Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Mityczne zwierzę: pół-kaczor, pół-pegaz

© AP Photo / Czarek SokolowskiJarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński - Sputnik Polska, 1920, 09.01.2022
Subskrybuj nas na
Antyrządowi komentatorzy są tak przyzwyczajeni do myślenia o Jarosławie Kaczyńskim w kategoriach wszechmocnego demiurga, że nie przychodzi im do głowy, że prezes Polski po prostu się starzeje. I być może jego dziwaczne zachowania nie są elementem jakiejś głęboko przemyślanej manipulacji – tylko wręcz przeciwnie: efektem braku myślenia.
Najnowsza zagadka, która gnębi opozycyjny komentariat brzmi: dlaczego Kaczyński, wbrew przyjętej linii swej partii, przyznał w wywiadzie dla tygodnika „Sieci”, że pisowskie służby posługują się absolutnie skandalicznym z punktu widzenia praw człowiek izraelskim systemem Pegasus?
To, gdzie Izrael ma prawa człowieka – zwłaszcza takiego, którego władze tego kraju uznają za zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa – wiemy nie od dziś. Wziąwszy pod uwagę, że izraelskie siły zbrojne mają w zwyczaju rozjeżdżanie przeciwników buldożerami – naruszenie prywatności poprzez totalną inwigilację, rozciągająca się od pracy i działalności publicznej po łóżko i ubikację, zdaje się ich najmniejszym problemem.
Jednak oczywistym jest, że żaden rząd demokratycznego państwa prawa nie powinien korzystać z tego typu narzędzi; nigdy i pod żadnym pozorem.

Mossad i GRU w twoim kiblu

Dotychczas liderzy partii rządzącej zdawali się mieć tę świadomość – tak przynajmniej wyglądało z powtarzanych przez nich mniej czy bardziej wprost zaprzeczeń. Najdalej posunął się wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz, który wprost stwierdził, iż „system Pegasus nie jest na wyposażeniu polskich służb” i „nie jest wykorzystywany do tego, aby śledzić, inwigilować kogokolwiek w naszym kraju”. Inni – bardziej przebiegli – przedstawiciele władzy byli ostrożniejsi i nie formułowali wprost zdań w oczywisty sposób nieprawdziwych; zamiast tego uciekali się do drwin na temat konsoli do gier z lat 90. i konia, który lata.
Inną metodę przyjął premier Morawiecki, który usiłował odwrócić narrację, sugerując, że użycie Pegasusa wobec polskich obywateli to nie działanie polskich służb, tylko wręcz przeciwnie – obcych, działających wbrew Polsce. Nie powiedział wprawdzie, iż zlecenie było „pisane cyrylicą” – ale w końcu, po 8 latach rusofobicznej propagandy płynącej ze wszystkich stron polskiej sceny politycznej, przeciętny Polak wie, kogo władza ma na myśli w takim kontekście.
Siedziba Bank of China - Sputnik Polska, 1920, 06.01.2022
Piszą dla nas
Trzygwiazdkowy gołąbek pokoju
I oto nagle z pieczary na Nowogrodzkiej wypełznął prezes Polski i jednym zdaniem rozwalił cała tę misternie tkaną sieć zaprzeczeń i niedomówień. „Pegasus to program, po który sięgają służby zwalczające przestępczość i korupcję w wielu krajach. Źle by było, gdyby polskie służby nie miały tego typu narzędzia” – ogłosił Kaczyński i dodał, że Pegasus nie miał wpływu na polskie wybory: „Żaden Pegasus, żadne służby, żadne jakieś tajnie pozyskane informacje nie odgrywały w kampanii wyborczej w roku 2019 jakiejkolwiek roli. Przegrali, bo przegrali, nie powinni dziś szukać takich usprawiedliwień”.

Lotność Brejzy

W tej ostatniej kwestii jestem skłonna zgodzić się z prezesem. O wyniku wyborów nie zadecydowało parę tysięcy głosów – przewaga PiS wyniosła ponad półtora miliona. A Krzysztof Brejza – którego telefon był permanentnie inwigilowany, kiedy pełnił on funkcję szefa sztabu wyborczego PO – nie jest jakimś niezwykle kreatywnym i oryginalnym spin doctorem, który jednym zabiegiem mógłby odwrócić losy wyborów, gdyby mu wróg nie pokrzyżował szyków dzięki wiedzy, uzyskanej z podsłuchu. Kampania PO w 2019 roku nie różniła się niczym od innych kampanii tej partii: opierała się na monotonnym, choć histerycznym przekazie antypisowskim, adresowanym do przekonanych i nie miała szans na pozyskanie kogokolwiek innego. Kierownictwo partii i rządu nie musiało podsłuchiwać telefonów sztabowców Platformy, żeby wiedzieć, co jej kandydaci powiedzą w kampanii, zważywszy, że mówią to samo od 7 lat.
Ale przecież nie o to chodzi.
Chodzi o to, że podsłuchiwanie sekretów przeciwników politycznych przez władzę nie mieści się w demokracji – nawet, jeśli są to całkiem marne sekrety. Tymczasem Jarosław Kaczyński nieomal wprost przyznaje, że Brejza był podsłuchiwany: „Przypominam, że on sam pojawia się w sprawie inowrocławskiej w poważnym kontekście, jest tam podejrzenie poważnych przestępstw. Z wyborami nie miało to nic wspólnego”...
Telefon iPhone 6  - Sputnik Polska, 1920, 25.12.2021
Polityka
Brejza się tłumaczy: Służby podsłuchują służby. To paradoks włamań Pegasusem

Prezes jak saper

Roman Imielski z „Gazety Wyborczej” to dziwaczne zwierzenie przypisuje lękowi, jaki w sercu Jarosława Kaczyńskiego wzbudziło ujawnienie użycia Pegasusa do celów politycznych: „Wytłumaczenie może być tylko jedno: nawet wśród sympatyków obozu władzy doniesienie o inwigilacji opozycji w trakcie kampanii parlamentarnej w 2019 r. (….) wywołuje niepokój, że PiS gra nieczysto. (…) A skoro tak, to czy nadal należy popierać oszustów? Kaczyński tę bombę próbuje rozbroić”. Na koniec red. Imielski optymistycznie stwierdza, że „gwoździem do trumny mogą okazać się 33 włamania w 2019 r. do telefonu senatora Brejzy”.
Podobny ton pojawia się w większości komentarzy anypisowskich publicystów. Kaczyński zląkł się strasznych wieści i przebiegle usiłuje zmienić narrację, bo wyborcy PiS na pewno bardzo się nimi przejmą...
Serio?
Polacy nie przejęli się, kiedy Kaczyński kazał kobietom rodzić dzieci bez główek, kiedy obsadził Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy dyspozycyjnymi politycznie magistrami prawa, kiedy wypiął się na miliony z Funduszu Odbudowy – a przejmą się akurat podsłuchiwaniem telefonu trzeciorzędnego polityka, który skądinąd powinien mieć świadomość, że jest podsłuchiwany?

Śmierć frajerom

Pokażcie mi zajmującego się polityką człowieka, który nigdy nie powiedział rozmówcy: „Wyjmij kartę z telefonu”, albo „Chodźmy na spacer, tylko zostaw komórkę” – a pokażę wam faceta, u którego lenistwo doprowadziło do gąbczastego zwyrodnienia mózgu. Z Pegasusem czy bez – co najmniej od czasów afery Pęczaka i Dochnala każdy polityk wie, że jak nie chce przeczytać swoich intymnych sekretów w gazetach, to nie powinien ich wygłaszać przez telefon lub w jego pobliżu. Polacy też to wiedzą, więc jestem gotowa się założyć, że nawet ci głośno oburzeni po cichu pomyśleli sobie „śmierć frajerom”.
Smutek - Sputnik Polska, 1920, 31.12.2021
Piszą dla nas
2021: rozczarowania roku
Przyznając, że Krzysztof Brejza był podsłuchiwany, Jarosław Kaczyński nie prowadzi żadnej przebiegłej gry, nie „rozbraja bomby”, nie miesza przemyślnie w głowach przeciwników. Prezes partii rządzącej znowu palnął coś bez sensu – co ostatnio zdarza mu się coraz częściej. Wspomnijcie „mordy zdradzieckie” opozycji, „odkrycie towarzyskie” w osobie magister Przyłębskiej, czy wezwanie nazioli do obrony Kościołów „za wszelką cenę”. Przyjrzyjcie się ostatnim działaniom Nowogrodzkiej: dziwacznej „piątce dla zwierząt”, która doprowadziła do furii sporą część oddanej PiSowi wsi; zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej, która zniechęciła do władzy kobiety i młodych wyborców; absurdalnemu odmrożeniu lex TVN, które wywołało kompletnie niepotrzebną wojnę z Ameryką. Żadne z tych działań nie przyniosło Prawu i Sprawiedliwości żadnych politycznych korzyści.
Naprawdę ciągle uważacie, że w tym szaleństwie jest metoda?
Opinia autora może być niezgodna ze stanowiskiem redakcji.
Sputnik jest już w Telegramie! Dołącz do naszego kanału i jako pierwszy otrzymuj ciekawe informacje o tym, co się dzieje na świecie! Więcej na temat możliwości aplikacji Telegram tutaj.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала