Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Pisowski lincz na peerelowskich funkcjonariuszach

© Sputnik . Władimir Rodionow / Idź do banku zdjęćPremier ZSRR Nikołaj Tichonow i przewodniczący Rady Państwa PRL general Wojciech Jaruzelski podczas rozmów na Kremlu, rok 1981
Premier ZSRR Nikołaj Tichonow i  przewodniczący Rady Państwa PRL general Wojciech Jaruzelski podczas rozmów na Kremlu, rok 1981 - Sputnik Polska, 1920, 16.12.2021
Subskrybuj nas na
16 grudnia mija 5 lat od uchwalenia przez Sejm – a w zasadzie przez PiS, w Sali Kolumnowej, bez udziału innych posłów – ustawy dezubekizacyjnej, odbierającej emerytury wszystkim, których pisowski IPN uznał za esbeków. 62 osoby straciły życie w jej wyniku; 1700 osób zmarło nie doczekawszy sprawiedliwości w sądach. PiS naprawdę ma krew na rękach.
Do kilkudziesięciu byłych funkcjonariuszy, którzy popełnili samobójstwo lub dostali zawału po odebraniu decyzji Zakładu Emerytalno-Rentowego (taki ZUS dla resortu spraw wewnętrznych) dochodzą setki tych, którzy zdążyli odwołać się od decyzji, ale nie dożyli wyroku. Decyzje o obniżeniu emerytur zaskarżyło w sądach 36 tysięcy osób – i większość wygrywa procesy. Ostatni głośny przypadek to przywrócenie emerytury Gromosławowi Czempińskiemu: jednemu z twórców wywiadu III RP, szefowi UOP w latach 1993-1996, dowódcy legendarnej operacji „Samum”, w której polski wywiad wywiózł z Iraku amerykańskich agentów po rozpoczęciu wojny w Zatoce Perskiej w 1990 roku. Ponieważ Czempiński przyszedł do wywiadu w roku 1972, IPN uznał go za jednego z tych, którzy pełnili „służbę na rzecz totalitarnego państwa w okresie od dnia 22 lipca 1944 r. do dnia 31 lipca 1990 r” – co oznaczało, że jego emerytura nie może przekroczyć 1290 złotych na rękę.

PiS w ślady Platformy

Pierwszą ustawę dezubekizacyjną przyjęła Platforma Obywatelska w 2009 roku. Jej pomysł opierał się na przeliczeniu od nowa składek za czas służby w organach PRL. Było to rozwiązanie dość wątpliwe prawnie, bo nie tylko odbierało prawa nabyte, ale też opierało się na poświadczeniu nieprawdy przez urząd. Czas służby rozliczano byłym funkcjonariuszom jako tzw. „okres nieskładkowy” – czyli uznawano, że w tym czasie nie pracowali i nie odprowadzali składek. Ale przynajmniej był w tym jakiś pozór praworządności: obcinano jedynie część emerytury, wysłużonej w organach PRL-u.
Wojsko Polskie - Sputnik Polska, 1920, 18.12.2019
Polska
Temat dezubekizacji powraca. Czym zakończy się tym razem?
W 2016 roku PiS poszło na całość i przyjęło nową ustawę, która uznała, że funkcjonariusze rozmaitych organów Polski Ludowej w ogóle nie pracowali – tzw. przelicznik za te lata wyniósł 0 – ale, co ważniejsze, wyznaczyła górny pułap świadczenia dla każdego emeryta objętego ustawą. Co oznaczało, że wystarczyło przepracować miesiąc w organach, które IPN uważał za „służbę totalitarnemu państwu” – i do kosza szło ćwierć wieku służby w III RP. Generałowie, ministrowie, komendanci, którzy doskonałą większość swego zawodowego życia przesłużyli w tzw. „wolnej Polsce”, budując jej struktury mundurowe, wywiad i kontrwywiad – nagle dostali niespełna półtora tysiąca złotych na rękę. Świadczenie odebrano też wdowom i sierotom po funkcjonariuszach, nawet jeśli zginęli na służbie. Ten akt finansowego linczu – zapewne niepozbawiony finansowej motywacji, z końcu z emerytur okradziono kilkadziesiąt tysięcy obywateli, co oznaczało spore oszczędności dla budżetu – był przez PiS przedstawiany jako akt sprawiedliwości dziejowej.

Policja polityczna wiecznie żywa

A najsmutniejsze jest to, że opozycja – także lewicowa – dała się wkręcić w tę narrację. Przyjęła milcząco, że służba w organach PRL-u była złem i skupiła się na obronie tych, którym przypisano taką służbę nietrafnie. „Których jedyną winą było to, że po ukończeniu szkoły otrzymali nakaz pracy w tym, a nie innym szpitalu, tej nie innej placówce, że skierowano ich do wydawania paszportów czy wypisywania numerów PESEL” – usłyszałam ostatnio w dyskusji na temat ustawy. Tymczasem, moim zdaniem, na obronę zasługują też prawdziwi funkcjonariusze służb Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.
Polska policja - Sputnik Polska, 1920, 28.12.2016
Polska
Na ile procent jesteś esbekiem? PiS to sprawdzi
Być może, w 1989 roku, istniało w Polsce naiwne przekonanie, że w demokracji nie będzie policji politycznej. Że policjanci będą ścigać złodziei i morderców, a polityka będzie prowadzona metodami legalnymi, demokratycznymi i nie będzie potrzeby kontrolowania tych działań przez służby specjalne. Ale po 32 lata wiemy, jak bardzo infantylny był to pomysł. Począwszy od zwalczania terroryzmu – który najczęściej ma jakieś polityczne podłoże – a skończywszy na szukaniu haków na przeciwników politycznych, każda formacja u władzy potrzebuje i używa policji politycznej.
Tak też było w Polsce: specsłużby działają przy wszystkich rządach. Mają agentów, stosują podsłuchy, prowadzą przeszukania i przesłuchania, organizują. Często te działania były bardzo wątpliwe moralnie, a nierzadko i prawnie – żeby wspomnieć chociażby agenta Tomka. Działania pisowskich bezpieczniaków nie różnią się znowu aż tak bardzo od tego, czym zajmowała się Służba Bezpieczeństwa.

Komunistyczna zbrodnia z użyciem pasa

W tym momencie zapewne usłyszę, że tamci przecież bili. Owszem, niektórzy bili. Ale ci, którzy złamali prawo w jakikolwiek sposób, dokonali nadużyć – dawno zostali za to skazani. Po latach polowań prokuratorów z IPN jestem dziwnie pewna, że żaden brutalny bezpieczniak nie wymknął się każącej ręce post-ludowej sprawiedliwości. Parę lat temu usłyszeliśmy nawet o „zbrodni komunistycznej” przylania pasem po tyłku, której dopuścił się jakiś oficer SB wobec zatrzymanego za udział w nielegalnej demonstracji studenta.
Włodzimierz Czarzasty - Sputnik Polska, 1920, 20.09.2019
Polska
Czarzasty: „Przywrócimy” emerytury dla ubeków
Jeśli jakiś funkcjonariusz SB nie miał żadnego procesu – to znaczy, że nie zrobił nic nielegalnego. Po prostu pilnował interesów jedynej Polski, jaka wówczas istniała.
I warto w tym miejscu przypomnieć, że wektor zmian był wówczas zgoła przeciwny niż dziś. Polska Ludowa zmieniała się na korzyść – od potworności stalinizmu ku pragmatycznemu autorytaryzmowi; dziś PiS cofa Polskę od liberalnej demokracji ku satrapii. Może zatem pora pomyśleć o ustawie, która ludziom obecnej władzy w służbach zrobi to samo, co ta władza zrobiła ludziom Polski Ludowej.
Nazwiemy ją „ustawą o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej, pełniących służbę w okresie łamania konstytucji, oraz ich rodzin” – ale wszyscy będą ją nazywali „ustawą depisyzacyjną”.
Korespondent Międzynarodowej Agencji Informacyjnej „Rossija Siegodnia Leonid Swiridow - Sputnik Polska, 1920, 15.12.2020
Piszą dla nas
„Dumna” Warszawa. Wszyscy jesteśmy Swiridowami
Opinia autora może być niezgodna ze stanowiskiem redakcji.
Sputnik jest już w Telegramie! Dołącz do naszego kanału i jako pierwszy otrzymuj ciekawe informacje o tym, co się dzieje na świecie! Więcej na temat możliwości aplikacji Telegram tutaj.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала