Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

2021: Stosunki polsko-białoruskie nigdy nie były tak złe

© Sputnik . Viktor Tolochko / Idź do banku zdjęćEskalacja na polsko-białoruskiej granicy
Eskalacja na polsko-białoruskiej granicy - Sputnik Polska, 1920, 28.12.2021
Subskrybuj nas na
Stosunki z naszym wschodnim sąsiadem po rozpadzie Związku Radzieckiego nigdy nie były dobre, bo nigdy nie były partnerskie. To, z czym mamy jednak do czynienia od sierpnia ubiegłego roku, sprowadziło te relacje na samo dno.
Nie muszę tu przypominać o dziesięcioleciach już wtrącania się Polski w wewnętrzne sprawy naszego białoruskiego sąsiada, którego polski establishment nienawidzi tylko trochę mniej niż Rosji. A trochę mniej tylko ze względu na jego wielkość, mniejszy potencjał i znaczenie. To przecież kraj ludnościowo cztery razy mniejszy niż Polska. Jednak to również kraj, który jak sól w oku przypomina nam, że nie wszystko trzeba było zniszczyć, nie wszystko trzeba było doprowadzić do upadku. Podczas gdy u nas prywatyzowano polski przemysł – albo go wręcz niszczono, żeby nie stanowił konkurencji dla tego zachodniego, gdy do uczestnictwa w Unii Europejskiej aspirowaliśmy – białoruski przetrwał i ma się całkiem dobrze pozostawiony w rękach Białorusinów.
Cały czas tę Białoruś chcieliśmy pouczać, budować w niej „demokrację”, czyli taki system, który pozwoliłby Białoruś wciągnąć w zachodnią i polską strefę wpływów i wykorzystując dawne polskie mocarstwowe resentymenty, prywatyzować ten kraj. Skoro nasz przejęli Niemcy, to my sobie to odbijemy na białoruskiej gospodarce? W tych celach skłócaliśmy tamtejszą Polonię, dzieląc ją na tą „lepszą” naszą, antyłukaszenkowską i tą „gorszą”, lojalną wobec kraju, w którym mieszka, wobec Białorusi. Czternaście lat temu w naszym kraju powstała nawet antybiałoruska telewizja propagandowa „Biełsat”, której celem jest dezinformacja i dzielenie białoruskiego społeczeństwa.

Gdyby tylko udało się nastawić Białoruś przeciw Rosji, a w Mińsku ministrem finansów zrobić Balcerowicza, III RP pokochałaby Białoruś niczym Ukrainę.

Alaksandr Łukaszenka przyjechał do centrum logistycznego, gdzie przebywają migranci - Sputnik Polska, 1920, 25.12.2021
Kryzys migracyjny na granicy Białorusi i UE
Żaryn: Białoruska propaganda kontynuuje działania wymierzone w Polskę

Białorusini wybrali sobie złego prezydenta

Usilne starania, by zmienić Białoruś na taką, jaką chciano by ją widzieć w Warszawie, Brukseli czy Waszyngtonie, a nie w Mińsku, przez lata nie przynosiły jednak większych rezultatów. Białoruś cały czas, umiejętnie wykorzystując swoje położenie między Unią Europejską a Rosją, nadal pozostawała, mimo swych niedużych rozmiarów, jednym z nielicznych prawdziwie suwerennych państw.
Wreszcie po wyborach prezydenckich w sierpniu 2020 roku, gdy ponownie wygrał je Alaksandr Łukaszenka, nasza i europejska cierpliwość się skończyły. Inspirowane polskimi i zachodnimi pieniędzmi protesty w Mińsku miały obalić tego strasznego dyktatora, którego ponownie Białorusini wybrali prezydentem. Myśmy się na to nie zgodzili i prezydentem Białorusi wybraliśmy sobie Swiatłanę Cichanouską. Z nią to regularnie spotyka się polski prezydent i z nią buduje dobrosąsiedzkie, polsko-białoruskie relacje.
Polscy żołnierze w obozie migrantów na granicy białorusko-polskiej - Sputnik Polska, 1920, 27.12.2021
Polska
Polityk przed sądem za nazwanie żołnierzy z granicy polsko-białoruskiej „śmieciami i watahą psów”
I cyrk ten może trwać dopóki wzajemnie się za prezydentów uważają. Polski prezydent Łukaszenki za prezydenta Białorusi nie uważa. Uznaje, że sfałszował on wybory, a prezydentem jest kucharka z Mińska, pani Cichanouska. Z kolei prezydent Białorusi, Alaksandr Łukaszenka, również twierdzi, że Duda jest prezydentem tylko dlatego, że w Polsce wybory sfałszowano. W przeciwieństwie do Dudy nie zalazł sobie tylko nikogo w Polsce, kogo uznałby za polskiego prezydenta i z nim rozmawiał. Choć przecież też mógłby uznać, że wybory wygrał np. Stanisław Żółtek i zaprosić go na rozmowy do Mińska. Nie zrobił tego jednak, bo widocznie brak mu poczucia humoru. Póki co pani Cichanouska bryluje, a to w Warszawie, a to w Wilnie, a to w innych europejskich stolicach. Dodajmy, że za nasze pieniądze, bo budżet jej „urzędu” póki co jest zerowy.

Protesty na Białorusi się skończyły

Po kilku miesiącach niepokojów, jakie trwały w Mińsku po wyborach, gdy białoruskie służby przerwały kanały przerzutowe pieniędzy, z których protesty opozycji były finansowane, sytuacja się uspokoiła. „Kolorowej rewolucji” Białorusini nie kupili. Znów się nie udało. Jednak prezydent Duda nadal z „prezydent” Cichanouską spotykał się i ustalał zakres sankcji, które Polska i Unia miałyby nakładać na jej kraj. Właściwie tylko w tym ma zasługi ta pani, wskazując, gdzie uderzenie najbardziej Białoruś zaboli czy sama wychodząc z inicjatywą, by na jej kraj nakładano kolejne sankcje.

Tzw. wojna hybrydowa i informacyjna trwała w tym roku w najlepsze. Stosunki dyplomatyczne z Białorusią, tą nie reprezentowaną przez Cichanouską, ale z Republiką Białoruską, zostały praktycznie zamrożone. Wtedy na granicy pojawili się uchodźcy.

Mówi się, że to zemsta Łukaszenki za politykę sankcji. Jakby nie było, przy granicy pojawili się ludzie. Wśród nich kobiety i dzieci. Demokratyczna Polska ani myślała od tych ludzi przyjmować wnioski azylowe. Dodajmy, że oni chcieli tędy tylko przejść, by dotrzeć do Niemiec, do których zaprosiła ich kanclerz Merkel. Zamiast tego straż graniczna po lasach wyłapywała tych, którym przedrzeć się udało i przerzucała ich z powrotem na białoruską stronę. Gdy uchodźców zaczęto liczyć w tysiącach, zbudowano na granicy płot z drutu kolczastego, a do jego strzeżenia sprowadzono policję i wojsko.

W całym pasie granicznym z Białorusią ogłoszono stan wyjątkowy.

My, dziennikarze, praktycznie nie mamy pojęcia, co się tam teraz dzieje, ponieważ na tereny, gdzie obowiązuje stan wyjątkowy, mamy zakaz wstępu. Trudno znaleźć dla tej decyzji jakiekolwiek logiczne i uczciwe uzasadnienie. Nawet jak u boku Amerykanów podbijaliśmy Irak, polskim żołnierzom często towarzyszyli korespondenci wojenni. Takim był choćby Waldemar Milewicz, który w tymże Iraku zginął. A warto pamiętać, że w strefie stanu wyjątkowego nie ma wojny. I z nikim, także z Białorusią, jej nie prowadzimy.
Co tam się dzieje, możemy tylko przypuszczać i wyobrażać sobie – choćby po tym, jak polscy żołnierze potraktowali polskich dziennikarzy, których spotkali nawet poza strefą stanu wyjątkowego. W 1968 roku podczas strajków i demonstracji, które opanowały wtedy cały świat, do pacyfikacji uniwersyteckiego campusu w Berkely amerykańskie władze wykorzystały żołnierzy, którzy wrócili z Wietnamu. W opinii świadków tamtych wydarzeń wojsko wykazało się nawet większą brutalnością niż policja. Świadkowie mówili, że protestujących studentów potraktowali dokładnie tak, jak ludność Wietnamu. Napalmu co prawda nie użyli, ale było kilka ofiar śmiertelnych tych zajść. W lasach pod białoruską granicą rozlokowano żołnierzy, którzy wrócili z Afganistanu.

O ile ci amerykańscy żołnierze bili i strzelali do amerykańskich studentów, to jak zachowują się w tych lasach żołnierze, którzy wrócili z Afganistanu, a w lasach widzą tak samo wyglądających ludzi, których wioski niedawno jeszcze pacyfikowali czy to w Iraku czy Afganistanie?

Wywiad Alaksandra Łukaszenki dla RIA Novosti - Sputnik Polska, 1920, 02.12.2021
Białoruś
Łukaszenka: Na Białorusi szykują się kolejne protesty

Co się dzieje w naszych lasach?

Byłem w pobliżu polsko-białoruskiej granicy w listopadzie dwukrotnie. Najpierw w Hajnówce, potem w Sokółce. Nie udało mi się jednak ze względu na zakaz przybywania na tych terenach dziennikarzom, dostać się nad samą granicę. Od spotkanych wolontariuszy usłyszałem, że polskie służby przerzucają przez płot znalezione w lesie trupy uchodźców. Ponoć Białorusini mieli te trupy przerzucać ponownie na naszą stronę. W ciągu trzech dni wziąłem udział w trzech pogrzebach.
Teraz, gdy w białoruskiej telewizji usłyszałem zeznania polskiego dezertera Emila Czeczki, który uciekł przez granicę i poprosił na Białorusi o azyl, ponownie zastanawiam się, co wtedy zobaczyłem? W Bohonikach, muzułmańskiej wiosce, odbył się pogrzeb znanego z imienia i nazwiska Jemeńczyka. Trumnę po sekcji przywieziono z Suwałk. Trumna była zamknięta. Ciało Jemeńczyka znaleziono 19 września. Ponoć przyczyną śmierci, jak przekazał dziennikarzom podczas pogrzebu przewodniczący tej muzułmańskiej gminy, Maciej Szczęsnowicz, było wyziębienie. Z wyziębienia we wrześniu? Na drugi dzień już w Sokółce, nie wiedzieć czemu na katolickim cmentarzu pochowano innego, ale nieznanego z imienia i nazwiska uchodźcę. Data znalezienia jego zwłok to, uwaga, również 19 września. Też z wyziębienia? Nie jest to choć trochę podejrzane?

Czy Czeczko prawdę nam powie?

Gen. Skrzypczak mówi, że dezercja do wroga w czasie wojny karana jest śmiercią. "W czasie wojny przeszedł na stronę wroga. Kula w łeb i po zawodach”. Z kim my jesteśmy w stanie wojny? O czym ten generał mówi? Inni z Czeczki robią białoruskiego szpiega, piszą o jego problemach z prawem. Ale jak to się ma do tego, o czym on mówi? Inna sprawa, jakie to tajemnice mógłby przekazać Białorusinom zwykły żołnierz?
Czeczkę potępia się jako szpiega i dezertera, i to w kraju, w którym z prawdziwego szpiega i dezertera zrobiono bohatera. Mam na myśli oczywiście płk Kuklińskiego, który od początku lat 70. szpiegował na rzecz Stanów Zjednoczonych, by w razie wojny między NATO a Układem Warszawskim, do którego należał nasz kraj, tę wojnę z nami Amerykanie mogli wygrać. Przekazywał im przez lata wiedzę na temat naszego uzbrojenia i celów dla amerykańskiej broni jądrowej, by precyzyjniej zniszczyć mogli nasze miasta i cele wojskowe. Tego człowieka w III RP honorowano orderami, stawiano mu pomniki, a jego szczątki spoczywają na warszawskich Powązkach w Alei Zasłużonych. On bohater, a Czeczko zdrajca?
Więzienie - Sputnik Polska, 1920, 17.12.2021
Polska
Emilowi Czeczce za dezercję grozi kara 10 lat pozbawienia wolności

Sensacyjne zeznania polskiego dezertera władza i prasa kwituje, że są niewiarygodne. Bo jak to możliwe, by Polska popełniała takie zbrodnie?

A ja uważam, że wszystko jest możliwe, gdy politykom nie patrzymy na ręce. I jeśli władza zakazuje dziennikarzom wstępu do strefy stanu wyjątkowego, to logiczne wytłumaczenie jest tylko jedno – chce coś ukryć przed nami.
W 1943 roku Jan Karski poleciał do USA z raportem dokumentującym niemieckie zbrodnie na Żydach, obozy koncentracyjne i cały holokaust. Przyjął go prezydent Roosevelt. Uznał to za jakieś nieprawdopodobne bzdury. Bo jak to możliwe, żeby coś takiego miało miejsce? Podczas tego spotkania w pewnym momencie Roosevelt przerwał raport polskiego emisariusza na temat Żydów i powiedział:

Policzymy się z Niemcami po wojnie. Panie Karski, proszę mnie ewentualnie wyprowadzić z błędu, ale czy Polska jest krajem rolniczym? Czy nie potrzebujecie koni do uprawy waszej ziemi?

Pewnie chciał sprzedać nam jakieś Mustangi? Mało kto Karskiemu uwierzył. Nazistowskie zbrodnie wyszły w pełni na jaw dopiero w momencie, gdy wyzwalano obozy zagłady. A Niemcy za nie odpowiedzieli tylko dlatego, że wojnę przegrali i można było ich posadzić na ławie oskarżonych w Norymberdze. Czeczce też nikt wierzyć nie chce.
Obóz migrantów na granicy białorusko-polskiej  - Sputnik Polska, 1920, 22.12.2021
Kryzys migracyjny na granicy Białorusi i UE
Białoruś przekaże UE dokumenty o zabójstwie migrantów w Polsce

Kiedy śledztwo?

Czy Emil Czeczko był żołnierzem Wojska Polskiego? Był! Stacjonował w ostatnich tygodniach na polsko-białoruskiej granicy? Tak! Teraz gdy zeznaje, że straż graniczna i wojsko zabija ludzi na granicy, zakopuje ich w dołach lub zostawia wilkom na pożarcie, to niezależnie od tego, jak oceniamy samego Czeczkę, jest to zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. A to w „demokratycznym państwie prawa” wymaga podjęcia natychmiastowych czynności sprawdzających, wszczęcie śledztwa i ustalenia prawdy. Jakakolwiek by ona była.
Dodatkowo, jeśli władza ma czyste ręce, niech natychmiast otworzy te tereny dla dziennikarzy. Bo jak inaczej może udowodnić, że tych rąk brudnych nie ma?
Opinia autora może być niezgodna ze stanowiskiem redakcji.
Sputnik jest już w Telegramie! Dołącz do naszego kanału i jako pierwszy otrzymuj ciekawe informacje o tym, co się dzieje na świecie! Więcej na temat możliwości aplikacji Telegram tutaj.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала