Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Kremlowska orkiestra pod batutą Jarosława

© Zdjęcie : Twitter / Prawo i SprawiedliwośćW Warszawie trwa spotkanie spotkanie liderów europejskich partii konserwatywnych The Warsaw Summit
W Warszawie trwa spotkanie spotkanie liderów europejskich partii konserwatywnych The Warsaw Summit - Sputnik Polska, 1920, 07.12.2021
Subskrybuj nas na
Trudno mi sobie wyobrazić grono bardziej antypatyczne niż banda europejskich prawaków, która zjechała w ostatni weekend do Warszawy. Jednak zawsze myślałam, że to, że kogoś nie lubię, nie oznacza, że nie ma on prawa mieć i głosić swojego zdania. Okazuje się, że jest to opinia zupełnie niecenzuralna w większości antyrządowych mediów.
W poniedziałkowy poranek w TVN24 red. Robert Kantereit rozmawiał z dr Małgorzatą Bonikowską, szefową Centrum Stosunków Międzynarodowych, o konferencji liderów partii konserwatywnych. Którzy przyjechali do Polski, dodajmy, „na zaproszenie Jarosława Kaczyńskiego” – jak brzmi oficjalna fraza w prorządowych mediach. Wygląda na to, że pisowscy spece od PR postanowili nieco pomajstrować przy absurdalnie prowincjonalnym wizerunku ich lidera – człowieka, który z zasady nie bywa zagranicą – i pokazać, że zagranica przyjedzie do niego. Wystarczy, że zagwiżdże.

Paskudna prawacka międzynarodówka

Gwoli jasności: jestem absolutnie przeciwna celom politycznym, które stawia przed sobą ta nowa prawacka międzynarodówka. Jestem przekonana, że Unia potrzebuje jak najściślejszej integracji – ponieważ tylko silny, zwarty organizm państwowy jest w stanie, w drodze politycznych decyzji, poskromić dyktat międzynarodowych korporacji, które w nieskrępowany sposób wyzyskują ludzi i dewastują planetę.
Jestem pewna, że „chrześcijańskie korzenie Europy” to kula u nogi postępu, cywilizacji i praw człowieka; za każdym razem, kiedy ktoś odwołuje się do naszego chrześcijańskiego dziedzictwa, w następnym zdaniu oręduje za wykluczaniem jakichś mniejszości lub ograniczaniem czyichś praw; najczęściej praw kobiet.
Ale to, że ja tak uważam nie czyni – niestety – tej opinii obowiązującą. Wśród 450 milionów obywateli UE są tacy, którzy podzielają ten, z gruntu lewacki, światopogląd – i są też tacy, którzy są mu głęboko przeciwni. Nie robi to z nich agentów wrogiego mocarstwa.
A przynajmniej tak mi się wydawało.
Święty Mikołaj. Moskwa - Sputnik Polska, 1920, 06.12.2021
Piszą dla nas
Św. Mikołaj Putin

Nasz postępowy totalitaryzm

W rozmowie z TVN24 modna ostatnio ekspertka od spraw międzynarodowych rozwiewa te moje złudzenia. Każdy, kto o Europie myśli inaczej niż mainstream, jest agentem Putina.
Samo istnienie w europejskiej polityce konserwatywnego nurtu i jego próby samoorganizacji są grą w kremlowskiej orkiestrze – ogłosiła dr Bonikowska: „Najważniejsze dzisiaj dla tych partii jest szersze rozepchnięcie się wewnątrz Unii Europejskiej i to jest oczywiście na rękę Władimirowi Putinowi, ponieważ to rozbija wewnętrznie Unię Europejską na co najmniej dwa rywalizujące nurty, które będą teraz walczyły o rząd dusz wewnątrz Unii”...
To prawda: różnice zdań są przeszkodą na drodze do jedności. Z tym, że mam pewne wątpliwości co do tego, czy jedność zbudowana metodą wytępienia wszelkiej różnicy zdań – najlepiej poprzez wytępienie tych, którzy usiłują się różnić – jest, jako żywo, tym rozwiązaniem, które najlepiej oddaje ducha europejskiej wspólnoty? Czy też może jest to koncepcja troszeczkę totalitarna?

Zagubiony żurnalista

Acz, oczywiście, najcięższym grzechem nowych towarzyszy Jarosława jest przejawiany przez niektórych z nich dramatyczny deficyt niechęci do Kremla i jego gospodarza.

Największym skandal, związany z weekendową konferencją, to wypowiedź Marine Le Pen dla „Rzeczpospolitej”: „Można mówić, co się chce, ale Ukraina należy do sfery wpływów Rosji. Próbując naruszyć tę strefę wpływów, tworzy się napięcia, lęki i dochodzi się do sytuacji, jakiej dziś jesteśmy świadkami”.

Ten cytat zrobił oszałamiającą karierę, głównie w antyrządowych mediach, i red. Kantereit także nie omieszkał go przytoczyć, skwapliwie uzupełniając kontekst. „Natowskie wywiady z różnych państw informują o tym, że Rosja przygotowuje się do inwazji na Ukrainę i my cały czas analizujemy tę informację” – a tymczasem Marine le Pen „mówi coś takiego”, a „Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki siadają z nią przy jednym stole” i „jak to połączyć w jedną całość” – dość rozpaczliwie pytał ekspertkę wyraźnie zagubiony w niuansach geopolitycznej rzeczywistości dziennikarz.
Liderka partii politycznej Francji Front Narodowy, kandydatka na prezydenta Francji Marine Le Pen podczas konferencji prasowej - Sputnik Polska, 1920, 06.12.2021
Polska
Marine Le Pen w Warszawie: Ukraina należy do sfery wpływów Rosji

Ekspertka przy nadziei

Ekspertka, stając na wysokości zadania, udzieliła eksperckiej odwiedzi: „Ręce opadają”.
I po ekspercku rozwinęła: „bez względu na to, kto rządzi Polską” ona „ma nadzieję”, że „politycy polscy rozumieją, jak bardzo ważna dla interesu polskiego jest niepodległa Ukraina”.
Zdaniem dr Bonikowskiej „Ukraina, która jest na ścieżce zachodniej” i która „docelowo, w perspektywie, nie wiadomo kiedy” znajdzie się w UE i NATO to jest „tak naprawdę nasz interes”.
Dlaczego? Bo w przeciwnym razie „de facto Rosja przesuwa się do wschodniej granicy Unii Europejskiej, która jest również granicą polską”, a to – wyjaśniła dr Bonikowska krótko i merytorycznie – „dla nas nic dobrego nie oznacza”... Czemu – nie wyjaśniła, bo przecież wie to każde dziecko.

Konsensus szaleńców

Uczciwie powiedziawszy, nadzieja Pani Doktor Bonikowskiej zdaje się niepłonna: w polskiej polityce rzeczywiście istnieje konsensus co do tego, że w interesie bezpieczeństwa Rzeczpospolitej leżą jak najgorsze stosunki z sąsiadem, który jest atomowym mocarstwem.
Jednak nikt mi tak naprawdę nie wyjaśnił, jaką drogą doszliśmy do tak oryginalnych wniosków.

Nikt nie mówi także, dlaczego uważamy za swoją moralną powinność – a także swoje prawo – mieszać się w interesy innego sąsiada i wybierać mu kierunek oraz azymut przekształceń. I wreszcie nikt się nie zastanawia, w jaki sposób może wpłynąć na obywateli Ukrainy (i ich stosunek do Europy) fakt, że na siłę wciągamy ich na „ścieżkę zachodnią”, ale jednocześnie ewentualne profity – takie jak oczywisty awans cywilizacyjny po przystąpieniu do UE i cokolwiek iluzoryczne bezpieczeństwo, które daje NATO – nadejdą „docelowo, w perspektywie, nie wiadomo kiedy”.

Tymczasem może się okazać, że przy 44 milionach wściekłych Ukraińców, pokłóconych ze Wschodem i niewpuszczonych na Zachód, „de facto Rosja” będzie pożądanym, przewidywalnym sąsiadem.
Opinia autora może być niezgodna ze stanowiskiem redakcji.
Sputnik jest już w Telegramie! Dołącz do naszego kanału i jako pierwszy otrzymuj ciekawe informacje o tym, co się dzieje na świecie! Więcej na temat możliwości aplikacji Telegram tutaj.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала