Dziękujemy! Rejestracja zakończona pomyślnie.
Skorzystaj z linku z wysłanego e-mailem na adres
komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Minister Czarnek kontra Winnetou

© Zdjęcie : Atlantis Film (1963) Winnetou bohater filmu 1963 r.
  Winnetou bohater filmu 1963 r.  - Sputnik Polska, 1920, 15.01.2022
Subskrybuj nas na
Pozytyw z Lex Czarnek: red. Żakowski broni Polski Ludowej. „Niektórzy mówią, że to jest powrót do PRL-u. Ja bym PRL-u nie obrażał. Chodziłem w PRL-u do szkoły i u nas tak nie było. Jak klasa chciała kogoś zaprosić, to zapraszała. Jak samorząd chciał zorganizować dyskusję z czyimś udziałem – to organizował” – ogłosił wczoraj Jacek Żakowski w TOK FM.
„Może potem były jakieś piekła – tego nie wiem, co się działo na linii władza-szkoła” – dodał – „ale przez całe 12 lat mojej edukacji nigdy się z czymś takim, co zaplanował teraz min. Czarek nie spotkałem. Może miałem szczęście, bo w dość liberalnych czasach chodziłem do szkoły – nie w latach 40, nie w latach 50 – ale rzeczywiście tak daleko, jak Czarnek, ani Gomułka, ani Gierek w autorytaryzmie się nie posunęli. Chyba warto sobie z tego zdawać zdawać sprawę, że to nie jest żaden powrót; że to jest po prostu potwór”.

Ruch Czystych Serc

Jako samozwańcza postkomunistka raduję się w sposób niewysłowiony, kiedy jeden z autorytetów postępowego komentariatu mówi coś dobrego o mojej ukochanej Polsce Ludowej – nawet jeśli służy to wyłącznie przyłożeniu obecnej władzy.
Z tym, że nie jestem pewna, czy zgadzam się z jego tezą. Osobiście nie wspominam edukacji z czasów Polski Ludowej jako „liberalnej”.
Red. Żakowski jest ode mnie 15 lat starszy, więc kończył szkołę mniej więcej wtedy, kiedy ja ją zaczynałam. Poza tym, on chodził do prestiżowego liceum im. Dobiszewskiego na Mokotowie; ja do zdecydowanie mniej poważanej Sempołowskiej na Żoliborzu. Ale uczciwie powiedziawszy, nie pamiętam, żeby klasa czy samorząd miały taki pomysł, żeby zaprosić kogokolwiek na jakąkolwiek dyskusję. Nawet jeśli w szkole pojawiały się jakieś osoby z zewnątrz – mam nieodparte wrażenie, że była to inicjatywa organizowania odgórnie.
W zasadzie pamiętam dwie takie inicjatywy. Pierwsza – to „Ruch Czystych Serc”. Taka szkolna odnoga MONARu, która powstała w naszym liceum, głównie dlatego, że chodziła do niego córka Marka Kotańskiego, który w związku z tym raz czy dwa nas odwiedził. I druga – szczególnie zabawna – to „Pan Humanista”.
Przemysław Czarnek - Sputnik Polska, 1920, 13.01.2022
Polska
„Odpolitycznienie szkoły i ochrona dzieci przed demoralizacją”. Sejm przyjął tzw. lex Czarnek

Pan Humanista

Nie mam pojęcia, kto zaprosił do szkoły Pana Humanistę, ale jestem dziwnie pewna, że nie uczniowie. Może znał go nasz wychowawca, może ktoś z dyrekcji doszedł do wniosku, że należy rozszerzyć humanistyczne horyzonty młodzieży z klasy humanistycznej, a może Wydział Młodzieży KC wydał jakiś okólnik – w każdym razie, na lekcjach wychowawczych pojawił się brodaty facet, który uczył nas humanizmu.
Zaczął od wypisania na tablicy wielkimi kulfonami: „KCMBH”. Nie, to nie to, co myślicie. Nie chodziło o Komitet Centralny. Skrót został rozszyfrowany następująco: „Każdy Człowiek Może Być Humanistą”. Poniżej następowały warunki. Pierwszy pamiętam słowo w słowo – przekleństwo pamięci, będącej śmietnikiem cytatów. Brzmiał: „Muszę wykluczyć stosunek posiadania jako warunek niezbędny identyfikacji psychologicznej i penetracji kulturalnej”. Ponieważ nasze nastoletnie mózgi były nieprzyzwyczajone do specyficznego języka tekstów naukowych, Pan Humanista wyjaśnił to na przykładzie: nie musisz mieć książki na własność, żeby ją przeczytać i zrozumieć; możesz wypożyczyć biblioteki.
Egzaminy w szkołach - Sputnik Polska, 1920, 01.09.2021
Piszą dla nas
Witaj szkoło! Wrześniowy sondaż fatalny dla Czarnka
Zawsze miałam co do tego wątpliwości, bo wychowywałam się w domu, gdzie posiadanie książek było uważane za stan naturalny – nawet jeśli trzeba je było kupować od spekulantów na bazarze... W sumie – ani obcowanie z niewątpliwie charyzmatycznym Kotańskim, ani ze znacznie mniej charyzmatycznym, ale za to bardzo systematycznym Panem Humanistą nie odbiło się w jakiś szczególny sposób na mojej nastoletniej osobowości.

Wykastrowanie podmiotowości

Cała ta przydługa opowieść służy zilustrowaniu prostej prawdy, że szkoła nie kształtuje młodzieży: nie kształtowała w czasach PRL i tym bardziej nie kształtuje teraz, kiedy jakakolwiek cenzura jest niemożliwa do uzyskania, skoro młodzież ma cały świat w telefonie, z którym się nie rozstaje. Toteż nie zgadzam się z lamentem red. Żakowskiego, który martwi się o „wykastrowanie podmiotowości młodych ludzi, którzy właśnie w późniejszym okresie szkolnym uczą się być obywatelami, organizować życie, organizować debaty, przedsięwzięcia kulturalne, budować społeczeństwo...”.
„Jeżeli władza iluś rocznikom tego zabroni” – wieszczy ponuro Żakowski – „to nigdy tego braku wyniesionego ze szkoły nie nadrobią”. Myślę sobie, że to, czego zabrania szkoła, nie ma dla uczniów szczególnego znaczenia. Mam głębokie przekonanie, że młodzież traktuje szkołę jako dopust boży, a życie i rozwój toczą się poza nią.
Protest nauczycieli w Warszawie. Zdjęcie archiwalne - Sputnik Polska, 1920, 14.10.2021
Piszą dla nas
Czarny Protest nauczycieli
Prawdziwy problem z Lex Czarnek polega moim zdaniem na tym, że do reszty zatruje życie nauczycielom, którzy i tak nie mają za dobrze. Żałośnie marne zarobki, zdecydowanie niższy niż w PRL prestiż, niezbyt mądra i coraz gorzej wychowana młodzież – to wszystko czynniki negatywnej selekcji do zawodu. Jeśli do tego dojdzie jeszcze ideologiczny terror – ze szkół odejdą wszyscy, którzy będą mieli szanse znaleźć jakiekolwiek inne zajęcie.

Lenin i dwa cukierki

Natomiast o postawy młodzieży bym się specjalnie nie martwiła. Przez 12 lat chodziłam do szkoły w Polsce Ludowej i nie spotkałam przez ten czas ani jednego nieletniego entuzjasty ustroju. Podejście uczniów do wychowania ideologicznego uprawianego przez oświatę w PRL najpełniej ilustruje dowcip, który w moim dzieciństwie znało każde dziecko.
„Kto jest waszym idolem, największym dobroczyńcą ludzkości” – pyta pani w szkole. Klasa milczy. „Kto odpowie dostanie, piątkę na koniec semestru” – zachęca pani. Klasa milczy. „Dorzucę dwa cukierki i oranżadę w proszku” – podbija stawkę zdesperowana nauczycielka. Jasiu wstaje i mocnym głosem mówi: „Lenin”. A pod nosem dodaje: „Sorry, Winnetou, ale biznes jest biznes”.
Pałac Kultury i Nauki w Warszawie, 1957 r. - Sputnik Polska, 1920, 20.09.2021
Piszą dla nas
PRL – reaktywacja?
Kiedy słyszę, że w nowym przedmiocie ministra Czarnka, zatytułowanym chwytliwie „Historia i teraźniejszość” pojawią się pytania egzaminacyjne z gatunku: „Uzasadnij tezę, że stan wojenny był największym nieszczęściem w historii Polski po II Wojnie Światowej” – jestem dziwnie pewna, że skuteczność wychowawcza tego przedmiotu będzie porównywalna do dwóch cukierków za miłość Lenina.
Opinia autora może być niezgodna ze stanowiskiem redakcji.
Sputnik jest już w Telegramie! Dołącz do naszego kanału i jako pierwszy otrzymuj ciekawe informacje o tym, co się dzieje na świecie! Więcej na temat możliwości aplikacji Telegram tutaj.
Aktualności
0
Od najnowszychOd najstarszych
loader
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала