej rusofobii, natomiast trzeba sobie też uświadomić, że to szaleństwo się nie skończy, bo ono naprawdę służy polskim politykom. I to akurat przytyk nie tylko w kierunku rządu, ale też opozycji, na czele z piratem drogowym Donaldem Tuskiem straszącym „ruskim ładem” czy kabaretowym Hołownią, co to oświadczył, że „z Rosją trzeba ostro”. Kompradorskie elity nad Wisłą nie mają za bardzo pomysłu na siebie, więc idą po najmniejszej linii oporu i prowadzą niekończącą się licytację na to, kto bardziej przestraszy wyborców Moskwą i kto zaprezentuje się w ich oczach jako bardziej konsekwentny jej pogromca.
Histerię tę zakończyć mogłyby tylko sygnały ze strony społeczeństwa, że to już nie działa, ale one też nie nadejdą, bo „rosyjskie zagrożenie” pojawia się w mediach średnio raz w tygodniu i dotyczy coraz to nowych aspektów. Nielegalne przekroczenie granicy? Putin ściąga migrantów! Niski poziom wyszczepienia? Propaganda z Rosji! Dworczyk nie wylogował się ze skrzynki? Operacja KGB! Nie ma takiego zdarzenia, którego nie dałoby się przedstawić jako efektu pracy Kremla. Dowodów żadnych nie potrzeba, bo jeśli ktoś o nie pyta, to można go zakrzyczeć oskarżeniem o agenturalność. Czy to nie doskonały przepis na panowanie nad duszami Polaków?
Donbas  - Sputnik Polska, 1920, 13.05.2021
Świat
„Nie planowała i nie planuje nikogo wchłaniać”: Kreml o rzekomych planach Rosji przyłączenia Donbasu
I pozostaje tylko pytanie, kto tu od kogo się uczy. Czy polski komentariat ochotniczo kopiuje ukraińskie tezy, czy może jednak sztab Zełenskiego podpatrzył w Warszawie, że wystarczy długo i konsekwentnie straszyć rosyjskim niedźwiedziem, by otrzymywać wynagrodzenie w postaci poparcia społeczeństwa?
Niezależnie od odpowiedzi na pytanie, trzeba jednak dostrzec, że w ten sposób Ukraina, a wraz z nią przecież my wszyscy, trwonimy szansę na trwały pokój w regionie. Z Zełenskiego okazującego zrozumienie w kierunku ludności Donbasu nie pozostało już prawie nic, a przecież wola polityczna ukraińskiego prezydenta to warunek konieczny skutecznego porozumienia na Ukrainie.
Opinia autora może być niezgodna ze stanowiskiem redakcji.
Sputnik jest już w Telegramie! Dołącz do naszego kanału i jako pierwszy otrzymuj ciekawe informacje o tym, co się dzieje na świecie! Więcej na temat możliwości aplikacji Telegram tutaj.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала