komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Nie warto umierać za prawo i sprawiedliwość

© AP Photo / Alik KepliczLider partii PiS Jarosław Kaczyński głosuje za przyjęciem reformy sądownictwa w Warszawie
Lider partii PiS Jarosław Kaczyński głosuje za przyjęciem reformy sądownictwa w Warszawie - Sputnik Polska, 1920, 11.02.2022
W „Gazecie Wyborczej” redaktor Żakowski „czterema łapami” podpisuje się pod wezwaniem Ziobry do „zaostrzenia kar dla najgroźniejszych i najbardziej zdemoralizowanych przestępców”. Jak nietrudno się domyśleć, to taki przekorny żart. Ci „najgroźniejsi i najbardziej zdemoralizowani” wymagający ukarania to Ziobro i reszta obecnej ekipy rządzącej.
Nie sposób nie zgodzić się z obserwacją Żakowskiego, że „przestępstwa przeciw państwu” są „zwykle bezkarne”. Tzw. przestępstwa urzędnicze – „przekroczenie uprawnień” lub „niedopełnienie obowiązków” – zagrożone są karą do 3 lat i przedawniają się po 5.

Co by było gdyby...

I rzeczywiście: intuicyjnie czujemy, że coś jest nie tak, kiedy osoby, które mogą wyrządzić olbrzymie szkody milionom ludzi, całemu społeczeństwu, narażone są na odpowiedzialność zgoła symboliczną.
Żakowski rozwija tę myśl w ciągu retorycznych pytań: co by było, gdyby minister „decydujący o dokonaniu zakupu Pegasusa z pieniędzy przeznaczonych na profilaktykę i pomoc dla ofiar przestępstw wiedział, że realnie grozi mu za to 25 lat więzienia”? Gdyby minister „który mimo pandemii nie dopisał do niej szczepienia przeciw COVID” wiedział, że „będzie za takie zaniechanie odpowiadał jak za masowe zabójstwo i resztę życia spędzi w kryminale”? Gdyby „premier, wysyłając do Sejmu pisaną na kolanie fundamentalną ustawę” wiedział, że „za powodowane przez nią niepotrzebne cierpienia będzie odpowiadał osobistą wolnością i prywatnym majątkiem”...
„Czas zająć się najbardziej zdemoralizowanymi sprawcami najgroźniejszych przestępstw. Nie tylko detalistami raniącymi, czasem bardzo okrutnie, pojedyncze osoby, ale tymi, którzy beztrosko i dotychczas bezkarnie niszczą Polskę, raniąc, maltretując, doprowadzając do śmierci i ruiny tysiące obywateli” – wzywa redaktor Żakowski i jest po pokusa, która niewątpliwie tli się w wielu antypisowskich sercach.
Otwarcie Sejmu RP IX kadencji - Sputnik Polska, 1920, 11.10.2021
Piszą dla nas
Wyjałowieni

Borusewicz na tropie sprawiedliwości

W weekendowej „Wyborczej” w olbrzymim i dość nudnym wywiadzie o swoich pomysłach odwetowym opowiadał Bogdan Borusewicz, który dość oczywiste poczucie bezkarności obecnej ekipy łączy – dość głupawo – z działaniami władz PRL z lat 80.
„Chciałem rozliczyć Jaruzelskiego za stan wojenny. Obawiałem się, że ktoś wróci do pomysłu takiego stanu. No i wrócili w jakiś sposób” – wyznaje Borusewicz. I dodaje, już zupełnie bez sensu, że „gdyby Jaruzelski był rozliczony, to Kaczyński by się bał”. Po czym pointuje odkrywczo: „Wszyscy ci, którzy teraz popełnili jakieś przestępstwo, muszą zostać rozliczeni”.
Po pierwsze: zestawianie dramatycznej decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego z ustawodawczą arogancją obecnej władzy to tak, jakby porównywać człowieka, który w powodzi zabiera cudzą łódź, żeby ratować rodzinę uwięzioną na dachu zalanego domu z kieszonkowcem, korzystającym z niespodziewanego tłoku w tramwaju.
Niezależnie od tego, czy stan wojenny uznajemy za legalny czy nie w świetle obowiązującego wówczas prawa – a nawet od tego, na ile oceniamy prawdopodobieństwo radzieckiej interwencji w 1981 roku – była to decyzja wielkiej wagi, podjęta w nieprawdopodobnie trudnym momencie historycznym, przez ludzi, którzy musieli zważyć ewentualne katastrofalne konsekwencje działania wobec potencjalnej tragedii, która wiązała się z zaniechaniem. I którzy kierowali się poczuciem patriotyzmu i odpowiedzialności za Polskę .
Ale to już moje zdanie, którego Borusewicz nie musi podzielać, zwłaszcza, że emocjonalnie, a co ważniejsze intelektualnie zdaje się zahibernowany w roku 1980.
Ogłoszenie stanu wojennego - Wojciech Jaruzelski - Sputnik Polska, 1920, 13.12.2021
Piszą dla nas
Polityka historyczna jak świnka morska

Wyższa konieczność Przyłębskiej?

W przypadku Jarosława Kaczyńskiego – a już na pewno jego kolaborantów, takich jak Ziobro – łamanie konstytucji, manipulowanie prawem, ograniczanie swobód obywatelskich – było (i jest nadal) motywowane wyłącznie rządzą władzy.
Nikt nie sądzi, że gdyby Przyłębska nie została prezesem Trybunału Konstytucyjnego, tysiące obywateli RP zginęłyby pod gąsienicami czołgów armii sąsiedniego mocarstwa. Nikt nie obawia się, że bez wyroku w sprawie niezgodności orzeczeń TSUE z polską konstytucją, Polacy znaleźliby się pod ogniem europejskich karabinów.
W całym pisowskim rajdzie przeciw niezawisłości polskiego sądownictwa nie było żadnego „dobra wyższego”, które wymagałoby ochrony; żadnego stanu wyższej konieczności, który mógłby usprawiedliwić te działania. Był bezczelny, ale też przebiegły plan podporządkowania sobie wszystkich organów władzy w RP.
Porównywanie Jaruzelskiego z Kaczyńskim jest nie tylko absolutnie obelżywe dla tego pierwszego. Jest też po prostu głupie.
W całym tym odwetowym scenariuszu, za którym tak intensywnie optuje w różnych publikacjach „Gazeta Wyborcza” jest jednak wyraźne niebezpieczeństwo. Straszenie członków obecnych władz totalną akcją odwetową to ciągnięcie tygrysa za ogon.
Pisowska ekipa składa się z dziesiątków ludzi, którzy mają za coś za uszami – mniejsze lub większe nadużycia władzy, mniejsze lub większe niedopełnienie obowiązków. Mówienie im: „wszyscy będziecie wisieć” jest sposobem na umacnianie ich lojalności wobec swoich przywódców, zachętą do utrzymania władz za wszelką cenę, także fałszerstw wyborczych.
Szpieg - Sputnik Polska, 1920, 10.01.2022
Polska
Inwigilacja Pegasusem. Brejza pozywa prezesa PiS

Nie wyrzucajmy obywateli za burtę

Ale jest w tym jeszcze inny problem.
Jerzy Urban napisał swego czasu, że mylił się głęboko, kiedy w latach 50. krytykował Adenauera za brak nazyfikacji. Siła poparcia dla nazistów, hitlerowskie sentymenty w niemieckim społeczeństwie były wówczas bowiem tak silne, że radykalna akcja denazyfikacyjna spotkałaby się z potężnym oporem społecznym, którego zachodnioniemiecka demokracja mogłaby nie przetrzymać. Gwoli ścisłości: nie porównuję PiS do NSDAP, tak samo, jak nie porównuję Kaczyńskiego do Jaruzelskiego; po prostu są to zjawiska nieporównywalne.
Ale mechanizm społeczny da się porównać.

Prawo i Sprawiedliwość ma w tej chwili – nadal – największe poparcie społeczne ze wszystkich polskich partii. Nawet, jeśli potężny „żelazny elektorat” PiS okazał się mitem – jakiś niewątpliwie istnieje; i najpewniej jest większy, niż żelazny elektorat wszystkich partii opozycyjnych razem wziętych. Otwarcie sezonu na ludzi władzy, którą wielu obywateli oceniało dobrze i na którą głosowało z przekonaniem – wypchnie poza nawias „odbudowywanej demokracji” nie tylko działaczy partii, ale także jej wyborców. Podtrzyma i rozwinie fatalnie toksyczny efekt, jaki lata rządów PiS mają na spójność społeczną, na jakość polskiego społeczeństwa.

Czasem prawo i sprawiedliwość nie są najważniejsze.
Janusz Lewandowski  - Sputnik Polska, 1920, 18.01.2022
Piszą dla nas
Janusz Lewandowski, niezawodny promotor pisizmu
Opinia autora może być niezgodna ze stanowiskiem redakcji.
Sputnik jest już w Telegramie! Dołącz do naszego kanału i jako pierwszy otrzymuj ciekawe informacje o tym, co się dzieje na świecie! Więcej na temat możliwości aplikacji Telegram tutaj.
Aktualności
0
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала