- Sputnik Polska, 1920
Uznanie przez Rosję donbaskich republik – DRL i ŁRL
Prezydent Rosji Władimir Putin podpisał dokumenty ws. uznania niepodległości DRL i ŁRL oraz współpracy Rosji z donbaskimi republikami.

Rosja uznała Doniecką Republikę Ludową i Ługańską Republikę Ludową - przemówienie Władimira Putina

© Sputnik . Grigory Sysoev / Idź do banku zdjęćWładimir Putin na sesji plenarnej Wschodniego Forum Ekonomicznego 2021
Władimir Putin na sesji plenarnej Wschodniego Forum Ekonomicznego 2021 - Sputnik Polska, 1920, 21.02.2022
Prezydent Rosji Władimir Putin poinformował, że Rosja uznaje Doniecką Republikę Ludową i Ługanską Republikę Ludową.
Prezydent zwrócił się do obywateli Rosji w poniedziałek po nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Rosji, mówiąc, że jego zdaniem konieczne jest podjęcie decyzji ws. uznania suwerenności ŁRL i DRL.

Ci, którzy wybrali drogę rozlewu krwi, przemocy i bezprawia, nie uznawali i nie będą uznawać żadnego innego rozwiązania dla Donbasu niż militarne. W związku z tym uważam, że konieczne jest podjęcie dawno spóźnionej decyzji o natychmiastowym uznaniu suwerenności DRL i ŁRL powiedział Putin.

Dodał, że Rosja zrobiła wszystko, aby zachować integralność terytorialną Ukrainy – wszystko na próżno.
Fajerwerki w Doniecku po decyzji Putina o uznaniu donbaskich republik - Sputnik Polska, 1920, 21.02.2022
Uznanie przez Rosję donbaskich republik – DRL i ŁRL
Fajerwerki w Doniecku po decyzji Putina o uznaniu donbaskich republik – wideo
Bezpośrednio po wystąpieniu telewizyjnym prezydent podpisał na Kremlu dekrety. Putin podpisał najpierw dekret prezydencki o uznaniu Donieckiej Republiki Ludowej, a następnie dekret o uznaniu Ługańskiej Republiki Ludowej. Na uroczystości podpisania dekretu obecni byli Denis Puszylin, szef DRL i Leonid Pasecznik, szef ŁRL.
Prezydent podkreślił, że Moskwa domaga się od władz w Kijowie "natychmiastowego zaprzestania działań zbrojnych, (...) w przeciwnym razie cała odpowiedzialność za ewentualną kontynuację rozlewu krwi spadnie w całości na sumienie reżimu rządzącego na terytorium Ukrainy".
DRL, Donbas - Sputnik Polska, 1920, 21.02.2022
Piszą dla nas
Wojna już jest, mimo że jej nie ma

Posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ws. Donbasu

Dziś odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Rosji na temat sytuacji w Donbasie, podczas którego rosyjscy parlamentarzyści i szefowie resortów dyskutowali nad uznaniem republik w Donbasie. Wszyscy opowiedzieli się za ich uznaniem, kilku było zdania, że republiki należy uznać, jeśli sytuacja na wschodzie Ukrainy nie ulegnie poprawie.
Wcześniej liderzy proklamowanych w trybie jednostronnym Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej Denis Puszylin i Leonid Pasiecznik zwrócili się do prezydenta Rosji Władimira Putina z prośbą o uznanie ich niepodległości.
______________________________________________________________________________________________

Orędzie Władimira Putina w sprawie uznania DRL i ŁRL z dnia 21 lutego 2022 roku:

Drodzy Obywatele Rosji! Drodzy Przyjaciele!
Tematem mojego wystąpienia są wydarzenia na Ukrainie i to, dlaczego jest to tak ważne dla nas, dla Rosji. Oczywiście moje wystąpienie kieruję również do naszych rodaków na Ukrainie.
Zmuszony jestem mówić długo i szczegółowo. Sprawa jest bardzo poważna.
Sytuacja w Donbasie ponownie nabrała krytycznego, ostrego charakteru. Dzisiaj zwracam się bezpośrednio do Was, aby nie tylko ocenić to, co się dzieje, ale także poinformować Was o podejmowanych decyzjach, o ewentualnych dalszych krokach w tym kierunku.

Jeszcze raz podkreślę, że Ukraina jest dla nas nie tylko krajem sąsiedzkim. Jest integralną częścią naszej własnej historii, kultury, przestrzeni duchowej. To nasi towarzysze, krewni, wśród których są nie tylko koledzy, przyjaciele, dawni współpracownicy, ale także kuzyni, osoby związane z nami więzami krwi, więzami rodzinnymi.

Od dawien dawna mieszkańcy południowo-zachodnich historycznych ziem staroruskich nazywali siebie Rosjanami i prawosławnymi. Tak było do XVII wieku, kiedy część tych terenów została ponownie zjednoczona z Państwem Rosyjskim i później.
Wydaje nam się, że w zasadzie wszyscy o tym wiemy, że mówimy o ogólnie znanych faktach. Jednocześnie, aby zrozumieć, co się dzisiaj dzieje, aby wyjaśnić motywy działań Rosji i cele, jakie sobie stawiamy, trzeba powiedzieć przynajmniej kilka słów o historii tej kwestii.
Zacznę więc od tego, że współczesna Ukraina została całkowicie i w pełni stworzona przez Rosję, a dokładniej bolszewicką, komunistyczną Rosję. Proces ten rozpoczął się niemal natychmiast po rewolucji 1917 roku, przy czym Lenin i jego współpracownicy zrobili to w bardzo brutalny wobec samej Rosji sposób – oddzielając, wyrywając jej część własnych terytoriów historycznych. Milionów ludzi, którzy tam mieszkali, oczywiście nikt o nic nie pytał.
Delegacja polska na rokowania o zawieszeniu broni i zawarciu pokoju z Rosją Sowiecką 1920. - Sputnik Polska, 1920, 10.03.2021
Świat
Archiwalne dokumenty dotyczące wojny polsko-radzieckiej zostaną zaprezentowane w Moskwie
Następnie, w przededniu i po Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej, Stalin przyłączył do ZSRR i przekazał Ukrainie część ziem należących wcześniej do Polski, Rumunii i Węgier. Jednocześnie, jako rodzaj rekompensaty, Stalin przekazał Polsce część odwiecznych ziem niemieckich. A w 1954 roku Chruszczow z jakiegoś powodu odebrał Rosji Krym i podarował go Ukrainie. Właściwie tak powstało terytorium radzieckiej Ukrainy.
Ale teraz chciałbym zwrócić szczególną uwagę na początkowy okres tworzenia ZSRR. Myślę, że jest to dla nas niezwykle ważne. Trzeba, jak to mówią, sięgnąć głęboko.
Przypomnę, że po rewolucji październikowej 1917 roku i późniejszej wojnie domowej bolszewicy zaczęli budować nową państwowość, i pojawiły się między nimi dość ostre nieporozumienia. Stalin, który w 1922 roku połączył stanowiska sekretarza generalnego KC RKP(b) i ludowego komisarza ds. narodowości, zaproponował budowę państwa na zasadach autonomizacji, czyli nadania republikom – przyszłym jednostkom administracyjno-terytorialnym – szerokich uprawnień przy ich przystępowaniu do zjednoczonego państwa.
Lenin skrytykował ten plan i zaproponował ustępstwa na rzecz nacjonalistów, jak ich wtedy nazywał – „niezawisimców” (niezależnych – red.). To właśnie te leninowskie idee, a właściwie ustrój państwa konfederacyjnego i hasło o prawie narodów do samostanowienia aż do oddzielenia, stanowiły podstawę państwowości radzieckiej: po pierwsze, w 1922 roku zostały zapisane w Deklaracji o Powstaniu ZSRR, a następnie – po śmierci Lenina – także w Konstytucji ZSRR 1924 roku.

Od razu pojawia się tu wiele pytań. I pierwsze z nich, a właściwie najważniejsze: dlaczego trzeba było z pańskiego stołu zaspokajać jakiekolwiek, nieskończenie rosnące ambicje nacjonalistyczne na obrzeżach dawnego imperium? Przekazywać nowo powstałym, często samowolnie, jednostkom administracyjnym – republikom związkowym – ogromne terytoria, które często nie miały z nimi nic wspólnego. Powtarzam, przekazać razem z ludnością historycznej Rosji.

Co więcej, w rzeczywistości tym jednostkom administracyjnym nadano status i formę narodowych formacji państwowych. Znowu zadaję sobie pytanie: dlaczego trzeba było składać tak hojne dary, o których nawet najzagorzalsi nacjonaliści nigdy przedtem nie śnili, a nawet dawać republikom prawo do bezwarunkowego oderwania się od zjednoczonego państwa?
Na pierwszy rzut oka wygląda to raczej niezrozumiale, jak jakieś szaleństwo. Ale to tylko na pierwszy rzut oka. Wyjaśnienie istnieje. Po rewolucji głównym zadaniem bolszewików było utrzymanie się u władzy za wszelką cenę, dokładnie za wszelką cenę. W tym celu godzili się na wszystko – i na upokarzające warunki traktatu brzeskiego w czasie, gdy kajzerowskie Niemcy i ich sojusznicy znajdowali się w trudnej sytuacji militarnej i gospodarczej, a wynik I wojny światowej był właściwie przesądzony, i na zaspokojenie wszelkich żądań, wszelkich życzeń nacjonalistów wewnątrz kraju.
Donbas, linia kontaktowa - Sputnik Polska, 1920, 10.02.2022
Piszą dla nas
Kijów nie chce pokoju
Z punktu widzenia historycznych losów Rosji i jej narodów leninowskie zasady budowania państwa okazały się nie tylko błędem, ale czymś – jak to mówią – znacznie gorszym od błędu. Po rozpadzie ZSRR w 1991 roku stało się to absolutnie oczywiste.
Oczywiście, wydarzeń z przeszłości nie da się zmienić, ale musimy przynajmniej mówić o nich wprost i szczerze, bez zastrzeżeń i bez podtekstów politycznych. We własnym imieniu mogę jedynie dodać, że wyobrażenia o aktualnej koniunkturze politycznej, jakkolwiek spektakularne, zwycięskie w danym momencie mogą się wydawać, w żadnym wypadku nie powinny i nie mogą być traktowane jako podstawa fundamentalnych zasad państwowości.
Nikogo i o nic teraz nie winię, sytuacja w kraju w tamtym czasie i po wojnie domowej, i w przededniu była niesamowicie trudna, krytyczna. Dziś chcę tylko powiedzieć, że tak właśnie było. To jest fakt historyczny. Właściwie, jak już powiedziałem, w wyniku polityki bolszewickiej powstała radziecka Ukraina, którą nawet dzisiaj można słusznie nazywać „Ukrainą imienia Włodzimierza Iljicza Lenina”. Jest jej autorem i architektem. Potwierdzają to w pełni dokumenty archiwalne, w tym rygorystyczne dyrektywy Lenina w sprawie Donbasu, który dosłownie został wciśnięty w skład Ukrainy. A teraz „wdzięczni potomkowie” zburzyli na Ukrainie pomniki Lenina. To właśnie nazywa się dekomunizacją.

Chcecie dekomunizacji? Cóż, to nam odpowiada jak najbardziej. Ale nie trzeba, jak to się mówi, zatrzymywać się w połowie drogi. Jesteśmy gotowi pokazać wam, co oznacza dla Ukrainy prawdziwa dekomunizacja.

Wracając do historii problemu, powtarzam, że w 1922 r. na terenie byłego Imperium Rosyjskiego powstał ZSRR. Ale samo życie od razu ujawniło, że jest po prostu niemożliwe zachowanie tak ogromnego i złożonego terytorium, ani zarządzanie nim na zaproponowanych zasadach - amorficznych, w rzeczywistości, konfederacyjnych. Były one całkowicie oderwane zarówno od rzeczywistości, jak i od tradycji historycznej.
To naturalne, że czerwony terror i szybkie przejście do dyktatury stalinowskiej, całkowita dominacja ideologii komunistycznej i monopol władzy partii komunistycznej, nacjonalizacja i planowy system gospodarki narodowej – wszystko to w istocie przekształciło w prostą deklarację, w formalność zadeklarowane, ale niedziałające w praktyce zasady ustroju państwowego. W rzeczywistości republiki związkowe nie uzyskały żadnych suwerennych praw, które po prostu nie istniały. W praktyce stworzono państwo ściśle scentralizowane, o charakterze absolutnie unitarnym.
Stalin faktycznie w pełnym zakresie zrealizował w praktyce nie leninowskie, lecz swoje własne idee struktury państwa. Ale nie dokonał odpowiednich zmian w dokumentach ustrojowych, w Konstytucji kraju, nie zrewidował głoszonych formalnie leninowskich zasad budowy ZSRR. Zresztą, nie było w zasadzie takiej potrzeby - w warunkach reżimu totalitarnego wszystko i tak działało, a na zewnątrz wyglądało pięknie, atrakcyjnie, a nawet superdemokratycznie.
A jednak szkoda, można tylko żałować tego, że z zasadniczych, prawnych formalnie podstaw, na których zbudowana była cała nasza państwowość, nie zostały wyeliminowane sztuczne, urojone, utopijne fantazje inspirowane rewolucją, lecz absolutnie destrukcyjne dla każdego normalnego państwa. Jak to często bywało u nas również dawniej, nikt nie myślał o przyszłości.
Zastępca przewodniczącego rządu Federacji Rosyjskiej Dmitrij Kozak - Sputnik Polska, 1920, 21.02.2022
Zaostrzenie sytuacji w Donbasie
Doradca prezydenta Rosji: Ani Ukrainie, ani Zachodowi Donbas nie jest potrzebny
Liderzy Partii Komunistycznej wydawali się być pewni, że udało im się stworzyć niezawodny system zarządzania, że poprzez swoją politykę ostatecznie rozwiązali kwestię narodową. Ale fałszowanie, zastępowanie pojęć, manipulacja świadomością publiczną i oszustwa kosztują nader drogo. Bakcyle ambicji nacjonalistycznych nie zniknęły bynajmniej, a założona początkowo mina, podważająca odporność państwa na zakażenie nacjonalizmem, tylko czekała na odpowiednią chwilę. Taką miną, powtarzam, było prawo do wystąpienia ze składu ZSRR.
W połowie lat 80. na tle narastających problemów społeczno-gospodarczych, oczywistego kryzysu gospodarki planowej, kwestia narodowa, której istotą nie były bynajmniej jakieś oczekiwania i niespełnione aspiracje narodów kraju, ale przede wszystkim narastające apetyty lokalnych elit, zaostrzała się coraz bardziej.
Jednak zamiast dogłębnej analizy sytuacji, podjęcia odpowiednich działań, przede wszystkim w gospodarce, a także stopniowej, przemyślanej, wyważonej transformacji systemu politycznego i ustroju państwowego, kierownictwo KPZR ograniczyło się wprost do czczej gadaniny na temat przywrócenia leninowskiej zasady samostanowienia narodów.
Szczyt „normandzkiej czwórki” w Paryżu. Wołodymyr Zełenski, Emmanuel Macron i Władimir Putin. - Sputnik Polska, 1920, 20.02.2022
Zaostrzenie sytuacji w Donbasie
Putin: Szpikowanie Ukrainy bronią NATO popycha Kijów do militarnego rozwiązania konfliktu w Donbasie
Co więcej, w trakcie walki o władzę, jaka wynikła wewnątrz samej partii komunistycznej, każda z walczących stron, aby poszerzyć bazę poparcia dla siebie, zaczęła bezmyślnie pobudzać, podsycać nastroje nacjonalistyczne, grać na nich, obiecując swoim potencjalnym zwolennikom wszystko, czego tylko mogą sobie życzyć. Na tle powierzchownej i populistycznej paplaniny o demokracji i o świetlanej przyszłości zbudowanej w oparciu gospodarkę – za jednym razem rynkową, za innym - planową, ale w warunkach realnego zubożenia ludzi i całkowitego totalnego deficytu, nikt z rządzących nawet nie pomyślał o nieuniknionych, tragicznych konsekwencjach tego dla kraju.
A potem w ogóle zaczęto kroczyć drogą wydeptaną u zarania powstania ZSRR, drogą do zaspokajania ambicji elit nacjonalistycznych wyhodowanych starannie we własnych szeregach partyjnych, zapominając jednocześnie, że KPZR już nie ma w swoich rękach, dzięki Bogu, zresztą, takich narzędzi utrzymania władzy i samego kraju, jak państwowy terror, dyktatura typu stalinowskiego. I że nawet osławiona wiodąca rola partii, niczym poranna mgła, znika bez śladu na ich oczach.
A we wrześniu 1989 r. na plenum KC KPZR uchwalono fatalny w istocie dokument - tak zwaną politykę narodową partii w nowoczesnych warunkach, platformę KPZR. Zawierała ona następujące postanowienia, cytuję: „Republikom związkowym przysługują wszelkie prawa odpowiadające ich statusowi suwerennych państw socjalistycznych”.
Jeszcze jeden punkt: „Najwyższe władze przedstawicielskie republik związkowych mogą wyrazić sprzeciw i zawieszać na swoim terytorium wykonanie postanowień i rozporządzeń rządu związkowego”.
I wreszcie: „Każda republika związkowa ma swoje obywatelstwo, które obejmuje wszystkich jej mieszkańców”.

Czy nie było oczywiste, do czego takie sformułowania i decyzje mogą doprowadzić?

Teraz nie czas, nie miejsce na zagłębianie się w kwestie prawa państwowego czy konstytucyjnego, na zdefiniowanie samego pojęcia obywatelstwa. Ale wciąż pojawia się pytanie: dlaczego w tych i tak już trudnych warunkach trzeba było jeszcze mocniej wstrząsać krajem w ten sposób? Fakt pozostaje faktem.
Dwa lata przed rozpadem ZSRR jego los był właściwie przesądzony. Obecnie radykałowie i nacjonaliści, w tym, i przede wszystkim na Ukrainie, przypisują sobie zasługę uzyskania niepodległości. Jak widać, wcale tak nie jest.

Do rozpadu naszego zjednoczonego kraju doprowadziły historyczne, strategiczne błędy przywódców bolszewików, kierownictwa KPZR, popełnione w różnym czasie w budowaniu państwa, w polityce gospodarczej i narodowej. Upadek historycznej Rosji pod nazwą ZSRR jest na ich sumieniu.

Mimo tych wszystkich niesprawiedliwości, oszustw i otwartego rabowania Rosji, nasz naród, właśnie naród, uznał nowe realia geopolityczne, które powstały po rozpadzie ZSRR, uznał nowe niepodległe państwa. I nie tylko uznał - sama Rosja, będąc wówczas w wyjątkowo trudnej sytuacji, pomagała swoim partnerom w WNP, w tym kolegom ukraińskim, którzy już od momentu odzyskania niepodległości zaczęli kierować liczne prośby o wsparcie materialne. I nasz kraj udzielił takiego wsparcia z poszanowaniem godności i suwerenności Ukrainy.
Według szacunków ekspertów, które potwierdzają proste wyliczenia cen naszych nośników energii, wolumenu preferencyjnych kredytów, preferencji gospodarczych i handlowych, jakich Rosja udzieliła Ukrainie, łączne korzyści dla ukraińskiego budżetu w okresie 1991-2013 wyniosły około 250 miliardów dolarów.
Chinki na Festiwalu Młodzieży w Soczi - Sputnik Polska, 1920, 08.04.2020
Świat
Chiny chcą spłacić „dług” zaciągnięty u Rosji
Ale to bynajmniej nie wszystko. Do końca 1991 r. długi ZSRR wobec obcych państw i funduszy międzynarodowych wyniosły około 100 miliardów dolarów. I początkowo zakładano, że pożyczki te będą solidarnie spłacane przez wszystkie republiki byłego ZSRR, proporcjonalnie do ich potencjału gospodarczego. Jednak Rosja podjęła się spłaty całego długu radzieckiego i spłaciła go w całości. Zakończono ten proces ostatecznie w 2017 roku.
W zamian za to nowe niepodległe państwa miały zrezygnować ze swojego udziału w radzieckich aktywach zagranicznych, a odpowiednie porozumienia zostały zawarte w grudniu 1994 roku z Ukrainą. Jednak Kijów nie ratyfikował tych umów, a później po prostu odmówił ich wykonania, wysuwając roszczenia do funduszu diamentów, rezerw złota, a także mienia i innych aktywów byłego ZSRR za granicą.
A jednak mimo znanych problemów Rosja zawsze otwarcie i uczciwie współpracowała z Ukrainą i, powtarzam, z poszanowaniem jej interesów, nasze kontakty rozwijały się w najróżniejszych dziedzinach. Na przykład, w 2011 r. dwustronne obroty handlowe przekroczyły 50 mld USD. Zaznaczam, że wielkość handlu Ukrainy ze wszystkimi krajami UE w 2019 roku, czyli jeszcze przed pandemią, była mniejsza od tego wskaźnika.
Jednocześnie widać było wyraźnie, że władze ukraińskie wolą działać w taki sposób, aby mieć wszystkie prawa i korzyści w relacjach z Rosją, ale nie zaciągać przy tym żadnych zobowiązań.
Zamiast partnerstwa zaczęło dominować dążenie do przejścia na utrzymanie przez Rosję, co ze strony władz kijowskich przybierało niekiedy charakter absolutnie bezceremonialny. Wystarczy przypomnieć permanentny szantaż w dziedzinie tranzytu energii i banalną kradzież gazu.

Kijów próbował wykorzystywać dialog z Rosją jako pretekst do targowania się z Zachodem, szantażował go zbliżeniem z Moskwą, wybijając dla siebie preferencje: mówiąc, że inaczej rosyjskie wpływy na Ukrainie będą rosły.

Jednocześnie władze ukraińskie od samego początku, chcę to podkreślić, właśnie od pierwszych kroków zaczęły budować swoją państwowość na negacji wszystkiego, co nas łączy, starały się wypaczać świadomość, pamięć historyczną milionów ludzi, całych pokoleń mieszkających na Ukrainie. Nic dziwnego, że w społeczeństwie ukraińskim nasilał się skrajny nacjonalizm, który szybko przybrał postać agresywnej rusofobii i neonazizmu. Stąd wynikają udział ukraińskich nacjonalistów i neonazistów w gangach terrorystycznych na Kaukazie Północnym i coraz głośniejsze roszczenia terytorialne wobec Rosji.
Coroczna konferencja Władimira Putina - Sputnik Polska, 1920, 23.12.2021
Rosja
Putin: Po co Zachód wspierał terroryzm na Kaukazie? Jako były dyrektor FSB wiem to na pewno
Swoją rolę odegrały w tym również siły zewnętrzne, które przy pomocy rozbudowanej sieci organizacji pozarządowych i służb specjalnych powiększały swoją klientelę na Ukrainie i awansowały jej przedstawicieli do władzy.
Ważne jest również zrozumienie tego, że w rzeczywistości Ukraina nigdy nie miała stabilnej tradycji swojej prawdziwej państwowości. A od 1991 roku obrała drogę mechanicznego kopiowania cudzych modeli, oderwanych zarówno od historii, jak i od ukraińskich realiów. Polityczne instytucje państwowe były nieustannie przebudowywane, aby odpowiadały szybko formującym się klanom z ich własnymi egoistycznymi interesami, które nie miały nic wspólnego z interesami narodu ukraińskiego.
Całą istotą tak zwanego prozachodniego wyboru cywilizacyjnego ukraińskich władz oligarchicznych było i jest nie zapewnianie jak najlepszych warunków dobrobytu dla ludzi, ale zabezpieczenie miliardów dolarów, skradzionych Ukraińcom i ukrytych przez oligarchów na rachunkach w zachodnich bankach, świadcząc służalcze usługi dla geopolitycznych rywali Rosji.
Niektóre przemysłowe grupy finansowe, utrzymywani przez politycy i partie, od samego początku polegały na nacjonalistach i radykałach. Inni opowiadali się w słowach za dobrymi stosunkami z Rosją, za różnorodnością kulturową i językową, a do władzy doszli głosami obywateli, którzy szczerze akceptowali takie dążenia, w tym milionów mieszkańców południowego wschodu. Ale otrzymawszy stanowiska, natychmiast zdradzili swoich wyborców, wyrzekli się swych obietnic przedwyborczych i prowadzili realną politykę pod dyktando radykałów, prześladując niekiedy swoich wczorajszych sojuszników – te organizacje publiczne, które opowiadały się za dwujęzycznością, za współpracą z Rosją. Wykorzystywali fakt, że ludzie, którzy ich poparli, byli z reguły praworządni, umiarkowanych poglądów, przyzwyczajeni do zaufania władzom; w przeciwieństwie do radykałów nie wykazywali agresji ani nie uciekali się do działań sprzecznych z prawem.
Zatrzymanie ekstremistów w Saratowie - Sputnik Polska, 1920, 28.05.2021
Świat
„Przygotowywano akcje przemocy”. FSB Rosji zatrzymała 14 ukraińskich radykałów
Z kolei radykałowie stawali się coraz bardziej bezczelni, ich roszczenia rosły z roku na rok. Okazało się, że łatwo im raz za razem narzucać swoją wolę słabej władzy, która sama została zainfekowana wirusem nacjonalizmu i korupcji i umiejętnie zastępowała prawdziwe kulturowe, gospodarcze, społeczne interesy narodu, rzeczywistą suwerenność Ukrainy różnego rodzaju spekulacjami na gruncie narodowym i zewnętrznymi atrybutami etnograficznymi.

Na Ukrainie nie wykształciła się stabilna państwowość, a procedury polityczne, wyborcze służą jedynie jako przykrywka, zasłona do podziału władzy i własności między różnymi klanami oligarchów.

Korupcja, która bez wątpienia jest wyzwaniem i problemem wielu krajów, w tym i dla Rosji, nabrała na Ukrainie już jakiegoś szczególnego charakteru. Dosłownie wżarła się i skorodowała ukraińską państwowość, cały system, wszystkie gałęzie władzy.
Radykałowie wykorzystali słuszne niezadowolenie ludzi, zawładnęli protestem i w 2014 roku doprowadzili Majdan do zamachu stanu. Jednocześnie otrzymywali bezpośrednią pomoc od zagranicznych państw. Na podstawie posiadanych danych wsparcie materialne ambasady USA dla tzw. obozu protestu na Placu Niepodległości w Kijowie wynosiło milion dolarów dziennie. Dodatkowe, bardzo duże sumy, bezczelnie i bezpośrednio przelewano na konta bankowe liderów opozycji. Były to dziesiątki milionów dolarów.
DRL, Donbas - Sputnik Polska, 1920, 20.02.2022
Zaostrzenie sytuacji w Donbasie
Napięta sytuacja w Donbasie: lokalna milicja informuje o kolejnych ostrzałach ze strony Ukrainy
A ile w rezultacie otrzymali naprawdę poszkodowani ludzie, rodziny tych, którzy zginęli w starciach sprowokowanych na ulicach i placach Kijowa oraz innych miast? Lepiej o to nie pytać.
Radykałowie, którzy przejęli władzę, organizowali prześladowania, prawdziwy terror wobec tych, którzy sprzeciwiali się działaniom antykonstytucyjnym. Pastwiono się nad politykami, dziennikarzami, osobami publicznymi, byli oni publicznie poniżani. Ukraińskie miasta ogarnęła fala pogromów i przemocy, seria głośnych i bezkarnych zabójstw. Nie sposób bez wzdrygnięcia się przypomnieć sobie straszną tragedię w Odessie, gdzie w Domu Związków Zawodowych uczestnicy pokojowego protestu zostali bestialsko zabici, spaleni żywcem. Przestępcy, którzy popełnili tę zbrodnię, nie zostali ukarani i nikt ich nie szuka. Ale znamy ich nazwiska i zrobimy wszystko, aby ich ukarać, znaleźć i postawić przed sądem.
Majdan nie przybliżył Ukrainy do demokracji i postępu. Po dokonaniu zamachu stanu nacjonaliści i wspierające ich siły polityczne ostatecznie zagnali sytuację w ślepy zaułek, zepchnęli Ukrainę w otchłań wojny domowej. Osiem lat po tych wydarzeniach kraj jest podzielony. Ukraina przeżywa ostry kryzys społeczno-gospodarczy.
Jak informują organizacje międzynarodowe, w 2019 roku prawie sześć milionów Ukraińców - podkreślam, że jest to około 15 proc. nie tylko zdolnej do pracy, a w ogóle całej ludności kraju, zostało zmuszonych do wyjazdu za granicę w poszukiwaniu pracy. I często jako tania siła robocza.
Nie bez znaczenia jest również kolejny fakt: od 2020 roku w czasie pandemii kraj opuściło ponad 60 tys. lekarzy i innych pracowników medycznych.
Od 2014 r. opłaty za wodę wzrosły prawie o jedną trzecią, za prąd – kilkukrotnie, za gaz dla gospodarstw domowych – kilkanaście razy. Wiele ludzi po prostu nie ma pieniędzy, żeby płacić za media, muszą dosłownie walczyć o przetrwanie.
Woda wraca na Krym - Sputnik Polska, 1920, 13.03.2021
Wideo
Woda pitna wraca na Krym. „Już płynie do waszych kranów”
Co się stało? Dlaczego to wszystko się dzieje? Odpowiedź jest oczywista: ponieważ spuścizna, pozostała nie tylko z czasów sowieckich, ale także z Imperium Rosyjskiego, została roztrwoniona i podzielona po kieszeniach. Utracono dziesiątki i setki tysięcy miejsc pracy, które m.in. dzięki ścisłej współpracy z Rosją dawały ludziom stabilny dochód i zapewniały podatki do skarbu państwa. Takie sfery jak budowa maszyn, urządzeń technicznych, przemysł elektroniczny, przemysł stoczniowy i lotniczy albo zostały porzucone, albo doszczętnie zniszczone, a przecież kiedyś szczyciły się nimi nie tylko Ukraina, ale i cały Związek Radziecki.
W 2021 r. zlikwidowano stocznię w Mikołajowie (Czornomorśkyj Sudobudiwnyj Zawod), gdzie pierwsze stocznie powstały jeszcze za czasów Katarzyny II.
Słynny koncern Antonow od 2016 roku nie wyprodukował ani jednego seryjnego samolotu, a zakłady Jużmasz, specjalizujące się w produkcji techniki rakietowo- kosmicznej, znalazły się na skraju bankructwa, podobnie jak huta Kremenczug. Tę smutną listę można kontynuować.
Jeśli chodzi o system przesyłu gazu, który budował cały Związek Radziecki, to jest on tak zdewastowany, że jego eksploatacja wiąże się z ogromnym ryzykiem i kosztami ekologicznymi.

W związku z tym powstaje pytanie: czy bieda, beznadzieja, utrata potencjału przemysłowego i technologicznego – czy to jest właśnie ten prozachodni wybór cywilizacyjny, którym od wielu lat tumani się i mydli oczy milionom ludzi, obiecując złote góry?

Tak naprawdę wszystko sprowadziło się do tego, że załamaniu ukraińskiej gospodarki towarzyszy wręcz jawne okradanie obywateli tego kraju, a sama Ukraina stała się po prostu zarządzana z zewnątrz. Odbywa się to nie tylko na polecenie zachodnich stolic, ale także, jak to się nazywa, bezpośrednio na miejscu – za pośrednictwem całej stworzonej tam sieci doradców zagranicznych, organizacji pozarządowych i innych instytucji. Mają oni bezpośredni wpływ na wszystkie najważniejsze decyzje kadrowe, na wszystkie gałęzie i szczeble władzy: od centralnej, a nawet komunalnej, na główne przedsiębiorstwa i korporacje państwowe, m.in. Naftohaz, Ukrenergo, Koleje Ukraińskie, Ukroboronprom, Ukrposztę, Administrację Portów Morskich Ukrainy.
Niezależne sądy na Ukrainie po prostu nie istnieją. Na żądanie Zachodu kijowskie władze dały przedstawicielom organizacji międzynarodowych przeważające prawo wyboru członków najwyższych organów sądowniczych – Wyższej Rady Sądownictwa i Wyższej Komisji Kwalifikacyjnej Sędziów
Gmach MSZ Rosji w Moskwie. - Sputnik Polska, 1920, 24.02.2022
Operacja wojskowa w Donbasie
Rosyjskie MSZ: USA „po chamsku” odmówiły dialogu z Rosją na temat Ukrainy
Co więcej - Ambasada USA bezpośrednio kontroluje Narodową Agencję ds. Zapobiegania Korupcji, Narodowe Biuro Antykorupcyjne, Specjalną Prokuraturę Antykorupcyjną oraz Najwyższy Sąd Antykorupcyjny.
Wszystko to odbywa się pod słusznym pretekstem – aby zwiększyć skuteczność walki z korupcją. No dobrze, ale gdzie są rezultaty? Korupcja jak kwitła, tak rozkwita nadal, tylko że jeszcze bujniej.
Czy sami Ukraińcy są świadomi tych wszystkich metod zarządzania? Czy rozumieją, że ich kraj nie znajduje się nawet pod protektoratem politycznym i gospodarczym, a został sprowadzony do poziomu kolonii z marionetkowym reżimem? Prywatyzacja państwa doprowadziła do tego, że rząd, który nazywa siebie „władzą patriotów”, zatracił swój narodowy charakter i konsekwentnie zmierza w kierunku całkowitego odrzucenia suwerenności kraju.
Ukraińcy - Sputnik Polska, 1920, 23.07.2021
Polityka
Na Ukrainie weszła w życie ustawa o rdzennych narodach
Kurs w kierunku derusyfikacji i przymusowej asymilacji trwa. Rada Najwyższa stale wydaje nowe dyskryminacyjne akty, a ustawa o tzw. rdzennych narodach już obowiązuje. Ludziom, którzy uważają się za Rosjan i chcieliby zachować swoją tożsamość, język, kulturę, bezpośrednio dano do zrozumienia, że są na Ukrainie obcy.
Zgodnie z ustawami o oświacie i funkcjonowaniu języka ukraińskiego jako języka państwowego język rosyjski jest usuwany ze szkół, ze wszystkich sfer publicznych, aż po zwykłe sklepy. Ustawa o tzw. lustracji, „oczyszczeniu” władzy, umożliwiła rozprawienie się z niewygodnymi urzędnikami.
Mnożą się akty, które dają ukraińskim organom siłowym podstawy do brutalnego tłumienia wolności słowa, innych poglądów i prześladowania opozycji. Świat zna smutną praktykę jednostronnych, bezprawnych sankcji wobec innych państw, obcych osób fizycznych i prawnych.
Na Ukrainie prześcignięto swoich zachodnich kuratorów i wymyślono takie narzędzie, jak sankcje wobec własnych obywateli, przedsiębiorstw, kanałów telewizyjnych, innych mediów, a nawet deputowanych parlamentu. W Kijowie nadal przygotowuje się represje wobec Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego.
Przedstawiciel Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej - Sputnik Polska, 1920, 03.11.2018
Świat
Rosyjska Cerkiew reaguje na kolejny krok w kierunku ukraińskiej autokefalii
W Kijowie kontynuowane są przygotowania do rozprawy nad Ukraińskim Kościołem Prawosławnym Patriarchatu Moskiewskiego. I nie jest to ocena emocjonalna, świadczą o tym konkretne decyzje i dokumenty. Władze Ukrainy cynicznie uczyniły z tragedii kościelnej schizmy instrument polityki państwa. Obecne kierownictwo kraju nie odpowiada na prośby obywateli Ukrainy o uchylenie ustaw naruszających prawa wierzących. Ponadto Rada zarejestrowała nowe ustawy skierowane przeciwko duchowieństwu i milionom parafian Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego.
Osobno wypowiem się o Krymie. Mieszkańcy półwyspu dokonali wolnego wyboru – chcieli być razem z Rosją. Tej wyraźnej, jasnej woli ludzi władze Kijowa nie mają jak się przeciwstawić, stawiają więc na agresywne działania, na aktywizację komórek ekstremistycznych, w tym radykalnych organizacji islamskich, na infiltrację grup dywersyjnych do przeprowadzania ataków terrorystycznych na infrastrukturę krytyczną, do porywania obywateli rosyjskich. Mamy bezpośrednie dowody na to, że tak agresywne działania prowadzone są przy wsparciu zagranicznych służb wywiadowczych.
W marcu 2021 roku Ukraina przyjęła nową Strategię Wojskową. Dokument ten prawie w całości poświęcony jest konfrontacji z Rosją, ma na celu wciągnięcie obcych państw w konflikt z naszym krajem. W strategii proponuje się organizację na rosyjskim Krymie i na terytorium Donbasu de facto terrorystycznego podziemia. Nakreśla też kontury proponowanej wojny i powinna się zakończyć, jak marzy się dzisiejszym strategom kijowskim, tu cytuję, „przy pomocy społeczności międzynarodowej na korzystnych dla Ukrainy warunkach”. A także, jak mówią dziś w Kijowie, cytuję tutaj, proszę uważnie słuchać „przy militarnym wsparciu społeczności światowej w geopolitycznej konfrontacji z Federacją Rosyjską”. W rzeczywistości to nic innego jak przygotowanie do działań wojennych przeciwko naszemu krajowi – przeciwko Rosji.
Projekt umowy o gwarancjach bezpieczeństwa między Rosją a USA
 - Sputnik Polska, 1920, 11.01.2022
Infografika
Broń jądrowa, wojska, kraje byłego ZSRR. Umowa o gwarancjach bezpieczeństwa między Rosją a USA
Wiemy też, że pojawiły się już wypowiedzi, że Ukraina zamierza stworzyć własną broń jądrową i to nie są puste słowa. Ukraina rzeczywiście dysponuje nadal radzieckimi technologiami nuklearnymi i środkami transportu takiej broni, w tym lotnictwem, a także pociskami operacyjno-taktycznymi Toczka-U, także radzieckiej konstrukcji, o zasięgu ponad 100 km. Ale zrobią więcej, to tylko kwestia czasu. Są pozostałości z czasów radzieckich.
Tak więc Ukrainie będzie znacznie łatwiej pozyskać taktyczną broń jądrową niż niektórym innym państwom, nie będę ich teraz wymieniał, które faktycznie prowadzą takie prace, zwłaszcza w przypadku wsparcia technologicznego z zagranicy. I tego też nie powinniśmy wykluczać.
Wraz z pojawieniem się na Ukrainie broni masowego rażenia sytuacja na świecie, w Europie, zwłaszcza dla nas, dla Rosji, zmieni się w sposób drastyczny. Nie możemy nie reagować na to realne zagrożenie, tym bardziej, powtórzę, że zachodni patroni mogą przyczynić się do pojawienia się takiej broni na Ukrainie, aby stworzyć kolejne zagrożenie dla naszego kraju. Widzimy, jak uporczywie przeprowadza się militarne szpikowanie reżimu kijowskiego. Same Stany Zjednoczone, począwszy od 2014 roku, przeznaczyły na te cele, w tym dostawę broni, sprzętu i szkolenie specjalistów, miliardy dolarów. W ostatnich miesiącach zachodnia broń napływa na Ukrainę nieprzerwanym strumieniem, demonstracyjnie, na oczach całego świata. Działalnością sił zbrojnych i służb specjalnych Ukrainy kierują zagraniczni doradcy, dobrze o tym wiemy.
W ostatnich latach pod pretekstem ćwiczeń kontyngenty wojskowe państw NATO były niemal stale obecne na terytorium Ukrainy. System dowodzenia wojsk ukraińskich jest już zintegrowany z NATO. Oznacza to, że dowodzenie ukraińskimi siłami zbrojnymi, nawet poszczególnymi jednostkami i pododdziałami, może być realizowane bezpośrednio ze sztabów NATO.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenskij w obwodzie donieckim - Sputnik Polska, 1920, 12.06.2021
Opinie
Czy Ukraina skorzysta na grach wojennych z NATO?
Stany Zjednoczone i NATO rozpoczęły bezwstydny rozwój terytorium Ukrainy jako teatru potencjalnych operacji wojskowych. Regularne wspólne ćwiczenia mają wyraźny antyrosyjski charakter. Tylko w ubiegłym roku wzięło w nich udział ponad 23 tysiące żołnierzy i ponad tysiąc jednostek sprzętu wojskowego.
Przyjęta już została ustawa o dopuszczeniu w 2022 roku sił zbrojnych innych państw na terytorium Ukrainy do udziału w wielonarodowych ćwiczeniach. Zrozumiałe, że mówimy przede wszystkim o oddziałach NATO. Na najbliższy rok zaplanowano nie mniej niż dziesięć takich wspólnych manewrów.
Jest oczywiste, że takie wydarzenia służą jako przykrywka dla szybkiej koncentracji formacji wojskowych NATO na terytorium Ukrainy. Co więcej, sieć lotnisk zmodernizowanych przy pomocy Amerykanów – Boryspol, Iwano-Frankowsk, Czuguew, Odessa itd. – jest w stanie zapewnić przerzut jednostek wojskowych w możliwie najkrótszym czasie. Przestrzeń powietrzna Ukrainy jest otwarta dla lotów amerykańskich samolotów strategicznych i rozpoznawczych, bezzałogowych statków powietrznych, które służą do monitorowania terytorium Rosji.
Dodam, że zbudowane przez Amerykanów Centrum Operacji Morskich w Oczakowie umożliwia zabezpieczenie działań okrętów NATO, w tym użycie przez nie precyzyjnej broni przeciwko rosyjskiej Flocie Czarnomorskiej i naszej infrastrukturze na całym wybrzeżu Morza Czarnego.

Swego czasu Stany Zjednoczone zamierzały stworzyć podobne obiekty na Krymie, ale Krym i Sewastopol udaremniły te plany. Zawsze będziemy o tym pamiętać.

Powtarzam, dzisiaj takie centrum działa, działa już w Oczakowie. Przypomnę, że w XVIII wieku o to miasto walczyli żołnierze Aleksandra Suworowa. Dzięki ich odwadze stało się częścią Rosji. Następnie w XVIII wieku ziemie regionu Morza Czarnego, przyłączone do Rosji w wyniku wojen z Imperium Osmańskim, nazwano Noworosją. Teraz próbuje się zapomnieć o tych kamieniach milowych historii, a także o nazwiskach państwowych działaczy wojskowych Imperium Rosyjskiego, bez których pracy współczesna Ukraina nie miałaby wielu dużych miast, a nawet samego wyjścia na Morze Czarne.
Niedawno w Połtawie zburzono pomnik Aleksandra Suworowa. Co tu można powiedzieć? Wyrzec się własnej przeszłości? Tak zwanego kolonialnego dziedzictwa Imperium Rosyjskiego? Bądźmy więc tu konsekwentni.
Dalej. Zwracam uwagę, że art. 17 Konstytucji Ukrainy nie zezwala na rozmieszczenie zagranicznych baz wojskowych na jej terytorium. Okazało się jednak, że to tylko ceremoniał, który można łatwo ominąć.
Wołodymyr Zełenski  - Sputnik Polska, 1920, 23.07.2021
Polityka
Ukraina ogłosiła niemożność przystąpienia do NATO
Na Ukrainie rozmieszczone są misje edukacyjne i szkoleniowe państw NATO. W rzeczywistości są to już zagraniczne bazy wojskowe. Nazwali po prostu bazę „misją” i tyle.
Kijów od dawna proklamował strategiczny kurs na wejście do NATO. Tak, oczywiście, każdy kraj ma prawo do wyboru własnego systemu bezpieczeństwa i zawierania sojuszy wojskowych. I wszystko wydaje się być takie, gdyby nie jedno „ale”. Dokumenty międzynarodowe wyraźnie odnotowują zasadę równego i niepodzielnego bezpieczeństwa, która, jak wiadomo, obejmuje zobowiązanie do niewzmacniania własnego bezpieczeństwa kosztem bezpieczeństwa innych państw. Mogę tu również odnieść się do Karty Bezpieczeństwa Europejskiego OBWE z 1999 roku, przyjętej w Stambule, oraz Deklaracji OBWE z Astany z 2010 roku.

Innymi słowy, wybór sposobów zapewnienia bezpieczeństwa nie powinien zagrażać innym państwom, a wejście Ukrainy do NATO jest bezpośrednim zagrożeniem dla bezpieczeństwa Rosji.

Przypomnę, że jeszcze w kwietniu 2008 roku na szczycie Sojuszu Północnoatlantyckiego w Bukareszcie Stany Zjednoczone przeforsowały decyzję, że Ukraina, a przy okazji Gruzja, zostaną członkami NATO. Wielu europejskich sojuszników Stanów Zjednoczonych było już świadomych wszystkich zagrożeń związanych z tego typu perspektywą, ale zostali zmuszeni do pogodzenia się z wolą swojego starszego partnera. Amerykanie wykorzystywali je po prostu do prowadzenia wyraźnej antyrosyjskiej polityki.
Szereg państw członkowskich Sojuszu nadal bardzo sceptycznie podchodzi do pojawienia się Ukrainy w NATO. Jednocześnie otrzymujemy sygnały z niektórych stolic europejskich, mówiące: „Po co się przejmujecie? Przecież nie stanie się to dosłownie jutro”. W rzeczywistości mówią o tym również nasi amerykańscy partnerzy. „Dobrze”, odpowiadamy, „nie jutro, więc pojutrze. Co to zmienia w perspektywie historycznej? W zasadzie nic”.
Co więcej, znamy stanowisko i słowa przywódców Stanów Zjednoczonych, że aktywne działania wojenne na wschodniej Ukrainie nie wykluczają możliwości przystąpienia tego kraju do NATO, jeśli spełni on kryteria Sojuszu Północnoatlantyckiego i pokona korupcję.
Jednocześnie wciąż na nowo przekonują nas, że NATO jest pokojowym i czysto defensywnym sojuszem. Że dla Rosji nie ma żadnych zagrożeń. Znowu proponują, by uwierzyć na słowo. Ale znamy prawdziwą wartość takich słów. W 1990 roku, kiedy dyskutowano o zjednoczeniu Niemiec, radzieccy przywódcy obiecali USA, że nie będzie rozszerzenia jurysdykcji NATO ani obecności wojskowej o cal na wschód. I że zjednoczenie Niemiec nie doprowadzi do rozprzestrzenienia się organizacji wojskowej NATO na Wschód. To cytat.
Naopowiadali, nadawali słownych zapewnień i wszystko to okazało się pustym frazesem. Później zapewniano nas, że przystąpienie do NATO krajów Europy Środkowo-Wschodniej tylko poprawi stosunki z Moskwą, uwolni te kraje od obaw przed ciężkim dziedzictwem historycznym, a nawet stworzy pas państw przyjaznych Rosji .
Wszystko potoczyło się dokładnie na odwrót. Władze niektórych krajów Europy Wschodniej, handlując rusofobią, wniosły do Sojuszu swoje kompleksy i stereotypy dotyczące rosyjskiego zagrożenia, nalegały na budowanie potencjałów obrony zbiorowej, które powinny być rozmieszczone przede wszystkim przeciwko Rosji. Co więcej, stało się to w latach 90. i na początku 2000., kiedy dzięki otwartości i naszej dobrej woli stosunki między Rosją a Zachodem znajdowały się na wysokim poziomie.
Rosja wypełniła wszystkie swoje zobowiązania, w tym wycofała wojska z Niemiec, z państw Europy Środkowo-Wschodniej, a tym samym wniosła ogromny wkład w przezwyciężenie spuścizny zimnej wojny. Konsekwentnie proponowaliśmy różne warianty współpracy, w tym w formacie Rady Rosja-NATO i OBWE.
Co więcej, powiem teraz coś, o czym nigdy nie mówiłem publicznie, powiem to po raz pierwszy. W 2000 roku, podczas wizyty w Moskwie ustępującego prezydenta USA Billa Clintona, zapytałem go: „Jak zareagowałaby Ameryka na to, by przyjąć Rosję do NATO?”.
Nie zdradzę wszystkich szczegółów tej rozmowy, ale reakcja na moje pytanie wyglądała, nazwijmy to, bardzo powściągliwie, a jak naprawdę Amerykanie zareagowali na tę możliwość, można zobaczyć w ich praktycznych działaniach wobec naszego kraju. To otwarte poparcie dla terrorystów na Kaukazie Północnym, lekceważenie naszych żądań i obaw w sferze bezpieczeństwa w związku z rozszerzaniem NATO, wycofanie się z traktatu ABM i tak dalej. Chciałoby się zapytać: dlaczego, po co to wszystko, w imię czego? Cóż, nie chcesz widzieć w nas przyjaciela i sojusznika, ale po co robić z nas wroga?
Odpowiedź jest tylko jedna: nie chodzi o nasz system polityczny, nie chodzi o coś innego, po prostu nie potrzebują tak dużego niepodległego kraju jak Rosja. To jest odpowiedź na wszystkie pytania. To jest źródło tradycyjnej amerykańskiej polityki wobec Rosji. Stąd stosunek do wszystkich naszych propozycji w sferze bezpieczeństwa.
Dziś wystarczy jedno spojrzenie na mapę, aby zobaczyć, jak kraje zachodnie „dotrzymały” obietnicy powstrzymania NATO przed przesuwaniem się na wschód. Po prostu oszukiwali. Otrzymaliśmy pięć kolejnych fal rozszerzenia NATO jedna po drugiej. W 1999 roku Polska, Czechy, Węgry zostały przyjęte do Sojuszu, w 2004 – Bułgaria, Estonia, Łotwa, Litwa, Rumunia, Słowacja i Słowenia, w 2009 – Albania i Chorwacja, w 2017 – Czarnogóra, w 2020 – Macedonia Północna .
W rezultacie Sojusz, jego infrastruktura wojskowa dotarła bezpośrednio do granic Rosji. Stało się to jedną z głównych przyczyn europejskiego kryzysu bezpieczeństwa, najbardziej negatywnie wpłynęło na cały system stosunków międzynarodowych i doprowadziło do utraty wzajemnego zaufania.
Sytuacja nadal się pogarsza, także w sferze strategicznej. Tak więc w Rumunii i Polsce, w ramach amerykańskiego projektu stworzenia globalnego systemu obrony przeciwrakietowej, rozmieszczane są obszary pozycyjne dla pocisków przeciwrakietowych. Powszechnie wiadomo, że znajdujące się tutaj wyrzutnie mogą być wykorzystywane do pocisków manewrujących Tomahawk – ofensywnych systemów uderzeniowych.
Ponadto Stany Zjednoczone opracowują uniwersalny pocisk Standard-6, który wraz z rozwiązywaniem problemów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej może trafiać zarówno w cele naziemne, jak i nawodne.
Oznacza to, że rzekomo defensywny system obrony przeciwrakietowej USA rozwija się i pojawiają się nowe zdolności ofensywne.
Informacje, które posiadamy, dają wszelkie powody, by sądzić, że wejście Ukrainy do NATO, a następnie rozmieszczenie tu obiektów NATO jest przesądzone, to kwestia czasu. Wyraźnie rozumiemy, że w takim scenariuszu poziom zagrożeń militarnych dla Rosji wzrośnie kardynalnie, wielokrotnie. I zwracam szczególną uwagę na to, że niebezpieczeństwo nagłego uderzenia na nasz kraj wzrośnie wielokrotnie.
Wyjaśniam, że amerykańskie dokumenty dotyczące planowania strategicznego (dokumenty!) przewidują możliwość tzw. wyprzedzającego ataku na systemy rakietowe przeciwnika. A kto jest głównym przeciwnikiem USA i NATO, my też wiemy. To Rosja. Dokumenty NATO oficjalnie uznają nasz kraj za główne zagrożenie dla bezpieczeństwa euroatlantyckiego. A Ukraina będzie trampoliną do takiego ataku. Gdyby nasi przodkowie o tym usłyszeli, prawdopodobnie po prostu by w to nie uwierzyli. I dzisiaj też nie chcemy w to wierzyć, ale to prawda. Chcę, żeby to zostało zrozumiane zarówno w Rosji, jak i na Ukrainie.
Wiele ukraińskich lotnisk znajduje się w pobliżu naszych granic. Stacjonujące tu lotnictwo taktyczne NATO, w tym nośniki broni precyzyjnej, będzie mogło uderzyć na nasze terytorium na głębokość aż do linii Wołgograd-Kazań-Samara-Astrachań. Rozmieszczenie środków rozpoznania radarowego na terytorium Ukrainy pozwoli NATO na ścisłą kontrolę przestrzeni powietrznej Rosji aż do Uralu.
Wreszcie, po tym, jak Stany Zjednoczone zerwały Układ o likwidacji rakiet średniego i mniejszego zasięgu, Pentagon już teraz otwarcie rozwija całą gamę naziemnej broni uderzeniowej, w tym pociski balistyczne zdolne do dosięgnięcia celów na odległość do 5500 kilometrów. Jeśli takie systemy zostaną rozmieszczone na Ukrainie, będą mogły uderzać w obiekty na całym europejskim terytorium Rosji, a także poza Ural. Czas lotu do Moskwy pocisków manewrujących Tomahawk wyniesie mniej niż 35 minut, pocisków balistycznych z rejonu Charkowa – 7-8 minut, a naddźwiękowych broni uderzeniowych – 4-5 minut. Nazywa się to bezpośrednio „nożem na gardle”. I bez wątpienia spodziewają się, że zrealizują te plany w taki sam sposób, w jaki robili to wielokrotnie w ostatnich latach, rozszerzając NATO na wschód, przysuwając infrastrukturę wojskową i sprzęt do granic Rosji, całkowicie ignorując nasze obawy, protesty i ostrzeżenia. Przepraszam, po prostu mieli je w głębokim poważaniu i robili, co chcieli, co uznali za stosowne.
I oczywiście nadal zamierzają zachowywać się zgodnie ze znanym powiedzeniem – „Psy szczekają, a karawana idzie dalej”. Od razu powiem, że się na to nie zgodziliśmy i nigdy się nie zgodzimy. Jednocześnie Rosja zawsze opowiadała się i opowiada za rozwiązywaniem najtrudniejszych problemów metodami politycznymi i dyplomatycznymi, przy stole negocjacyjnym.
Doskonale zdajemy sobie sprawę z naszej kolosalnej odpowiedzialności za stabilność regionalną i globalną.

Jeszcze w 2008 roku Rosja wystąpiła z inicjatywą zawarcia Europejskiego Traktatu Bezpieczeństwa. Chodziło w nim o to, że ani jedno państwo, ani żadna organizacja międzynarodowa w obszarze euroatlantyckim nie może wzmocnić swojego bezpieczeństwa kosztem bezpieczeństwa innych. Jednak nasza propozycja została odrzucona z góry: uznano, że nie można pozwolić Rosji ograniczać działań NATO.

Co więcej, powiedziano nam wyraźnie, że tylko członkowie Sojuszu Północnoatlantyckiego mogą mieć wiążące prawnie gwarancje bezpieczeństwa.
W grudniu ubiegłego roku przekazaliśmy naszym zachodnim partnerom projekt traktatu między Federacją Rosyjską a Stanami Zjednoczonymi o gwarancjach bezpieczeństwa, a także projekt porozumienia w sprawie środków zapewniających bezpieczeństwo Federacji Rosyjskiej i państw członkowskich NATO.
W odpowiedzi ze strony USA i NATO padło wiele ogólnych słów. Nie zabrakło też racjonalnych elementów, ale to wszystko dotyczyło drugorzędnych punktów i wyglądało na próbę przeciągania sprawy, skierowania dyskusji na inny tor.
Budynek MSZ Rosji w Moskwie - Sputnik Polska, 1920, 18.02.2022
Polityka
USA reagują na odpowiedź Rosji ws. gwarancji bezpieczeństwa. Moskwa komentuje
Odpowiedzieliśmy na to w odpowiedni sposób, podkreślając, że jesteśmy gotowi podążać drogą negocjacji, pod warunkiem jednak, że wszystkie kwestie będą rozpatrywane kompleksowo, w jednym pakiecie, bez oddzielania ich od głównych, fundamentalnych propozycji rosyjskich. Zawierają one trzy punkty kluczowe. Pierwszym z nich jest zapobieganie dalszej ekspansji NATO. Drugim jest rezygnacja Sojuszu z rozmieszczenia systemów broni uderzeniowej na granicach Rosji. I wreszcie powrót potencjału militarnego i infrastruktury bloku w Europie do stanu z 1997 roku, kiedy podpisano Akt Stanowiący Rosja-NATO.
Właśnie te nasze pryncypialne propozycje zostały zignorowane. Partnerzy zachodni, powtarzam, po raz kolejny wygłosili wyuczone formuły, że każde państwo ma prawo do swobodnego wyboru sposobów zapewnienia sobie bezpieczeństwa i zawierania wszelkich sojuszy militarnych. Czyli w ich stanowisku nic się nie zmieniło, słychać te same odniesienia do osławionej polityki „otwartych drzwi” do NATO. Co więcej, znów próbują nas szantażować, znów grożą sankcjami, które, notabene, i bez tego wprowadzać będą w miarę umacniania się suwerenności Rosji i wzrostu siły naszych sił zbrojnych. Pretekst do kolejnego ataku sankcyjnego zawsze zostanie znaleziony lub po prostu sfabrykowany, niezależnie od sytuacji na Ukrainie. Cel jest tylko jeden – powstrzymać rozwój Rosji. I zrobią to, tak jak wcześniej, nawet bez żadnego formalnego pretekstu, dlatego tylko, że istniejemy i nigdy nie wyrzekniemy się naszej suwerenności, interesów narodowych i naszych wartości.
Chciałbym powiedzieć jasno, szczerze, że w zaistniałej sytuacji, kiedy nasze propozycje równoprawnego dialogu w fundamentalnych kwestiach faktycznie pozostały bez odpowiedzi ze strony Stanów Zjednoczonych i NATO, kiedy poziom zagrożeń dla naszego kraju znacząco wzrasta, Rosja ma wszelkie prawo do podjęcia środków odwetowych w celu zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Dokładnie to zrobimy.
Jeśli chodzi o sytuację w Donbasie, widzimy, że elita rządząca w Kijowie stale i publicznie deklaruje niechęć do realizacji mińskiego pakietu rozwiązań dla zażegnania konfliktu i nie jest zainteresowana pokojowym rozwiązaniem. Wręcz przeciwnie, ponownie próbuje zorganizować blitzkrieg w Donbasie, jak to już miało miejsce w 2014 i 2015 roku. Czym skończyły się wtedy te przygody, pamiętamy.
DRL, Donbas - Sputnik Polska, 1920, 20.02.2022
Zaostrzenie sytuacji w Donbasie
Napięta sytuacja w Donbasie: lokalna milicja informuje o kolejnych ostrzałach ze strony Ukrainy
Teraz praktycznie nie ma dnia bez ostrzału osad w Donbasie. Sformowane duże zgrupowanie wojskowe stale używa dronów szturmowych, ciężkiego sprzętu, rakiet, artylerii i wielu wyrzutni rakiet. Zabijanie ludności cywilnej, blokada, prześladowania ludzi, a są to dzieci, kobiety, osoby starsze, nie ustają. Jak mówimy, końca tego nie widać.
A tak zwany cywilizowany świat, za którego wyłącznych przedstawicieli podają się samozwańczo nasi zachodni koledzy, woli tego nie dostrzegać, jakby cały ten horror, ludobójstwo, stosowane wobec prawie 4 milionów ludzi, nie istniały, i to tylko dlatego, że ci ludzie nie chcieli uznać popieranego przez Zachód zamachu stanu na Ukrainie w 2014 roku, sprzeciwiali się podniesionemu do rangi państwowego ruchowi w kierunku jaskiniowego, agresywnego nacjonalizmu i neonazizmu. I walczą o swoje podstawowe prawa – do życia na własnej ziemi, do mówienia własnym językiem, do zachowania swojej kultury i tradycji.
Jak długo może trwać ta tragedia? Jak długo można to tolerować? Rosja zrobiła wszystko, aby zachować integralność terytorialną Ukrainy, przez te wszystkie lata wytrwale i cierpliwie walczyła o realizację Rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ 2202 z 17 lutego 2015 roku, która zatwierdziła miński pakiet środków z 12 lutego 2015 roku zmierzających do uregulowania sytuacji w Donbasie.
Wszystko na próżno. Zmieniają się prezydenci i deputowani do Rady, ale istota, agresywny, nacjonalistyczny charakter samego reżimu, który przejął władzę w Kijowie, nie ulega zmianie. Jest to całkowicie i wyłącznie wynik zamachu stanu z 2014 roku, a ci, którzy wtedy weszli na drogę przemocy, rozlewu krwi, bezprawia, nie widzieli i nie uznają innego rozwiązania kwestii Donbasu poza militarnym.
W związku z tym uważam za konieczne podjęcie od dawna nabrzmiałej decyzji o natychmiastowym uznaniu niepodległości i suwerenności Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej.
Coroczna konferencja Władimira Putina - Sputnik Polska, 1920, 21.02.2022
Rosja
Putin i szefowie DRL i ŁRL podpisali dekrety o uznaniu i współpracy republik z Rosją
Zwracam się do Zgromadzenia Federalnego Federacji Rosyjskiej o poparcie tej decyzji, a następnie o ratyfikację Traktatu o Przyjaźni i Wzajemnej Pomocy z obiema republikami. Te dwa dokumenty zostaną przygotowane i podpisane w najbliższej przyszłości.
A od tych, którzy przejęli i utrzymują władzę w Kijowie, żądamy natychmiastowego zaprzestania działań zbrojnych. W przeciwnym razie cała odpowiedzialność za ewentualną kontynuację rozlewu krwi będzie spoczywać tylko i wyłącznie na sumieniu reżimu panującego na terytorium Ukrainy.
Ogłaszając podjęte dziś decyzje, jestem pewien poparcia obywateli Rosji, wszystkich sił patriotycznych kraju.
Dziękuję za uwagę.
Sputnik jest już w Telegramie! Dołącz do naszego kanału i jako pierwszy otrzymuj ciekawe informacje o tym, co się dzieje na świecie! Więcej na temat możliwości aplikacji Telegram tutaj.
Aktualności
0
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала