Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Berlin nadal udaje, że pada deszcz, gdy po raz kolejny jest opluwany przez Warszawę

© AFP 2021 / Janek SkarzynskiPremier Polski Mateusz Morawiecki i kanclerz Niemiec Olaf Scholz podczas wizyty w Warszawie
Premier Polski Mateusz Morawiecki i kanclerz Niemiec Olaf Scholz podczas wizyty w Warszawie - Sputnik Polska, 1920, 13.12.2021
Subskrybuj nas na
Wizyta nowego kanclerza Niemiec Olafa Scholza w Warszawie zaledwie kilka dni po zaprzysiężeniu jego gabinetu w Bundestagu sprawiła, że niektórzy doszli do wniosku, iż wszystko zostanie po staremu. Berlin miałby nadal udawać, że pada deszcz, gdy po raz kolejny opluwany będzie przez klasę polityczną w Warszawie.
Przyjazd Scholza do Polski nie oznacza ani nowego otwarcia, ani jakiegoś przełomu. Wszystko zostanie po staremu, ale tylko na pierwszy rzut oka.

Splunięcie na powitanie

Niezbyt biorący sobie chyba do serca zasady polskiej, tradycyjnej gościnności, politycy PiS dofinansowali z Funduszu Patriotycznego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego plakaty z wizerunkiem byłej już kanclerz Angeli Merkel i wciąż urzędującego w Warszawie ambasadora Niemiec Arndta Freytaga von Loringhovena przypominające o polskich żądaniach wypłaty odszkodowań wojennych od Niemiec i przedstawiające Niemców, delikatnie mówiąc, w nienajlepszym świetle. Zarobił na nich niejaki Wojciech Korkuć, nadworny plastyk partii Jarosława Kaczyńskiego, skrajnej prawicy z Marszu Niepodległości oraz sztabu Andrzeja Dudy. Korkuć zainkasował 64 160 zł, a wszystko za pośrednictwem instytutu kierowanego przez byłego senatora PiS Jana Żaryna.
Plakaty to nic nadzwyczajnego, pojawiać się mogą przy różnych okazjach, bo przecież mamy podobno wolność słowa i ekspresji artystycznej. Tu chodzi jednak o rozklejanie w polskich miastach materiałów firmowanych przez polski rząd i przez niego opłaconych. O promocji kultury przez resort raczej nie sposób tu mówić, zważywszy na ich wątpliwą jakość artystyczną. Za to o polityce – jak najbardziej.
Nie bacząc na te infantylne afronty, Scholz zdecydował się przybyć ze swoją trzecią wizytą zagraniczną (po Paryżu i Brukseli) właśnie do Polski. Dlaczego? Bo jest pragmatykiem i doskonale zdaje sobie sprawę, że podtrzymywanie kontaktu z Warszawą, biorąc pod uwagę więzi gospodarcze obu krajów, leży również w interesie jego i jego polityczno-biznesowego zaplecza.
W sklepie Tesco  - Sputnik Polska, 1920, 21.07.2021
Opinie
Czy Polska może „zmierzyć się” z Niemcami? - wideo

Dobrotliwa Merkel przeszła do historii?

Chadecka kanclerz Merkel, o której polskich korzeniach rodzinnych nierzadko w ostatnich latach przypominano, stała się symbolem wyrozumiałości Berlina nie tylko na wrogie gesty i antyniemiecką retorykę kół rządzących w Polsce, ale też na kolejne, ostentacyjne łamanie przez rząd PiS zasad praworządności. To ostatnie zagraża nie tylko poczuciu bezpieczeństwa prawnego Polaków, ale – co dla Berlina najważniejsze – bezpieczeństwu inwestycji niemieckich za Odrą i Nysą. Teoretycznie, bo w praktyce nie zdarzyło się jeszcze, by uzależniony od władzy wykonawczej sąd wydał jakieś orzeczenie niekorzystne dla interesów firm niemieckich.
Koalicyjny rząd niemiecki składa się z trzech partii. Dwie z nich (liberałowie i Zieloni) gotowe będą z różnych względów do wywierania ostrzejszych nacisków na Warszawę. Koncyliacyjne i pragmatyczne podejście charakteryzować będzie natomiast socjaldemokratów (SPD), z których szeregów wywodzi się kanclerz Scholz. Lekceważenie zasad i przepisów unijnych przez Polskę będzie więc od czasu do czasu wypominane przez szefową niemieckiego MSZ Annalenę Baerbock, która odwiedziła Warszawę jeszcze przed Scholzem. Ale ostatnie słowo należeć będzie do Urzędu Kanclerskiego i pragmatycznego Scholza.
Po pierwsze, Baerbock nie ma kompletnie doświadczenia i predyspozycji do sprawowania ważnej funkcji ministerialnej. Po drugie, jeszcze za czasów Merkel widać było tendencję do przenoszenia się punktu ciężkości niemieckiej polityki zewnętrznej z MSZ do administracji kanclerskiej. Dobrotliwą w sprawach europejskich dla Polski Merkel zastąpił więc równie dobrotliwy Scholz. Co nie oznacza, że nie będzie nacisków na Warszawę. Owszem, będą, ale płynące nie z Berlina, a raczej na jego polecenie – z Brukseli.
Nord Stream 2 - Sputnik Polska, 1920, 09.12.2021
Polityka
Morawiecki chce „nastawić” nowego kanclerza Niemiec przeciwko Nord Stream 2

Gaz popłynie a wojny nie będzie

Kością niezgody w stosunkach kolejnych rządów polskich i niemieckich stała się budowa Gazociągu Północnego, obecnie jego drugiej już nitki. I ten punkt sporny pozostanie aktualny, chyba że w Warszawie ktoś zrozumie, że tańsza energia dla niemieckiej gospodarki to jej wzrost, który przełoży się również na wzrost gospodarczy w Polsce. To dla kolejnych polskich „obrońców” interesu Ukrainy zbyt trudne do zrozumienia, więc pozostaną przy swoim. Tak czy inaczej, gazociągiem już wiosną przyszłego roku popłynie błękitne paliwo i Scholz to rozumie, podobnie jak jego ministrowie, nawet Baerbock ostro występująca przeciwko tej inwestycji w kampanii wyborczej. Rząd PiS nic w tej sprawie nie ugra. Może tylko pogorszyć swój wizerunek w Berlinie, choć trudno sobie wyobrazić, że może być jeszcze gorzej.
Morawiecki, występując na wspólnej konferencji prasowej z niemieckim kanclerzem, mówił więcej o Ukrainie niż o Polsce, kontynuując warszawską krucjatę na rzecz Kijowa. Odmieniał przez wszystkie przypadki słowa „szantaż”, „Rosja” i „zagrożenia”, ale już za wszelką cenę unikał odniesienia się do słów swojego partyjnego szefa Jarosława Kaczyńskiego, w których zarzucić miał on Niemcom budowę IV Rzeszy.
W odróżnieniu od niego Scholz wolał mówić o sprawach polsko-niemieckich, choć on z kolei – zgodnie z przewidywaniami – zgrabnie ominął pytania o polskie żądania odszkodowań za straty wojenne, kwitując, że sprawa załatwiona została już dawno.
Scholz i jego partia, w przeciwieństwie do PiS i całej reszty polskiej klasy politycznej, doskonale rozumie konieczność dialogu z Rosją. Wyraził po raz kolejny nadzieję, że konflikt na wschodzie Ukrainy może być zażegnany poprzez wznowienie rozmów w formacie normandzkim.
Dlatego jeszcze nie raz polscy politycy będą zapewne bili na alarm, histeryzując, że Berlin załatwia coś ponad ich głowami. Podobnie jak to było dotychczas, nie będą zauważać, że dzieje się to na ich własne życzenie. Samoizolacja to ich wybór, choć jej koszty ponosimy my wszyscy.
Opinia autora może być niezgodna ze stanowiskiem redakcji.
Sputnik jest już w Telegramie! Dołącz do naszego kanału i jako pierwszy otrzymuj ciekawe informacje o tym, co się dzieje na świecie! Więcej na temat możliwości aplikacji Telegram tutaj.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала