Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
Stoisko agencji informacyjnej Sputnik na XX Międzynarodowym Forum Gospodarczym w Petersburgu 2016 - Sputnik Polska, 1920
Opinie
Opinie na temat najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj analizy i komentarze ekspertów o sprawach politycznych, gospodarczych i społecznych na portalu Sputnik.

„Orzeł” ostatnim „ptakiem” polskiej marynarki wojennej?

ORP Orzeł  - Sputnik Polska, 1920, 17.12.2021
Subskrybuj nas na
„Horyzontom myślowym obecnych polskich elit politycznych jest znacznie bliżej do mentalności proboszcza wiejskiej parafii, aniżeli odpowiedzialnego w wymiarze globalnym męża stanu. Adekwatny jest tym samym obecny stan polskiej floty okrętów podwodnych” – uważa analityk geopolityczny dr Marcin Domagała.
Marynarka Wojenna nie ma ani jednego sprawnego okrętu podwodnego. 14 grudnia na ostatnich dwóch okrętach podwodnych typu Kobben zostały po cichu opuszczone bandery. Pozostał jedynie ORP Orzeł zbudowany w 1985 roku w ZSRR. Od lat jest remontowany i jest jedyną taką jednostką w czynnej służbie.
Odnosząc się do sytuacji w marynarce podwodnej wiceadmirał w stanie spoczynku Marek Toczek w rozmowie ze Sputnikiem nie wykluczył, że politykę obronną Polski określa kierownictwo NATO.
– Kupujemy Abramsy, samoloty F-35, to grube pieniądze, a na flotę podwodną środków brakuje. A one dla marynarki na pewno były by potrzebne w pierwszej kolejności. I nie tylko na flotę podwodną, Wcześniej był jakiś plan wstępnie akceptowany. Po jakimś czasie został zdezaktualizowany. To jest taka polityka NATO. Przyjęto nowe plany… Jest po prostu jakiś dyktat, chyba, kogoś z boku. Dlatego nasza szanowna władza podejmuje takie decyzje, a nie inne. Niestety, taka jest prawda – powiedział polski wojskowy.
Okręt podwodny K-266 „Orzeł” - Sputnik Polska, 1920, 09.11.2017
Polska
Marynarka się sypie. To pływające muzeum
O stanie i losach polskiej marynarki podwodnej Sputnik rozmawiał z analitykiem geopolitycznym dr Marcinem Domagałą.
– Dlaczego flota podwodna w polskich Siłach Zbrojnych pełni rolę pasierbicy? Czyżby w segmencie marynarki wojennej odgrywała marginalną rolę?
– Polska flota okrętów podwodnych nigdy nie wyglądała imponująco, chociażby w porównaniu do kilku sąsiadów Polski lub wielkich mocarstw. Przyczyna jest jednak dość prozaiczna. O ile siły powietrzne o charakterze ofensywnym zawsze warto rozbudowywać, ponieważ jest gdzie latać, siły lądowe też warto modernizować, ponieważ olbrzymie obszary Niziny Środkowoeuropejskiej zawsze sprzyjały efektywnym i efektownym starciom wojsk lądowych, to najbliższy Polsce morski akwen – Morze Bałtyckie – stwarzał problem zupełnie innej natury. Z geopolitycznego punktu widzenia Bałtyk to po prostu niewiele znacząca, płytka sadzawka.
Flota podwodna USA (w liczbie 68 nowoczesnych okrętów) stanowi nie tylko świetne uzupełnienie defensywne, ale i ofensywne mocarstwa, którego granice morskie stykają się z dwoma oceanami. Podobna sytuacja występuje w wypadku Federacji Rosyjskiej (jej flota podwodna liczy 64 jednostki), której granice morskie są ponad trzykrotnie dłuższe od lądowych. Niemcy (6 jednostek) posiadają wyjście nie tylko na Bałtyk, ale również na dające znacznie większe pole manewru Morze Północne. Podobnie Francja (10 jednostek), która graniczy z dwoma wielkimi akwenami wodnymi, ale także posiada znaczące terytoria zamorskie. O tradycyjnie morskiej Wielkiej Brytanii mówić już nie będę.
Wszystkie wspomniane mocarstwa mogą się również pochwalić znacznie dłuższą od Polski morską tradycją wojenną. Nie dziwi zatem, że ich obecnie rozbudowane eskadry okrętów podwodnych stanowią jedną z istotnych podpór dla polityki zagranicznej tych krajów.
Okręt podwodny widziany przez lornetkę - Sputnik Polska, 1920, 03.12.2019
Polska
Okręty podwodne dla Polski: póki co wysłużone, 30-letnie ze Szwecji
– Wydawałoby się, że posiadając dość długą linię brzegową polska marynarka wojenna powinna mieć odpowiedni status i wyposażenie. Dlaczego tak nie jest?
– Tym niemniej, Polska szerokich ambicji zagranicznych nie posiada, zaś całkiem długa morska linia brzegowa nie stanowi podstawy dla szerszej polityki w tym zakresie. Horyzontom myślowym obecnych polskich elit politycznych jest bowiem znacznie bliżej do mentalności proboszcza wiejskiej parafii, aniżeli odpowiedzialnego w wymiarze globalnym męża stanu. Adekwatny jest tym samym obecny stan polskiej floty okrętów podwodnych (już jeden wiekowy, poradziecki ORP „Orzeł”, co chwila wędruje do naprawy).

W powyższym kontekście nie powinno dziwić, że po cichu, bez fanfar, spuszczono bandery na dwóch już niemal muzealnych okrętach, które były wykorzystywane bardziej jako symboliczne wsparcie ambitnych operacji sojuszniczych, aniżeli poważne wzmocnienie ze strony piątej co do wielkości gospodarki Unii Europejskiej, a zarazem ważną częścią tzw. wschodniej flanki NATO. Klęska jest bowiem zawsze sierotą.

Polska flota podwodna, pod względem długości swoich dziejów mogłaby się porównywać z liderami. Niestety pod względem potencjału zawsze stanowiła swego rodzaju subtelny dodatek do sił zbrojnych. W okresie II Rzeczypospolitej głównym zadaniem istnienia czterech okrętów podwodnych miała być blokada Zatoki Fińskiej w wypadku ewentualnej wojny ze Związkiem Radzieckim.
W obliczu agresji III Rzeszy podjęto jedynie wówczas słuszną decyzję o ewakuacji tych jednostek poza obszar bałtycki. W okresie PRL polska flota podwodna miała stanowić wsparcie dla floty ZSRR w wypadku wojny z państwami zachodnimi. Oczywiście również w tym wypadku byłoby to wsparcie dość symboliczne. Przypomnę tylko, że ZSRR dysponował olbrzymią wówczas liczbą tego rodzaju jednostek, szacowaną w latach 1980. na 480 okrętów. W tym samym czasie Polska Marynarka Wojenna dysponowała… również czterema okrętami.
Model korwety projektu 20386 typu „Merkury” - Sputnik Polska, 1920, 08.06.2021
Świat
Rosja buduje pierwszy pełnowartościowy okręt „stealth”
– Czyli losy polskiej floty podwodnej były przesądzone?
– Od momentu zmiany systemu politycznego w Polsce stan polskiej floty podwodnej zbliżał się do nieuchronnego zera. Na początku lat dwutysięcznych polska otrzymała jeszcze dwa, prawie zabytkowe, okręty norweskie klasy Kobben, które wielkim wysiłkiem i sprawnością polskich mechaników i marynarzy całkiem nieźle dawały sobie radę z postawionymi zadaniami.
Zaznaczam jednak, że wyznaczone cele miały bardziej charakter ćwiczebny i dozorowo-rozpoznawczy na obszarze o zerowej aktywności bojowej, aniżeli jakichkolwiek poważnych zadań odpowiadających obecnym wyzwaniom strategicznym. Bowiem współczesne okręty podwodne z prawdziwego zdarzenia to głównie pływające wyrzutnie pocisków z głowicami nuklearnymi.
Tymczasem Polska, z uwagi na brak potencjału nuklearnego, nie tylko nie potrzebuje tego rodzaju broni, jak również nie miałaby możliwości efektywnego jej wykorzystania.
ThyssenKrupp Marine Systems - Sputnik Polska, 1920, 29.11.2017
Polska
Kto uratuje polską Marynarkę Wojenną?
– Jaka zatem rysuje się przyszłość przed polską flotą okrętów podwodnych?
– O ile w pełni zasadnym jest rozbudowa i wzmacnianie sił obrony wybrzeża, łącznie z zakupem i modernizacją jednostek floty nawodnej, to inwestycje w okręty podwodne nie wydają się krokami w dobrą stronę. Topienie miliardów dolarów w ten rodzaj uzbrojenia, którego wartość bojowa z powodów geograficznych pozostaje dość ograniczona, jest działaniem chybionym. Nawet w wypadku działań ofensywnych, ich efektywność również byłaby mierna. W czasach zaś współczesnych, przy tak wielkim rozwoju techniki, o skrytej ewakuacji drogiego sprzętu przez Cieśniny Duńskie, wzorem epopei okrętów ORP Orzeł i ORP Wilk z 1939 roku, można tylko pomarzyć…
– Dziękuję za rozmowę.
Sputnik jest już w Telegramie! Dołącz do naszego kanału i jako pierwszy otrzymuj ciekawe informacje o tym, co się dzieje na świecie! Więcej na temat możliwości aplikacji Telegram tutaj.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала