komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

„Dajmy już sobie spokój z Krymem i Donbasem”

© Sputnik . Сергей Аверин / Idź do banku zdjęćDoniecka Republika Ludowa
Doniecka Republika Ludowa - Sputnik Polska, 1920, 22.02.2022
Tak dla przypomnienia: ostatnie przecieki z Waszyngtonu, opublikowane w ten weekend przez Bloomberg, nie mówiły o tym, że Władimir Putin uzna niepodległość zbuntowanych republik. Mówiły, że Rosja poza Kijowem zaatakuje także Charków, Odessę i Chersoń. To jednak są zjawiska różnej miary.
O dziwo, wielu występujących na gorąco w polskich telewizjach komentatorów dostrzegło tę różnicę.

Pewna zbieżność

Generał Bogusław Pacek odnotował, że prezydent Rosji wmontował Zachód w sytuację patową, która pozwoli mu na uratowanie twarzy bez działań militarnych. Gen. Pacek zwrócił uwagę, że Putin zapowiadał, że nawet jeśli wejdzie swoimi wojskami na teren tych dwóch republik – co prawdopodobnie już się dzieje – „to nie po to, żeby walczyć z Ukrainą”. Zaś Biden, że „dalsze bardziej dotkliwe kroki zostaną podjęte, jeżeli nastąpi eskalacja działań militarnych ze strony Rosji”. W tych wypowiedziach generał dostrzegł „pewną zbieżność”.
Red. Marek Ostrowski z „Polityki” przyznał, że obawia się „prawdziwej agresji” wtedy, jeżeli „Ukraińcy nie zachowają się mądrze” i „dadzą się sprowokować” jak Saakaszwili w 2008.

Program polityczny czy militarny

Trzeźwy punkt widzenia zaprezentował też były ambasador w Niemczech i USA, Janusz Reiter, który odnotował, że posunięcie Putina był to „sprytny manewr”, skoro cała dotychczasowa dyskusja dotyczyła tego, co zrobić w przypadku agresji militarnej Rosji przeciwko Ukrainie. „Formalnie nie jest to aktem agresji militarnej” – mówił Reiter dodając, że „faktycznie jest to ogłoszenie programu politycznego, którego częścią w każdej chwili może być użycie siły wojskowej” i polityka zachodnia staje przed „fatalnym dylematem: czy uznać to za przekroczenie tej symbolicznej czerwonej linii”, pociągające za sobą nałożenie na Rosję zapowiadanych od tygodni ekstremalnych sankcji.
Wygląda na to, że zarówno Waszyngton, jak i Bruksela skłaniają się do odpowiedzi negatywnej. Rzeczniczka administracji Bidena Jen Psaki zapowiedziała sankcje dotyczące tych, którzy będą robić interesy z nieuznawanymi przez świat zachodni republikami – „odrębne” od tych, które Biały Dom zapowiadał na wypadek inwazji. Z biura szefa Rady Europejskiej usłyszeliśmy, że po zapowiadane druzgocące dla rosyjskiej gospodarki sankcje Unia sięgnie dopiero, „kiedy będą dowody na nową inwazję militarną Rosji na Ukrainie”.

Rosjanie nie chcą wojny

Wcześniej – na parę godzin przed ogłoszeniem decyzji o uznaniu niepodległości zbuntowanych republik – ciekawy punkt widzenia przedstawił red. Michał Kacewicz, z „Newsweeka” i Biełsatu, który stwierdził trzeźwo, że politycy ukraińscy są do pewnego stopnia przyzwyczajeni do tego, że Donieck i Ługańsk nie należą do Ukrainy i choć nikt tego oficjalnie nie powie – ale off the record pojawiają się takie komentarze: „Dajmy już sobie spokój z Krymem i Donbasem”.
Poniedziałek był niewątpliwie niedobrym dniem z punktu widzenia pokoju. Ale nie był także pierwszym dniem wojny. Której przecież – jak mówił w poniedziałek w nocy w Polsat News rosyjski politolog Igor Grecki – nie chce 70 procent Rosjan. Byłoby dobrze, gdyby wszyscy o tym pamiętali.
W DRL i ŁRL mieszkańcy świętują po uznaniu przez Rosję niepodległości donbaskich republik - Sputnik Polska, 1920, 21.02.2022
Rosja
Świat reaguje na uznanie przez Rosję niepodległości donbaskich republik
Opinia autora może być niezgodna ze stanowiskiem redakcji.
Aktualności
0
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала