Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

AgroUnia w poszukiwaniu swego miejsca

© Sputnik . zrzut ekranuMichał Kołodziejczak podczas protestów w Warszawie
Michał Kołodziejczak podczas protestów w Warszawie - Sputnik Polska, 1920, 29.11.2021
Subskrybuj nas na
Pomimo dość niejasnych motywów wycofania się Michała Kołodziejczaka z wyborów w 2019 roku lider AgroUnii zdaje się nie składać broni. Na 4 grudnia zaplanowano Konwencję Programową. Czy tym razem możemy spodziewać się przełomu?

Portret trybuna ludowego

Rzeczywiście, to, co czyni z Michała Kołodziejczaka kandydata na poważnego gracza politycznego, to jego autentyczność. Lider AgroUnii nie udaje, nie kręci, nie upiększa. Mówi o tym, co myśli, nie stroniąc od słów nieparlamentarnych, przy czym nie chodzi tu o jakieś prymitywne wulgaryzmy, a raczej o słownictwo od którego politycy z pierwszych stron gazet starają się uciekać, obdarzając wyborców językiem na siłę dyplomatycznym, wieloznacznym, niemówiącym w istocie niczego. Kołodziejczak tego albo nie ma, albo… jeszcze tym nie przesiąkł.
Teoretycznie jego wadą jest jednak brak rozeznania w politycznej „grze idei” i „grze sił”, co widać choćby po tym, jak szybko zmienia sojuszników czy własne deklaracje ideowe. Wielu czyni mu z tego zarzut, ale z drugiej strony to przecież tym bardziej potwierdza jego naturalność. Jest rolnikiem. Nie politologiem, nie specem od PR-u, nie historykiem idei. Dobiera sojuszników wg aktualnych potrzeb, bez obciążania się górnolotnymi manifestami, podług których miałby być potem rozliczany przez komentatorów.
Protesty rybaków i rolników w Polsce - Sputnik Polska, 1920, 10.11.2021
Opinie
Lider AgroUnii: Nastroje w Polsce są jak pryszcz, który za chwilę może pęknąć
Z perspektywy kogoś aspirującego do roli trybuna ludowego nie jest więc ważne, że przed chwilą stał z kimś, kto ma się za nacjonalistę, a niedługo później sfotografował się z lewicowym radykałem. Zresztą, przeciętnego wyborcy to również nie interesuje. Ci, którzy wypominają Kołodziejczakowi te „niekonsekwencje”, żyją w swoim świecie najprawdziwszych i najświętszych idei oraz zasad, których chcą za wszelką cenę strzec, tylko że nie ma z tego żadnego pożytku. Gdyby AgroUnia miała zostać kolejną próbą uchwycenia poparcia jako „prawdziwa siła narodowa” czy jakiś „front uczciwych socjalistów”, to mogłaby się nawet nie zbierać. Nieprzypadkowo wszystkie tego typu projekty szybko przepadały.

Żółte kamizelki po polsku

Swego czasu część „zbuntowanych elit”, czyli obrażonych na PiS „młodych, wykształconych z wielkich miast”, fantazjowała o recepcji na grunt polski francuskich „żółtych kamizelek”, postrzegając ten ruch jako zdecentralizowaną organizację skutecznego protestu społecznego, bez wnikania w jego realne przyczyny czy postulaty. Gdy więc żółty odblask przywdział Kołodziejczak, posypała się krytyka, no bo jak to cham ze wsi będzie nam tu pomysł podbierać. Tyle, że rację miał właśnie lider AgroUnii, dobrze interpretując francuskie zjawisko jako rokosz prowincji przeciw metropoliom, klasy pracującej i niższej klasy średniej przeciw monopolom i korporacjom. No ale to go w jasny sposób dystansuje od świętej Platformy Obywatelskiej, więc w warszawskich i krakowskich kawiarniach nie przejdzie.
Rzecz kolejna, też świadcząca o przytomnym umyśle lidera, to konieczność poszukiwania sojuszników, z której najwidoczniej zdaje on sobie sprawę, co sygnalizowałem już parę akapitów wyżej. Dziś z rolnictwa utrzymuje się zaledwie 2% społeczeństwa, więc nawet gdyby na zrodzoną z AgroUnii koalicję wyborczą zagłosowali wszyscy (co jest niemożliwe) to i tak imposybilizmem byłoby wejście takiej siły do parlamentu. W czasach nieco innych, gdy ta liczba była dużo większa, do i tak podobnych wniosków dochodził Andrzej Lepper. Tak jak jednak nierozumiany był były wicepremier, tak i dziś tzw. intelektualiści szukają sobie łatwych wymówek, by odciąć się od Kołodziejczaka.
Protesty rybaków i rolników w Polsce - Sputnik Polska, 1920, 11.08.2021
Polityka
AgroUnia nową partią? Wniosek o rejestrację już jest
Do jednej takiej zresztą chciałbym się odnieść, mianowicie do tego rzucanego niekiedy z lewej strony hasła „zobaczcie, jakie oni mają traktory”. Czyli problemem dla „marksistów” są tu… środki produkcji, zresztą najczęściej będące kredytowanymi, czyli de facto ciągle pozostające w posiadaniu banku, a nie rolnika. Traktor, jaki by nie był, nie może być symbolem luksusu, dobrobytu i przynależności do klas uprzywilejowanych, bo służy produkcji, a nie w życiu prywatnym. Rolnik tym pojazdem nie wybiera się na dyskoteki w celu zaimponowania klubowiczkom. Oczywiście z punktu widzenia idei wyzwolenia sił wytwórczych pozycja klasowa producentów rolnych nie jest do końca tożsama z miejskim proletariatem, ale to jednak dotyczy zupełnie innych sfer niż specyfiki samej techniki wytwarzania dóbr.

Pieczenie chleba

Przechodząc już jednak do samych postulatów, które najpewniej znajdą się w zestawie zaproponowanym przez AgroUnię bądź jej politycznego kontynuatora, tym co wydaje się dla wyborców atrakcyjne, jest na pewno bezpieczeństwo żywnościowe, czasem nazywane patriotyzmem konsumenckim. Aktywiści ruchu często odwiedzają działające w Polsce supermarkety, pokazując absurdy ekonomiczne jak to, że obcy kapitał sprowadza drożej żywność, którą mógłby nabyć w Polsce, przez co Polak w sklepie płaci więcej, a polski rolnik nie zarabia. To działa na wyobraźnię, a obszar ten jest przez inne siły polityczne całkowicie zaniedbany.
Rolnik pracuje w polu - Sputnik Polska, 1920, 12.08.2021
Polska
„Krzyk rozpaczy” polskich rolników: zapowiadają bardziej radykalne protesty
Po drugie, Kołodziejczak daje pewne sygnały, że byłby gotów do innego niż oficjalne (i jedyne!) spojrzenie na polską politykę zagraniczną. Niekiedy ironizuje z pouczania Rosji czy Białorusi, wskazuje na konieczność obecności na rynkach wschodnich, jest sceptyczny wobec kopiowania wszelkich rozwiązań z Zachodu. To w pewnym stopniu jest w ogóle tradycja polskich ruchów ludowych. Są one w miarę odporne na rusofobię, bo ze Wschodem mają raczej dobre doświadczenia. Zniesienie pańszczyzny, reforma rolna PKWN czy solidnie dotowane rolnictwo za czasów Gierka to coś, co ludność wiejska utożsamia z tym demonizowanym w Polsce „rosyjskim światem”.
Postulatów będzie zresztą zapewne więcej. Michał Kołodziejczak w niedawnym wywiadzie zapowiedział inicjatywę jako „lewicę społeczną, w kontrze do lewicy laickiej”, co może jest mało fortunne, biorąc pod uwagę politologiczne znaczenie obu terminów, ale da się zrozumieć jako chęć odróżnienia od skupionej na sprawach obyczajowych lewicy sejmowej. Jest to jakiś pomysł, bo przecież na lewicy jest obecnie naprawdę dużo miejsca, a ta parlamentarna jest porażająco słaba. Czy mamy do czynienia z nowym Witosem czy Lepperem, ciężko na razie wyrokować, ale z tej mąki może wyjść całkiem dobry chleb i nieco odświeżyć do bólu przewidywalną polską scenę polityczną.
Opinia autora może być niezgodna ze stanowiskiem redakcji.
Sputnik jest już w Telegramie! Dołącz do naszego kanału i jako pierwszy otrzymuj ciekawe informacje o tym, co się dzieje na świecie! Więcej na temat możliwości aplikacji Telegram tutaj.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала