komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Kijów nie chce pokoju

© Sputnik . Igor MaslovDonbas, linia kontaktowa
Donbas, linia kontaktowa - Sputnik Polska, 1920, 10.02.2022
Gdy europejscy politycy intensywnie pracują na rzecz pokojowego uregulowania toczącego się od już ośmiu lat konfliktu na Ukrainie Wschodniej, szef dyplomacji ukraińskiej Dmytro Kułeba stwierdza otwarcie: Kijów nie zamierza realizować porozumień mińskich, które w zgodnej opinii niemal wszystkich stanowią jedyny sposób trwałego rozwiązania kryzysu.
Kułeba w zasadzie powiedział głośno to, co władze ukraińskie robią od dobrych kilku lat, szczególnie, odkąd urząd prezydenta objął Wołodymyr Zełenski.

Porozumienia, które zapobiegły wojnie

Przypomnijmy, że 5 września 2014 roku podpisano tzw. protokół miński, który pozwolił na powstrzymanie przelewu krwi w toczącym się od wiosny tamtego roku konflikcie na wschodzie Ukrainy. Następnie w białoruskiej stolicy rozpoczął się długi i żmudny proces uzgodnień, mających wypracować mapę drogową wiodącą do zakończenia konfliktu na Donbasie. 11-12 lutego 2015 roku doszło do zawarcia kompleksowych porozumień w tej sprawie. Stało się to w ramach formatu normandzkiego, w którym obok Ukrainy i Rosji w charakterze swoistych notariuszy i gwarantów wystąpiły Niemcy i Francja. Krótko mówiąc, ustalono, że zakończenie wojny domowej na Ukrainie stanowi bezsprzecznie kwestię istotną dla bezpieczeństwa europejskiego. I postanowiono rozwiązać ten problem w kontynentalnym, europejskim gronie.
Uzgodnione i podpisane również przez stronę ukraińską dokumenty zakładały przede wszystkim obniżenie poziomu eskalacji konfliktu dzięki częściowemu wycofaniu sił obu walczących stron za linię rozejmu.
Przestrzeganie tego zapisu monitorować miała powołana specjalnie w tym celu misja Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Zakładano również powstanie roboczych grup kontaktowych, w których bezpośrednie rozmowy prowadzić mieli przedstawiciele Kijowa z reprezentantami republik ludowych Doniecka i Ługańska.

Docelowo Donbas powrócić miał w skład Ukrainy, przy czym zagwarantowano tym obszarom specjalny status, bliski powszechnemu rozumieniu może nie tyle autonomii, co głębokiej decentralizacji w regionie.

A później już tylko wybory, przywrócenie kontroli ukraińskiej na granicy z Rosją.
Wiceprzewodniczący rosyjskiego rządu Dmitrij Kozak na Forum Ekonomicznym w Petersburgu - Sputnik Polska, 1920, 26.01.2022
Polityka
Po raz pierwszy od 2019 roku doradcy normandzkiej czwórki uzgodnili wspólne stanowisko

Ukraińska gra pozorów

Na przestrzeni kolejnych lat przedstawiciele Kijowa publicznie deklarowali swoją wierność postanowieniom, wypracowanym w ramach negocjacji w Mińsku. Nikt nie kwestionował, że ich realizacja jest jedynym możliwym sposobem wygaszenia konfliktu i powrotu do normalności na wschodzie kraju.
Ale jednocześnie nie robiono dokładnie nic, by do ich wejścia w życie doprowadzić. Przeciwnie – Kijów na każdym kroku formalnie respektowane przez siebie porozumienia łamał. Oczywiście, dotyczyło to – jak pokazują raporty misji OBWE – kolejnych ostrzałów i prób zajęcia znajdujących się za linią zawieszenia broni terenów przez ukraińskich wojskowych.
Przywykliśmy też do kolejnych informacji o ofiarach ukraińskich ostrzałów snajperskich, zamachów i użyciu dronów przeciwko cywilnym mieszkańcom regionu.
Obok tych jaskrawych przypadków pogwałcenia porozumień mieliśmy jednak także konsekwentną obstrukcję działalności grup kontaktowych ze strony Kijowa. Władze ukraińskie wyraźnie nie chciały jakichkolwiek rozmów z przedstawicielami drugiej strony, bo przecież druga strona to właśnie tzw. separatyści, a nie Moskwa. Mieliśmy też kolejne przejawy gry na zwłokę w sprawie przyjęcia przepisów gwarantujących decentralizację.
Stronie ukraińskiej najwyraźniej nie zależało na rozwiązaniu konfliktu, choć werbalnie zapewniała swoich zachodnich partnerów o lojalności względem porozumień mińskich.
Spotkanie Liz Truss i Siergieja Ławrowa - Sputnik Polska, 1920, 10.02.2022
Polityka
Ławrow zdementował informacje o zajęciu Kijowa: to z serii „highly likely”

Kijów boi się powrotu Donbasu

Najwyraźniej klasa polityczna zainstalowana w Kijowie w wyniku przewrotu w 2014 roku obawia się obecności polityków donbaskich w ukraińskiej polityce. Istotnie, powrót Donbasu do Ukrainy oznaczałby przemeblowanie na ukraińskiej scenie politycznej; w Radzie Najwyższej trzeba by liczyć się z politykami krytycznymi wobec neobanderowskiego nacjonalizmu, preferującymi dobrosąsiedzkie i przyjazne relacje z Rosją. A to kijowskiej klasie politycznej niezbyt się podoba: powrót Donbasu to przecież konieczność kompromisu i przynajmniej pewnego złagodzenia neonazistowskiego kultu Bandery.
Dbając o swój wizerunek na Zachodzie, kolejne ukraińskie rządy nieustannie podkreślały jednak, że porozumienia mińskie są jedyną drogą do pokoju. Robiły to zazwyczaj pod naciskiem i w odpowiedzi na pytania swoich zachodnich partnerów. Pod hasłami pokojowego uregulowania konfliktu zwyciężył w wyborach prezydenckich w 2019 roku Wołodymyr Zełenski. Miał zmienić mało elastyczną politykę swego poprzednika, Petra Poroszenki. Zmienił, tyle że na gorsze.
Władimir Putin - Sputnik Polska, 1920, 07.02.2022
Polityka
Putin: W konflikcie Rosji z NATO nie będzie zwycięzców

Czy Kułeba woli wojnę?

Wypowiedź Kułeby o tym, że Kijów nie będzie realizować porozumień mińskich też jest dość pokrętna. Okazuje się, że według szefa ukraińskiego MSZ, Kijów nie zamierza realizować porozumień w interpretacji rosyjskiej. Tak, jak by istniały różne interpretacje dość jasnego i przejrzystego tekstu, wypracowanego przecież przy udziale dyplomacji niemieckiej i francuskiej. Czy Kułeba próbuje zatem powiedzieć, że Ukraina nie będzie realizowała porozumień w wersji rosyjskojęzycznej dokumentu? Czy może ma zastrzeżenia do jakości tłumaczeń?

Nie. Kułeba opisuje rzeczywistość i zapowiada, że Kijów boi się Donbasu i nie chce jego powrotu. Porzucenie porozumień mińskich grozi zaś rzeczywistą eskalacją i próbą rozwiązania militarnego konfliktu przez Kijów.

Wiedzą o tym zapewne Amerykanie, którzy – jak donosi „Wall Street Journal” – przygotowują w Polsce bazy przeznaczone do ewakuacji swoich obywateli z Ukrainy. A Ukraina przekształci się ostatecznie w nowe Dzikie Pola. Nie będzie tam już potrzebny żaden Kułeba, bo nikt z tego rodzaju tworem nie będzie utrzymywał kontaktów dyplomatycznych. Ukraiński minister spraw zagranicznych będzie mógł spokojnie pojechać na Donbas i dołączyć do uzbrojonych przez Anglosasów „ochotników”. Ewentualnie ubiegać będzie się o azyl w Polsce lub gdzieś za morzem lub oceanem.
Opinia autora może być niezgodna ze stanowiskiem redakcji.
Sputnik jest już w Telegramie! Dołącz do naszego kanału i jako pierwszy otrzymuj ciekawe informacje o tym, co się dzieje na świecie! Więcej na temat możliwości aplikacji Telegram tutaj.
Aktualności
0
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала