komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Kpiny z fotowoltaiki

© AFP 2022 / Kerry SheridanInstalacja paneli słonecznych na dachu
Instalacja paneli słonecznych na dachu - Sputnik Polska, 1920, 22.02.2022
Pokaźna część specjalistów od elektroenergetyki jest zdania, że na wprowadzaniu w Polsce fotowoltaiki ciąży grzech pierworodny. Zachęcono ludzi do działań prosumenckich – czyli każdy może mieć własny prąd, oszczędzić i jeszcze zarobić, sprzedając państwu nadmiar uzyskanej energii. Ale rządzący nie mieli wyobraźni o wielkości inicjatywy społecznej.
Brzmiało obiecująco. I zatkało się na kablach: domowe panele wytwarzają tyle prądu, że państwowa sieć energetyczna nie jest w stanie go opanować. Fachowcy dziś sugerują, że trzeba było zacząć od montowania paneli na dachach fabryk, przetwórni, budynków instytucji czy magazynach, gdzie prąd zużywa się głównie w dzień. Mieliby taniej, a energetyka zawodowa czas na przygotowanie się do szczytu wieczornego. Ale poszło inaczej, mleko się rozlało i teraz same kłopoty. A rządzący próbują temu zaradzić, ruszając się jak słoń w składzie porcelany...

Pomysły, aby zniechęcić

Business Insider informuje, że zakończyły się prace nad nowelizacją ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE), która wprowadza dla fotowoltaiki i prosumentów nowy system rozliczeń. Nowe przepisy wejdą w życie 1 kwietnia 2022 r., a nie jak zakładano wcześniej — 1 stycznia. Jak niemal wszystkie rozporządzenia dzisiaj rządzących są tak zagmatwane, że tylko najtęższe głowy są w stanie zrozumieć, o co chodzi. Więc tylko skrót: obecnie jeżeli masz dobrą instalację fotowoltaiczną i ona produkuje więcej prądu niż zużywasz, to nadmiar przesyłasz energetyce. A oni potem, najczęściej zimą oddają ci ten prąd. Jak chcesz więcej – płacisz jak każdy. W praktyce jest tak, że odpowiednio skonfigurowana instalacja fotowoltaiczna wytwarza tyle prądu, że wystarcza go prosumentom na cały rok. Dzięki temu ich rachunki za energię są niemal zerowe. Uiszczają tylko opłaty stałe, które mogą wynosić zaledwie kilka złotych miesięcznie.
Żarówki - Sputnik Polska, 1920, 15.06.2021
Piszą dla nas
Koniec prądowego biznesu
Ale to już było i nie wróci więcej – jak śpiewa nasza gwiazda estrady. Nowe przepisy likwidują to Eldorado. Wchodzi coś o nazwie „net billing”, a to coś już sieje popłoch wśród firm instalujących fotowoltaikę – nikt tego nie kupi – mówią. Fachowcy z portalu rp.pl. opisują to tak: net billing będzie opierał się na depozycie prosumenckim, czyli koncie zasilonym wartością energii elektrycznej wprowadzonej do sieci przez prosumenta. Depozyt będzie można wykorzystać w okresie dwunastu miesięcy.
Kluczowy jest fakt, że rozliczenie dotyczy wartości energii (wyrażonej w złotówkach), a nie jej ilości, jak jest obecnie. Wartość energii wprowadzanej przez prosumenta będzie przeliczana w inny sposób niż odbieranej. Prosument będzie sprzedawał energię taniej, a kupował drożej.
Biorąc pod uwagę to, że ilość wyprodukowanej energii (a co za tym idzie — także i wartość) różni się w zależności od pory roku, to odebranie prądu wytworzonego w miesiącach letnich będzie prawie niemożliwe. Czy twórcom regulacji chodziło o to, aby wybić ludziom z głowy głupie pomysły na montowanie fotowoltaiki?
Wiceminister klimatu i środowiska, pełnomocnik rządu do spraw OZE, w modnym wśród rządzących języku, tłumaczy: nowy system rozliczeń będzie wspierał dalszy stabilny rozwój energetyki obywatelskiej w Polsce. System net billingu to mechanizm prosty i sprawiedliwy społecznie. Zaś eksperci Instytutu Energetyki Odnawialnej oceniają, że instalowanie nowych paneli przez właścicieli domków i przedsiębiorców spadnie przynajmniej o połowę...
Elektrownia Bełchatów - Sputnik Polska, 1920, 26.10.2021
Opinie
Kominy potrzebują węgla, a nie fotowoltaiki

Upokorzenie

Pod koniec stycznia ruszyła trzecia część programu „Czyste Powietrze” skierowana do najuboższych mieszkańców Polski. Gospodarstwa domowe uzyskać mogą podwyższone dofinansowanie na montowanie fotowoltaiki, nawet do 69 tys. zł, przy 90 procentach kosztów kwalifikowanych. Brawo! Tylko, jak informuje Polski Alarm Smogowy (PAS), jest w programie następne zdanie: inwestycja musi zostać najpierw sfinansowana z własnej kieszeni, a dopiero później otrzymuje się zwrot kosztów. W dokumencie rządowym czytamy: dotacje w ramach trzeciej części programu „Czyste Powietrze” skierowane są do najmniej zamożnych gospodarstw domowych. W przypadku, gdy zamieszkuje je kilka osób, mowa o sytuacji, w której miesięczny dochód na osobę nie przekracza 900 zł. W przypadku gospodarstw jednoosobowych dochód nie może przekraczać 1260 zł. Alternatywa dla dochodowego kryterium kwalifikowalności to „ustalone prawo do otrzymywania przez wnioskodawcę zasiłku stałego, zasiłku okresowego, zasiłku rodzinnego lub specjalnego zasiłku opiekuńczego”.

To chyba jakieś kpiny. Skąd ktoś, kto ma dochód miesięczny 900 złotych, ma wziąć prawie 70 tysięcy złotych na panele. Żaden bank nie da mu kredytu, a sąsiedzi, z przeproszeniem, gołodupcowi nie pożyczą złotówki. Kiedy analizujemy takie projekty, ciśnie się tylko jedno pytanie: jak można tak ludzi upokarzać? Kazać lizać lody przez szybę...

PAS komentuje to łagodniej: potrzebujemy instrumentu finansowego w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska, pozwalającego najuboższym realizować tego typu inwestycje bezgotówkowo lub prawie bezgotówkowo. Takiego instrumentu, mimo zapowiedzi, nadal nie ma. Bez tego nie widzimy sytuacji, w której osoby spełniające definicję ubóstwa energetycznego mają do wydania na ten cel tak duże środki. No comment...
Montaż baterii słonecznej w Iraku. - Sputnik Polska, 1920, 25.10.2021
Piszą dla nas
Fotowoltaika – Kowalski znowu będzie miał pod górkę

Nie ma po co startować

Jak w każdej teatralnej tragedii musi być finał. Instytut Energetyki Odnawialnej ocenia, że jeszcze w 2020 r. decyzje odmowne w sprawie przyłączenia instalacji fotowoltaicznej do sieci dostały projekty o łącznej mocy rzędu 2 GW (gigawatów – taka średniej wielkości elektrownia systemowa). To i tak było czterokrotnie więcej niż w 2019 r., ale jeszcze na akceptowalnym poziomie. Natomiast od połowy 2021 r. wszyscy operatorzy sieci nagle zaczęli lawinowo wydawać decyzje odmowne. Często z automatu – nawet bez oceny wpływu danej instalacji na sieć. Chodzi o tzw. odmowy bez rozpatrzenia.
Z naszych wstępnych wyliczeń wynika, że w 2021 r. skala odmów była ogromna i dotyczyła być może nawet 20 GW planowanych nowych mocy zeroemisyjnych, które nie pojawią się przez to w krajowym systemie elektroenergetycznym – mówią specjaliści. Zaś jeden z głównych krajowych operatorów sieci energetycznych – Energa-Operator – potwierdza, że w ostatnim czasie główną przyczyną wydawania decyzji odmownych były niewydolne sieci. Naturalnie dotyczy to i inwestycji w poważne farmy fotowoltaiczne i szaraków chcących ratować upadającą energetykę i trochę oszczędzić na opłatach za prąd. Ale to marzenia...
Opinia autora może być niezgodna ze stanowiskiem redakcji.
Sputnik jest już w Telegramie! Dołącz do naszego kanału i jako pierwszy otrzymuj ciekawe informacje o tym, co się dzieje na świecie! Więcej na temat możliwości aplikacji Telegram tutaj.
Aktualności
0
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала